video-jav.net

Pokój wymaga pokory, łagodności i wielkoduszności

Droga do pokoju w świecie, w naszych społeczeństwach, ale także w naszych rodzinach wiedzie przez pokorę, łagodność i wielkoduszność – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Zachęcił także do budowania i umacniania jedności we współczesnym świecie.

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty wyszedł od pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (Ef 4, 1-6), w którym Apostoł przebywający w więzieniu wzywa Efezjan do budowania jedności oraz postępowania w sposób godny ich powołania. Franciszek podkreślił, że św. Paweł czuł się bardzo samotny, bowiem chrześcijanie marnowali wiele energii na walki wewnętrzne. Przypomniał, że także Pan Jezus przed swoją męką i śmiercią prosił Ojca za uczniów „aby byli jedno”. A mimo to nieustannie docierają do nas wiadomości o wojnach i konfliktach, o łamaniu porozumień pokojowych. W ten sposób stale narasta wyścig zbrojeń, przygotowania do wojny, do zniszczenia.

„Również instytucje międzynarodowe – widzimy to dzisiaj – utworzone z najlepszą wolą wspomagania jedności rodzaju ludzkiego, strzeżenia pokoju czują się niezdolne do osiągnięcia porozumienia: pojawia się veto z tej czy innej strony, przeważają jakieś interesy … I trudno znaleźć porozumienie pokojowe. A w międzyczasie dzieci nie mają co jeść, nie chodzą do szkoły, nie kształcą się, nie ma szpitali, bo wojna niszczy wszystko. Istnieje skłonność do zniszczenia, wojny, braku jedności. Sieje ją w naszych sercach nieprzyjaciel, niszczyciel ludzkości – diabeł. Paweł, w tym fragmencie, uczy nas drogi do jedności mówiąc: «Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój». Pokój prowadzi do jedności” – stwierdził papież.
Ojciec Święty podkreślił, że jesteśmy wezwani do zachowania w sposób godny powołania, do jakiego zostaliśmy wezwani, aby „z całą pokorą i cichością, z cierpliwością” znosić siebie nawzajem w miłości.

„By budować pokój, trzeba jedności wśród nas, pokory, łagodności – nas, którzy nawykliśmy do obrażania się nawzajem, krzyczenia …, trzeba słodyczy – i wielkoduszności. Zapomnijmy o urazach i otwórzmy swoje serce. Ale czy można budować pokój na świecie tymi trzema małymi rzeczami? Tak, to jest ścieżka. Czy możemy osiągnąć jedność? Tak, idąc tą drogą: «z całą pokorą i cichością, z cierpliwością». A Paweł będąc praktycznym daje dalej bardzo konkretną radę: «znosząc siebie nawzajem w miłości». Znosić się nawzajem. To nie łatwe, zawsze przychodzi osąd, potępienie, które prowadzi do oddzielenia, dystansu …” – zauważył Franciszek.

Papież przypominał, że znoszenie się nawzajem wymaga przypomnienia sobie, iż wszyscy jesteśmy grzesznikami, że mamy wady. Tymczasem św. Paweł zachęca: „Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój”. Jak zaznaczył Ojciec Święty – z pewnością czyni to nawiązując do słów modlitwy Jezusa: „Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał” (J 17,21). Zatem perspektywa pokoju prowadzi do Boga, dawcy pokoju. Jednocześnie Franciszek przypomniał, że w dzisiejszej Ewangelii (Łk 12, 54-59) Jezus zaleca byśmy pogodzili się z naszym przeciwnikiem w drodze, bo na początku konfliktu nie trudno się porozumieć.

„Rada Jezusa: pogódź się na początku, pojednaj się na początku: to jest pokora, to jest słodycz, to jest wielkoduszność. Można budować pokój na całym świecie tymi małymi rzeczami, ponieważ są to postawy Jezusa: pokornego, łagodnego, przebaczającego wszystko. Dzisiejszy świat potrzebuje pokoju, nasze rodziny, nasze społeczeństwo potrzebuje pokoju. Zacznijmy praktykować te proste rzeczy od domu: wielkoduszność, łagodność, pokorę. Idźmy naprzód w ten sposób: zawsze budując jedność, umacniając jedność. Niech Pan nam pomoże w tym pielgrzymowaniu” – powiedział papież na zakończenie swej homilii.

KAI/ad

Abp Ryś o tym, czego uczy go Synod

Słuchanie jako metoda, potrzeba zauważenia różnorodności i ewangelizacja - to główne rzeczy, których uczę się podczas tego Synodu Biskupów - powiedział abp Grzegorz Ryś podczas watykańskiego briefingu dla dziennikarzy, podsumowującego kolejny dzień obrad.

Polub nas na Facebooku!

Metropolita łódzki był pierwszym polskim ojcem synodalnym zaproszonym na konferencję prasową w trakcie prac Synodu. Konferencje te odbywają się codziennie po porannej sesji obrad Synodu Biskupów. Oprócz niego w briefingu wzięli udział kard. Reinhard Marx, arcybiskup Monachium, bp Andrew Nkea Fuanya z Mamfe w Kamerunie i bp Toufic Bou Hadir z Libanu, odpowiedzialny za organizację YouCat.

– To pierwszy w życiu Synod Biskupów w którym biorę udział, ale z całą pewnością już wyniosłem z niego przynajmniej 3 lekcje – powiedział na początku swojego wystąpienia abp Ryś.

Pierwsza z “lekcji”, jakie wymienił to szkoła słuchania. – Jestem bardzo wdzięczny papieżowi Franciszkowi za ten wymóg kilku minut ciszy po każdej serii wystąpień audytorów lub ojców synodalnych. To pozwala lepiej usłyszeć, co mówimy i przede wszystkim daje możliwość słuchania Boga – a to jest przecież najważniejsze na Synodzie – zauważył łódzki metropolita.

Druga z “lekcji” to różnorodność. – Przecież nie ma czegoś takiego jak “młodzi”! Są tylko konkretni i zupełnie różni młodzi ludzie w różnych krajach, których próbujesz słuchać. Gdy my, Europejczycy, mówimy o problemach młodych wywoływanych przez dostęp do Internetu, biskup z kraju afrykańskiego mówi na to: a u nas połowa młodych w ogóle nie zna liter. To jest właśnie różnorodność doświadczeń i różnorodność Kościoła – zauważył abp Ryś.

Trzecia lekcja, wymieniona przez metropolitę łódzkiego. to lekcja ewangelizacji jako przekazu doświadczenia żywego Boga. – Nie mamy w Polsce problemu pustych kościołów, o którym mówią biskupi zachodni, ale mamy inne doświadczenie. W mojej diecezji do kościoła chodzi regularnie 50 proc. młodych ludzi. Ale gdy pytamy ich o doświadczenie wiary, okazuje się, że nie znają Jezusa! Że nie mają Mu do zadania żadnych pytań. Bóg jest dla nich pojęciem teoretycznym, katechetycznym, a nie Kimś, z kim warto się liczyć. Gdy pytamy ich, co jest dla nich najważniejszą wartością, mówią “rodzina”, ale nie w znaczeniu, w jakim rozumiemy ją w Kościele. Mówią “rodzina”, bo chodzi o relacje, o miejsce, gdzie czują się przyjęci i akceptowani. My tego nie oceniamy, ale odkrywamy i staramy się w tej rzeczywistości głosić im żywego Boga – mówił abp Ryś.

Gdy jedna z obecnych na sali dziennikarek zapytała polskiego arcybiskupa o to, czy w związku z tymi doświadczeniami należy zbudować w Kościele jakiś program, odpowiedział:

– Metodą nie jest tu budowanie kolejnych struktur, ale po prostu praca duszpasterska, pomoc im w doświadczeniu miłości Jezusa. Na to musimy znaleźć sposoby.

ad/Stacja7

Oto pełne wystąpienie abp Rysia podczas briefingu prasowego (od min. 14:44)