video-jav.net

“Nie lekceważmy krzywd, jakie wyrządza przemoc w sieci”

- Ponad 25 % użytkowników internetu to dzieci. Musimy mieć oczy szeroko otwarte, bo mogę do nich docierać niebezpieczne treści - mówił Papież Franciszek do uczestników pierwszego kongresu “Godność dziecka w świecie cyfrowym", który odbył się w Rzymie w październiku 2017 roku.

Polub nas na Facebooku!

W swoim przemówieniu Franciszek podkreślił, że godność i prawa dzieci muszą być chronione przez ustawodawstwo. Należy to czynić z wielką determinacją, przeciwstawiając się stanowczo kulturze odrzucenia, wyrządzającej wielkie szkody zwłaszcza najsłabszym i najbardziej bezbronnym, jakimi są właśnie nieletni.

Papież zauważył, że żyjemy dziś w świecie cyfrowym, a praktycznie oznacza to, że w sieci nawiguje obecnie około 800 milionów małoletnich, napotykając zarówno aspekty pozytywne jak i negatywne, które często wymykają się spod naszej kontroli. W tym kontekście Ojciec Święty wymienił między innymi upowszechnianie coraz bardziej ekstremalnych obrazów pornograficznych, zjawisko sekstingu – czyli formy komunikacji elektronicznej między młodzieżą, w której przekazem jest seksualnie sugestywny obraz lub treść, wyzysku seksualnego, nęcenie młodych za pomocą internetu w celach seksualnych, a także wykorzystywanie internetu do organizowania handlu ludźmi, prostytucji. Zaznaczył, że sieć ma zatem swój mroczny aspekt i mroczne motywy, gdzie coraz bardziej szerzy się zło.

 

 

Franciszek wskazał, że rozmiary tych zjawisk negatywnych przekracza możliwości oddziaływania władz jednego państwa. Łączą się one bowiem także z innymi problemami, jak przestępczość gospodarcza i finansowa czy międzynarodowy terroryzm. W tym kontekście wezwał do mobilizacji, „wiedząc, że potrzebujemy siebie nawzajem, aby szukać i znajdować właściwe sposoby i postawy, by udzielić skutecznych odpowiedzi.

Papież wezwał do zdecydowanego przeciwstawienia się niedocenianiu szkód, jakie wyrządzają nieletnim wspomniane przez niego zjawiska negatywne. Powołując się na osiągnięcia neurobiologii, psychologii i psychiatrii podkreślił głęboki wpływ obrazów naznaczonych przemocą i seksem na plastyczne umysły dzieci, powstawanie zaburzeń psychicznych w rozwoju, sytuacji i zachowań uzależnienia, prawdziwego zniewolenia wynikającego z nadużyć w korzystaniu z obrazów prowokujących lub gwałtownych. „Są to zaburzenia, które mają silny wpływ na całe życie dzisiejszych dzieci”- powiedział Franciszek.

Jednocześnie Ojciec Święty zauważył, że pornografia i przemoc oddziałują negatywnie również na osoby dorosłe. Powodują one nie tylko zaburzenia, uzależnienia i poważne szkody, ale oddziaływają też na wyobraźnię miłości i relacje między obydwoma płciami. „I poważną iluzją byłoby myślenia, że społeczeństwo, w którym pośród dorosłych pleni się nadmierna konsumpcja seksu w sieci, byłoby następnie zdolne do skutecznego chronienia małoletnich” – stwierdził papież.

Franciszek zaznaczył, że w walce z nadużyciami seksualnymi w internecie nie wystarczają rozwiązania technologiczne, chociaż są one konieczne. Potrzebna jest także głęboka świadomość wymogów etycznych ze strony uczestników postępu technicznego.

Ojciec Święty stanowczo odrzucił ideologiczną i mityczną wizję sieci jako „królestwa bezgranicznej wolności”. Zaznaczył, że swobodne wyrażanie i wymiana myśli są wielkim dobrem, ale, jak widzimy, otworzyła ona nowe narzędzia dla straszliwych działań nielegalnych, z powodu wyzysku i obrazy godności małoletnich, demoralizacji ich umysłów i przemocy na ich ciałach. „Nie mamy tu do czynienia z korzystaniem z wolności, ale z przestępstwami, przeciw którym należy podejmować działania inteligentnie i stanowczo, poszerzając współpracę między rządami i siłami porządku na poziomie globalnym, tak jak sieć stała się globalna” – stwierdził papież.

Franciszek odniósł się także do przekazanej mu deklaracji uczestników międzynarodowego kongresu o ochronie nieletnich przed nadużyciami seksualnymi w internecie. Wyraził pełne poparcie dla jej postanowień. Zaznaczył, że chodzi o przebudzenie świadomości powagi problemów, wypracowanie odpowiednich praw, kontrolować rozwój technologii, określić ofiary i ścigać winnych przestępstw.

Jednocześnie Ojciec Święty stwierdził: „Jak wszyscy wiemy, w ostatnich latach Kościół katolicki zdał sobie coraz bardziej sprawę z tego, że nie zatroszczył się dostatecznie w swoim łonie o ochronę małoletnich: zostały ujawnione bardzo poważne fakty, za które musieliśmy uznać swoją odpowiedzialność wobec Boga, ofiar i opinii publicznej. Właśnie dlatego, z powodu dramatycznych doświadczeń i nabytych kompetencji w trudzie nawrócenie i oczyszczania Kościół odczuwa dziś szczególnie poważny obowiązek, by angażować się w sposób coraz głębszy i dalekowzroczny na rzecz ochrony nieletnich i ich godności, nie tylko w swoim łonie, ale w całym społeczeństwie i na całym świecie”. Papież dodał, że Kościół pragnie w tej dziedzinie współpracować z wszystkimi, którzy pragną angażować się w położenie kresu nadużywaniu, wyzyskowi handlowi oraz wszelkim formom przemocy i tortury wobec nieletnich.

„Przy wielu okazjach i w wielu różnych krajach moje oczy spotykają się z oczyma dzieci, ubogich i bogatych, zdrowych i chorych, radosnych i cierpiących. Wszyscy mamy doświadczenie, że patrzą na nas oczy dzieci i porusza nas ono do głębi naszego serca, zobowiązując nas także do dokonania rachunku sumienia. Co czynimy, aby te dzieci mogły na nas patrzeć uśmiechając się i zachowywały spojrzenie czyste, pełne zaufania i nadziei? Co czynimy, aby nie ukradziono im tego światła, aby te oczy nie zostały zakłócone i zepsute przez to, co spotykają w sieci, co będzie integralną częścią ich środowiska życia?

Pracujemy więc razem, abyśmy zawsze mieli prawo, odwagę i radość, spojrzenia w oczy dzieciom świata” – powiedział Ojciec Święty.


KAI

“Naród bez korzeni jest chory”

Ten, kto odnajduje własne korzenie, jest człowiekiem radości, podczas gdy „psychologiczna samoucieczka” przed życiem wyrządza wiele zła. Mówił o tym 5 października Franciszek w kazaniu podczas codziennej porannej Mszy św. w kaplicy Domu św. Marty w Watykanie. Tym razem podstawą jego rozważań był czytany dzisiaj fragment Księgi Nehemiasza, mówiący o „wielkim zgromadzeniu liturgicznym”, jakim był lud zebrany przed Bramą Wodną w Jerozolimie.

Polub nas na Facebooku!

Papież przypomniał, że wydarzenie to zbiegło się z zakończeniem ponad 70-letniej niewoli babilońskiej ludu Bożego i jego „czasu płaczu”. Po obaleniu przez Persów imperium babilońskiego król Artakserkses zobaczył, że jego podczaszy Nehemiasz był smutny, gdy nalewał mu wino. Zaczął więc z nim rozmawiać, a wówczas jego żydowski podwładny wyraził pragnienie powrotu do Jerozolimy i „zapłakał z tęsknoty za swoim miastem” – zauważył papież.

Odwołał się następnie do psalmu responsoryjnego: „Nad rzekami Babilonu – tam myśmy siedzieli i płakali” (Ps 137 [136], 1) i dodał, że Żydzi nie mogli śpiewać, ich cytry wisiały na wierzbach, ale oni nie mogli zapomnieć. W tym kontekście Ojciec Święty wspomniał o „tęsknocie migrantów” i tych, którzy „są daleko od ojczyzny i chcą wracać”. Przypomniał zwłaszcza gest chóru z Genui, który zaśpiewał podczas tej Mszy św. pieśń w swym dialekcie „Ma se ghe penso” (Ale jeśli sobie pomyślę), „jak gdyby wspominając wszystkich migrantów, którzy chcieli być tutaj, na Mszy papieskiej, ale byli daleko”.

