video-jav.net

Ukraina: jeśli papież przyjedzie, wojna się skończy

Ludzie są przekonani, że jeśli papież przyjedzie na Ukrainę, to wojna się skończy - powiedział arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk w rozmowie z włoską agencją SIR. Ujawnił, że za każdym razem, gdy spotyka się z Franciszkiem, prosi go o przyjazd na Ukrainę.

Polub nas na Facebooku!

Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) podkreślił, że trwające od dwóch i pół roku walki we wschodniej części kraju są „otwartą i krwawiącą raną” w sercu Europy. Jednak – jego zdaniem – zachodnie media praktycznie już o tej wojnie zapomniały. Spowodowała ona dotychczas 10 tys. ofiar śmiertelnych, 4 tys. zaginionych, 70 tys. ciężko rannych, a jej skutków bezpośrednio doświadczyło 5 mln ludzi.

Abp Szewczuk zaznaczył, że wszyscy, którzy mogli stamtąd wyjechać, już to zrobili z powodu bombardowań, lecz nadal w zniszczonych domach, w szkołach bez dachu i okien przebywają dzieci, kobiety i osoby starsze. Do miast nie docierają instytucje państwowe z żywnością i lekarstwami. Robią to natomiast Kościoły, które nie opuszczają tych ludzi.

Hierarcha zwraca uwagę na los ukraińskich żołnierzy wziętych do niewoli przez wojska rosyjskie. Poddawani są oni torturom i jeśli uda się ich uwolnić, powracają do domu okaleczeni. Zdarza się, że rodziny płacą okup za odzyskanie syna czy męża, lecz otrzymują jego martwe i okaleczone ciało ze śladami tortur. Zdaniem zwierzchnika UKGK jest to zbrodnia przeciwko ludzkości.

– Zawsze, gdy widzę papieża, proszę, by przyjechał. Ludzie są przekonani, że jeśli papież przyjedzie, wojna się skończy. Są rozczarowani nieskutecznością rokowań dyplomatycznych, systemem prawa międzynarodowego, który już nie panuje. Ale pokładają wielką ufność i nadzieję w Bogu. Papież jest autorytetem moralnym, światowym punktem odniesienia i wszyscy widzą i uznają jego rolę. Dlatego ludzie mówią, że jeśli papież przyjedzie, wojna się skończy. Mamy tę nadzieję i modlimy się – powiedział abp Szewczuk.


pb (KAI/SIR) / Kijów

 

Świąteczna pomoc dla dzieci w Syrii

Miasto Aleppo – „syryjski Stalingrad” – a także sąsiadujące z nim miejscowości: Michrefeh, Rable, Ain Hlaquim i inne w maronickiej diecezji Latakija (Laodycea) są celem bożonarodzeniowej akcji zorganizowanej prze włoską gałąź Papieskiego Dzieła Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACS). Według Radia Watykańskiego w wioskach wokół Aleppo żyją tysiące rodzin. 600 z nich otrzyma opał, a ponad 650 dzieci – mleko i pieluszki. Akcję na miejscu prowadzi tamtejszy biskup Antoine Chbeir.

Polub nas na Facebooku!

Caritas Internationalis (CI) zaapelowała 15 grudnia po raz kolejny o „natychmiastowe zakończenie” walk tak, aby można było bez przeszkód dostarczyć pomoc humanitarną cierpiącej ludności. Dyrektor organizacji, arcybiskup Manili kard. Luis Antonio Tagle podkreślił, że trzeba natychmiast rozpocząć rozmowy polityczne, aby położyć kres działaniom zbrojnym w całej Syrii.

„Wskutek trwających od pięciu lat okrucieństw wojny cierpi naród. Miliony ludzi są pozbawione dachu nad głową, a tym, którzy go jeszcze mają, brakuje ogrzewania i energii elektrycznej. Z powodu panującego zimna także pracownicy Caritas ogrzewają swoje pomieszczenia, paląc meble. Szkoły, które są jeszcze czynne, nie mają środków na zakup oleju do pieców, wobec czego dzieci są okrywane kocami, aby mogły wytrzymać zimno panujące w klasach” – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Tagle. Dodał, że Syria, w której na podstawowe niedostatki cierpi 13 milionów ludzi, a sześć milionów to uchodźcy we własnym kraju, jest największym celem pomocy Caritas.

Także melchicki patriarcha Grzegorz III Laham zaapelował o pomoc i wezwał, aby uczynić wszystko, co przyczyni się do złagodzenia tragedii i cierpień ludności Aleppo. Według chaldejskiego biskupa Aleppo, a zarazem dyrektora syryjskiej Caritas, Antoine’a Audo, Caritas w zachodniej części Aleppo, pozostającego od dawna pod kontrolą sił rządowych, opiekuje się cywilami, ewakuowanymi ze wschodniej części miasta, kontrolowanej nadal przez terrorystyczne Państwo Islamskie. Od czasu, gdy ze wschodniego Aleppo zaczęli napływać pierwsi uchodźcy, Caritas objęła opieką ponad dwa tysiące rodzin, zapewniając im mieszkanie, jedzenie, opiekę medyczną itp.

Biskup Chbeir, który maronicką diecezją latakijską kieruje od 18 kwietnia ub.r., opowiedział rozgłośni papieskiej o trudnej sytuacji w swej diecezji, będącej pod kontrolą wojsk rządowych. „Musimy otoczyć opieką zarówno licznych uchodźców wewnątrz kraju, jak i miejscową ludność” – powiedział hierarcha. Dodał, że dewaluacja pieniądza spowodowała znaczne pogorszenie sytuacji gospodarczej. Przeciętna rodzina w Latakii musi się utrzymać za 50 euro miesięcznie. Napływ krajowych migrantów spowodował niespotykany wzrost czynszów, na co wielu ludzi po prostu nie stać.

Jednocześnie biskup zapewnił, że Kościołowi leży na sercu cały naród syryjski, „chrześcijanie i niechrześcijanie”. Podkreślił, że świadczy to o tym, że chrześcijanom chodzi nie tylko o własną sytuację, ale o wszystkich ludzi. Dodał, że najbliższe miesiące mogą być bardzo trudne, a „to, czego jesteśmy obecnie świadkami, to nie jest przede wszystkim wojna domowa, ale jest to wojna «foreign fighters» z Europy, którzy są przeciwko społeczeństwu zachodniemu i utożsamiają się z Państwem Islamskim”. „A ponieważ wojna ta jest stale podsycana przez terrorystów z zagranicy, to nieprędko się skończy” – uważa maronicki biskup Latakii.

Dyrektor włoskiego oddziału ACS Alessandro Monteduro wezwał rodaków, aby „robić zakupy przedświąteczne, pomyśleli także o tych, których brakuje naprawdę wszystkiego”. „Wyrzeczenie się naszego nadmiaru może oznaczać prawdziwą nadzieję dla bliskowschodnich wspólnot chrześcijańskich” – oświadczył. Według niego sekcja włoska podjęła się wykonania trzech projektów dobroczynnych, przede wszystkim w Syrii, ale także w Iraku. W obu krajach chodzi o pomoc dla rodzin i dzieci, z tym że w Iraku także o wsparcie przy budowie nowego klasztoru dla 10 sióstr, wypędzonych przez islamistów.


ts, kg (KAI) / Aleppo