video-jav.net

Franciszek: nie mylmy harmonii ze spokojem

Nie można mylić harmonii panującej we wspólnocie chrześcijańskiej, będącej owocem Ducha Świętego, z wynegocjowanym „spokojem” , który często obłudnie pokrywa wewnętrzne spory i podziały – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty.

Polub nas na Facebooku!

W swojej homilii Ojciec Święty odniósł się do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (Dz 4,32-37) opisującego życie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej, zjednoczonej w Chrystusie, będącej jednocześnie wspólnotą ludzi mężnych.

Tekst z Dziejów Apostolskich mówi o tym, że „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących”. Nikt nie był biedny, a każdemu udzielano dóbr według potrzeb. Uczucia i styl życia tej wspólnoty najlepiej może streść zdaniem papieża słowo „harmonia”. Franciszek dodał, że należy je dobrze rozumieć, bo nie chodzi o byle jaką zgodę, ale o Boży dar udzielony tym, którzy odrodzili się z Ducha Świętego.

„Możemy dokonywać uzgodnień, osiągnąć pewien pokój … ale harmonia jest łaską wewnętrzną, której może udzielić jedynie Duch Święty. Wspomniane pierwsze wspólnoty żyły w harmonii, której podstawowym znakiem jest to, że nikt nie był w potrzebie, bo wszystko mieli wspólne. W jakim sensie? Mieli jedno serce, jedną duszę a nikt nie uważał tego, co do niego należało za swoje, ale między nimi wszystko było wspólne. Istotnie, nikt z nich nie był w potrzebie. Prawdziwa „harmonia” Ducha Świętego, ma bardzo silny związek z pieniądzem: pieniądz jest wrogiem harmonii, pieniądz jest egoistyczny. Dlatego znakiem harmonii jest to, że dawali to co posiadali, aby nie było potrzebujących” – stwierdził Ojciec Święty.

Papież poświęcił nieco więcej refleksji temu aspektowi i przypomniał, że Józef, nazwany przez apostołów Barnabas, sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i przekazał apostołom. Ale w kolejnych wersetach Dziejów Apostolskich przytoczony jest przykład negatywny Ananiasza i Safiry, małżonków udających, że przekazali to, co zyskali na sprzedaży pola, zatrzymując dla siebie część pieniędzy. Konsekwencją tej decyzji była ich śmierć. Bóg i pieniądze to dwóch panów, którym nie można służyć jednocześnie – przypomniał Franciszek zaznaczając, że nie można mylić harmonii ze „spokojem”.

„Dana wspólnota może być bardzo spokojna, rzeczy mogą rozwijać się dobrze, ale nie żyć w harmonii. Pewnego razu jeden z biskupów powiedział mi «W diecezji panuje spokój. Ale jeśli ruszymy ten czy inny problem, to natychmiast wybuchnie wojna». Była by to harmonia wynegocjowana, ale nie jest to harmonia wypływająca z Ducha Świętego. To harmonia powiedzmy – obłudna, jak tak Ananiasza i Safiry” – zaznaczył Ojciec Święty.

Franciszek zachęcił do ponownego odczytania Dziejach Apostolskich i zawartego w nich opisu życia pierwszych chrześcijan. Jednocześnie zauważył, że wskazano tam również na innych dar.

„Harmonia Ducha Świętego daje nam tę hojność, aby nie posiadać niczego jako swoją własność, podczas gdy są także osoby potrzebujące. Harmonia Ducha Świętego daje nam drugą postawę: «z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy mieli wielką łaskę» (Dz 4,33) – to znaczy odwagę. Kiedy w Kościele, we wspólnocie jest harmonia, to jest także odwaga, by dawać świadectwo Zmartwychwstałego Pana” – zakończył swoją homilię papież.


st (KAI) / Watykan

 

franciszek_Milosierdzie_500pcxPolecamy książkę "Miłosierdzie to imię Boga" - wywiad z papieżem Franciszkiem!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

Kup teraz!

 

Gwardia szwajcarska ostatnia w tabeli

Gwardziści szwajcarscy chronią papieża, ale nie potrafią obronić swego pola karnego. Dowodem tego fakt, że w watykańskiej lidze piłkarskiej zajmują ostatnie miejsce.

Polub nas na Facebooku!

„Nie mamy czasu na treningi” – skomentował wynik swojej piłkarskiej drużyny dowódcza Gwardii Szwajcarskiej Christoph Graf. Zwrócił jednocześnie uwagę, że wprawdzie w drużynie grali młodzi zawodnicy, którzy wcześniej grali w klubach piłkarskich Szwajcarii, jednak program Roku Świętego nie pozwala im teraz na zajęcie się sobą i na intensywne treningi. „Skutek jest taki, że znaleźliśmy się na ostatnim miejscu tabeli” – tłumaczył dowódca gwardzistów.

W oficjalnej piłkarskiej lidze watykańskiej uczestniczy osiem drużyn, w których grają m.in. pracownicy Muzeów Watykańskich czy Poczty Watykańskiej.

Gwardia Szwajcarska służy papieżom od 1506 r. Obecnie liczy 110 członków. Mogą do niej kandydować wyłącznie młodzi katolicy szwajcarscy w wieku 19-30 lat, którzy w swoim kraju muszą najpierw odbyć służbę wojskową. W Watykanie służą co najmniej 25 miesięcy, a zaprzysiężenie rekrutów odbywa się rokrocznie 6 maja na pamiątkę tzw. „sacco di Roma”, czyli splądrowania Rzymu przez wojska cesarza Karola V w dniu 6 maja 1527 r. Zginęło wówczas 147 szwajcarskich żołnierzy, broniących Klemensa VII (1523-1534).

Obecnie większość rekrutów zobowiązuje się do służby w Gwardii Szwajcarskiej przez okres dwóch lat. Gwardziści odpowiadają za osobistą ochronę papieża oraz kontrolują wejścia do Watykanu. Ochrona Domu św. Marty, w którym mieszka papież, sprawowana jest częściowo przez gwardzistów, a częściowo przez żandarmerię watykańską.


ts / Watykan