video-jav.net

Jeśli Bóg jest z nami, nikt nie zabierze nam nadziei

„Nadzieja podtrzymuje życie, chroniąc je, strzegąc i rozwijając” – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. W swojej katechezie środowej papież mówił o wrogach nadziei, przestrzegając przed pustą duchową. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało około 20 tys. osób.

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty przypomniał, że nadzieja ożywiała wielu ludzi walczących o lepszą przyszłość dla swych dzieci. Jest ona impulsem serca tych, którzy wyruszają w drogę jak i osób ich przyjmujących. Nawiązując do hasła kampanii Caritas – „dzielić podróż” Franciszek zaapelował: „nie lękajmy się dzielić podróży z innymi! Nie lękajmy się dzielić nadziei z innymi!”.

 

Papieską katechezę streścił po polsku ks. prał. Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Wrogowie nadziei – to temat dzisiejszej katechezy. Mówi się, że „Gdzie życie wre, tam i nadzieja się tli”. Tymczasem jest wręcz odwrotnie: to nadzieja podtrzymuje życie, chroniąc je, strzegąc i rozwijając. Gdyby ludzie nie pielęgnowali nadziei, jeśli nie podtrzymywałaby ich ta cnota, nie zostawiliby żadnych śladów w dziejach świata. Jak mówi poeta Charles Péguy, Bóg nie jest nazbyt zdziwiony wiarą ludzi, ani też ich miłością, ale naprawdę napełnia Go zdumieniem i wzrusza ich nadzieja – fakt „że te biedne dzieci widzą jak to wszystko się dzieje i że wierzą, że jutro lepiej będzie się działo” (por. Przedsionek Tajemnicy Drugiej Cnoty).

Nadzieja nie jest cnotą osób sytych. Poczucie, że otrzymało się już wszystko od życia, jest nieszczęściem. Człowiek, który nie nauczył się cnoty oczekiwania i cierpliwości, który w nic nie musiał wkładać wysiłku, i któremu wydaje się, że już wie „na czym naprawdę polega życie”, jest skazany na najgorszą karę – niczego już nie pragnie. Może wyglądać młodo, ale w jego sercu już zapadła jesień. Pustka duszy jest najgorszym wrogiem nadziei.

Starożytni mnisi przestrzegali przed nieprzyjacielem nadziei, jakim jest „demon południa” – zniechęcenie, które niespodziewanie pojawia się w samym środku zaangażowania: nagle dni stają się monotonne i nudne, już żadne dobro nie zdaje się warte trudu. Jest to acedia, która podkopuje życie od wewnątrz, tak że staje się ono jak puste opakowanie.

Nie walczymy z rozpaczą sami. Jeśli Jezus zwyciężył świat, to może On także pokonać w nas to wszystko, co sprzeciwia się dobru. Jeśli Bóg jest z nami, nikt nie ukradnie nam nadziei.


st (KAI) / Watykan

 

Papież wyjaśnia, jak stać się wolnym

"Zażyłość z Bogiem czyni nas wolnymi" – stwierdził Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii papież nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii, w którym Pan Jezus wskazuje, że Jego prawdziwymi krewnymi są ci, którzy „słuchają słowa Bożego i wypełniają je”.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek zauważył, że Pan Jezus wskazuje, iż więzy zażyłości z Nim znacznie wykraczają poza granice rodziny: matki, braci i sióstr. Polegają one na wejściu do domu Jezusa, wejściu w tę atmosferę i życie atmosferą właściwą dla domu Jezusa, kontemplowanie jej oraz doświadczenie wolności. Ponieważ osoby żyjące w zażyłości z Jezusem są wolne. Natomiast inni według słów Pisma Świętego są dziećmi zrodzonymi z niewolnicy, są chrześcijanami, ale nie mają odwagi, by zbliżyć się do Jezusa, nawiązać z Nim relację zażyłości. Pozostaje zatem zawsze pewien dystans oddzielający ich od Pana.

 

Papież zauważył, że wielcy święci uczą nas, iż zażyłość z Bogiem oznacza przebywanie z Nim, spoglądanie na Niego, słuchanie Jego słowa, staranie się, by nim żyć, rozmowę z Bogiem – czyli modlitwę. Jest to modlitwa odmawiana również w drodze. W tym kontekście Franciszek przypomniał słowa św. Teresy od Jezusa, która mówiła, iż znajdowała Boga wszędzie, nawet wśród garnków w kuchni.

 

Ojciec Święty wskazał, że zażyłość z Bogiem to także trwanie w obecności Jezusa, jak On sam prosi podczas Ostatniej Wieczerzy, czy też idąc za przykładem Andrzeja i Jana, którzy usłyszawszy od Jana Chrzciciela słowa: „Oto Baranek Boży” poszli za Jezusem i pozostali u Niego.

 

„Uczyńmy zatem krok ku tej postawie zażyłości z Panem, aby być chrześcijanami, którzy ze swoimi problemami, jadąc w autobusie, w metrze wewnętrznie rozmawiają z Panem, czy przynajmniej wiedzą, że Pan na nich patrzy, że jest blisko: to jest zażyłość, bliskość, to poczucie przynależności do rodziny Jezusa. Prośmy o tę łaskę dla nas wszystkich, abyśmy rozumieli, co znaczy zażyłość z Panem. Niech Pan da nam tę łaskę” – powiedział na zakończenie swej homilii Franciszek.


st (KAI) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna