“Bóg niestrudzenie wyciąga do nas rękę”. Papież Franciszek w Niedzielę Miłosierdzia

"Bóg wie, iż bez miłosierdzia zostajemy na ziemi, że, abyśmy chodzili, trzeba postawić nas na nogi” - mówił papież Franciszek w czasie Mszy św. sprawowanej w kościele S. Spirito in Sassia. Jan Paweł II w 1993 roku ustanowił tę świątynię ośrodkiem kultu Bożego Miłosierdzia.

Polub nas na Facebooku!

Nawiązując do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (J 20,19-31), opisującego historię „niewiernego Tomasza” Ojciec Święty zauważył, że „zmartwychwstanie ucznia zaczyna się od tego wiernego i cierpliwego miłosierdzia, od odkrycia, że Bóg niestrudzenie wyciąga do nas rękę, by nas podnieść z naszych upadków”. „Bóg wie, iż bez miłosierdzia zostajemy na ziemi, że, abyśmy chodzili, trzeba postawić nas na nogi” – stwierdził papież.

Cytując fragmenty „Dzienniczka” św. Faustyny Franciszek wskazał, że warunkiem okazania na przez Boga miłosierdzia jest zaniesienie do Niego wszystkich naszych nędz. Zauważył, że my także, w przeżywanej przez nas próbie okazaliśmy się kruchymi. „Potrzebujemy Pana, który widzi w nas, poza naszymi ułomnościami, także nieodparte piękno” – wskazał papież i dodał, że pośród trudnych doświadczeń możemy także dostrzec radość.

Ojciec Święty przestrzegł przed zapominaniem o tych, którzy zostali z tyłu, przed niebezpieczeństwem obojętnego egoizmu. Wskazał, że obecna pandemia przypomina nam, że „wszyscy jesteśmy ułomni, wszyscy równi, wszyscy cenni. To, co się dzieje, wstrząsa nami wszystkimi: nadszedł czas, aby usunąć nierówności, uzdrowić niesprawiedliwość, która podważa u podstaw zdrowie całej ludzkości!” – stwierdził Franciszek.

Papież zachęcił do naśladowania stylu życia pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej, dzielące się swoimi dobrami.
„Nie myślmy tylko o naszych własnych interesach, o interesach partykularnych. Wykorzystajmy tę próbę jako okazję do przygotowania się na jutro dla wszystkich. Bo bez wizji całościowej nie będzie przyszłości dla nikogo. Dzisiaj bezbronna i rozbrajająca miłość Jezusa wskrzesza serce ucznia. My również, podobnie jak apostoł Tomasz, przyjmijmy miłosierdzie, zbawienie świata. I bądźmy miłosierni dla tych, którzy są słabsi: tylko w ten sposób odbudujemy nowy świat” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swej homilii.

Kościół S. Spirito in Sassia został ustanowiony ośrodkiem kultu Bożego Miłosierdzia zaraz po beatyfikacji siostry Faustyny 18 kwietnia 1993 r. 1 stycznia 1994 powstało tam pierwsze oficjalne Centrum Duchowości Bożego Miłosierdzia we Włoszech, którego celem jest promowanie kultu Bożego Miłosierdzia, przekazanego przez św. Faustynę Kowalską, wśród wiernych diecezji rzymskiej i pielgrzymów przyjeżdżających do Wiecznego Miasta.

W kaplicy Jezusa Miłosiernego w tej świątyni znajdują się relikwie kanonizacyjne św. Faustyny i podarowany przez św. Jana Pawła II obraz miłosierdzia. Jest to także miejsce kultu św. papieża-Polaka.Przy centrum pracują zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

KAI/kh

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

“Kardynałowie, biskupi, księża – idźcie do bezdomnych!”

„Kardynałowie, biskupi, księża! Wyjdźcie na ulice do bezdomnych, to wasz czas!” - wzywa papieski jałmużnik kard. Konrad Krajewski. Jego zdaniem nikt inny poza duchowieństwem nie ma dziś większych możliwości by się zająć najuboższymi w czasie epidemii. Zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc w dostępie do łaźni i toalet.

Polub nas na Facebooku!

Jałmużnik papieski wystosował swój apel już po raz kolejny widząc na co dzień realną sytuację najuboższych i bezdomnych na ulicach Rzymu.  Na przykład wczoraj był na największym, rzymskim dworcu kolejowym Termini, gdzie wspólnie z wolontariuszami rozdawał bezdomnym jedzenie i ubrania. Jego zdaniem sytuacja osób bez domu jest w czasie epidemii szczególnie trudna. – Wszystko jest zamknięte. Musimy zadbać, aby mieli się gdzie umyć i co jeść. Księża mają teraz najlepsze możliwości, aby pomóc bezdomnym. W dobie pandemii w pomoc może angażować się mniej świeckich wolontariuszy, ponieważ wielu z nich ma w domach małe dzieci i osoby starsze. Trzeba zrozumieć ich obawy – mówi kard. Krajewski.

I dodaje:

Zapraszam wszystkich kardynałów, biskupów i księży do wyjścia na ulicę i pomagania tym ludziom, a także do otwarcia im swoich domów, żeby mogli skorzystać z toalet i zadbać o higienę osobistą. Kiedy siedem lat temu obejmowałem urząd jałmużnika papieskiego, Ojciec Święty powiedział mi, że mam być biskupem ulicy, że mam sprzedać swoje biurko i wyjść na ulice – wtedy nie bardzo wiedziałem, o co mu chodzi. Teraz wiem doskonale Trzeba być z ludźmi, bo tylko wtedy wiadomo, czego oni potrzebują. Pomaganie zza biurka może być fatalne w skutkach – ja będę się czuł dobrze, bo pomagam, ale może okazać się z czasem, że ta pomoc wcale nie była dla nich, że dałem im to, czego oni dzisiaj zupełnie nie potrzebują. To, czego potrzebują nasi biedni, można zauważyć tylko wtedy, kiedy się z nimi jest. Podobnie jest z rodzicami. Wiedzą wszystko o dziecku tylko wtedy, kiedy są w domu i spędzają z nim czas, natomiast gdy ich nie ma, to potem okazuje się, że ciężko pracowali dla dzieci, ale to wcale nie służyło rodzinie

ad, KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap