кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Miłosierdzie jest pulsem Jego serca

Gdy wyznajemy nasze grzechy odkrywamy, że właśnie to, co trzymało nas z daleka od Pana staje się miejscem spotkania z Nim - mówił papież Franciszek podczas Mszy św. na Placu św. Piotra w Niedzielę Miłosierdzia. Wyjaśniał, że miłosierdzie nie jest jedną z cech Boga, ale jest "pulsem Jego serca".

Polub nas na Facebooku!

Franciszek nawiązał do dzisiejszej Ewangelii mówiącej o spotkaniu zmartwychwstałego Jezusa z uczniami, którzy “rozpoznali Go poprzez Jego rany” i św. Tomaszem, który chciał zobaczyć „na rękach Jego ślad gwoździ”, a gdy zobaczył – uwierzył.

“Musimy podziękować Tomaszowi, mimo jego niewiary, bo nie zadowolił się usłyszeniem od innych, że Jezus żyje, ani też zobaczeniem Go w ludzkiej postaci, ale chciał wejść do wnętrza, dotknąć jego ran, znaków Jego miłości. Ewangelia nazywa Tomasza „Didymos”, czyli bliźniakiem, i jest on w tym naprawdę naszym bratem bliźniakiem” – powiedział papież i zaznaczył, że każdy z nas musi „zobaczyć Boga, dotknąć własnymi rękami, że dla nas zmartwychwstał” zobaczyć, podobnie jak uczniowie, przez Jego rany.

“Wejście w Jego rany to kontemplowanie bezgranicznej miłości, wypływającej z Jego serca” – powiedział Franciszek. Zwrócił uwagę, że obok mówienia o wielu pięknych wartościach wiary potrzebne jest widzenie Jezusa dotykające Jego miłości. “Tylko w ten sposób możemy dotrzeć do istoty wiary i, podobnie jak uczniowie, znaleźć pokój i radość silniejsze niż wszelkie wątpliwości” – zaznaczył papież.

Komentując słowa św. Tomasza: „Pan mój i Bóg mój!” Franciszek podkreślił, że mówiąc „mój”, nie dopuszczamy się bezczeszczenia Boga, ale oddajemy cześć Jego miłosierdziu, ponieważ to On chciał „stać się naszym”. “I tak jak w historii miłosnej, mówimy Jemu: `Dla mnie stałeś się człowiekiem, dla mnie umarłeś i zmartwychwstałeś, a zatem jesteś nie tylko Bogiem; jesteś moim Bogiem, jesteś moim życiem. W Tobie znalazłem miłość, której szukałem i o wiele więcej niż kiedykolwiek myślałem`” – tłumaczył papież.

Podkreślił, że miłość i miłosierdzie wymaga zaufania. “Wchodząc dzisiaj poprzez rany w tajemnicę Boga, rozumiemy, że miłosierdzie nie jest jedną z wielu Jego cech między innymi, lecz pulsem Jego serca. A zatem, podobnie jak Tomasz, nie żyjemy już jako uczniowie wątpiący, pobożni, lecz niezdecydowani; stajemy się i my prawdziwymi rozmiłowanymi w Panu!” – powiedział Franciszek.

“Jak możemy zakosztować tej miłości, jak możemy dzisiaj dotknąć miłosierdzia Jezusa?” – pytał Franciszek i przypomniał, że w wieczór Wielkanocy, dopiero co zmartwychwstały Jezus jako pierwszy dar daje Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów. “Aby doświadczyć miłości trzeba przez to przejść: pozwolić, by nam przebaczono” – przypomniał Ojciec Święty i zachęcił abyśmy się nie wstydzili otworzyć się i wyznać grzechy.

Wezwał aby Bóg obdarzył nas łaską zrozumienia wstydu. “Gdy doświadczamy wstydu, winniśmy być wdzięczni: oznacza to, że nie godzimy się na zło, i to jest dobre. Wstyd jest tajemnym zaproszeniem duszy, która potrzebuje Pana, by przezwyciężyć zło. Dramat pojawia się wtedy, gdy już nie wstydzimy się niczego. Nie lękajmy się doświadczenia wstydu! I przejdźmy od wstydu do przebaczenia!” – wyjaśniał Franciszek.

Przestrzegł przed stanem rezygnacji. “Także i my możemy pomyśleć: `Od tak dawna jestem chrześcijaninem, ale nic się nie zmienia, zawsze popełniam te same grzechy`. Zatem zniechęceni, wyrzekamy się miłosierdzia” – mówił papież i przypomniał, że “za każdym razem otrzymując przebaczenie jesteśmy pokrzepieni, doznajemy otuchy, bo za każdym razem czujemy się bardziej miłowani”. “A kiedy, będąc miłowanymi upadamy ponownie, doświadczamy więcej bólu niż wcześniej. Jest to ból dobroczynny, który powoli oddziela nas od grzechu. Odkrywamy wtedy, że siłą życia jest otrzymanie Bożego przebaczenia i pójście naprzód, od przebaczenia do przebaczenia” – wyjaśniał papież.

Franciszek zwrócił uwagę, że kiedy wyznajemy nasze grzechy, ma miejsce coś niesłychanego: odkrywamy, że właśnie ten grzech, który trzymał nas z dala od Pana, staje się miejscem spotkania z Nim. “Tam Bóg zraniony w swej miłości wychodzi naprzeciw naszym ranom. I czyni nasze nędze ranami podobnymi do swoich chwalebnych ran. Ponieważ prosić o łaskę rozpoznania naszego Boga: znalezienia w Jego przebaczeniu naszej radości, w Jego miłosierdziu naszej nadziei “.

Publikujemy tekst papieskiej homilii:

W dzisiejszej Ewangelii wiele razy powtarza się czasownik „widzieć”: „Uradowali się uczniowie, ujrzawszy Pana” (J 20,20); następnie powiedzieli Tomaszowi: „Widzieliśmy Pana” (w. 25). Lecz Ewangelia nie opisuje, jak Go widzieli, nie opisuje Zmartwychwstałego, uwydatnia tylko jeden szczegół: „Pokazał im ręce i bok” (w. 20). Zdaje się, jakby nam chciała powiedzieć, że uczniowie rozpoznali Jezusa poprzez Jego rany. To samo stało się z Tomaszem: on także chciał zobaczyć „na rękach Jego ślad gwoździ” (w. 25), a gdy zobaczył – uwierzył (w. 27).

Musimy podziękować Tomaszowi, mimo jego niewiary, bo nie zadowolił się usłyszeniem od innych, że Jezus żyje, ani też zobaczeniem Go w ludzkiej postaci, ale chciał wejść do wnętrza, dotknąć jego ran, znaków Jego miłości. Ewangelia nazywa Tomasza „Didymos” (w.24), czyli bliźniakiem, i jest on w tym naprawdę naszym bratem bliźniakiem. Bo i nam nie wystarcza wiedzieć, że Bóg istnieje: nie wypełnia naszego życia Bóg zmartwychwstały, lecz odległy; nie pociąga nas Bóg daleki, chociaż sprawiedliwy i święty. Nie, także i my musimy „zobaczyć Boga”, dotknąć własnymi rękami, że dla nas zmartwychwstał.

Jak to możemy zobaczyć? Podobnie jak uczniowie: przez Jego rany. Patrząc tam, uświadomili sobie, że nie kochał ich na niby i że im przebaczył, mimo że wśród nich byli tacy, którzy się Go zaparli i którzy Go opuścili. Wejście w Jego rany to kontemplowanie bezgranicznej miłości, wypływającej z Jego serca. To zrozumieć, że Jego serce bije dla mnie, dla ciebie, dla każdego z nas. Drodzy bracia i siostry, możemy uważać się i określać za chrześcijan i mówić o wielu pięknych wartościach wiary, ale podobnie jak uczniowie potrzebujemy widzenia Jezusa dotykając Jego miłości. Tylko w ten sposób możemy dotrzeć do istoty wiary i, podobnie jak uczniowie, znaleźć pokój i radość (por. ww. 19-20) silniejsze niż wszelkie wątpliwości.

Tomasz, widząc rany Pana, zawołał: „Pan mój i Bóg mój!” (w. 28). Chciałbym zwrócić uwagę na przymiotnik powtarzany przez Tomasza: mój. Jest to przymiotnik dzierżawczy i, jeśli się zastanowimy, mogło by się zdawać nie na miejscu odnoszenie go do Boga: jakże Bóg może być mój? Jakże mogę czynić Wszechmogącego „moim”? Tak naprawdę, mówiąc „mój”, nie dopuszczamy się bezczeszczenia Boga, ale oddajemy cześć Jego miłosierdziu, ponieważ to On chciał „stać się naszym”. I tak jak w historii miłosnej, mówimy Jemu: „Dla mnie stałeś się człowiekiem, dla mnie umarłeś i zmartwychwstałeś, a zatem jesteś nie tylko Bogiem; jesteś moim Bogiem, jesteś moim życiem. W Tobie znalazłem miłość, której szukałem i o wiele więcej niż kiedykolwiek myślałem”.

Bóg nie jest urażony, by być „naszym”, ponieważ miłość wymaga zaufania, miłosierdzie wymaga zaufania. Już na początku Dekalogu Bóg powiedział: „Ja jestem Pan, twój Bóg” (Wj 20, 2) i powtórzył: „ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym” (w.5). Oto propozycja Boga, zazdrosnego miłującego, który przedstawia się jako „twój” Bóg. A ze wzruszonego serca Tomasza płynie odpowiedź: „Pan mój i Bóg mój!”. Wchodząc dzisiaj poprzez rany w tajemnicę Boga, rozumiemy, że miłosierdzie nie jest jedną z wielu Jego cech między innymi, lecz pulsem Jego serca. A zatem, podobnie jak Tomasz, nie żyjemy już jako uczniowie wątpiący, pobożni, lecz niezdecydowani; stajemy się i my prawdziwymi rozmiłowanymi w Panu! Nie bójmy się tego słowa: rozmiłowani w Panu!

Jak możemy zakosztować tej miłości, jak możemy dzisiaj dotknąć miłosierdzia Jezusa? Wskazuje to stale Ewangelia, gdy podkreśla, że w wieczór Wielkanocy (por. w. 19), to znaczy właśnie dopiero co zmartwychwstały Jezus jako pierwszy dar daje Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów. Aby doświadczyć miłości trzeba przez to przejść: pozwolić, by nam przebaczono. Stawiam pytanie sobie i każdemu z was: czy pozwalam, by mi przebaczono? Aby doświadczyć tej miłości musimy przez to przejść: czy pozwalam, by mi przebaczono?. Ależ Ojcze, pójście do spowiedzi wydaje się trudne. Jesteśmy kuszeni, aby wobec Boga postępować tak, jak uczniowie w Ewangelii: zabarykadować się za zamkniętymi drzwiami. Uczynili to ze strachu, a my też się boimy, wstydząc się otworzyć się i wyznać grzechy. Niech Pan obdarzy nas łaską zrozumienia wstydu, postrzegania go nie jako zamknięte drzwi, lecz jako pierwszy krok spotkania. Gdy doświadczamy wstydu, winniśmy być wdzięczni: oznacza to, że nie godzimy się na zło, i to jest dobre. Wstyd jest tajemnym zaproszeniem duszy, która potrzebuje Pana, by przezwyciężyć zło. Dramat pojawia się wtedy, gdy już nie wstydzimy się niczego. Nie lękajmy się doświadczenia wstydu! I przejdźmy od wstydu do przebaczenia! Nie lękajcie się wstydu!

Natomiast istnieją takie drzwi zamknięte przed przebaczeniem Pana, jakimi jest rezygnacja. Doświadczyli tego uczniowie, którzy w dzień Paschy z goryczą zauważyli, że wszystko powróciło do stanu poprzedniego: nadal byli w Jerozolimie, zniechęceni; „rozdział Jezusa” wydawał się skończony i po długim czasie przebywania z Nim nic się nie zmieniło. Ulegamy zniechęceniu. Także i my możemy pomyśleć: „ Od tak dawna jestem chrześcijaninem, ale nic się nie zmienia, zawsze popełniam te same grzechy”. Zatem zniechęceni, wyrzekamy się miłosierdzia. Ale Pan nas wzywa: „Czy nie wierzysz, że moje miłosierdzie jest większe od twojej nędzy? Czy powracasz do grzechu? Stale powracaj do proszenia o miłosierdzie a zobaczymy, kto wygra!”. Poza tym wie o tym ten, kto zna sakrament przebaczenia – to nieprawda, że wszystko pozostaje tak jak było. Za każdym razem otrzymując przebaczenie jesteśmy pokrzepieni, doznajemy otuchy, bo za każdym razem czujemy się bardziej miłowani, brai w ramiona przez Ojca. A kiedy, będąc miłowanymi upadamy ponownie, doświadczamy więcej bólu niż wcześniej. Jest to ból dobroczynny, który powoli oddziela nas od grzechu. Odkrywamy wtedy, że siłą życia jest otrzymanie Bożego przebaczenia i pójście naprzód, od przebaczenia do przebaczenia. Tak toczy się życie: do wstydu do innego wstydu, od przebaczenia do przebaczenia. To właśnie jest życie chrześcijańskie.

Obok wstydu i rezygnacji są jeszcze inne drzwi zamknięte, czasami opancerzone: nasz grzech. Kiedy popełniam wielki grzech, jeśli szczerze mówiąc, nie chcę sobie wybaczyć, to dlaczego miałby to czynić Bóg? Te drzwi są jednak zaryglowane tylko z jednej strony, naszej; dla Boga nigdy nie są nieprzekraczalne. Jak naucza Ewangelia, lubi On wchodzić właśnie „przez drzwi zamknięte”, gdy wszelki dostęp zdaje się zaryglowany. Tam Bóg dokonuje cudów. Nigdy nie postanawia, by się od nas oddzielić, to my go pozostawiamy na zewnątrz. Ale kiedy wyznajemy nasze grzechy, ma miejsce coś niesłychanego: odkrywamy, że właśnie ten grzech, który trzymał nas z dala od Pana, staje się miejscem spotkania z Nim. Tam Bóg zraniony w swej miłości wychodzi naprzeciw naszym ranom. I czyni nasze nędzne rany podobnymi do swoich chwalebnych ran: zachodzi przemiana moja nędzna rana staje się podobna do jego ran chwalebnych. Ponieważ On jest miłosierdziem i dokonuje cudów w naszych nędzach. Podobnie jak Tomasz, prośmy dzisiaj o łaskę rozpoznania naszego Boga: znalezienia w Jego przebaczeniu naszej radości, w Jego miłosierdziu naszej nadziei.

KAI/ad

Pierwsza taka adhortacja od 30 lat

Czym są adhortacje? Na czym polega wyjątkowość najnowszej adhortacji papieża Franciszka? Dziś o 12:15 będzie zaprezentowana światu adhortacja "Gaudete et Exultate" o świętości w życiu codziennym.

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W hierarchii dokumentów papieskich adhortacja znajduje się na trzecim miejscu. Najważniejszymi dokumentami są konstytucje apostolskie, następnie encykliki

Choć jej treści jeszcze nie znamy, już teraz wiadomo, że będzie to pierwsza od niemal 30 lat adhortacja na temat nie omawiany wcześniej na synodzie. Papież Franciszek uznał, że problem rozumienia świętości wymaga szczególnej uwagi – choć bez potrzeby zwoływania synodu – i dlatego przygotował na ten temat dokument o wyjątkowej randze.

W hierarchii dokumentów papieskich adhortacja znajduje się na trzecim miejscu. Najważniejszymi dokumentami są konstytucje apostolskie, następnie encykliki. Oba rodzaje dokumentów mają charakter organizacyjny bądź doktrynalny i odnoszą się do spraw ogólnokościelnych. Dlaczego dokument o świętości nie jest encykliką? Prawdopodobnie dlatego, że papież nie zamierza definiować ani precyzować jakichkolwiek kwestii doktrynalnych. To po prostu nauczanie, papieskie nauczanie. Adhortatio po łacinie oprócz napomnienia oznacza zachętę.

 

Czym jest adhortacja? Adhortacja – przygotowywana zawsze po łacinie, następnie tłumaczona na pozostałe języki – to dokument papieski o znaczeniu duszpasterskim, zwykle adresowany do określonej grupy osób bądź podejmujący konkretny temat. Publikacja adhortacji najczęściej następuje po synodzie, poświęconym określonemu problemowi. Na przykład, adhortacja Amoris laetitia to owoc synodu biskupów poświęconego rodzinie. Po synodzie biskupów poświęconym młodzieży możemy się spodziewać następnej adhortacji, o młodzieży właśnie.

Adhortacja, którą poznamy w poniedziałek, nie będzie post-synodalną. Podejmuje ona konkretny, duszpasterski temat – świętość w codzienności

 

To będzie trzecia adhortacja papieża Franciszka. Dwie poprzednie miały charakter post-synodalny (Amoris laetitia, 2016 i Evangelii gaudium, 2013, po synodzie poświęconym nowej ewangelizacji). Benedykt XVI wydał cztery adhortacje, wszystkie postsynodalne, Jan Paweł II aż 14.

Jednak adhortacja, którą poznamy w poniedziałek, nie będzie post-synodalną. Podejmuje ona konkretny, duszpasterski temat – świętość w codzienności. Wejdzie w skład zwyczajnego papieskiego nauczania, ale tym razem bez wcześniejszego udziału i dyskusji biskupów. Innymi słowy, jej treść nie będzie oparta na dokumentach wieńczących synod, na logice, według której prace synodalne były prowadzone (nawet jeśli papież ma w nich prawo do wszelkich zmian i interwencji). To autorski pomysł i inwencja papieża.

Taka sytuacja zdarzy się pierwszy raz od 30 lat. Wcześniej taki charakter miała, opublikowana w 1989 roku, specjalna adhortacja Jana Pawła II o św. Józefie Redemptoris custos.

Dokumenty “kontynentalne”. Adhortacje często dotyczą spraw wiary i Kościoła na konkretnych kontynentach. Dwie adhortacje Benedykta XVI były poświęcone Kościołowi w Afryce i Azji. Wcześniej, pod koniec swojego pontyfikatu, Jan Paweł II wydał adhortacje dotyczące Europy, Oceanii, Azji, Ameryki, Libanu i Afryki. Wszystkie te dokumenty były poprzedzone synodami biskupów na temat tych regionów.

Grupy docelowe. Jest też inny typ adhortacji. Wystarczy przejrzeć dokumenty podpisane przez Jana Pawła II, by dostrzec, że wiele z nich zajmuje się wybraną grupą osób. Ostatnią adhortacją Jana Pawła II była, wydana w 2003, Pastores gregis, poświęconą biskupom. Wcześniej adhortacje były skierowane do osób konsekrowanych (Vita consecrata, 1996), księży (Pastores dabo vobis, 1992) i świeckich (Christifideles laici, 1998). Wszystkie one były poprzedzone synodami.

Tematy. Zdarzają się jednak adhortacje wymykające się obu regułom, poświęcone konkretnym tematom bez względu na kontynent czy grupę osób. Pierwsza adhortacja Franciszka dotyczyła nowej ewangelizacji w świecie współczesnym, druga – problemom współczesnych rodzin. Pierwsze dwie adhortacje Benedykta XVI również dotyczą tematów ważnych dla każdego chrześcijanina, niezależnie od stanu czy kontynentu: o Eucharystii i o Słowie Bożym. Jan Paweł II w 1989 roku przygotował adhortację o św. Józefie. Wcześniej, w 1983 roku, zwołał synod na temat przyczyn i sposobów rozwiązania konfliktów obecnych we współczesnym świecie. Owocem synodu jest adhortacja Reconciliatio et Paenitentia.

Adhortacja nie będzie skierowana do określonych grup czy danego regionu, będzie podejmowała temat globalny: “powołanie do świętości w świecie współczesnym”

Adhortacja o świętości. Czym zatem będzie się charakteryzowała najnowsza adhortacja papieża Franciszka? Po pierwsze, będzie to pierwsza od niemal 30 lat adhortacja na temat nie omawiany wcześniej na synodzie. Po drugie, nie będzie skierowana do określonych grup czy dotyczyła spraw danego regionu, lecz będzie podejmowała temat globalny: “powołanie do świętości w świecie współczesnym”. Można uznać, że tak jak w przypadku Jana Pawła II, który bez zwoływania synodu napisał adhortację o świętym Józefie, najnowsza adhortacja o świętości jest wyłączną inicjatywą papieża Franciszka. Kto wie, czy nie będzie całkowicie jego autorstwa. Przekonamy się o tym, porównując tekst, który ukaże się w poniedziałek, z tym, co papież o świętości mówił w ciągu pięciu lat swojego pontyfikatu.

Świętość w codzienności. W swoim nauczaniu, Franciszek przywołuje dużą wagę do świętości. Świętości nie w znaczeniu kanonizacji bądź beatyfikacji, lecz tej “w codzienności”. Bo przecież wszyscy ochrzczeni są równocześnie powołani do świętości. “Wszyscy ochrzczeni mają identyczną godność przed Panem. Dar świętości jest dany wszystkim, nikt nie jest wyłączony. By być świętym, nie trzeba na siłę być biskupem, księdzem albo zakonnikiem” – przypomina papież.

Papież często przypomina, że święty to nie “super heros” o nadzwyczajnych zdolnościach, potrafiący w sposób dla innych nieosiągalny “zadziwić świętością” lub czegoś dokonać

Papież często przypomina, że święty to nie “super heros” o nadzwyczajnych zdolnościach, potrafiący w sposób dla innych nieosiągalny “zadziwić świętością” lub czegoś dokonać. Przeciwnie, podając przykład Jana Pawła II, papież Franciszek pokazał, iż “ten wielki atleta Chrystusa, niszczony przez cierpienie, jest pokorny jak Chrystus, bo idzie drogą Chrystusa”. Reguła świętości to “być mniejszym, aby to Chrystus wzrastał”. Różnica między superbohaterami a świętymi jest właśnie taka: podobieństwo do Chrystusa, pełnienie Jego woli. Święci swoim życiem wskazują na Chrystusa.

“Świętości nie kupisz”. “Nie myślmy, że świętość to coś trudnego – podkreśla papież – że łatwiej jest być grzesznikiem niż świętym – powiedział Franciszek podczas jednej z zeszłorocznych audiencji generalnych. “By być świętym, nie potrzeba modlić się przez cały dzień. Świętym można być w zdrowiu i chorobie, w pracy i kiedy zajmujesz się dziećmi. Nie istnieje święty bez grzechu, podobnie jak nie ma grzesznika bez przyszłości”

Świętość w wizji papieża Franciszka to dar – i droga. “Świętość to podążanie drogą w obecności Boga”. Nie można jej ani kupić, ani sprzedać, ani… wynająć. “Tego nie może dokonać ktoś w Twoim imieniu”.

Papież Franciszek, podobnie jak jego poprzednicy, Benedykt XVI i Jan Paweł II, podkreśla, że świat dziś potrzebuje świętych i ich świadectwa. Kim są święci według Franciszka? “To przyjaciele Boga i bliźniego, aż po dar z życia”.

 

Ks. Przemysław Śliwiński

Nauczanie papieskie na temat świętości na podstawie Vatican News

ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >