video-jav.net

“Nie zabijaj” to leczyć, doceniać, przebaczać

Jeśli zabijanie oznacza niszczenie, tłumienie, eliminowanie kogoś, to "nie zabijaj" oznacza leczenie, docenianie i włączanie przez przebaczenie - w ten sposób papież Franciszek wyjaśniał pozytywne aspekty przykazania "Nie zabijaj", któremu poświęcił kolejną katechezę podczas audiencji ogólnej.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj chciałbym kontynuować katechezę na temat piątego Słowa Dekalogu: „Nie zabijaj”. Podkreśliliśmy już, że przykazanie to ukazuje, iż w oczach Boga ludzkie życie jest cenne, święte i nienaruszalne. Nikt nie może pogardzać życiem innych czy też swoim własnym. Człowiek nosi bowiem w sobie obraz Boga i jest przedmiotem Jego nieskończonej miłości, niezależnie od tego jakie byłyby warunki, w jakich został powołany do istnienia.

W usłyszanym właśnie fragmencie Ewangelii Jezus objawia nam jeszcze głębszy sens tego przykazania. Stwierdza, że przed trybunałem Boga także gniew przeciwko bratu jest formą zabójstwa. Dlatego właśnie apostoł Jan napisze: „Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą” (1 J 3, 15). Ale Jezus na tym się nie zatrzymuje, i zgodnie z tą samą logiką dodaje, że nawet ci, którzy znieważają i wyszydzają, mogą zabijać. A my nawykliśmy do znieważania. To prawda znieważanie innych przychodzi nam tak, jakby było oddechem. A Jezus nam mówi: zatrzymaj się, bo zniewaga wyrządza zło, zabija. Pogardzanie. „Ja tymi ludźmi, tym człowiekiem pogardzam”- ależ jest to pewna forma zabijania godności osoby. Wspaniale byłoby, żeby to nauczanie Jezusa weszło do umysłu i serca każdego z nas i abyśmy postanowili, że nigdy nikogo nie będziemy znieważali. Byłoby to piękne postanowienie! Jezus mówi tutaj: uważaj – jeśli gardzisz, jeśli znieważasz, jeśli nienawidzisz – to jest zabójstwo.

Żaden ludzki kodeks nie zrównuje tak różnych czynów przypisując im ten sam stopień osądu. I konsekwentnie Jezus zachęca nas, abyśmy przerywali składanie ofiary w świątyni, jeśli pamiętamy, że brat nosi urazę przeciwko nam, aby pójść i szukać go oraz pojednać się z nim. Także my kiedy idziemy na Mszę św. powinniśmy mieć tę postawę pojednania wobec osób, z którymi mieliśmy problemy, o których źle myśleliśmy, które znieważaliśmy. Ale często kiedy czekamy na przyjście kapłana, aby odprawił Mszę świętą plotkujemy i źle mówimy o innych. Tego nie wolno czynić! Pomyślmy, jak ciężkim przewinieniem jest znieważanie, pogardzanie, nienawiść. Jezus stawia je na linii zabójstwa.

Co Jezus pragnie powiedzieć, rozszerzając aż do tego stopnia zakres Piątego Słowa? Człowiek ma szlachetne, bardzo wrażliwe życie i posiada najskrytsze „ja”, nie mniej ważne niż jego istnienie fizyczne. Istotnie by urazić niewinność dziecka wystarczy niewłaściwe zdanie. Dla zranienia kobiety wystarczy gest oziębłości. By złamać serce młodej osoby wystarczy odmówić jej zaufania. Aby unicestwić człowieka, wystarczy go zignorować. Obojętność zabija. To jakby powiedzieć innej osobie: jesteś dla mnie martwy, bo zabiłeś go w swoim sercu. Nie kochać to pierwszy krok do zabicia; a nie zabijać to pierwszy krok ku miłości.

Na początku Biblii czytamy to straszne zdanie, które wyszło z ust pierwszego zabójcy, Kaina po tym, jak Pan zapytał go, gdzie jest jego brat. Kain odpowiedział: „Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?” (Rdz 4, 9) [1]. Tak mówią mordercy: „to mnie nie dotyczy”, „to twoje sprawy” i tym podobne. Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie: czy jesteśmy stróżami naszych braci? Tak, jesteśmy! Jesteśmy stróżami jedni drugich! To jest droga życia, to jest droga, by nie zabijać.

Ludzkie życie potrzebuje miłości. A czym jest prawdziwa miłość? Jest tym właśnie, co ukazał nam Chrystus to znaczy miłosierdziem. Miłość, bez której nie możemy się obyć to ta, która przebacza, która akceptuje tych, którzy nas skrzywdzili. Nikt z nas nie przeżyje bez miłosierdzia, wszyscy potrzebujemy przebaczenia. Tak więc, Jeśli zabijanie oznacza niszczenie, tłumienie, eliminowanie kogoś, to “nie zabijaj” oznacza leczenie, docenianie i włączanie a także przebaczanie.

Nikt nie może się łudzić myśląc: „Jestem w porządku, bo nie czynię nic złego”. Taki typ egzystencji jest właściwy dla kamienia lub rośliny, dla tego bruku tutaj na placu św. Piotra, który nie czyni nic złego – ale nie dla człowieka, nie dla kobiety czy mężczyzny. Od człowieka wymaga się więcej. Istnieje dobro, które należy uczynić, przygotowane dla każdego z nas, każdemu sobie właściwe, które nas dogłębnie czyni samymi sobą. „Nie zabijaj” jest wezwaniem do miłości i miłosierdzia, jest wezwaniem do życia zgodnie z Panem Jezusem, który oddał za nas życie i dla nas zmartwychwstał.

Kiedyś my wszyscy zgromadzeni tutaj na placu powtarzaliśmy zdanie pewnego świętego dotyczące tej kwestii. Może nam dopomoże: „Nie czynienie zła jest rzeczą dobrą, ale nie czynienie dobra nie jest dobre”. Zawsze powinniśmy czynić dobro i wychodzić dalej.

On, który przyjmując ludzkie ciało uświęcił naszą egzystencję; On, który swoją krwią uczynił ją bezcenną; On, „Stwórca życia” (Dz 3, 15), dzięki któremu każdy jest darem Ojca. W Nim, w Jego miłości silniejszej niż śmierć i mocą Ducha Świętego, którego daje nam Ojciec, możemy przyjąć słowo „Nie zabijaj” jako najważniejszy i zasadniczy apel: czyli nie zabijaj oznacza powołanie do miłości. Dziękuję.

PRZYPISY:

1.Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2259: „Pismo święte w opisie zabójstwa Abla przez jego brata Kaina ukazuje od początku historii ludzkości obecność w człowieku gniewu i pożądliwości, skutków grzechu pierworodnego. Człowiek stał się nieprzyjacielem swego bliźniego. Bóg osądza zbrodniczość tego bratobójstwa: «Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku Mnie… Bądź więc teraz przeklęty na tej roli, która rozwarła swą paszczę, aby wchłonąć krew brata twego, przelaną przez ciebie» (Rdz 4,10-11)”.

Tłumaczenie: KAI

Bp Solarczyk opowiadał na Synodzie o lekcji religii w Polsce

Lekcje religii w szkole to ogromne doświadczenie Polski, które musimy na Synodzie wziąć pod uwagę - mówił podczas wczorajszej sesji synodalnej w Watykanie bp Marek Solarczyk, jeden z polskich delegatów na obrady.

Polub nas na Facebooku!

Biskup opowiadał ojcom synodalnym przede wszystkim o własnym doświadczeniu jako czynnego katechety z 26-letnim stażem.

Publikujemy pełną treść jego wystąpienia:

Jestem biskupem z Polski, gdzie lekcje religii zostały wprowadzone do programu szkolnego 28 lat temu. Obecnie, zajęcia te prowadzi w całym kraju blisko 30 tysięcy nauczycieli: księży, osób konsekrowanych, świeckich. Ja także jestem nauczycielem religii od 26 lat, a 25 lat uczę w tej samej szkole średniej.

Moja obecność w szkole i prowadzone lekcje religii, zawsze były i są nadal okazją do przekazania uczniom wiedzy religijnej, ale przede wszystkim stanowią nieocenioną okazję do spotkania z młodym człowiekiem w bardzo ważnym momencie jego życia. Kolejne lekcje, odbyte spotkania, prowadzone rozmowy, wspólnie przeżywane tajemnice życia w szkole, ale także rodzinne i osobiste doświadczenia sprawiają, że nauczyciel religii staje się towarzyszem życiowych dróg i przewodnikiem na drodze wiary. Jak to powiedziała matka jednego z moich absolwentów: możemy młodym ofiarować przedsionek nieba.

To jest czas, kiedy młody człowiek poszukuje odpowiedzi na najważniejsze dla siebie pytania o sens życia, wizję miłości, gotowość do przyjęcia odpowiedzialności za drugiego człowieka oraz miejsce Boga w życiowych planach. Uczniowie zadają wiele pytań, ale potrafią też krytykować usłyszane odpowiedzi. Dzielą się radością z uzyskanych sukcesów, ale także wymagają wsparcia w chwilach załamania i przeżywanego cierpienia. Proszą o rady w prostych sprawach, ale również oczekują wytrwałego towarzyszenia na duchowych drogach poprzez rozmowy i Sakrament Pokuty. Te wszystkie doświadczenia wymagają od nauczyciela ludzkiej otwartości i szczerości, ale także własnej troski o żywą wiarę, jeżeli chce być odpowiedzialnym towarzyszem młodości i godnym zaufania przewodnikiem tajemnic Boga. Nie może zniechęcać się pozorną obojętnością i wypowiadanym sprzeciwem wobec nauki Kościoła. Ma być, jak roztropny siewca, który siejąc ziarno Słowa Bożego, potrafi czekać na jego wzrost i cieszyć się z każdego plonu.

Moje wieloletnie doświadczenia potwierdzają, że czas lekcji religii w szkole dla wielu młodych jest początkiem wspólnej drogi, która prowadzi przez kolejne etapy życia i podejmowane decyzje. Wspólnie przeżyte doświadczenia, ukształtowane zaufanie sprawia, że mamy stać się nie tylko nauczycielami prawd wiary, ale przede wszystkich świadkami ich osobistego przeżywania. Właśnie taka postawa staje się bardzo często zachętą do dojrzałych decyzji naszych uczniów i przyjęcia powołania ofiarowanego im przez Pana.

Każde wypowiedziane dzisiaj moje słowo zawiera w sobie tajemnice życia wszystkich moich uczniów, dzięki którym nieustannie jest ubogacane moje kapłaństwo i posługa biskupia. Warto z wytrwałością wypełniać misję, jaką Bóg zawierza nam w szkołach i wspierać uczniów, aby etap młodości był dla nich czasem odkrycia piękna Boga, a dla nas okazją do spotkania Pana w bogactwie duszy młodego człowieka.

Za Biuro Prasowe KEP