video-jav.net

Ks. Antonio Spadaro SI: Franciszek lubi media i one lubią jego

Papież Franciszek ma bardzo dobrą więź ze środkami przekazu, lubi je, a one lubią jego - powiedział w rozmowie z KAI dyrektor włoskiego dwutygodnika jezuickiego "La Civiltà Cattolica" ks. Antonio Spadaro SI. Jednocześnie podkreślił, że również Jan Paweł II był bardzo "medialny" i dodał, że trudno ich porównywać, gdyż każdy papież jest inny, ma własną osobowość i doświadczenia za sobą. Gość z Włoch opowiedział także krótko o piśmie, którym kieruje i o jego planach rozwoju

Polub nas na Facebooku!

KAI: Franciszek jest stale obecny we włoskich i w światowych środkach przekazu – i to zarówno kościelnych, jak i czysto świeckich, a nawet wręcz wrogich Kościołowi. Ceni i lubi media, ale też one lubią i cenią jego. Jak Ojciec może wytłumaczyć to zjawisko?

Ks. A. Spadaro: Kontaktowanie się z mediami to dla niego coś zwykłego i normalnego. Tak było już zresztą wcześniej, zanim został papieżem, nie jest to więc coś niezwykłego. Ja sam przeprowadziłem z nim kilka wywiadów, przed jego wyborem na biskupa Rzymu, a później, gdy rozmawialiśmy w 2013 r., przekonałem się, jak ważne są dla niego dobre kontakty z mediami. Bardzo szybko po konklawe spotkał się z dziennikarzami i nawiązał z nimi bardzo głęboką więź.

Ludzi mediów uderzyło to, że Franciszek nawet o rzeczach najtrudniejszych potrafi mówić bardzo prosto, jasno… Wyjaśnia różne sprawy, bez stosowania jakichś półśrodków, a to, co mówi, jest bardzo szczere i autentyczne. Wszyscy widzą, że nie ma różnicy między tym, co mówi i co czyni.

Wszystko to bardzo szybko zrodziło duże zainteresowanie jego osobą nawet ze strony tych środków przekazu, które na co dzień nie interesują się sprawami kościelnymi albo nawet są wrogo do Kościoła nastawione. Zainteresowanie to jest jeszcze spotęgowane tym, że media dostrzegają w papieżu wybitnego przywódcę i wielki autorytet moralny świata.

 

Mówimy o obecnym papieżu, że jest stale obecny w mediach, że one interesują się nim, ale przecież już św. Jan Paweł II był bardzo medialny, też udzielał wywiadów różnym środkom przekazu…

– Sądzę, że każdy papież jest odrębny i powinien być rozpatrywany bez odniesienia do innych. Bardzo trudno jest porównywać papieża Polaka, Niemca, Argentyńczyka, z których każdy ma za sobą całkowicie różne doświadczenia. Dlatego takie porównywanie niewiele da. Między każdym z nich istnieją duże różnice wynikające nie tylko z ich pochodzenia, ale także z oczekiwań wobec nich i stojących przed nimi zadań.

Jan Paweł II był wielkim komunikatorem, gdyż miał za sobą doświadczenie swego narodu, jak również świetną formację kulturalną jako aktor teatralny i miłośnik poezji. Papież Franciszek miał wielkie doświadczenie duszpasterskie związane nie tyle z dużymi wspólnotami, ile raczej z małymi grupami w wymiarach jednego kościoła czy później katedry. A zatem są to dwaj papieże, którzy odpowiedzieli na wymagania medialne swoich czasów. Papież Wojtyła przeżywał to w latach 80. i również był wielkim przywódcą i autorytetem moralnym, odciskając silne piętno swej nieprzeciętnej osobowości na mediach. bPo prostu obaj ci papieże ustanowili bardzo ciekawą więź z mediami, także z tymi stojącymi daleko od Kościoła.

 

Przyjęło się mówić, że to Jan Paweł II zaczął rozmawiać z mediami, czego przed nim nie było…

– Pamiętajmy przede wszystkim, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu inna była rola mediów w Kościele i na świecie. Do czasów Piusa XII papieże nie istnieli w przestrzeni publicznej, byli postaciami dalekimi. Media, głównie prasa – niewiele o nich pisała i dopiero rozpowszechnienie się radia, a przede wszystkim telewizji, a teraz jeszcze internetu sprawiło, że papież jest znany, środki przekazu śledzą niemal każdy jego krok.

Jan Paweł II był głównie „śledzony” przez telewizję, gdyż internet pojawił się dopiero pod koniec jego pontyfikatu. Franciszek jest już „człowiekiem sieci”, i to nie tylko dlatego, że z niej korzysta, ale też dlatego że został przyjęty przez nią z wielkim entuzjazmem.

Ale, powtarzam, pamiętajmy, że w ostatnich dziesięcioleciach ogromnie wzrosła rola środków przekazu, mniej więcej od czasów Soboru Watykańskiego II, więc już Paweł VI był tym, który z nich korzystał, choć jeszcze nie w takim stopniu jak jego następcy.

 

Franciszek jest obecny w mediach, ale jego orędzie nie zawsze jest ukazywane w sposób właściwy i poprawny. Co należy robić, zdaniem księdza, aby uniknąć tych zniekształceń?

– Szczerze mówiąc, nie uważam, żeby przesłanie Franciszka było źle interpretowane. Owszem, dochodzi do jego instrumentalizacji, ale to jest zjawisko powszechne i dotyczy nie tylko papieża. Jednakże zasadniczo jego przesłanie, wypowiedzi są odczytywane poprawnie. Sądzę jednak, że dzisiaj ludzie chcą słuchać samego papieża, a nie wyjaśniania tego, co powiedział za pośrednictwem radia czy telewizji. Pragną słuchać, widzieć go bezpośrednio – nie interesuje ich, jak odbierają go media. To bardzo duża różnica.

Gdy Franciszek przemawia do wiernych krótko i bardzo prostym językiem przed modlitwą „Anioł Pański” czy głosi swe kazania podczas codziennych porannych Mszy w Domu św. Marty, śledzi to na żywo z wielkim zainteresowaniem wielu ludzi. A zatem Ojciec Święty zdołał nawiązać z nimi bezpośredni kontakt. Media natomiast próbują przekazać coś więcej niż to, co on powiedział, chcą mówić, mówić, mówić…

Jest więc prawdą, że papież nie zawsze jest rozumiany, ale jednocześnie uważam, że istota jego przesłania jest przedstawiana poprawnie. Zawsze oczywiście istnieje ryzyko zniekształcenia słów papieskich, tak jak zresztą w przypadku innych osobistości publicznych, ale uważam, że nie jest ono duże. I powtarzam – ludzie chcą słuchać jego słów, a nie medialnych komentarzy. I trzeba dodać, że zjawisko to – różne interpretacje wypowiedzi papieskich – istnieje do pewnego stopnia także w mediach katolickich, choć może brzmieć to paradoksalnie.

 

Mówi się m.in., że ten papież nie obawia się dyskusji i omawiania trudnych spraw w Kościele, że jest bardzo otwarty w mówieniu o problemach, trudnościach, a nawet błędach Kościoła i że jest to bardzo zaskakujące dla wielu ludzi. Jak postrzega Ksiądz to zjawisko?

– W rzeczywistości trzeba pamiętać, że już Jan Paweł II wielokrotnie mówił o błędach Kościoła i prosił o przebaczenie za nie, choćby w Roku Świętym 2000. Papież Franciszek idzie tylko jego śladem – pamiętamy o tym. Tę jego wizję określiłbym mianem uczciwej, a nie legitymistycznej. W sumie nie ma więc wielkiej różnicy między Janem Pawłem II a obecnym papieżem.

Chcę tu jeszcze raz przypomnieć i wyjaśnić, że jeśli mówię, iż Franciszek jest całkowicie nowy, mam na myśli to, że tak samo całkowicie nowy, odmienny był Jan Paweł II względem Pawła VI czy Benedykt XVI w stosunku do Jana Pawła II. A jednocześnie wiemy, jak bardzo obaj ci papieże – Wojtyła i Ratzinger – byli sobie bliscy. Dla mnie sprawą podstawową jest to, że nie powinno się porównywać ani oceniać papieży w świetle ich poprzedników, należy natomiast oceniać ich pod względem ich oryginalności. Pomyślmy, jak bardzo różnili się między sobą Jan XXIII i Pius XII… Najciekawsze są różnice, nie podobieństwa.