Nehemiasz przygotowuje się zatem do powrotu i przyprowadzenia ludu do Jerozolimy – tłumaczył dalej papież. Zwrócił uwagę, że była to „trudna podróż”, należało bowiem „przekonać wielu ludzi” i sprowadzić różne rzeczy do odbudowania miasta, otaczających je murów i Świątyni, „przede wszystkim jednak była to podróż w celu ponownego znalezienia tradycji tego ludu”. Po tak wielu latach jego korzenie „były osłabione”, ale nie utracone – podkreślił Ojciec Święty. Zaznaczył, że odzyskanie korzeni „oznacza odzyskanie przynależności do narodu”, gdyż „bez korzeni nie można żyć: naród bez nich lub który dopuścił do utracenia ich, jest chory”.

Według Franciszka „osoba bez korzeni, która o nich zapomniała, jest chora”. Ponowne odnalezienie, odkrycie własnych korzeni oznacza zdobycie siły do kroczenia naprzód, do dawania owoców i – jak mówi poeta – „siły do rozkwitu, gdyż to, że drzewo rozkwita, wynika z tego, że zapuściło korzenie”. „Właśnie ten związek między korzeniem a dobrem jest tym, co możemy zrobić” – stwierdził papież.

Jednocześnie zauważył, że na tej drodze napotykamy na „wiele oporu” – słyszymy słowa: „nie można”, „są trudności”. W tym kontekście Franciszek podkreślił, że opory i trudności mają ci, którzy wolą wygnanie, nie tylko to fizyczne, ale także psychologiczne, a więc samowygnanie ze wspólnoty, ze społeczeństwa, którzy wolą być ludźmi wykorzenionymi, bez korzeni. „Musimy pomyśleć o tej chorobie samowygnania psychologicznego: ile zła ono wyrządza: pozbawia nas korzeni i przynależności” – przestrzegł Franciszek.

Ale – jak zaznaczył – naród idzie naprzód i pewnego dnia nadchodzi chwila, gdy odbudowa dobiegła końca. Naród gromadzi się wówczas, aby „przywrócić korzenie”, to znaczy aby słuchać Słowa Bożego, które czytał pisarz Ezdrasz. I naród płakał, ale tym razem nie był to płacz w Babilonii, lecz „płacz radości, ze spotkania z własnymi korzeniami, z własną przynależnością” – wyjaśnił Ojciec Święty. Przypomniał, że po zakończeniu tego czytania Nehemiasz wezwał zebranych do świętowania, chodzi bowiem o radość z odnalezienia własnych korzeni.

Mężczyźni i kobiety, którzy je odnajdują, którzy są wierni własnej przynależności, są ludźmi radości, która jest ich siłą – przekonywał Franciszek. Dodał, że od płaczu smutku do płaczu z radości, od płaczu słabości z powodu oddalenia od korzeni, od swego narodu, do płaczu przynależności rodzi się przekonanie, że „jestem w domu”.

Ojciec Święty wezwał więc uczestników tej liturgii do przeczytania 8. rozdziału Księgi Nehemiasza ido zadania sobie pytania, czy nie pozwalamy na „upadek wspomnienia o Panu”, czy rozpoczęliśmy drogę ku odnalezieniu swych korzeni czy raczej wolimy „samowygnanie psychologiczne”, zamykanie się w samych sobie. Zaznaczył przy tym, że jeśli jest w nas „strach przed płaczem”, to będzie też „strach przed uśmiechem, gdyż gdy się płacze ze smutku, później płacze się z radości.

Należy więc prosić o łaskę „płaczu pełnego skruchy i smutku z powodu naszych grzechów”, ale też o płacz z radości, Pan bowiem „przebaczył nam i dokonał w naszym życiu tego, co uczynił ze swym ludem” – przypomniał papież. Dodał na zakończenie, że należy też prosić o łaskę wyruszenia w drogę, aby spotkać się z własnymi korzeniami.


kg (KAI/RV) / Watykan