Watykan zatrudnił robota do swojej apteki

Licząca aż 145 lat historii Apteka Watykańska "zatrudniła" robota do obsługi zaplecza. Dzięki jego pracy znacząco ma się przyspieszyć obsługa klientów, których jest tu nawet 2 tys. dziennie.

Polub nas na Facebooku!

Choć aby zrealizować tu receptę trzeba przekroczyć granicę państwa z paszportem lub dowodem, podobno to najbardziej oblegana apteka na świecie. M.in. z tego powodu jej dyrektorowi bardzo zależało na przyspieszeniu obsługi klientów. Właśnie po to ściągnął w ostatnich tygodniach najnowszego robota niemieckiej firmy BD Rowa. Automat będzie pracował wyłącznie na zapleczu. Zeskanuje receptę pod kątem potrzebnego leku, znajdzie go w magazynie, przy pomocy mechanicznego ramienia umieści na przenośniku taśmowym, skąd odbierze go farmaceuta przy okienku. “Dzięki tej pracy farmaceuci będą mogli poświęcić więcej czasu na niezbędne objaśnienia czy porady dla pacjenta – mówił magazynowi “L’Osservatore Romano” dyrektor watykańskiej apteki brat Binish Thomas Mulackal. Dodał, że czas obsługi pacjenta skróci się dzięki temu o 30 proc.

Dzięki automatowi prowadzącemu i obsługującemu magazyn leków będzie można również lepiej wykorzystać powierzchnię, jaką dysponuje ta niezwykła apteka. Zadaniem robota będzie również stała inwentaryzacja zasobów pod kątem wygaśnięcia ich terminów przydatności.

Apteka Watykańska działająca od 145 lat jest dostępna dla wszystkich, którzy dysponują receptą. Aby się do niej dostać trzeba przekroczyć watykańskie przejście graniczne przy bramie św. Anny, okazując dowód lub klasztor. Rzymianie czy obcokrajowcy lubią z niej korzystać z uwagi na niższe niż w Rzymie ceny oraz dostępność nowoczesnych leków, których nie ma w sprzedaży nigdzie indziej. Od innych placówek farmaceutycznych odróżnia ją to, że nie posiada i nie sprzedaje żadnych medykamentów sprzecznych z moralnością chrześcijańską, np. środków antykoncepcyjnych.

ad/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Pierwsi współcześni męczennicy z Iraku czekają beatyfikację

Proces beatyfikacyjny pierwszych współczesnych męczenników z Iraku, zamordowanych przez islamistów w 2002 i 2007 r. może ruszyć na szczeblu watykańskim już w przyszłym tygodniu - pisze katolicki portal Crux Now.

Polub nas na Facebooku!

Powołuje się w tej informacji na źródło w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, która zbiera się w przyszłym tygodniu. Według Crux Now wspólnota chrześcijan w Iraku spodziewa się ogłoszenia błogosławionymi tych męczenników podczas wstępnie zapowiedzianej przez papieża wizyty w Iraku w 2020 r.

Ich proces na szczeblu Kościoła lokalnego rozpoczął się w maju 2018 r. i od tamtej pory przysługuje im tytułowanie “Sługa Boży”.

Kim są kandydaci na ołtarze? To pięć osób, duchownych i świeckich, zamordowanych przez grupy islamistów w roku 2002 i 2007. Jedyną kobietą w tym gronie jest siostra Cecilia Moshi Hanna, która została zamordowana nożem w 2002 r. Czterech pozostałych padło ofiarami strzałów z kałasznikowów w drodze na Mszę św. 3 czerwca 2007 r. To ks. Ragheed Aziz Ganni z Mosulu i trzech jego żonatych subdiakonów:  Waheed Hanna, Bassman Yousef oraz Gassan Issam Bidawid. – Ile razy wam mówiliśmy, że macie zamknąć ten kościół? Ile razy zakazywaliśmy już wam modlić się tam? – krzyczeli napastnicy zatrzymując samochód, którym poruszali się chrześcijanie. – Jak mielibyśmy zamknąć miejsce modlitwy i miejsce, w którym pomaga się biednym ludziom? – odpowiedział im wówczas ks. Ragheed Aziz Ganni. Chwilę później dostał pierwszą kulę. Gdy subdiakoni próbowali go osłonić i ratować – także zginęli. Ocalała jedynie żona jednego z nich, którą islamiści wypędzili z miejsca zdarzenia i która obecnie jest świadkiem w procesie.

Ich pogrzeb 4 czerwca 2007 r. przyciągnął tysiące ludzi. Przewodził mu biskup miejsca Paulos Faraj Rahho, który także zginął śmiercią męczeńską kilka miesięcy później. Ks. Ragheed, jeden z zabitych wówczas, był proboszczem, dziennikarzem i doktorantem na studiach w Rzymie. Głośno protestował przeciw inwazji Amerykanów na Irak w 2003 r. ostrzegając, że może ona wywołać prześladowania chrześcijan w tym kraju. Gdy tak się rzeczywiście stało przerwał studia i opuścił Rzym, aby posługiwać wiernym na miejscu wiedząc, w jak trudnej znaleźli się sytuacji.

Crux Now pisze, że jeśli rzeczywiście ich proces beatyfikacyjny ruszy na początku września od razu w Kongregacji, teoretycznie jest możliwe przeprowadzenie go w zaledwie rok. W przypadku męczenników nie trzeba bowiem czekać na cud za wstawiennictwem kandydatów na ołtarze. Ponieważ nie zachował się po nich żaden materiał piśmienny nie trzeba będzie również czasu na jego analizę. Wszystko to jednak na razie jedynie spekulacje. Pewne jest jedno: byliby to pierwsi współcześni męczennicy pochodzący z Iraku i tamtejszej prześladowanej wspólnoty chrześcijan obrządku chaldejskiego.

ad/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap