Papież modli się za tych, którzy stracili pracę

Módlmy się za tych, którzy cierpią z powodu utraty pracy w ostatnich dniach, zwłaszcza za tych, którzy zostali pozbawieni należnej wypłaty - to dzisiejsza intencja porannej Mszy św. sprawowanej przez papieża Franciszka.

Polub nas na Facebooku!

Papież modli się za tych, którzy stracili pracę
Módlmy się za tych, którzy cierpią z powodu utraty pracy w ostatnich dniach, zwłaszcza za tych, którzy zostali pozbawieni należnej wypłaty - to dzisiejsza intencja porannej Mszy św. sprawowanej przez papieża Franciszka.

Swoją intencję papież sformułował następująco:

W tych dniach wiele osób straciło pracę; nie zostały im nawet wypłacone wynagrodzenia, pracowali nielegalnie… Modlimy się za tych naszych braci i siostry, którzy cierpią z powodu tego braku pracy.

Franciszek wspomniał również obchodzoną dziś we Włoszech 75. rocznicę odnalezienia ciała św. Tymoteusza – biskupa Efezu, znanego wszystkim z Listu św. Pawła do niego. Jego relikwie znalazły się w krypcie katedry w Termoli podczas remontu tej świątyni w 1945 r.

Komentując w homilii dzisiejszą Ewangelię z dnia (J 14,21-26) papież mówił o roli Ducha św. w prowadzeniu Kościoła i w prowadzeniu każdego z nas poprzez życie codzienne.

Duch Święty uczy nas tajemnicy wiary, uczy nas wchodzenia w tajemnicę, trochę lepszego rozumienia tajemnicy, uczy nas doktryny Jezusa i uczy nas, jak rozwijać naszą wiarę bez popełniania błędów, ponieważ doktryna się rozwija, ale zawsze w tym samym kierunku: wzrasta w zrozumieniu. A Duch pomaga nam wzrastać w zrozumieniu wiary, rozumieć ją bardziej i posuwać się coraz bardziej w zrozumieniu tego, co mówi wiara. Wiara nie jest rzeczą statyczną; doktryna nie jest rzeczą statyczną: zawsze się rozwija

– stwierdził Franciszek.

Następnie papież wskazał, że Duch Święty także przypomina: „Przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”. „Duch Święty jest jak pamięć, budzi nas, sprawia, że zawsze jesteśmy przytomni w sprawach Pana, a także przypomina nam o naszym życiu, kiedy spotkaliśmy Pana lub kiedy Go opuściliśmy” – zaznaczył Ojciec Święty.

I w tej pamięci Duch Święty nas prowadzi nas, byśmy rozeznali, co powinniśmy uczynić obecnie, jaka jest właściwa droga, a jaka błędna, nawet w małych decyzjach. Jeśli będziemy prosić Ducha Świętego o światło, On pomoże nam rozeznawać, aby podejmować właściwe decyzje, małe decyzje dnia powszedniego a także te poważniejsze

– powiedział Franciszek.

Papież przypomniał, że Ewangelie mówią nam, iż Duch Święty jest nie tylko Paraklitem, ale także darem Boga.

„Niech Pan pomoże nam strzec tego daru, który dał nam we chrzcie i który wszyscy nosimy w sobie” – stwierdził Ojciec Święty podsumowując swą homilię.

ad, Vatican News/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Papież modli się za Europę, Afrykę i za mamy

Z okazji 70. rocznicy podpisania deklaracji Schumana papież Franciszek modlił się dziś za Europę o odpowiedzialne współdziałanie rządzących na froncie walki ze skutkami pandemii. Nawiązywał dziś do obchodzonego w wielu krajach Dnia Matki, powierzając wszystkie mamy opiece Maryi.

Polub nas na Facebooku!

Papież modli się za Europę, Afrykę i za mamy
Z okazji 70. rocznicy podpisania deklaracji Schumana papież Franciszek modlił się dziś za Europę o odpowiedzialne współdziałanie rządzących na froncie walki ze skutkami pandemii. Nawiązywał dziś do obchodzonego w wielu krajach Dnia Matki, powierzając wszystkie mamy opiece Maryi.

Katechezę poprzedzającą niedzielną, południową modlitwę Regina Coeli papież poświęcił rozważaniu czytanej dziś Ewangelii z V. niedzieli Wielkanocnej. – Pan, który mówi o sobie, że jest Drogą zarezerwował nam miejsce w Niebie, w którym wszystko będzie bez łez i podziałów. Nasza droga polega na „podążaniu jego śladami” pokornej miłości i zaufania, podtrzymywaniu z Nim bliskiej relacji – powiedział papież.

Przypominał, że Jezus – Droga, jest tym, do którego możemy przychodzić ze wszystkimi naszymi troskami. Możemy Mu powiedzieć: “Przynoszę ci to, co mnie niepokoi, moje zmartwienia: wierzę w Ciebie i powierzam się Tobie”

Nie żyjemy bez sensu i bez celu. Bóg kocha swoje dzieci. Przygotował dla nas najbardziej godne i najpiękniejsze miejsce: Niebo. Nie zapominajmy: mieszkaniem, które nas czeka, jest Niebo. Jesteśmy stworzeni do Nieba, do życia wiecznego, aby żyć wiecznie.

podkreślił Ojciec Święty.

Po modlitwie wymienił dwie ważne rocznice, obchodzone w tych dniach, przede wszystkim 70. rocznicę podpisania deklaracji Roberta Schumana, kładącej podwaliny pod powstanie Unii Europejskiej. – Niech duch deklaracji Schumana nieustannie inspiruje osoby odpowiedzialne w Unii Europejskiej, wezwane do stawienia czoła społecznym i gospodarczym skutkom pandemii w duchu zgody i współpracy – mówił.

Nawiązał również do rocznicy przemówienia Jana Pawła II, wygłoszonego w Afryce 10 maja 1980 r. podczas jego pierwszej pielgrzymki na ten kontynent.

Święty Jan Paweł II wyraził krzyk ludu Sahelu, ciężko doświadczonego przez suszę. Dzisiaj pragnę pogratulować młodym ludziom z krajów Sahelu i Stanów Zjednoczonych Ameryki angażującym się w inicjatywę „Laudato si’ – drzewa”. Jej celem jest posadzenie co najmniej miliona drzew w regionie Sahelu, które będą częścią „Wielkiego Zielonego Muru Afryki”. Oby wielu zechciało naśladować wzór solidarności tych młodych ludzi.

powiedział.

Wspomniał również na obchodzony dziś w większości krajów świata Dzień Matki:

Pragnę pamiętać o wszystkich matkach z wdzięcznością i miłością, powierzając je opiece Maryi, naszej niebieskiej Matki. Myślę też o matkach, które przeszły do innego życia i towarzyszą nam z nieba. W chwili milczenia pomyślmy każdy z nas o swojej matce…

Oto pełny tekst papieskiego rozważania przed modlitwą Regina Coeli:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszej Ewangelii (por. J 14, 1-12) słyszymy początek tak zwanej „Mowy pożegnalnej Jezusa”. Są to słowa skierowane do uczniów pod koniec Ostatniej Wieczerzy, tuż przed zmierzeniem się z Męką. W tak dramatycznym momencie Jezus rozpoczął mówiąc: „Niech się nie trwoży serce wasze” (w. 1). To samo mówi również nam w dramatach życia. Ale jak sprawić, aby serce się nie trwożyło? Bo serce się trwoży.

Pan wskazuje dwa środki zaradcze na trwogę. Pierwszy to: „we Mnie wierzcie” (w. 1). Wydawałoby się, że jest to rada trochę teoretyczna, abstrakcyjna. Natomiast Jezus chce nam powiedzieć coś konkretnego. On wie, że w życiu najgorszy niepokój, trwoga bierze się z poczucia, że nie jesteśmy w stanie sobie poradzić, z poczucia samotności i bez punktów odniesienia w obliczu tego, co się dzieje. Tego lęku, w którym trudność następuje jedna po drugiej, nie da się przezwyciężyć w pojedynkę. Potrzebujemy pomocy i dlatego Jezus prosi nas, abyśmy w Niego wierzyli, to znaczy nie opierali się na sobie, ale na Nim. Bo wyzwolenie od udręki dokonuje się przez zawierzenie. Trzeba powierzyć się Jezusowi, dokonać skoku, i to jest wyzwoleniem od trwogi. A Jezus zmartwychwstał i żyje właśnie po to, by być zawsze obok nas. Wtedy możemy Jemu powiedzieć: „Jezu, wierzę, że zmartwychwstałeś i że jesteś u mego boku. Wierzę, że mnie wysłuchasz. Przynoszę Tobie to, co mnie trwoży, moje kłopoty: w Ciebie wierzę i powierzam się Tobie”.

Jest też drugie lekarstwo na trwogę, które Jezus wyraża następującymi słowami: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. […] Idę przecież przygotować wam miejsce” (w. 2). Oto co Jezus dla nas uczynił: zarezerwował nam miejsce w niebie. Wziął na siebie nasze człowieczeństwo, aby zabrać je poza śmierć, na nowe miejsce, w niebie, abyśmy i my mogli być tam, gdzie jest On. To pewność, która nas pociesza: dla każdego zarezerwowane jest miejsce. Także dla mnie. Każdy z nas może powiedzieć: jest miejsce dla mnie. Nie żyjemy bez celu i bez przeznaczenia. Jesteśmy oczekiwani, jesteśmy cenni. Bóg jest w nas zakochany, jesteśmy jego dziećmi. I dla nas przygotował najbardziej godne i najpiękniejsze miejsce: raj. Nie zapominajmy: mieszkaniem jakie nas oczekuje jest raj. Tutaj nie pozostaniemy. Jesteśmy stworzeni dla nieba, dla życia wiecznego, aby żyć na zawsze. Na zawsze: to jest coś, czego teraz nie możemy sobie nawet wyobrazić. Ale jeszcze piękniej pomyśleć, że to na zawsze będzie całkowicie w radości, w pełnej komunii z Bogiem i z innymi, nie będzie już łez, nie będzie już niechęci, nie będzie już podziałów i trwogi.

Ale jak dotrzeć do nieba? Jaka jest droga? Oto decydujące zdanie Jezusa – dzisiaj nam mówi: „Ja jestem drogą” (w. 6). Jezus jest drogą, aby wejść do nieba: to mieć z Nim żywą relację, naśladować Go w miłości, podążać Jego śladami. A ja, chrześcijanin, tych chrześcijanin, każdy z nas chrześcijan mogę zadać sobie pytanie: „jaką drogą podążam?”. Są drogi, które nie prowadzą do nieba: drogi światowości, drogi na rzecz samorealizacji, drogi egoistycznej władzy. I jest droga Jezusa, droga pokornej miłości, modlitwy, łagodności, ufności, służby dla innych. Nie jest to droga mojego protagonizmu, to droga Jezusa, będącego protagonistą mojego życia. To iść do przodu codziennie pytając Go: „Jezu, co myślisz o tym moim wyborze? Co byś uczynił w tej sytuacji, z tymi osobami?”. Dobrze, gdybyśmy poprosili Jezusa, który jest drogą, o wskazania prowadzące do nieba. Niech Matka Boża, Królowa Nieba, pomoże nam naśladować Jezusa, który otworzył dla nas raj.

ad/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap