кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

FINAŁ LIGI: Mamy Papieża!!!

W przeciwieństwie do tradycyjnego mundialu, kiedy to rodacy zwycięskiej reprezentacji tarzają się na ulicach z radości i przez całą noc wznoszą swe coraz bardziej zachrypnięte okrzyki do nieba, po wybraniu papieża w Watykanie – świętuje cały świat!

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

WE ARE THE CHAMPIONS!!!

Kulminacyjny moment konklawe, ostatnie emocjonujące starcie i wreszcie faworyt kolegium wychodzi na prowadzenie, zyskując miażdżącą przewagę nad rywalami! Kardynałowie odpalili na znak zwycięstwa z Sykstyny biały dym, plac świętego Piotra zamienił się w jeden rozentuzjazmowany tłum, a radości kibiców wprost nie ma końca! Barwy narodowe, różańce i wyciągnięte w górę ręce tworzą niezwykłą oprawę tego fascynującego wydarzenia. Euforia miesza się z jeszcze większą ciekawością i pytaniem: Kim jest? Kim jest ten, którego Pan wybrał na Stolicę Apostolską?

Kiedy na balkonie pojawi się wreszcie wątła sylwetka kardynała protodiakona, który wzruszonym głosem oznajmia zebranym radość wielką: Habemus Papam i pada nazwisko Jorge Mario Bergolio tłum wprost szaleje ze szczęścia a nowa fala okrzyków wstrząsa fundamentami Watykanu!

Wiwacje wybuchają z potężną mocą! Nieprawdopodobne! Co to było za konklawe! I co to będzie za papież!

Wprawdzie naszej reprezentacji nie udało się dojść do finału, ale co się dziwisz? Jest radość! Jest moc! A kto wie, może już za cztery lata, już za cztery lata, Polska będzie mistrzem świata!

FINAŁ LIGI: Mamy Papieża!!!


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Dlaczego zabieramy dzieci w dzicz

Zrobiliśmy w zeszłym roku eksperyment i zabraliśmy stado jednego dnia na przebieżkę przez wydmy, a następnego do Rowów na deptak. I okazało się, że te same dzieci, które przeszły dziesięć kilometrów przez piach, dostały histerii po trzystu metrach spaceru między „atrakcjami”. Ponieważ nie dało się spełnić tego festiwalu pragnień, który się nagle w nich pojawił.

Marcelina Metera
Marcelina
Metera
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wszystkie nasze dzieci dziedziczą rodzicielski gen powsinogi: szczególne upodobanie do włóczęgi, łatwość przystosowania do zmiennych warunków, czystą radość z samego przemieszczania się. Byłam ostatnio z Najmłodszą (dwulatką) na Pilsku, targałam ją w nosidle przez większość trasy, a ona w zamian zabawiała mnie rozmową.

– O, mama, patś! Ślak! Mam punkt! (Zabawa zapamiętana z wycieczek ze starszym rodzeństwem – kto pierwszy zauważy namalowany szlak, dostaje punkt).
– O, mama, fiatek! Pafnie!
– O, mama, jak pięfnie!

Wędrujemy pełnym składem i w różnych podgrupach, najczęściej po górach – z racji miejsca zamieszkania – ale równie chętnie po lasach, łąkach, wydmach, torfowiskach i innych „dziczach”. Przemierzamy sporo kilometrów na piechotę, niektórzy z z nas namiętnie zbierają punkty GOT i kolekcjonują pieczątki w książeczce, inni dokumentują trasy na Endomondo, jeszcze inni mówią po prostu, że pięfnie. Dobrze się czujemy w schroniskach, skansenach, chatkach studenckich, na mało uczęszczanych przystaniach mazurskich.

Nie czujemy się dobrze w kurortach. Programowo nie bywamy w miejscowościach typowo turystycznych w sezonie. Chętniej przyjeżdżamy w maju albo we wrześniu, ale też bez szału. Nie powoduje nami żaden szczególny snobizm czy obawy albo fobie: po prostu kurorty generują Potrzeby. Człowiek może nie zdawał sobie z tego dotychczas sprawy, ale gwałtownie potrzebuje piłeczki z automatu, trzeciego gofra, przejażdżki hałaśliwym minipociągiem i tymczasowego tatuażu. Nie da się zaspokoić wszystkich tych potrzeb, nawet przy sporej zamaszystości w wydawaniu pieniędzy. Nieuchronnie pojawia się więc frustracja. To dlatego dzieci na deptakach przeważnie wyją, a rodzice przeważnie klną i się kłócą.

Otóż w dziczy tych problemów nie ma. Człowiekowi chce się jeść, pić, siusiać albo usiąść, i wszystkie te potrzeby mają szansę zostać zaspokojone. To jest prosta, klarowna rzeczywistość z jasnymi regułami, dlatego dzieci – jeśli mają szansę ją poznać – bardzo ją doceniają. Idziemy tu i tu, po drodze zobaczymy to i to, na drogę mamy różne smaczne jedzonka. Trochę się zmęczymy, ale będziemy zadowoleni.

Zrobiliśmy w zeszłym roku eksperyment i zabraliśmy stado jednego dnia na przebieżkę przez wydmy, a następnego do Rowów na deptak. I okazało się, że te same dzieci, które przeszły dziesięć kilometrów przez piach, dostały histerii po trzystu metrach spaceru między „atrakcjami”. Ponieważ nie dało się spełnić tego festiwalu pragnień, który się nagle w nich pojawił.

Nazajutrz z ulgą poszliśmy w dzicz.

Mam taką propozycję – spróbujcie i Wy, z dziećmi czy bez – zażyć chociaż paru dni bez zewnętrznych „uatrakcyjniaczy”. Pójść w dzicz i stanąć w prawdzie o sobie, i zaznać tej niepowtarzalnej radości spełnienia potrzeb, których – jak się okazuje – nie ma wcale aż tak wiele.

Marcelina Metera

Marcelina Metera

Żona, matka pięciorga, po godzinach tłumaczka i redaktorka. Nieuleczalna entuzjastka pracy społecznej, dużo gada i szybko czyta

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcelina Metera
Marcelina
Metera
zobacz artykuly tego autora >

“Młodzi powinni mieć kogoś, na kogo mogą liczyć”

– Troska o młodych to troska o Kościół, która spoczywa na nas wszystkich – podkreślił bp Marek Solarczyk. Będzie on jednym z trzech przedstawicieli Episkopatu na październikowy Synod poświęcony młodzieży.

Polub nas na Facebooku!

Papież potwierdził dziś wybór reprezentantów KEP na to wydarzenie, dokonany na marcowym zebraniu biskupów. Oprócz Przewodniczącego Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży do Rzymu udadzą się: przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki i metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś

Odnosząc się do swojej nominacji bp Marek Solarczyk podkreślił, że obrady synodu to przede wszystkim okazja doświadczenia powszechności Kościoła. – Choć młodość przeżywa każdy człowiek, to jednak biorąc pod uwagę uwarunkowania społeczno-ekonomiczne i kulturowe z innymi wyzwaniami przychodzi się zmierzyć młodym w Europie, Afryce, Ameryce Łacińskiej czy w Azji. Zawsze poza tym, co wspólne dla czasu dojrzewania, inny pozostaje cały kontekst który otacza jednostkę. Obrady będą więc okazją spojrzenia szerzej na nie tylko na młodych, ale również pewne zachodzące w świecie zjawiska oraz rolę Kościoła – powiedział duchowny.

Mówiąc o wyzwania przed którymi staje dziś młode pokolenie biskup Solarczyk przypomniał, że troska o młodych spoczywa na wszystkich członkach Kościoła. – Są oni nie tylko, jak to mówił św. Jan Paweł II „przyszłością Kościoła”, ale jego integralną częścią. Razem stanowimy wspólnotę, stąd troska o nich spoczywa nie tylko na duszpasterzach czy rodzicach, ale na nas wszystkich którzy spotykamy ich na swojej drodze życia – powiedział bp Solarczyk.

– Poza modlitwą, która wnosi Bożą moc i ma niesłychane oddziaływanie, ważne jest również, by młody człowiek nie czuł się osamotniony, by miał świadomość, że są obok niego ci, dla których on jest ważny, którzy chcą z nim być, na których może liczyć, którzy dadzą mu przestrzeń wolności, w której będzie mógł wypowiedzieć siebie, a więc zarówno swoje radości jak i troski, czy w końcu zapytać o radę – dodał.

Przygotowaniem do synodu jest między innymi ‘Sztafeta Młodych’ w ramach której każdego dnia inna wspólnota młodych poleca Bogu swoich rówieśników oraz zbliżające się obrady wypraszając potrzebne łaski. W czasie samego synodu modlitwa za jego uczestników i owoce będzie trwała na Jasnej Górze przed cudownym obrazem Matki Bożej.

Bp Marek Solarczyk jest przewodniczącym Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży od 2016 r.

XV zgromadzenie ogólne synodu biskupów w Rzymie odbędzie się w dniach 3-28 października 2018 r. Synod będzie obradował wokół tematu „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania”.

KAI

Już jutro – Męskie Oblężenie Jasnej Góry

Abp Grzegorz Ryś, Jacek Pulikowski, Mieczysław Guzewicz, i Donald Turbitt będą gośćmi specjalnymi „Męskiego Oblężenia Jasnej Góry”. II Narodowa Pielgrzymka Mężczyzn odbędzie się na Jasnej Górze w Dzień Ojca pod hasłem: „Tu jesteśmy naprawdę wolni”. W ciągu ostatnich lat obserwuje się wzrost typowo męskich grup w Kościele w Polsce.

Polub nas na Facebooku!

„Męskie Oblężenie Jasnej Góry” to projekt wzmacniający mężczyzn w rolach ojców, obrońców, żywicieli, liderów. Organizatorzy zauważają, że istnieje coraz większa potrzeba “odzyskania” odpowiedzialnych mężów i ojców. Organizatorzy wskazują, że trzeba zawalczyć o promowanie odpowiedzialnych postaw opartych na prawdziwych wzorcach, przede wszystkim zaś oprzeć formację mężczyzn o solidny i trwały fundament jakim jest Jezus Chrystus – Syn Boży i Syn Maryi.

Tegoroczne „Męskiego Oblężenia Jasnej Góry” odbywa się pod hasłem: „Tu jesteśmy naprawdę wolni”. – Ta prawdziwa wolność nie bierze się z nas, z próżni, lecz od Tego, który ja daje. Jeżeli Syn uczyni nas wolnymi, wtedy będziemy naprawdę wolnymi” – powiedział Andrzej Lewek. Koordynator Mężczyzn św. Józefa jest przekonany, że religijne przebudzenie mężczyzn to dzieło Ducha Świętego.

Zdaniem Pawła Zaręby „wolność równa się odpowiedzialność. Jeśli jesteś odpowiedzialnym człowiekiem przed Bogiem i samym sobą, jesteś wolny”. – Jako mężczyźni chcemy stawać razem wobec Boga, by czerpać z Niego moc, autorytet, wizję na życie według Jego planów i zamysłu – zachęcają do udziału w pielgrzymce.

Wśród zaproszonych gości będą: metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś, bp Stanisław Stefanek wieloletni przewodniczący Rady ds. Rodziny KEP i członek Papieskiej Rady ds. Rodziny, Jacek Pulikowsk, którego pasją jest pomoc w przezwyciężaniu kryzysów małżeńskich i budowaniu relacji rodzinnych, Mieczysław Guzewicz, konsultor Rady ds. Rodziny KEP oraz Donald Turbitt, amerykański świecki lider, koordynator ruchu Mężczyzn św. Józefa w Stanach Zjednoczonych.

Wśród organizatorów pielgrzymki znaleźli się m.in.: Mężczyźni św. Józefa „Mężczyźni Boga”, członkowie Bractwa św. Pawła, Mężczyźni Pustelni, wspólnota Only4men, Herosi z Bytomia, Rycerze Jana Pawła II oraz Rycerze Kolumba. – To okazja, by zobaczyć bogactwo tego, co współcześnie w Kościele dla mężczyzn się dzieje a także inspiracja, by w każdej parafii takie męskie środowisko zaistniało – podkreśla Andrzej Lewek.

W ciągu ostatnich lat obserwuje się wzrost typowo męskich grup w Kościele w Polsce. Przed 10 laty powstała wspólnota Mężczyźni św. Józefa, której doświadczeniem służył Donald Turbitt. Prężnie, w coraz większej liczbie polskich diecezji, działają Rycerze Kolumba, największa męska organizacja katolicka na świecie.

W pierwszym „Męskim Oblężeniu Jasnej Góry” w listopadzie ubiegłego roku uczestniczyło 5 tys. osób, co przeszło oczekiwania organizatorów. Uczestnicy tej pierwszej pielgrzymki złożyli deklarację, by szczególną troską otoczyć wszystkie poczęte dzieci i ich matki. – Wiele pokoleń Polaków broniło wolności pod sztandarem „Bóg, honor, ojczyzna”. Potwierdzamy naszą gotowość stawiania czoła wszelkim zagrożeniom – deklarowali mężczyźni.

KAI

Sanktuarium w Fatimie zaprasza na wolontariat

W sanktuarium w Fatimie rozpoczęto przyjmowanie zapisów dla młodych Portugalczyków chętnych do pracy wolontaryjnej.

Polub nas na Facebooku!

Jak poinformowała rzecznik prasowa Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej Carmo Rodeia, projekt bezinteresownej służby młodzieży będzie rozwijany w ramach akcji SETE wśród osób w wieku od 16 do 35 lat. Od 9 lipca do 2 września młodzi portugalscy katolicy będą pomagać w przyjmowaniu pielgrzymów w tym popularnym miejscu kultu maryjnego

– Do pracy w charakterze wolontariuszy zaproszeni są wszyscy młodzi ludzie, którzy poszukują tego typu chrześcijańskiego doświadczenia. Osoby te mogą, ale nie muszą być związane z jakimś ruchem kościelnym – wyjaśniła Rodeia.

Młodzież nie jest grupą mocno związaną z sanktuarium fatimskim, choć na jego terenie w ciągu roku organizowane są różnorodne spotkania, w tym m.in. rekolekcje. W 2017 r., który był rokiem stulecia objawień maryjnych w tej miejscowości, katolicka młodzież z Portugalii spotykała się raz w miesiącu, aby odmawiać wspólnotowy różaniec i uczestniczyć w Mszy św. o pokój. Młodzi Portugalczycy wzięli też masowo udział w pielgrzymce do Fatimy przed przybyciem tam papieża Franciszka w dniach 12 i 13 maja ub.r.

Pod koniec grudnia 2016 r. władze sanktuarium próbowały zorganizować pierwsze sylwestrowe spotkanie młodzieży. Do wydarzenia tego jednak nie doszło z powodu niewielkiego zainteresowania. Więcej młodych Portugalczyków pojawiło się tam rok później podczas symbolicznego sylwestrowo-noworocznego spotkania.

KAI

Znamy polską delegację na synod biskupów

Ojciec Święty Franciszek potwierdził wybór reprezentantów Konferencji Episkopatu Polski i ich zastępców na XV zgromadzenie ogólne synodu biskupów w Rzymie. Wybór został dokonany przez polskich biskupów podczas zebrania plenarnego w dniach 13-14 marca 2018 roku.

Polub nas na Facebooku!

Reprezentantami Konferencji Episkopatu Polski na Synodzie będą:

Abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki i przewodniczący Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji

Bp Marek Solarczyk, biskup pomocniczy warszawsko-praski i przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży

Ponadto Ojciec Święty Franciszek potwierdził również wybór zastępców członków Synodu, w razie gdyby któryś z nich nie mógł być obecny. Zastępcami członków Synodu są:

Bp Damian Bryl, biskup pomocniczy poznański i członek Komisji Wychowania Katolickiego

Bp Damian Muskus, biskup pomocniczy krakowski i członek Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży

XV zgromadzenie ogólne synodu biskupów w Rzymie odbędzie się w dniach 3-28 października 2018 r. Synod będzie obradował wokół tematu „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania”.

WIARA

Witajcie ekscelencje! Zakończenie roku wg abpa Rysia

Jeśli modlitwa w Was nic nie zmienia, jeśli wypowiadane słowo nie jest owocne to możecie gadać i gadać i gadać. Nie liczy się to co wypowiecie, tylko to, co Duch Św. razem z Wami zrobi z tymi słowami. To, że ktoś kończy sensowną szkołę nie znaczy, że się nauczył wielu słów ale, że te słowa go zmieniają. Chodzi o to, co robi z Wami prawda, którą poznajecie. Z czym z tej szkoły wyjdziecie.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wakacje powiedzą wam dużo o Was!

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Pastuszkowie z Fatimy coraz popularniejsi

W Portugalii i Polsce jest najbardziej widoczny kult pastuszków z Fatimy - świadków objawień maryjnych z 1917 r., a w ostatnich latach zjawisko to się nasiliło.

Polub nas na Facebooku!

Według siostry Angeli Coelho z Sanktuarium Matki Bożej Różańca Świętego, w obu tych krajach przybywa zarówno wizerunków św. Hiacynty i Franciszka Marto, jak i poświęconych im kościołów. “W Portugalii są już trzy takie świątynie, a w Polsce cztery. Sądzę, że kult pastuszków będzie nadal się rozwijał” – stwierdziła zakonnica portugalska.

Na początku czerwca władze Sanktuarium w Fatimie ujawniły rosnącą liczbę próśb o relikwie św. Franciszka i Hiacynty. Jak wyjaśniła s. Coelho, napływają one z całego świata. Zwróciła uwagę, że tylko między majem a grudniem ub.r. pozytywnie rozpatrzono 400 takich próśb. Według zakonnicy owe relikwie to fragmenty oryginalnych trumien obojga pastuszków, a wśród osób, które w ostatnim czasie je otrzymały, jest m.in. papież Franciszek.

Hiacyntę i Franciszka Marto beatyfikował 13 maja 2000 w Fatimie św. Jan Paweł II podczas swej trzeciej, a zarazem ostatniej pielgrzymki do Portugalii (a właściwie czwartej, gdyż oprócz trzech podróży w latach 1982, 1991 i 2000 – zawsze w maju, Ojciec Święty zatrzymał się na krótko w Lizbonie 2 marca 1983 w drodze do Ameryki Środkowej). Wydarzenie to zgromadziło wówczas ponad 1 mln wiernych z kraju i zagranicy. Niebawem też rozpoczęto proces kanonizacyjny obojga, zakończony ogłoszeniem ich świętymi 13 maja ub.r., również w Fatimie, przez papieża Franciszka podczas jego dwudniowej wizyty w tym miejscu, dokładnie sto lat po pierwszym objawieniu maryjnym.

KAI

Papież ponownie o komunii dla protestantów

Rozmawiając z dziennikarzami przez około 30 minut na pokładzie samolotu lecącego z Genewy do Rzymu Ojciec Święty poparł stanowisko prefekta Kongregacji Nauki Wiary na temat możliwości udzielania Komunii św. protestanckim współmałżonkom katolików.

Polub nas na Facebooku!

Papież w pełni poparł stanowisko wyrażone przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary, abp Luisa Ladarii, który żądał od biskupów niemieckich ponownego przemyślenia projektu zezwolenia niekatolickim współmałżonkom katolików na przyjmowanie, pod pewnymi warunkami Komunii św. Zaznaczył, że abp Ladaria działał za jego zgodą. Przypominał, że zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego decyzja o możliwości przystępowania protestantów do Komunii św. należy do biskupa diecezjalnego, a nie do konferencji episkopatu. Doszło by bowiem wówczas do powszechnej interkomunii. Jednocześnie Franciszek pochwalił wysiłki biskupów niemieckich, stwierdzając, że ich dokument wypływał z ducha chrześcijańskiego. Wyraził nadzieję, że ich nowy dokument będzie miał charakter orientacyjny, aby każdy z biskupów diecezjalnych sam mógł określić, na co już pozwala Kodeks Prawa Kanonicznego.

Zgodnie z projektem wytycznych zatwierdzonych przez Niemiecką Konferencję Biskupów w lutym b.r. większością 2/3 głosów (anonimowe źródła twierdzą, że jedynie 13 spośród 67 głosowało przeciw lub wstrzymało się), małżonkowie protestanccy mogliby przyjmować Komunię św. po “poważnym rozeznaniu sumienia”, a także musieli by “potwierdzić wiarę Kościoła katolickiego” co do Eucharystii, pragnąc zakończyć “poważne cierpienie duchowe” oraz “zaspokoić głód Eucharystii”. Projekt spotkał się z uznaniem Kościołów protestanckich.

Kodeks Prawa Kanonicznego wskazuje obecnie, że udzielenie Komunii św. dla protestantów jest możliwe “jeśli istnieje niebezpieczeństwo śmierci albo przynagla inna poważna konieczność, uznana przez biskupa diecezjalnego lub Konferencję Episkopatu” (kan. 844 § 4).


KAI

Nigeria. Siła, wzrost, szybkość

Nie bez szans na awans. Jak każda drużyna z Afryki, Nigeria bazuje przede wszystkim na swoich fizycznych atutach. Siła, wzrost, szybkość, to z pewnością elementy, w których “Superorły” czują się mocni

Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dla Nigerii występ w Rosji będzie siódmym w historii, czym zrówna się z reprezentacją Kamerunu, mającą najwięcej występów na mundialach spośród afrykańskich drużyn. Jak wiadomo Kameruńczyków w Rosji nie ma, na co wpływ mieli Nigeryjczycy, którzy byli od nich lepsi w afrykańskich eliminacjach, w jednym ze spotkań ograli sąsiadów aż 4:0.

 

Architekci sukcesu

Największym sukcesem obecnej drużyny jest z pewnością zwycięstwo w Pucharze Narodów Afryki 2013. Naturalnie teraźniejsza kadra wygląda trochę inaczej niż zwycięska ekipa sprzed 5 lat, ale architekci tego sukcesu nadal są kluczowymi dla reprezentacji postaciami.

Jednym z tych ważnych zawodników jest Victor Moses, największa gwiazda Nigerii. Moses to skrzydłowy cechujący się dużą szybkością, tak potrzebną w jego firmowych rajdach po prawej flance. Jego gra może okazać się niezwykle istotna w akcjach ofensywnych, tym bardziej, że lewa obrona to pozycja słabo obsadzona u wszystkich grupowych rywali Nigeryjczyków. Moses pokazał na co go stać w meczu z Chorwacją, w którym był najaktywniejszym ofensywnym zawodnikiem drużyny. Innym istotnym elementem zwycięzców z roku 2013 był John Obi Mikel, przez wiele lat będący podstawowym defensywnym pomocnikiem Chelsea, z którą wygrał Ligę Mistrzów. Rok temu Obi Mikel udał się na zasłużony odpoczynek w lidze chińskiej co może odbić się na jego formie na mundialu, z drugiej strony nie będzie widać efektów ubocznych intensywnego sezonu u filara drużyny. Obecność doświadczonych zawodników nie oznacza, że do Rosji przyjechały same dinozaury. Jest wprost przeciwnie, Obi Mikel jest drugim najstarszym piłkarzem w kadrze, a średnia wieku powołanych Nigeryjczyków wynosi 24,9 lat. Dla porównania, taka średnia dla Polaków wynosi 28 lat. Obok Obiego Mikela za szybkie przecinanie akcji rywali odpowiada 21-letni Wilfried Ndidi, który ma za sobą kapitalny sezon w Leicester City. Na lewym skrzydle niemiecki selekcjoner Gernot Rohr stawia na urodzonego w 1996 roku Alexa Iwobiego z Arsenalu, chyba najlepiej wyszkolonego technicznie piłkarza drużyny. Najsłabszym punktem młodej kadry zdaje się być pozycja bramkarza, którą na ten moment okupuje 19-letni rezerwowy Deportivo La Coruna, Francis Uzuho. Nastoletni golkiper, nie będący do tego w rytmie meczowym, z pewnością będzie ostrzeliwany przez Messiego i Heung-Min Sona,

 

Atuty – siła, wzrost, szybkość

Chorwaci próbowali uderzeń z dystansu, ale nie były to groźne próby. Na swoje nieszczęście Nigeria trafiła bowiem do grupy z mocnymi w ataku rywalami, czyli Chorwacją, Argentyną i Koreą Południową. Nie oznacza to jednak, że są bez szans na awans w zmaganiach grupowych. Jak każda drużyna z Afryki, Nigeria bazuje przede wszystkim na swoich fizycznych atutach. Siła, wzrost, szybkość, to z pewnością elementy, w których “Superorły” czują się mocni.

 

Równa grupa

Grupa D jest wyrównana i każda z drużyn będzie pewnie do ostatniego meczu walczyć o awans. Pierwsze mecze pokazały słabości i atuty każdej z drużyn. Na grze Nigeryjczyków mogą odbić się słabe warunki w hotelu. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że na wielkich sportowych imprezach zawodnikom niczego nie brakuje, w końcu polscy piłkarze w swoim pięciogwiazdkowym hotelu Hyatt w Sochi mają nawet możliwość oglądania meczów z polskim komentarzem. Tymczasem jeden z nigeryjskich kadrowiczów na swoim Instagramie zamieścił dość niecodzienne zdjęcie, na którym widzimy reprezentantów kraju siedzących na podłodze w korytarzu hotelu szukając połączenia z internetem.

Jacek Liberacki

Jacek Liberacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Nigeria. Kościół prześladowany

Wśród krajów afrykańskich Nigeria jest jednym z czołowych pod względem prześladowań chrześcijan. Działająca tam bojówka islamska Boko Haram postawiła sobie za cel kompletne wyeliminowanie wyznawców Chrystusa z północy kraju.

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nazwa tego kraju pochodzi od rzeki Niger, jest on położony w Afryce Zachodniej, nad Zatoką Gwinejską. Nigeria to najliczniejsze państwo afrykańskie, obecnie żyje tam ponad 190 mln osób, co pod względem liczby ludności plasuje Nigerię na 7. miejscu na świecie. Jest to kraj bardzo zróżnicowany etnicznie, zamieszkuje go ponad 250 grup etnicznych. Najliczniejsze z nich to lud Hausa (21% społeczeństwa), Jorubowie (20%), Ibo (18%), Fulani (11%). Połowa ludności to chrześcijanie, drugą wielkościowo grupą są muzułmanie (43%). Poza tym w Nigerii mieszkają także animiści i świadkowie Jehowy.

Wśród krajów afrykańskich Nigeria posiada największą społeczność chrześcijańską różnych wyznań – liczy ona ponad 80 mln osób. Niestety chrześcijanie są w Nigerii doświadczani przez prześladowania. To właśnie tam działa znana bojówka islamska Boko Haram, mająca na celu całkowite wyeliminowanie chrześcijaństwa z północy Nigerii. W ostatnich latach znacznie nasiliły się ataki na chrześcijańskie kościoły i wspólnoty.

O czystkach i procesie islamizacji kraju napisał w książce “Horda” jedyny nigeryjski laureat nagrody Nobla, Wole Soyinka. Według statystyk od 2015 roku w Nigerii zginęło 16 tys. chrześcijan. Nie ma dnia, by muzułmańscy ekstremiści nie dokonywali ataków. Jednocześnie czują się bezkarni, ponieważ w szeregach sił bezpieczeństwa mają swoich informatorów.

Jak dotąd niewiele zrobiono, aby skutecznie powstrzymać terrorystyczną działalność radykalnych ugrupowań islamskich. W 12 stanach północnych Nigerii wprowadzono islamskie prawo szariatu, którego nieprzestrzeganie jest bezlitośnie karane.

Chrześcijanie mimo konstytucyjnej gwarancji wolności wyznania nie mogą liczyć na pomoc ze strony elity rządzącej, faworyzującej muzułmanów. Nieustannie liczą jednak na wsparcie z zewnątrz i modlitwę w ich intencji.

Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Słowo “Ojciec” to klucz dostępu do serca Boga

Papież Franciszek zachęcił szwajcarskich katolików, by nie zamykali się na innych, ale byli gotowi na uczynienie pierwszego kroku w modlitwie, w braterskim spotkaniu, w konkretnej miłości. Przewodnicząc Eucharystii w Pałacu Wystaw i Kongresów Palexpo w Genewie papież nawiązał do czytanego w czwartek fragmentu Ewangelii (Mt 6,7-15), zawierającego słowa Modlitwy Pańskiej. Msza św. była ostatnim punktem programu papieskiej pielgrzymki do Szwajcarii.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski:

Ojciec, chleb, przebaczenie. Trzy słowa, które daje nam dzisiejsza Ewangelia. Trzy słowa, które prowadzą nas do serca wiary.

„Ojcze”. Tak zaczyna się modlitwa. Może rozwijać się różnymi słowami, ale nie można zapomnieć o pierwszym, ponieważ słowo „Ojciec” jest kluczem, by uzyskać dostęp do serca Boga. Jedynie bowiem mówiąc Ojcze modlimy się w języku chrześcijańskim. Modlimy się „po chrześcijańsku”: nie do Boga ogólnikowego, ale Boga, który jest przede wszystkim tatą. Jezus prosił nas  bowiem, byśmy mówili „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”, a nie „Boże niebieski, który jesteś Ojcem”. Bóg, zanim jest nieskończonym i wiecznym, jest przede wszystkim Ojcem.

Od Niego pochodzi wszelkie ojcostwo i macierzyństwo (por. Ef 3, 15). W Nim jest źródło wszelkiego dobra i naszego życia. „Ojcze nasz” jest zatem formułą życia, która ujawnia naszą tożsamość: jesteśmy ukochanymi dziećmi. Jest to formuła, która rozwiązuje twierdzenie o samotności i problem osierocenia. To równanie wskazujące, co czynić: kochać Boga, naszego Ojca i innych, naszych braci. Jest to modlitwa nas, Kościoła; modlitwa bez ja i bez moje, cała skierowana do ty Boga („imię Twoje”, „królestwo Twoje”, „wola Twoja”) i odmienia się wyłącznie w pierwszej osobie liczby mnogiej. „Ojcze nasz”, dwa słowa, które wyznaczają kierunek życia duchowego.

Tak więc za każdym razem, gdy czynimy znak krzyża na początku dnia i przed każdą ważną czynnością, za każdym razem, gdy odmawiamy „Ojcze nasz”, przyswajamy sobie korzenie, na których opiera się nasze życie. Potrzebujemy tego w naszych często wykorzenionych społeczeństwach. „Ojcze nasz” umacnia nasze korzenie. Kiedy jest Ojciec, nikt nie jest wykluczony; nie dominują lęk i niepewność. Powraca pamięć o dobru, ponieważ w sercu Ojca nie jesteśmy wirtualnymi statystami, ale umiłowanymi dziećmi. Nie łączy On nas w grupach dzielenia się, ale odradza nas razem jako rodzinę.

Niestrudzenie odmawiajmy „Ojcze nasz”. Modlitwa ta przypomni nam, że żadne dziecko nie istnieje bez Ojca, a zatem nikt z nas nie jest sam na tym świecie. Ale przypomni nam również, że nie ma Ojca bez dzieci: nikt z nas nie jest jedynakiem,  każdy musi zatroszczyć się o braci w jednej ludzkiej rodzinie. Odmawiając „Ojcze nasz”, stwierdzamy, że należy do nas każda istota ludzka, i w obliczu wielu niegodziwości, które obrażają oblicze Ojca, my Jego dzieci jesteśmy wezwani, by reagować jako bracia, jako dobrzy opiekunowie naszej rodziny i dawać z siebie wszystko, aby nie było obojętności wobec brata, każdego brata: dziecka, które jeszcze się nie urodziło, podobnie jak starca, który już nie mówi, znajomego, któremu nie potrafimy wybaczyć, jak ubogiego odrzuconego. Tego żąda od nas Ojciec, nakazuje nam, byśmy się miłowali sercem dzieci, które są między sobą braćmi i siostrami.

Chleb – następne słowo. Jezus mówi, aby każdego dnia prosić Ojca o chleb. Nie trzeba prosić o więcej: tylko o chleb, to znaczy o to, co jest niezbędne do życia. Chleb jest przede wszystkim pożywieniem wystarczającym na dziś, dla zdrowia, na dzisiejszą pracę. Niestety tego pokarmu brakuje wielu naszym braciom i siostrom. Dlatego mówię: biada tym, którzy spekulują na chlebie! Podstawowy pokarm, niezbędny dla codziennego życia narodów, musi być dostępny dla wszystkich.

Proszenie o chleb powszedni to także stwierdzenie: „Ojcze, pomóż mi uczynić moje życie prostszym”. Życie stało się bardzo skomplikowane. Chciałbym powiedzieć, że dziś dla wielu jest jakby „narkotyczne”: biega się od rana do wieczora, pośród tysięcy rozmów telefonicznych i sms-ów, niezdolni do zatrzymania się przed twarzami, zanurzeni w złożoności, która czyni kruchymi i w szybkości, która wznieca niepokój. Konieczny jest wybór życia wstrzemięźliwego, wolnego od zbędnych balastów. Wybór wbrew dominującym nurtom, podobnie jak to czynił w swoim czasie św. Ludwik Gonzaga, którego dziś wspominamy. Wybór, aby odrzucić wiele rzeczy, które wypełniają życie, ale opróżniają serce. Bracia i siostry, wybierajmy prostotę, wybierajmy prostotę chleba, by odzyskać odwagę milczenia i modlitwy, będących zaczynem życia prawdziwie ludzkiego. Wybierajmy osoby, a nie rzeczy, abyśmy rozwijali relacje osobowe, a nie wirtualne. Pokochajmy na nowo prawdziwą woń tego, co nas otacza. Kiedy byłem dzieckiem, w domu, gdy chleb spadł ze stołu, uczono nas, abyśmy go podnosili natychmiast i ucałowali. Doceńmy to, co proste, które mamy każdego dnia, strzeżmy tego: nie używajmy i wyrzucajmy, ale doceńmy i strzeżmy.

Nie zapominajmy, że „Chlebem powszednim” jest także Jezus. Bez Niego nic nie możemy uczynić (por. J 15,5). On jest podstawowym pokarmem, aby żyć dobrze. Czasami jednak sprowadzamy Jezusa do dodatku. Ale jeśli nie jest On naszym pokarmem życia, centrum dni, tchnieniem codzienności, to wszystko jest próżne, wszystko jest dodatkiem. Prosząc o chleb, zwracajmy się do Ojca i mówmy samym sobie codziennie: prostota życia, troska o to, co nas otacza, Jezus we wszystkim i ponad wszystko.

Trzecie słowo: przebaczenie. Trudno jest przebaczać. Zawsze nosimy w naszym sercu trochę żalu, urazy, a kiedy jesteśmy sprowokowani przez tych, którym już odpuściliśmy, uraza wraca wraz z zaległym oprocentowaniem. Ale Pan domaga się naszego przebaczenia jako daru. Zastanawiające, że jedyny komentarz oryginalny do Ojcze nasz, komentarz Jezusa, skupia się tylko w jednym zdaniu: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień”  (Mt 6, 14-15). To jedyny komentarz, jaki czyni Pan! Przebaczenie jest wiążącym warunkiem Ojcze nasz. Bóg uwalnia nasze serce od wszelkiego grzechu, przebacza wszystko, wszystko, ale prosi nas tylko o jedno: abyśmy ze swej strony niestrudzenie przebaczali. Chce, aby każdy z nas udzielił powszechnej amnestii w odniesieniu do win innych osób. Należałoby dokonać dobrego prześwietlenia serca, aby zobaczyć, czy są w nas zablokowania, przeszkody do przebaczenia, kamienie, które trzeba usunąć. A wówczas powiedzieć Ojcu: „Zobacz ten głaz, powierzam go Tobie i modlę się za tę osobę, za tę sytuację; chociaż trudno mi przebaczyć, proszę cię o siłę, aby to uczynić”.

Przebaczenie odnawia, działa cuda. Piotr doświadczył przebaczenia Jezusa i stał się pasterzem Jego owczarni. Szaweł został Pawłem, gdy otrzymał przebaczenie od Szczepana. Każdy z nas rodzi się jako nowe stworzenie, gdy otrzymawszy przebaczenie od Ojca miłuje swoich braci. Tylko wtedy możemy wprowadzić w  świat prawdziwe nowości, bo nie ma wspanialszej nowości niż przebaczenie, które przemienia zło w dobro. Widzimy to w historii chrześcijaństwa. Jakże dobrze nam zrobiło i nadal czyni przebaczenie między nami, odkrycie siebie na nowo jako braci po wiekach sporów i rozdarć! Ojciec jest szczęśliwy, gdy miłujemy się nawzajem i z głębi serca sobie przebaczamy (por. Mt 18, 35). A wówczas daje nam swego Ducha. Prośmy o tę łaskę: by nie barykadować się z zatwardziałym sercem wymagając zawsze od innych, ale by uczynić pierwszy krok, w modlitwie, w braterskim spotkaniu, w konkretnej miłości. W ten sposób będziemy bardziej podobni do Ojca, który kocha nie oczekując niczego w zamian. I wyleje na nas Ducha jedności.

KAI

Papież: potrzebujemy nowego rozmachu ewangelizacyjnego!

„To, czego potrzebujemy naprawdę, to nowy rozmach ewangelizacyjny. Jesteśmy wezwani, aby być ludem, który żyje i dzieli się radością Ewangelii, który chwali Pana i służy braciom, z duszą, która płonie pragnieniem ukazywania niezwykłych horyzontów dobroci i piękna tym, którzy jeszcze nie mieli łaski prawdziwego poznania Jezusa” – powiedział papież Franciszek podczas spotkania ekumenicznego w Centrum Światowej Rady Kościołów w Genewie.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry,

Cieszę się, że mogę się z wami spotkać i dziękuję wam za życzliwe przyjęcie. Szczególnie jestem wdzięczny sekretarzowi generalnemu, wielebnemu dr. Olav Fykse Tveit, oraz pani moderator dr Agnes Abuom, za ich słowa i za zaproszenie z okazji 70-lecia ustanowienia Światowej Rady Kościołów.

Biblijnie, siedemdziesiąt lat przywołuje okres czasu wypełnionego, będącego znakiem Bożego błogosławieństwa. Ale siedemdziesiąt to także liczba, która przywodzi na myśl dwa słynne fragmenty Ewangelii. W pierwszym Pan nakazał nam przebaczać nie siedem, ale „siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18,22). Liczba ta z pewnością nie wskazuje na określenie ilościowe, lecz otwiera perspektywę jakościową: nie mierzy sprawiedliwości, ale otwiera na oścież miarę bezgranicznej miłości, zdolnej przebaczyć bez ograniczeń. To właśnie ta miłość, po wiekach konfliktów pozwala nam być razem, jako bracia i siostry pojednani i wdzięczni Bogu naszemu Ojcu.

Jeśli tu jesteśmy, to także dzięki tym, którzy nas poprzedzili w wędrówce, obierając drogę przebaczenia i poświęcając swą energię, by odpowiedzieć na wolę Bożą: aby „wszyscy stanowili jedno” (J 17, 21). Pobudzani żarliwym pragnieniem Jezusa, nie dali się powstrzymać przez zagmatwane węzły sporów, ale znaleźli odwagę, aby spojrzeć dalej i wierzyć w jedność, przezwyciężając mury podejrzeń i lęku. To prawda, co twierdził starożytny ojciec w wierze: „Gdy jednak miłość całkowicie usunie lęk i lęk przemieni się w miłość, wtedy okaże się, że wszyscy zbawieni stworzyli jedność” (św. GRZEGORZ Z NYSSY, Homilia 15, w: Homilie do Pieśni nad pieśniami, Kraków, 2007, s. 238). Jesteśmy beneficjentami wiary, miłości i nadziei wielu tych, którzy z bezbronną mocą Ewangelii, mieli odwagę, by odwrócić kierunek dziejów, tej  historii, która doprowadziła nas do wzajemnej nieufności i oddalenia, wspierając diaboliczną spiralę nieustannego dzielenia się. Dzięki Duchowi Świętemu, inspiratorowi i przewodnikowi ekumenizmu nastąpiła zmiana kierunku i wytyczono drogę nową choć antyczną: drogę pojednanej komunii, ku widzialnemu ukazaniu tego braterstwa, które już jednoczy wierzących.

Liczba siedemdziesiąt podsuwa drugi motyw ewangeliczny. Przypomina o tych uczniach, których Jezus podczas posługi publicznej posłał na misję (por. Łk 10,1) i którym od dawna oddawana jest cześć na chrześcijańskim Wschodzie. Liczba tych uczniów odnosi do liczby znanych narodów, wymienionych na początku Pisma Świętego (por. Rdz 10). Cóż to nam sugeruje? Że misja skierowana jest do wszystkich narodów, i że każdy uczeń, aby nim być, musi stać się apostołem, misjonarzem. Światowa Rada Kościołów zrodziła się jako narzędzie tego ruchu ekumenicznego pobudzonego silnym powołaniem do misji: jakże chrześcijanie mogą ewangelizować, jeśli są podzieleni między sobą? To naglące pytanie wciąż ukierunkowuje nasze pielgrzymowanie i tłumaczy modlitwę Pana, abyśmy byli zjednoczeni, „aby świat uwierzył” (J 17, 21).

Pozwólcie mi, drodzy bracia i siostry, okazać wam, oprócz głębokiej wdzięczności za zaangażowanie, które poświęcacie jedności, także zatroskanie. Wypływa ono z wrażenia, że ekumenizm i misja nie są już tak ściśle ze sobą powiązane, jak pierwotnie. Jednak nie można zapominać o nakazie misyjnym ani pozbawiać go treści. Jest on czymś więcej niż diakonią i promocją ludzkiego rozwoju. Od tego zależy nasza tożsamość. Głoszenie Ewangelii aż po krańce ziemi jest nieodłączne od naszego bycia chrześcijanami. Z pewnością sposób, w jaki należy pełnić misję, jest różny w zależności od czasu i miejsca, a wobec powracającej niestety pokusy narzucania się według logiki światowej, należy pamiętać, że Kościół Chrystusowy rośnie przez przyciąganie.

Ale na czym polega ta siła przyciągania? Z pewnością nie na naszych pomysłach, strategiach czy programach: nie wierzy się w Jezusa Chrystusa poprzez pozyskiwanie poparcia, a Ludu Bożego nie można sprowadzić do rangi organizacji pozarządowej. Nie, siła przyciągania polega całkowicie na tym wzniosłym darze, który zdobył apostoł Paweł: „poznanie [Chrystusa]: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach” (Flp 3,10). To jest nasza jedyna chluba: „poznanie chwały Bożej na obliczu Chrystusa” (2 Kor 4, 6), dane nam przez ożywiającego Ducha. To jest skarb, który my, kruche gliniane naczynia (zob. w. 7), musimy ofiarować temu naszemu umiłowanemu i udręczonemu światu. Nie bylibyśmy wierni powierzonej nam misji, gdybyśmy sprowadzili ten skarb do wartości czysto immanentnego humanizmu, dostosowanego do chwilowej mody. I bylibyśmy złymi stróżami, gdybyśmy tylko chcieli go zachować, grzebiąc go w ziemi z obawy, że zostaniemy sprowokowani wyzwaniami świata (por. Mt 25,25).

To, czego potrzebujemy naprawdę, to nowy rozmach ewangelizacyjny. Jesteśmy wezwani, aby być ludem, który żyje i dzieli się radością Ewangelii, który chwali Pana i służy braciom, z duszą, która płonie pragnieniem ukazywania niezwykłych horyzontów dobroci i piękna tym, którzy jeszcze nie mieli łaski prawdziwego poznania Jezusa. Jestem przekonany, że jeśli wzrośnie impuls misyjny, to wzrośnie także jedność wśród nas. Podobnie, jak na początku przepowiadanie znaczyło wiosnę Kościoła, tak też ewangelizacja naznaczy rozkwitanie nowej ekumenicznej wiosny. Podobnie, jak na początku, gromadźmy się w komunii wokół Nauczyciela, doświadczając zawstydzenia z powodu naszych ciągłych wahań i mówiąc mu: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6, 68).

Drodzy bracia i siostry, pragnąłem osobiście uczestniczyć w obchodach tej rocznicy Rady, także po to, aby potwierdzić zaangażowanie Kościoła katolickiego w sprawę ekumeniczną i zachęcać do współpracy z Kościołami członkowskimi oraz z partnerami ekumenicznymi. W związku z tym chciałbym się trochę zastanowić nad mottem obranym na ten dzień: pielgrzymować – modlić się – razem pracować.

Iść: tak, ale dokąd? Na podstawie tego, co powiedziałem chciałbym zasugerować podwójny ruch: wejście i wyjście. Wejście – aby nieustannie kierować się do centrum, aby uznać siebie za latorośle wszczepione w jedyny krzew winny, którym jest Jezus (por. J 15, 1-8). Nie wydamy owocu, jeśli nie będziemy sobie wzajemnie pomagać, aby trwać zjednoczonymi z Nim. Wyjście – ku wielu dzisiejszym peryferiom egzystencjalnym, aby razem zanieść cierpiącej ludzkości uzdrawiającą łaskę Ewangelii. Możemy zadać sobie pytanie, czy pielgrzymujemy naprawdę, czy też tylko werbalnie, czy przedstawiamy braci Panu i naprawdę leżą nam oni na sercu, czy też może są oni dalecy od naszych rzeczywistych zainteresowań. Możemy również zadać sobie pytanie, czy nasza wędrówka to powrót do naszych kroków, czy też zdecydowane pójście do świata, aby zanieść tam Pana.

Modlić się: także w modlitwie, podobnie jak w pielgrzymowaniu nie możemy iść naprzód samotnie, gdyż łaska Boża, zamiast dostosowywać się do miary jednostki, rozprzestrzenia się harmonijnie wśród wierzących, którzy nawzajem się miłują. Kiedy odmawiamy „Ojcze nasz”, rozbrzmiewa w nas nasze synostwo, ale także fakt, że jesteśmy braćmi. Modlitwa jest tlenem ekumenizmu. Bez modlitwy komunia staje się bez wyrazu i nie posuwa się, ponieważ stawiamy przeszkody, żeby wiatr Ducha popychał ją naprzód. Zadajmy sobie pytanie: jak bardzo się modlimy za siebie nawzajem? Pan modlił się, abyśmy byli jedno: czy my Go w tym naśladujemy?

Razem pracować. Odnośnie do tego chciałbym podkreślić, że Kościół katolicki uznaje szczególne znaczenie pracy wykonywanej przez Komisję Wiara i Ustrój i pragnie nadal wnosić w nią swój wkład poprzez udział wysoko wykwalifikowanych teologów. Poszukiwania Wiary i Ustroju na rzecz wspólnej wizji Kościoła i jej praca nad rozeznaniem kwestii moralnych i etycznych dotykają kluczowych punktów wyzwania ekumenicznego. Podobnie, aktywna obecność w Komisji ds. Misji i Ewangelizacji; współdziałanie z Biurem ds. Dialogu i Współpracy Międzyreligijnej, ostatnio w ważnej dziedzinie wychowania do pokoju; wspólne przygotowanie tekstów na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan oraz różne inne formy współdziałania są znamionami solidnej i wypróbowanej współpracy. Ponadto, doceniam bardzo znaczącą rolę Bossejskiego Instytutu Ekumenicznego w formacji ekumenicznej młodych pokoleń odpowiedzialnych za działalność pasterską i naukową w wielu Kościołach i wyznaniach chrześcijańskich całego świata. Od wielu lat Kościół katolicki współpracuje w tym dziele edukacyjnym przez obecność katolickiego profesora na Wydziale; a co roku mam radość pozdrawiać grupę studentów, która przybywa z wizytą studyjną do Rzymu. Chciałbym również wspomnieć, jako dobry znak „zgody ekumenicznej”, o rosnącym udziale w Dniu Modlitwy o Ochronę Świata Stworzonego.

Oprócz tego, praca typowo kościelna ma dobrze określony synonim: diakonia. Jest to droga, którą należy iść za Nauczycielem, który „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć” (Mk 10,45). Różnorodna i intensywna posługa Kościołów – członków Rady znajduje doskonały wyraz w Pielgrzymce Sprawiedliwości i Pokoju. Wiarygodność Ewangelii jest poddawana próbie przez sposób, w jaki chrześcijanie reagują na wołanie tych, którzy w każdym zakątku ziemi niesprawiedliwie są ofiarami tragicznego narastania wykluczenia, które rodząc ubóstwo podsyca konflikty. Słabsi są coraz bardziej marginalizowani, pozbawieni chleba, pracy i przyszłości, podczas gdy bogatych jest coraz mniej i są coraz bogatsi. Czujmy się wzywani przez płacz tych, którzy cierpią i okazujmy współczucie, ponieważ „program chrześcijański to serce, które widzi” (BENEDYKT XVI, Enc. Deus caritas est, 31). Zobaczmy raczej, co można konkretnie uczynić, zamiast zniechęcać się tym, czego nie ma. Spójrzmy także na wielu naszych braci i siostry, którzy w różnych częściach świata, szczególnie na Bliskim Wschodzie cierpią, ponieważ są chrześcijanami. Bądźmy blisko nich. I pamiętajmy, że nasza pielgrzymka ekumeniczna jest poprzedzona i wspierana ekumenizmem już dokonanym, ekumenizmem krwi, który zachęca nas do podążania naprzód.

Zachęcajmy się do przezwyciężenia pokusy absolutyzowania pewnych paradygmatów kulturowych i dania się pochłonąć przez  niesprawiedliwe interesy. Pomagajmy ludziom dobrej woli, aby dawać więcej miejsca sytuacjom i zdarzeniom, które dotykają znacznej części ludzkości, ale które zajmują nazbyt marginalne miejsce w wielkiej informacji. Nie może nas to nie obchodzić, a przeciwnie jest to niepokojące, gdy niektórzy chrześcijanie okazują obojętność wobec tych, którzy są ubodzy. Jeszcze bardziej smutne jest przekonanie tych, którzy uważają własne korzyści za wyraźne oznaki szczególnej Bożej miłości, zamiast traktować je jako powołanie do odpowiedzialnego służenia rodzinie ludzkiej i do strzeżenia stworzenia. O miłość bliźniego, każdego bliźniego, Pan, Dobry Samarytanin ludzkości (por. Łk 10, 29-37), zapyta nas (por. Mt 25, 31-46). Zadajmy sobie zatem pytanie: co możemy uczynić razem? Jeśli służba jest możliwa, to dlaczego nie zaprojektować jej i nie wypełnić razem, poczynając od doświadczenia bardziej intensywnego braterstwa w wypełnianiu konkretnej miłości?

Drodzy bracia i siostry, ponawiam moje serdecznie podziękowanie. Pomagajmy sobie w wędrowaniu, modlitwie i wspólnej pracy, aby z Bożą pomocą jedność była coraz pełniejsza i by świat uwierzył. Dziękuję.

KAI