 

Jak najkrócej mógłby Ksiądz ocenić ten pontyfikat? Jakie są najważniejsze jego cechy?

– Bardzo trudno jest odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem. Z pewnością można stwierdzić, że jedną z najbardziej podstawowych cech Franciszka jest rozeznanie przy podejmowaniu decyzji. Jego podejście polega nie na zwykłym wyważeniu wszystkich „za” i „przeciw”, ale na słuchaniu, w modlitwie, woli Bożej, tego, co chce On powiedzieć. I to stanowi pewien proces. Ten papież podejmuje decyzje nie ze względu na wcześniejsze idee czy projekty – nie chce liczyć się z historią, w której żyje, i ma głęboką świadomością tego, co czyni.

Drugą podstawową jego cechą jest bliskość: on chce okazać swoją bliskość, także fizyczną, osobom, do których się zwraca, dotyka ich, rozmawia z nimi, żartuje… To też jest bardzo ważne.

I po trzecie jest to postrzeganie Kościoła wychodzącego ku innym, Kościoła wyjścia, Kościoła, który jest w stanie mówić do wszystkich i rozmawiać ze wszystkimi, a także przyjąć i włączyć w swe szeregi osoby każdego rodzaju. Czyli chodzi o Kościół w najwyższym stopniu macierzyński.

Chciałbym na zakończenie zapytać o pismo, którego Ksiądz jest dyrektorem (redaktorem naczelnym). Będąc specjalistą od środków przekazu, jak widzi Ksiądz rolę „La Civiltà Cattolica” w Kościele naszych czasów, w obliczu tych wyzwań, jakie stoją przed nim i przed mediami katolickimi obecnie?

– „La Civiltà Cattolica” jest pismem bardzo starym, powstałym w 1850 r. (a więc jeszcze przed „L’Osservatore Romano”), za czasów Piusa IX, jako katolickie czasopismo kulturalne. Charakteryzują je dwie główne cechy: po pierwsze, jest to pismo jezuickie, w którym – zgodnie ze statutem nadanym mu przez Piusa IX – mogą pisać wyłącznie jezuici i po drugie, utrzymuje bliskie stosunki ze Stolicą Apostolską.
Do czasów Jana XXIII, a częściowo jeszcze Pawła VI, to papieże jako pierwsi czytali osobiście materiały do każdego numeru, nanosili poprawki i robili swoje uwagi, to znaczy pismo wyrażało wizję papieską. Później rolę tę przejął Sekretariat Stanu. Tak więc stale utrzymują się ścisła więź i bliskie stosunki między naszym dwutygodnikiem a papiestwem. Nie jest on oficjalnym organem papieskim, ale ma charakter wiarygodny, miarodajny, gdy chodzi o wyrażanie stanowiska Kościoła i papieża.

Obecny biskup Rzymu zna bardzo dobrze dzieje tego pisma – w Buenos Aires tamtejsi jezuici mają pełny zestaw „La Civiltà Cattolica” od początku jego ukazywania się. Franciszek uważa nasze pismo w pewnym stopniu za swoje, to znaczy za takie, które pragnie precyzyjnie wyrażać jego myśli.

Naszym zadaniem jest pełnienie funkcji swego rodzaju pomostu między Kościołem a światem. Pismo dociera do wielu krajów, od przyszłego roku będą się ukazywać jego wersje: angielska, francuska i hiszpańska, z tym że będą to miesięczniki z wyborem tekstów z wersji włoskiej.
Ze względu na tę więź łączącą pismo ze Stolicą Apostolską odgrywa ono ważną rolę. Posługuje się przy tym językiem nie akademickim, nie specjalistycznym, ale ogólnie zrozumiałym i dostępnym dla wszystkich, nawet gdy piszemy o sprawach bardzo złożonych i trudnych. Pismo nie ma charakteru teologicznego, choć podejmuje także tę tematykę. Zajmuje się też: filozofią, polityką, gospodarką, kulturą, sztuką, nauką, a zatem jest to czasopismo kulturalne w szerokim znaczeniu.

Dla mnie to wielka odpowiedzialność, którą oczywiście odczuwam w sposób bardzo szczególny, zwłaszcza gdy staramy się wczuwać w myślenie i sposób działania człowieka świeckiego, przedstawić mu myśl i argumenty Kościoła oraz Stolicy Apostolskiej. I w tym kontekście czujemy potrzebę tworzenia pisma bardziej międzynarodowego – dlatego jeśli dotychczas zdecydowaną większość naszych współpracowników stanowili Włosi, to obecnie prosimy o artykuły także jezuitów zagranicznych. Przynajmniej jedna trzecia artykułów ma być w innych językach.

 

Rozmawiał Krzysztof Gołębiowski (KAI)


Ks. Antonio Spadaro urodził się 6 lipca 1966 w Mesynie na Sycylii. W 1988, po studiach filozoficznych na miejscowym uniwersytecie, wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, w którym 21 grudnia 1996 przyjął święcenia kapłańskie a 24 maja 2007 złożył śluby wieczyste. Ma licencjat z teologii fundamentalnej, dyplom z zakresu środków społecznego przekazu i doktorat z teologii, obroniony na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W latach 2002-03 uzupełniał formację zakonną w Chicago. W 1994 rozpoczął współpracę z dwutygodnikiem jezuickim „La Civiltà Cattolica”, w którym pisywał głównie na tematy literackie (Włochy i USA), a także o muzyce, filmie i o nowych technikach komunikowania się. 6 września 2011 został dyrektorem (redaktorem naczelnym) tego pisma i w tym charakterze w sierpniu 2013 kilkakrotnie spotykał się z papieżem Franciszkiem, a treść ich rozmów ukazała się na łamach dwutygodnika, wywołując duży oddźwięk w światowych mediach.
kg (KAI) / Warszawa

Milczenie papieża w Auschwitz będzie świadectwem

Ma to być czas modlitwy, refleksji, łez, zadumy i milczenia – tak nadchodzącą wizytę papieża na terenie b. obozu w Auschwitz określił dziś w Warszawie bp Artur Miziński. Milczenie papieża, jego zaduma i łzy będą dla nas świadectwem – dodał sekretarz generalny KEP. Papież przybędzie na teren b. niemieckiego obozu zagłady za dwa tygodnie – w piątek 29 lipca

Polub nas na Facebooku!

Podczas zorganizowanego przez KAI spotkania z dziennikarzami bp Miziński przypomniał, że zgodnie z wolą Franciszka papieska wizyta przebiegać będzie w ciszy, bowiem nie przewidziano żadnych przemówień.

Zgodnie programem wizyty, Papież przejdzie przez bramę b. obozu, będzie się modlił przed Ścianą Śmierci, w celi o. Maksymiliana Kolbe.

Wizyta papieża odbywać się będzie w dniu, w którym najprawdopodobniej przypada 75. rocznica apelu, podczas którego o. Maksymilian Kolbe ofiarował swoje życie za Franciszka Gajowniczka, wybranego przez Niemców na śmierć głodową po ucieczce jednego z więźniów. Papież spotka się także z grupą więźniów, którzy przeżyli obóz.

Po przejeździe na teren b. obozu Auschwitz-Birkenau papież będzie modlił się przed pomnikiem upamiętniającym ofiary obozu. Zgromadzeni będą się tam modlić się Psalmem 130, który zostanie odczytany w językach hebrajskim i polskim. Tam też Franciszek spotka się z grupą osób uhonorowanych za ratowanie Żydów tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.

Naczelny rabin Polski Michael Schudrich zwrócił uwagę, że spotkanie ze Sprawiedliwymi będzie uhonorowaniem bohaterów II Wojny Światowej. – Możliwość spotkania z papieżem będzie dla nich największym prezentem, jaki mogą otrzymać – powiedział rabin.

Zdaniem Michaela Schudricha papieska wizyta w miejscu najstraszniejszej zbrodni w historii ludzkości będzie wydarzeniem historycznym, dzięki któremu pamięć o Auschwitz zachowana będzie w następnych pokoleniach.

Bp Miziński przywołał słowa włoskiego jezuity Antonio Spadaro, który kilka dni temu podkreślił w Warszawie, że papież często mówi milczeniem. „To nowy sposób komunikowania, którego uczy nas papież Franciszek. To milczenie, zaduma, cisza i łzy będą dla nas mową, przesłaniem i świadectwem” – podkreślił sekretarz generalny KEP.

Dyrektor Miejsca Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau Piotr Cywiński przestrzegł przed nadmiernym komentowaniem ciszy towarzyszącej papieżowi podczas wizyty w obozie. Wskazał, że cisza Franciszka jest efektem jego osobistych doświadczeń życiowych.

– Papieskie milczenie trzeba interpretować w z całym pontyfikatem Franciszka i Pomagają ją zrozumieć inne papieskie wypowiedzi na temat II Wolny Światowej, nazistowskiej zagłady, czy eksterminacji Żydów – wskazał Cywiński.

Dyrektor Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau przypomniał przemówienie Ojca Świętego wygłoszone w Yad Vashem, w którym oddał hołd ofiarom zagłady i przypominając męczeństwo św. Maksymiliana Kolbego, wezwał świat do pokoju. – Franciszek zaproponował wtedy antropocentryczne i horyzontalne pochylenie się nad tematem Holokaustu, gdzie przywołał biblijny obraz cierpienia Adama po starcie dwóch swoich synów – przypomniał Piotr Cywiński.

Natomiast ks. Manfred Deselaers z Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu zwrócił uwagę, że milczenie Ojca Świętego można interpretować jako wsłuchiwanie się w głos tej ziemi. Przypomniał, że przemówienie wygłoszone w Oświęcimiu przez Benedykta XVI w 2016 roku było szeroko komentowane. – Tym razem będziemy komentować milczenie – powiedział duchowny.

Zdaniem niemieckiego duchownego obecność papieża Franciszka w Oświęcimiu jest krokiem ku większej refleksji między narodami i między religiami, w jaki sposób możemy zrozumieć tragedię Auschwitz. – Ciągle przed nami wielkie wyzwanie, jakim jest praca nad pojednaniem i odbudowaniem zaufania. Aktualne jest pytanie o to, jak możemy wspólnie żyć, jak możemy budować wspólnie świat, jak możemy stworzyć wspólnotę, w czasie, który wydaje się trudny. Trzeba uczyć się żyć razem – podkreślił ks. Deselaers.

Z kolei rzecznik episkopatu ks. Paweł Rytel-Anidrianik wskazał, że wizyta Ojca Świętego jest kamieniem milowym w budowaniu mostu miedzy katolicyzmem i judaizmem. – W tym, co mówi Franciszek widzimy echo wypowiedzi Jana Pawła II i Benedykta XVI. Papież mówi, że w katolicyzmie nie ma miejsca na antysemityzm, bo antysemityzm jest grzechem – powiedział rzecznik.

Dostrzegł również, że Jan Paweł II odwiedzał obóz w Oświęcimiu jako papież pochodzący z narodu-ofiary, zaś Benedykt XVI, jako papież z narodu-oprawcy. – Wizyta Franciszka będzie świadectwem, że Auschwitz jest miejscem, które dotyczy całego świata i każdego człowieka – powiedział rzecznik KEP.

Franciszek odwiedzi teren byłego niemieckiego obozu Auschwitz i Auschwitz-Birkenau w piątek, 29 lipca.

Obóz Auschwitz stał się dla świata symbolem terroru, ludobójstwa i zagłady Żydów. Utworzony został przez Niemców w połowie 1940 r. na przedmieściach Oświęcimia, włączonego przez nazistów do Trzeciej Rzeszy.

Początkowo miał to być kolejny z obozów koncentracyjnych, tworzonych przez nazistów już od początku lat trzydziestych. Funkcję tę Auschwitz spełniał przez cały okres swego istnienia, także gdy – od 1942 r. – stał się równocześnie jednym z ośrodków “ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” – nazistowskiego planu wymordowania Żydów zamieszkujących okupowane przez III Rzeszę tereny.

W ciągu niespełna 5 lat istnienia w Auschwitz zginęło jak szacują historycy od 1 do 1,5 miliona ludzi. Wśród nich większość, czyli około 1-1,35 mln stanowili Żydzi. Drugą pod względem liczebnym grupą byli Polacy około 70-75 tys., trzecią Cyganie – około 20 tys.

Obóz został wyzwolony 27 stycznia 1945 r. przez żołnierzy Armii Czerwonej.


tk, mip / Warszawa