video-jav.net

Upamiętniono zaginionego w górach ks. Grzywocza

W szwajcarskim Betten bp Andrzej Czaja – wraz m.in. z proboszczem ks. Bruno Gmürem – 21 sierpnia sprawował Eucharystię w intencji zaginionego ks. Krzysztofa Grzywocza. Na zakończenie modlitwy poświęcono tablicę pamięci ks. Krzysztofa, który regularnie, każdego miesiąca sierpnia w latach 2008-2017 posługiwał w tej parafii.

Polub nas na Facebooku!

Na drodze pomiędzy schroniskiem Bortelhütten a szczytem Bortelhorn, powyżej jeziorka Bortelsee – tuż obok krzyża – została zamontowana tablica przywołująca ostatnią drogę ks. Krzysztofa: „Ku pamięci ks. Krzysztofa Grzywocza (ur. 1962), kapłana Diecezji Opolskiej, który zaginął 17 VIII 2017 r. w drodze na Bortelhorn” / „Zum gedenken an dr. Krzysztof Grzywocz (geb. 1962), priester der Diözese Opole (Oppeln) in Polen, der nach einem ausflug zum Bortlelhorn am 17. August 2017 als verschollen gilt”.

Tablice upamiętniające duchownego zostały umieszczone też na dzwonnicy w sanktuarium św. Jacka w Kamieniu Śląskim oraz ścianie domu przy ul. Książąt Opolskich w Opolu, gdzie ks. Krzysztof mieszkał w latach 2010-2017.

17 sierpnia 2017r. rano ks. Grzywocz po odprawieniu Mszy św. w Betten wyruszył w góry i nie wrócił. Oficjalna akcja ratownicza prowadzona przez miejscowe służby zakończyła się 23 sierpnia. Ks. Grzywocz został urzędowo uznany za zaginionego.


KAI/ot

Spotkali się po 68 latach rozłąki

89 osób z Korei Południowej, wybranych losowo spośród 57 tys. wniosków, spotkało się z członkami swoich rodzin, mieszkającymi w Korei Północnej, których nie widzieli od 65 lat.

Polub nas na Facebooku!

Po trzech latach przerwy wznowiono spotkania rodzin koreańskich rozdzielonych w wyniku wojny domowej zakończonej w 1953 r. Wśród nich jest 92-letnia kobieta, która spotkała swojego syna. – Nie wyobrażałam sobie, że taki dzień może nadejść – przyznała – nie wiedziałam nawet, czy mój syn żyje. Inny z uczestników spotkania zobaczył się z dziećmi swojego nieżyjącego brata, z którym razem uciekli z Korei Północnej. „Przywiozłem im fotografie taty – powiedział – bo oni nie pamiętają, jak wyglądał i nie wiedzą, kiedy zmarł”.

 


 

Biskup z Korei Południowej Lazzaro You Heung-sik opowiada, że kiedy zobaczył zdjęcia ze spotkania bardzo się wzruszył i rozpłakał. Dodał, że ma nadzieję, iż tego typu gesty między obiema Koreami, ale także dialog, będą kontynuowane i być może zakończy się to kiedyś wspólnym życiem.

-– To jest naszym wielkim pragnieniem na przyszłość, choć nie wiem, kiedy będzie się mogło zrealizować. Ale na razie ważne są listy, spotkania, kontakty. Co do przenosin rodzin z kraju do kraju, tego nie wiem, ale mamy nadzieję, że najszybciej, jak będzie to możliwe. Widząc jednak obecną sytuację, trzeba przyznać, że tylko Pan wie, kiedy to nastąpi. Ale tym razem, dzięki bardziej braterskim relacjom między obiema Koreami rodziny mają więcej czasu, aby być ze sobą sami. Wcześniej tego czasu było mniej, spotkanie odbywało się w wielkiej sali. Teraz jest więcej szacunku dla rodzin. To także jest dobry znak. Wcześniej tego czasu było niewiele, tylko 4, czy 5 godzin. Tym razem prawie 12 godzin, dwa razy tyle, co wcześniej, aby być z członkami rodzin – powiedział bp You.

Zaapelował także do międzynarodowej opinii publicznej, aby wywierała nacisk na Stany Zjednoczone i Chiny, by Półwysep Koreański mógł żyć w pokoju. Przyznał, że to ważne także dla sytuacji w całej Azji i na świecie. „Modlę się – wyznał południowokoreański hierarcha – aby Pan zmienił serca rządzących w Ameryce, ale także w Chinach”.


KAI/ot