video-jav.net

Trwa Duchowa Adopcja Maturzystów

Już po raz czwarty ruszyła Duchowa Adopcja Maturzystów (DAM), zorganizowana przez ojców, braci i kleryków z krakowskiego zakonu pijarów. „Ucz się, módl i ufaj” – zachęcają pomysłodawcy, którzy w intencji tegorocznych maturzystów będą się modlić od 4 do 29 maja

Polub nas na Facebooku!

W intencji maturzystów, przez kolejne dni ustnych i pisemnych egzaminów, w kaplicy seminarium zakonu pijarów przy ul. Dzielskiego 1 w Krakowie o godz. 15.00 odmawiana będzie Koronka do Miłosierdzia Bożego, modlitwa do Ducha Świętego oraz modlitwy o dobre wybory w życiu i o powołania.

Owoce modlitwy potwierdzają absolwenci, którzy w DAM-ie wzięli udział w zeszłym roku. „To było świetne doświadczenie czuć nad sobą skrzydła Waszej modlitwy! Bardzo dziękuję i jednocześnie proszę o modlitwę o dobre wybory w życiu, bo w najbliższym czasie czeka mnie dużo decyzji i bardzo się tego boję” – napisała wyrazy wdzięczności i prośby Ewa.

Maturzysta, który podczas majowych zmagań z egzaminem dojrzałości chciałby zostać objęty duchową opieką, może zgłosić taką chęć przez specjalny formularz znajdujący się na stronie www.maturzysci.pijarzy.pl. Wystarczy wpisać imię, nazwisko, miejscowość, szkołę i adres mailowy.

„Myślami jesteśmy z Wami podczas matury. Powodzenia i niech Duch Święty Wam towarzyszy!” – piszą na stronie internetowej pomysłodawcy i czynni uczestnicy akcji. Do duchowego wsparcia młodzieży zakonnicy zachęcają zwłaszcza rodziców, przyjaciół i znajomych.

Na stronie internetowej Duchowej Adopcji Maturzystów znajdują się także propozycje modlitw dla maturzystów oraz informacje o innych inicjatywach dla młodzieży realizowanych przez pijarów.

W ubiegłym roku dzięki akcji duchową opiekę uzyskało blisko 6 tys. maturzystów. Do tegorocznej edycji DAM-u zgłosiło się już ponad 1,8 tys. abiturientów.


luk / Kraków

Dzieci z Mauthausen spotkają się w 70. rocznicę wyzwolenia obozu

Wszyscy troje urodzili się wiosną 1945 r., na krótko przed zakończeniem II wojny światowej. Ich żydowscy ojcowie zginęli w obozach. Matki przeżyły obóz Auschwitz-Birkenau, ukrywając swoją ciążę przed okrutnymi eksperymentami osławionego doktora Mengele, później przeszły obozy pracy, a wreszcie trafiły do obozu śmierci w Mauthausen w Austrii

Polub nas na Facebooku!

W związku z przypadającą w tych dniach 70. rocznicą oswobodzenia kolejnych obozów koncentracyjnych dom wydawniczy Weltbild przygotował książkę opisującą losy trójki dzieci, które przeżyły obóz w Mauthausen. Urodziły się w kwietniu 1945 r. W chwili, gdy przyszły na świat, żadne z nich nie ważyło więcej niż 1500 gramów. Teraz spotkają się na uroczystościach 70. rocznicy wyzwolenia Mauthausen.

Światowa premiera książki „Schicksalskindern” (Dzieci wspólnego losu) brytyjskiej dziennikarki Wendy Holden, odbędzie się 8 maja. Jej bohaterowie – trójka obecnie 70-latków – dopiero przed pięcioma laty dowiedzieli się o łączących ich losie. Dwie kobiety oraz mężczyzna, dzieci Żydów zamordowanych przez hitlerowców, dziś mieszkają w USA oraz Wielkiej Brytanii. Są jednymi z ostatnich świadków okrucieństw obozów zagłady. 9 maja Hana, Mark i Eva będą świętować 70. rocznicę wyzwolenia w Mauthausen.

Hana urodziła się 12 kwietnia 1945. Matka Priska rodziła ją na podłodze w fabryce Freiberg koło Drezna. Dziecko, podobnie jak jego matka, było żywym szkieletem. Następnego dnia obóz został rozwiązany, a więźniów załadowano do pociągów i wysłano do Mauthausen.

W tym samym transporcie wypełnionym więźniami Rachela urodziła 20 kwietnia (w dzień urodzin Hitlera) Marka, również ze skrajną niedowagą. Po 17 dniach spędzonych w nieludzkich warunkach transport więźniów wyrzucono na dworcu w Linzu, skąd musieli iść pieszo do obozu koncentracyjnego w Mauthausen.

Była wśród nich Anka, matka trzeciego dziecka. Kiedy zemdlała, rzucono ją na drewniany wóz wypełniony ciałami zmarłych. W tak straszliwych okolicznościach przyszła 29 kwietnia na świat jej córka Ewa.

Wydawało się, że dzieci urodzone w takich warunkach nie będą miały najmniejszych szans na przeżycie. A jednak, w sposób niemal cudowny, przeżyły one oraz ich matki. Mark i jego matka byli już o krok od śmierci w komorze gazowej. Przeżyli, bo hitlerowcom zabrakło już gazu cyklon B, a w kilka dni później, 6 maja 1945 r., obóz w Mauthausen wyzwoliły wojska amerykańskie.

Skrajnie zabiedzoną, pokrytą ropiejącymi pęcherzami Hanę, znalazł w baraku amerykański sanitariusz. Przez kilka dni żołnierze opiekowali się matkami i dziećmi, po czym rozpoczął się mozolny powrót do życia.

Przez całe dziesięciolecia żadne z nich nie wiedziało o losie pozostałych. Po raz pierwszy „dzieci obozu koncentracyjnego” spotkały się w 65 lat później, w rocznicę wyzwolenia Mauthausen. Po raz pierwszy mogli też nawzajem usłyszeć niewyobrażalne historie, jaki przyszło im przeżyć. Ich matki: Anka, Rachela i Priska, zmarły.

Dziś 70-letnie dzieci obozu koncentracyjnego spotkają się 9 maja po raz kolejny w Mauthausen, w miejscu, w którym powinny umrzeć tuż po narodzeniu. Trzymając się za ręce przejdą po terenie obozu śladami swoich matek, które nie tylko przeżyły niewyobrażalną kaźń, ale do tego jeszcze nie bojąc się śmierci, urodziły swoje dzieci.

Brytyjska dziennikarka Wendy Holden współpracuje od 10 lat z „Daily Telegraph”. Jest autorką ponad 30 książek, w tym kilku biografii z czasów ostatniej wojny. Historię Hany, Marka i Evy napisała w oparciu o ich wspomnienia, listy i rodzinne opowieści, a także badania historyków.


ts / Mauthausen