video-jav.net

Syria: przerwa w walkach w Aleppo

Rosjanie ograniczą operacje zbrojne w mieście Aleppo w Syrii. Ministerstwo obrony w Moskwie poinformowało, że od dzisiaj każdego dnia na 3 godziny zawieszane będą walki, by móc dostarczyć pomoc potrzebującym cywilom. ONZ twierdzi, że to za mało, by pomóc wszystkim poszkodowanym.

Polub nas na Facebooku!

W ostatnich kilkunastu dniach walki w syryjskim Aleppo nasiliły się. Wojska wierne prezydentowi Asadowi chcą odzyskać kontrolę nad dzielnicami przejętymi przez rebeliantów. Z kolei rebelianci, wspierani przez dżihadystów, próbują przełamać ofensywę rządowej armii.

Po alarmujących doniesieniach ONZ o tysiącach cywilów, którzy znaleźli się w potrzasku, Rosjanie, którzy wspierają siły prezydenta Asada ogłosili ograniczenie operacji zbrojnych. „Aby zagwarantować bezpieczeństwo konwojów humanitarnych wjeżdżających do Aleppo, utworzymy specjalne okno od 10 do 13 każdego dnia, kiedy to naloty z powietrza i ostrzały będą wstrzymane” – zapowiedział rosyjski generał Siergiej Rudskoj.

ONZ twierdzi jednak, że trzygodzinna przerwa to zdecydowanie za mało. „Aby pomóc potrzebującym potrzeba szerokiej drogi oraz 48 godzin po to, by odpowiednia liczba ciężarówek z pomocą mogła wjechać do miasta” – podkreśla szef agendy pomocowej ONZ Stephen O’Brien.

Walki w Aleppo sprawiły, że część mieszkańców nie ma dostępu do prądu, wody i żywności. Szacuje się, że w oblężonych dzielnicach jest teraz 250 tysięcy cywilów.

Znajdujące się na północy Syrii miasto Aleppo to jeden z najważniejszych punktów oporu przeciwko prezydentowi Baszarowi al-Asadowi. Część dzielnic opanowanych jest przez wojska rządowe, a część przez zbrojną opozycję.


Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/RTR/BBC/nyg

Abp. Gugerotti: Nie zapominajmy o Ukrainie

Sytuacja na Ukrainie stale się pogarsza. W ostatnich dniach wznowiono walki. Przybywa ofiar śmiertelnych – powiedział w Radiu Watykańskim nuncjusz apostolski w tym kraju abp Claudio Gugerotti. Podkreślił, że z punktu widzenia polityki międzynarodowej Ukraina znalazła się na marginesie. Wydarzenia geopolityczne, jak choćby spotkanie prezydentów Turcji i Rosji 9 sierpnia, przenoszą uwagę świata gdzie indziej. W panującej na świecie sytuacji niepewności i braku stabilizacji o wojnie na Ukrainie po prostu się zapomina – uważa dyplomata papieski.

Polub nas na Facebooku!

„Trzeba powiedzieć, że ze względów politycznych wspominanie o Ukrainie nie jest obecnie modne, gdyż jest to kraj, który spowodował czy pogłębił trudności w stosunkach między Stanami Zjednoczonymi i Europą z jednej strony a Rosją z drugiej, postawił je w szachu” – oświadczył abp Gugerotti. Zauważył, że w tej sytuacji “mówienie dziś o Ukrainie oznaczałoby mówienie o własnych niepowodzeniach”.

Zdaniem nuncjusza “milczenie to nie jest całkiem spontaniczne, w tym sensie, że Ukraina, która oczywiście znajdowała się w sferze wpływów Federacji Rosyjskiej, zdecydowała się, niewątpliwie również pod naciskiem Zachodu, zwrócić się ku Europie i Stanom Zjednoczonym”. Był Majdan, nastąpiło faktyczne oddzielenie się od Rosji, ze wszystkimi wynikającymi stąd skutkami gospodarczymi, które mogą się pojawić, kiedy ktoś poróżni się albo wystąpi przeciwko temu, kto jest jego głównym żywicielem – tłumaczył dyplomata. I zauważył, że zarazem, z różnych względów, Zachód nie zajął miejsca Rosji, nie myśli o poprawie warunków życia tutejszej ludności. “Toteż można powiedzieć, że Ukraina przegrała na wszystkich frontach” – powiedział abp Gugerotti.

Wspomniał też o dramatycznych następstwach obecnej wojny dla miejscowej ludności. Jako przykład podał, że wartość nabywcza przeciętnej pensji obniżyła się od czasu Majdanu czterokrotnie. „To oznacza, że na wojnę nakłada się jeszcze problem powszechnego zubożenia na całej Ukrainie. Jeśli to się nie zmieni, grozi nam wojna między ubogimi” – ostrzegł nuncjusz apostolski w Kijowie.


(KAI/RV) / Kijów