video-jav.net

Franciszek: to grzech śmiertelny!

Kto gromadzi bogactwa wyzyskując innych, korzystając z pracy na czarno, niesprawiedliwych umów jest krwiopijcą, zniewalającym ludzi, to grzech śmiertelny – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty

Polub nas na Facebooku!

Nawiązując do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (Jk 5, 1-6), w którym Apostoł stanowczo przestrzega bogaczy gromadzących pieniądze na drodze wyzysku, Ojciec Święty zaznaczył, że bogactwa są same w sobie dobre, choć są dobrem względnym a nie absolutnym. Zaznaczył, że mylą się ci, którzy idą za tak zwaną „teologią dobrobytu”, według której „Bóg ukazuje tobie, że jesteś sprawiedliwy, skoro daje tobie wiele bogactw”. Problem polega na tym, by nie przywiązywać serca do bogactw, gdyż „nie można służyć Bogu i mamonie”. Bogactwo może stać się okowami, odbierającymi wolność w pójściu za Jezusem. Św. Jakub mówi: „Oto woła zapłata robotników, żniwiarzy pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk ich doszedł do uszu Pana Zastępów” (Jk 5, 4).

„Kiedy bogactwo osiąga się na drodze wyzysku ludzi, to owi bogacze wyzyskują pracę ludzi, którzy stają się niewolnikami. Ale pomyślmy o dniu dzisiejszym, tutaj – na całym świecie jest tak samo. «Chcę pracować» – «Dobrze: sporządzają umowę. Od września do czerwca». Bez możliwości przejścia na emeryturę, bez ubezpieczenia zdrowotnego … w czerwcu zawieszają kontrakt, a w lipcu i sierpniu masz jeść powietrze. Od września praca na nowo. Ci, którzy tak robią to prawdziwi krwiopijcy, żyjący z upuszczania krwi ludzi, których czynią niewolnikami pracy” – powiedział Franciszek.

Papież przypomniał słowa dziewczyny, która znalazła pracę przez 11 godzin dziennie za 650 euro, na czarno. Powiedziano jej: „Jeśli się podoba, weź ją, a jeśli nie to idź sobie. Jest wielu innych”. Owi bogacze obrastają w bogactwa a apostoł powiada: „tuczyliście serca wasze w dniu rzezi”. „Krew, wszystkich tych ludzi, którą wyssaliście i z której żyjecie jest wołaniem do Pana, jest wołaniem o sprawiedliwość” – powiedział Ojciec Święty. Wyzysk ludzi jest dziś prawdziwą niewolą – dodał Franciszek. Zaznaczył, że choć nie ma już dzisiaj handlu niewolnikami, w takich formach, jak w przeszłości, to jednak niewolnictwo wyraża się w takiej pracy, w której nie zapewnia się sprawiedliwości.

„Wczoraj, podczas audiencji rozważaliśmy przypowieść o bogaczu i Łazarzu. Ale ów człowiek bogaty żył w swoim świecie, nie zauważył, że po drugiej stronie bramy jego domu był ktoś, kto był głodny. Tutaj jednak jest jeszcze gorzej. Ów bogacz nie zdawał sobie przynajmniej sprawy, i pozwolił, by drugi umarł z głodu. Tu jest jednak jeszcze gorzej: mamy do czynienia z głodzeniem ludzi poprzez pracę, dla mego zysku! Życie za cenę ludzkiej krwi. I to jest grzech śmiertelny. By nawrócić się z tego grzechu trzeba wiele pokuty, wielkiej restytucji” – stwierdził papież.

Ojciec Święty przypomniał historię pogrzebu pewnego skąpca. Ludzie żartowali, że nie można było zamknąć trumny, bo chciał zabrać ze sobą wszystko, co posiadał. Zaznaczył, że nikt nie może ze sobą zabrać swoich bogactw. Zachęcił, by pomyśleć o tym współczesnym wyzysku ludzi, którzy stają się zniewoleni.

„Niech Pan da nam zrozumieć ową prostotę, o której Jezus nam mówi w dzisiejszej Ewangelii (Mk 9, 41-50). Ważniejsze jest podanie kubka wody w imię Chrystusa, niż wszystkie bogactwa zgromadzone na drodze wyzysku ludzi” – zakończył swoją homilię Franciszek.


st (KAI) / Watykan

Współistnienie chrześcijan i muzułmanów jest możliwe

Papież Franciszek jest przekonany o tym, że współistnienie chrześcijan i muzułmanów jest możliwe. Mówił o tym w wywiadzie udzielonym francuskiemu dziennikowi katolickiemu „La Croix”. Wezwał też do integracji imigrantów w Europie, tak jak się to stało z barbarzyńcami przed 1500 laty. Zastrzegł jednak, że nie może ona otwierać swych drzwi „w sposób irracjonalny”.

Polub nas na Facebooku!


Pytany o korzenie kontynentu europejskiego, Ojciec Święty zauważył, że jest ich wiele, w tym chrześcijańskie. Przestrzegł jednak przed mówieniem o „chrześcijańskich korzeniach Europy” w sposób triumfalistyczny, gdyż wówczas mielibyśmy do czynienia z kolonializmem. Chrześcijaństwo ma je nawadniać, „ale w duchu służby”.

 

– Obowiązkiem chrześcijaństwa wobec Europy jest służba. Uczy nas tego Erich Przywara, wielki mistrz Romano Guardiniego i Hansa Ursa von Balthasara: wkładem chrześcijaństwa w kulturę jest Chrystus umywający stopy, to znaczy służba i dar z życia. To nie może być wkład kolonizujący – stwierdził papież.

 

Pytany, czy Europa może przyjąć wielką liczbę imigrantów, zauważył, że „jest to słuszne i odpowiedzialne pytanie, bo nie można szeroko otwierać drzwi w sposób irracjonalny”. Zauważył przy tym, że istotą sprawy jest to, dlaczego dziś jest tak wielu migrantów.

 

– Problemem wyjściowym są wojny na Bliskim Wschodzie i w Afryce oraz niedorozwój kontynentu afrykańskiego, który wywołuje głód. A wojny są dlatego, że są producenci broni – co można usprawiedliwić obroną – a przede wszystkim handlarze bronią. Bezrobocie jest tak duże, bo brakuje inwestycji mogących stworzyć miejsca pracy, których Afryka tak bardzo potrzebuje. Prowadzi to do pytania o światowy system gospodarczy, który popadł w idolatrię pieniądza. Ponad 80 proc. bogactw ludzkości znajduje się w rękach 16 proc. mieszkańców. Całkowicie wolny rynek nie działa. Rynek sam w sobie jest czymś dobrym, ale potrzebuje punktu oparcia, trzeciej strony, państwa, by go kontrolowało i stabilizowało. Nazywa się to społeczną gospodarką rynkową – wyjaśnił Ojciec Święty.

 

Za najgorszy sposób przyjęcia migrantów uznał ich gettoizację zamiast integracji. – W Brukseli terrorystami byli Belgowie, dzieci imigrantów, ale pochodzili oni z getta. W Londynie nowy mer [Sadiq Khan, syn Pakistańczyków, muzułmanin – KAI] złożył przysięgę w katedrze i z pewnością zostanie przyjęty przez królową. Pokazuje to Europie wagę odnalezienia jej zdolności do integracji. Myślę o Grzegorzu Wielkim [papieżu w latach 590-604 – KAI], który negocjował z tymi, których nazywano barbarzyńcami, a którzy następnie się zintegrowali – przypomniał Franciszek.

 

Dodał, że „ta integracja jest dzisiaj tym bardziej konieczna, że Europa ma wielki problem z dzietnością”, z powodu „egoistycznego dążenia do dobrobytu”.

 

Na pytanie o związek lęku przed przyjmowaniem migrantów z lękiem przed islamem, Ojciec Święty odpowiedział, że jego zdaniem nie jest to lęk przed islamem jako takim, lecz lęk przed podbojami Państwa Islamskiego, z powoływaniem się częściowo na islam. – Prawdą jest, że idea podboju jest nieodłączną częścią duszy islamu. Ale z taką ideą podboju można by też interpretować zakończenie Ewangelii wg św. Mateusza, gdy Jezus rozsyła swoich uczniów do wszystkich narodów – zauważył papież.

 

W obliczu islamskiego terroryzmu „trzeba zapytać o sposób, w jaki eksportowano zbyt zachodni model demokracji w krajach o silnej władzy, takich jak Irak” albo Libia z jej „strukturą plemienną”. Nie można nie brać pod uwagę tej kultury. Inaczej będzie tak, jak powiedział pewien Libijczyk: „Dawniej mieliśmy Kadafiego, teraz mamy ich 50” – powiedział Franciszek.

 

Jednocześnie wyraził przekonanie, że „współistnienie chrześcijan i muzułmanów jest możliwe”. Dał przykład Argentyny, gdzie żyją ze sobą zgodnie, a muzułmanie czczą Maryję i św. Jerzego. W jednym z krajów afrykańskich w Roku Miłosierdzia wyznawcy islamu stoją w kolejce do katedry, by przejść Drzwi Święte. W Republice Środkowoafrykańskiej przed wojną chrześcijanie i muzułmanie żyli razem i teraz muszą się tego znowu nauczyć. Również „Liban pokazuje, że jest to możliwe”.


pb (KAI/la-croix. com) / Watykan