Franciszek odprawił Mszę św. dla migrantów

W intencji tych, którzy zginęli uciekając przed wojnami i prześladowaniem w swoim kraju papież Franciszek odprawił dziś w Bazylice św. Piotra w Watykanie Mszę św. Obecni w Rzymie migranci również wzięli w niej udział. - To są przede wszystkim konkretni, żywi ludzie, a nie "kwestie społeczne" - mówił w homilii.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek odprawił Mszę św. dla migrantów
W intencji tych, którzy zginęli uciekając przed wojnami i prześladowaniem w swoim kraju papież Franciszek odprawił dziś w Bazylice św. Piotra w Watykanie Mszę św. Obecni w Rzymie migranci również wzięli w niej udział. - To są przede wszystkim konkretni, żywi ludzie, a nie "kwestie społeczne" - mówił w homilii.

Wydarzenie ma związek z przypadającą dziś 6. rocznicą wizyty Franciszka na Lampedusie – włoskiej wyspie, do której przybijają łodzie z migrantami uciekającymi do Europy. W Eucharystii wzięło udział ok. 250 migrantów, uchodźców i ludzie ratujący im życie, zaproszeni przez sekcję ds. uchodźców i migrantów watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka.

W homilii Franciszek nawiązał do czytanego dzisiaj fragmentu z Księgi Rodzaju mówiącego o wędrówce patriarchy Jakuba z Beer-Szeby do Charanu, w trakcie której, we śnie, ujrzał drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołów, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół, a na jej szczycie stał Bóg.

“Drabina, na której aniołowie Boży wznoszą się i zstępują, reprezentuje połączenie między Bogiem a człowiekiem, które urzeczywistnia się historycznie we wcieleniu Chrystusa, ofiarowaniu w miłości, objawieniu i zbawieniu przez Ojca” – wyjaśnił Franciszek. Zaznaczył, że “drabina jest alegorią boskiej inicjatywy, która poprzedza każde ludzkie działanie” i jest antytezą wieży Babel, zbudowanej przez ludzi, którzy swoimi siłami chcieli dotrzeć do nieba, aby stać się bogami. “W tym przypadku zamiast tego Bóg „zstępuje”, to Pan objawia się, to Bóg zbawia. A Emmanuel, Bóg z nami, wypełnia obietnicę wzajemnej przynależności między Panem a ludzkością, na znak wcielonej i miłosiernej miłości, która daje życie w obfitości” – powiedział Franciszek.

Przypomniał, że wobec tego objawienia Jakub dokonuje aktu zawierzenia Panu mówiąc: „Pan będzie moim Bogiem”. “Powtarzając słowa patriarchy, powtórzmy Psalm: `Mój Boże, ufam tobie`. On jest naszym schronieniem i naszą twierdzą, tarczą i zbroją, kotwicą w czasach próby. Pan jest schronieniem dla wiernych, którzy wzywają Go w ucisku. Co więcej, właśnie w takich sytuacjach nasza modlitwa staje się bardziej czysta, gdy zdajemy sobie sprawę, że pewniki oferowane przez świat są mało warte i nie ma nic poza Bogiem” – powiedział papież.

Nawiązując do dzisiejszej Ewangelii mówiącej o uzdrowieniu przez Jezusa kobiety cierpiącej na krwotok i dziewczynki, córki zwierzchnika synagogi, Franciszek zwrócił uwagę, że Jezus nie czyni różnicy a “uzdrowienie jest obfite w obu przypadkach”. “Potrzeba umieszcza zarówno kobietę, jak i dziewczynkę wśród `ostatnich`, których trzeba kochać i im pomagać. Jezus objawia swoim uczniom potrzebę preferencyjnej opcji na tych `ostatnich`, którzy muszą mieć pierwszeństwo w dziełach miłosierdzia” – powiedział papież i zacytował słowa św. Jana Pawła II z adhortacji apostolskiej “Vita consecrata”: “`Ubodzy` w wielu wymiarach ubóstwa to uciskani, zmarginalizowani, starsi, chorzy, mali, ci, którzy są uważani i traktowani jako `ostatni` w społeczeństwie”.

Nawiązując do szóstej rocznicy swojej wizyty na Lampedusie Franciszek stwierdził, że jego “myśli kierują się do tych ostatnich, którzy każdego dnia wołają do Pana, prosząc o uwolnienie się od zła, które ich dotyka”. “Oni są ostatnimi oszukanymi i porzuconymi na śmierć na pustyni; są ostatnimi torturowanymi, maltretowanymi i gwałconymi w obozach; są ostatnimi, którzy rzucają wyzwanie falom bezlitosnego morza; są ostatnimi w obozach, które nie są zbyt długo mile widziane, aby można je było nazwać tymczasowymi” – zaznaczył papież.

Zwrócił uwagę, że niestety, egzystencjalne peryferie naszych miast są gęsto zaludnione ludźmi odrzuconymi, marginalizowanymi, uciskanymi, dyskryminowanymi, maltretowanymi, wykorzystywanymi, opuszczonymi, biednymi i cierpiącymi. Zachęcił, aby w duchu “Błogosławieństw” Jezusa udzielać im “pocieszenia w ich cierpieniach i ofiarować im miłosierdzie, zaspokajać głód i pragnienie sprawiedliwości, aby poczuli troskliwe ojcostwo Boga; pokazać im drogę do Królestwa Niebios”. “To ludzie, a nie tylko kwestie społeczne lub migracyjne! To nie tylko migranci! W podwójnym znaczeniu migranci są przede wszystkim istotami ludzkimi i dziś są symbolem wszystkich odrzuconych zglobalizowanego społeczeństwa” – dodał Franciszek.

Zachęcił do “przyjęcia obrazu drabiny Jakuba”. “W Jezusie Chrystusie związek między ziemią a niebem jest zapewniony i dostępny dla wszystkich. Ale wspinaczka po schodach wymaga zaangażowania i wysiłku. Należy pomóc najsłabszym i najbardziej bezbronnym. Lubię wtedy myśleć, że moglibyśmy być tymi aniołami, którzy wznoszą się i schodzą, zabierając najmłodszych, chromych, chorych, wykluczonych na swoje ramiona: tych ostatnich, którzy w przeciwnym razie pozostaną i zobaczą tylko niedole ziemi, nie widząc żadnego blasku nieba” – powiedział papież.

Na zakończenie podziękował tym migrantom, którzy przybyli zaledwie kilka miesięcy temu i już pomagają swoim braciom i siostrom, które przybyły w ostatnich czasach. “Chcę wam podziękować za ten piękny znak człowieczeństwa, wdzięczności i solidarności” – powiedział Franciszek.

ad, KAI/Stacja7


 

 

Franciszek chciałby odwiedzić w przyszłym roku Argentynę

Chciałbym odwiedzić Argentynę w przyszłym roku – to jedyne słowa, jakie o swoim kraju ojczystym wypowiedział Franciszek w rozmowie z argentyńskim dziennikarzem Joaquinem Moralesem Solá z dziennika „La Nación”, który przeprowadził papieżem długi wywiad. Według jego autora Ojciec Święty zastrzegł się od razu, że chętnie odwiedziłby swą ojczyznę, pod warunkiem jednak, że „przywódcy kraju pozwolą mu pozostać papieżem”, tzn. nie będą próbowali wciągać go do walki politycznej.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek chciałby odwiedzić w przyszłym roku Argentynę
Chciałbym odwiedzić Argentynę w przyszłym roku – to jedyne słowa, jakie o swoim kraju ojczystym wypowiedział Franciszek w rozmowie z argentyńskim dziennikarzem Joaquinem Moralesem Solá z dziennika „La Nación”, który przeprowadził papieżem długi wywiad. Według jego autora Ojciec Święty zastrzegł się od razu, że chętnie odwiedziłby swą ojczyznę, pod warunkiem jednak, że „przywódcy kraju pozwolą mu pozostać papieżem”, tzn. nie będą próbowali wciągać go do walki politycznej.

Morales Solá opisuje najpierw środowisko, w jakim przebywa Franciszek: „spokój i świeżość Domu św. Marty w połączeniu z bezlitosnym słońcem kilka metrów dalej, gdzie papież właśnie spotkał się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, z którym zwykle rozmawia zarówno o pokoju światowym (obsesja papieża), jak i o literaturze rosyjskiej”.

Ale rozmowa argentyńskiego dziennikarza dotyczy najpierw starć papieża ze skrajnie konserwatywnymi sektorami Kościoła. Według Moralesa Franciszek nie przejmuje się zbytnio ich poczynaniami i nie odpowiada na ich ataki. Uważa, że ludzie ci stanowią mniejszość i są silnie powiązani z niektórymi ugrupowaniami Kościoła w Stanach Zjednoczonych, mają dużo pieniędzy. Ojciec Święty wspomniał też, że czuje się dobrze, a stan jego zdrowia poprawił się.

Resztę rozmowy stanowiły – według dziennikarza „La Nación” – anegdoty, sięgające jeszcze czasów pobytu obecnego papieża w Buenos Aires. Franciszek unika rozmowy na temat bieżącej polityki w jego kraju, zdając sobie sprawę, że jego osoba jest wykorzystywana przez różne koła życia publicznego w kraju, a jemu nie odpowiada rola, w jaką go umieszczają.

Jednakże w Watykanie są pewni kardynałowie i arcybiskupi, znający rzeczywistość argentyńską i wiedzą np., że polityka tego kraju mało odwołuje się do papieża na zasadzie „lawfare”, a więc „wojny prawnej” w celu zniszczenia przeciwnika. Nawiązanie do Ojca Świętego wykorzystała np. była prezydent Cristina Kirchner, aby przedstawić się jako ofiara walki politycznej. Sam Franciszek zapewnia, że nie miesza się do tego, co dzieje się w Argentynie.

Z drugiej strony wiadomo, że najaktywniejszym sędzią badającym przypadki korupcji w tym kraju, jest Claudio Bonadio – przyjaciel obecnego papieża od ponad 30 lat. Zdaniem jednego z dostojników watykańskich, jest to jedyny prawnik w tym kraju, który nie chwali się swą przyjaźnią z Jorge Bergoglio ani nie próbował sobie zrobić wspólnego zdjęcia z nim. Papież mocno odrzuca swe związki z Bonadio, gdy ten był prześladowany w ostatnich latach rządów C. Kirchner.
Owo odniesienie do „lawfare” było widoczne w czasie niedawnego spotkania Ojca Świętego z sędziami z obu Ameryk, na którym sędziowie z USA byli najbardziej zaniepokojeni „wojną prawną”.

Według hierarchów watykańskich papież w przemówieniu do swych gości miał na myśli konkretne przypadki w różnych krajach amerykańskich, ale nie w Argentynie. Uwagę zwracało zdjęcie z tego spotkania, na którym Ojciec Święty pozował z byłym sędzią Sądu Najwyższego Raulem Zaffaronim, który wkrótce potem poparł rewizję werdyktu sędziów badających przypadki korupcji kirchneryzmu. Jeden z kardynałów watykańskich zapewnił później, że zrobienie zdjęcia trwało krótką chwilę i papież nie zamienił z Zaffaronim ani słowa.

Wracając do ewentualnej podróży do swego kraju ojczystego, który opuścił prawie 6,5 roku, Franciszek bardzo mocno podkreślił, że chciałby, „aby przywódcy argentyńscy pozwolili mu pozostać papieżem. Dziennikarz zaznaczył, że słowem, które najczęściej słyszy się z ust Ojca Świętego w tym kontekście, jest „roztropność”. Dodał, że mimo odległości i głoszonej bezstronności, papież Bergoglio jest uważnym obserwatorem sytuacji w Argentynie, ale nie wypowiada się na ten temat.

KAI/ad