video-jav.net

Przewodniczący PE: Chrześcijaństwo może dać Europie bardzo dużo

„Chrześcijaństwo może jeszcze wiele dać Europie” – napisał w nocie dla włoskiej katolickiej agencji SIR przewodniczący Parlamentu Europejskiego w dwa dni po historycznej wizycie w Watykanie przywódców państw Unii Europejskiej.

Polub nas na Facebooku!

Antonio Tajani zauważył, iż papież swoim przemówieniem zaskoczył tych wszystkich, którzy spodziewali się, lub mieli nadzieję, że będzie ich upominał. „Zrobił dużo więcej – napisał. Chciał, aby został wyraźnie usłyszany jego głos odnoszący się do tożsamości Europy: nie jesteśmy, nie możemy i nie powinniśmy być tylko «zbiorem zasad, podręcznikiem protokołów i procedur, których należy przestrzegać»”.

Podkreślił, iż słuchając przemówienia Ojca Świętego przyszły mu na myśl dwie wartości, na których zbudowano naszą cywilizację, a które chrześcijaństwo przez wieki umacniało, broniło, przekazywało wolność i postawienie człowieka w centrum wszelkich działań i praw.

W swojej refleksji włoski polityk odniósł się także do sobotniej wizyty papieża w Mediolanie i stwierdził: „Przesłanie, które głosi Franciszek, nie jest tylko kwestią wiary, ale odnosi się także do wszystkich, którzy należą do innych religii. Pokazuje to spotkanie z rodziną muzułmańską. Dialog przezwycięża nietolerancję i fundamentalizmy. Wszystko to ujawnia, jak wiele chrześcijaństwo może jeszcze dać Europie. Nie jest to tylko kwestia korzeni, ale coś, co przenika naszą teraźniejszość i co stanowi wkład w budowanie przyszłości” – napisał Tajani.


RV (KAI) / Watykan

 

Kard. Zenari: kto nie wierzy w piekło, niech przyjedzie do Syrii

Tym, którzy nie wierzą w piekło zawsze mówię, że wystarczy przyjechać do Syrii, by się przekonać, czym ono jest - powiedział nuncjusz apostolski w tym kraju, kard. Mario Zenari. Przypomina on, że co dzień ginie tam kilkadziesiąt osób, na ulicach leżą zwłoki dzieci, trwają bombardowania, widać nie tylko plamy, ale też kałuże krwi.

Polub nas na Facebooku!

– Trudno opisać niektóre okrucieństwa. Największy ból sprawia mi to, że dotykają one niewinnych ludzi, ludzi prostych, cywilów, kobiety, dzieci. To naprawdę jest straszna wojna – stwierdził kardynał, który 25 marca objął w Rzymie swój kościół tytularny Matki Bożej Łaskawej w pobliżu Watykanu (Santa Maria delle Grazie alle Fornaci fuori Porta Cavalleggeri).

Tymczasem świat nie chce słyszeć krzyku mieszkańców Syrii, nie zauważa bomb spadających Aleppo, Damaszek, Idlib, nie chce wiedzieć o 400 tys. zabitych, 2 mln rannych, z których wielu zostało okaleczonych, 5 mln uchodźców i 6 mln przesiedleńców wewnątrz kraju, oczekujących na pomoc humanitarną. Wspólnota międzynarodowa to widzi i nic nie robi – oskarżył nuncjusz apostolski w Syrii.

Według niego, nie wystarczą apele i konferencje międzynarodowe takie jak te w Genewie i Astanie. Trzeba zauważyć cierpienia ludzi, by podjąć konkretne działania, takie jak np. „Otwarte szpitale” – pomoc dla trzech szpitali w Aleppo i Damaszku.

Zdaniem kardynała, jedynym światowym przywódcą, który nie zamyka oczu na problemy Syrii jest papież Franciszek, który na bieżąco prosi o informacje z tego kraju. Ojciec Święty jest gotów pojechać do Syrii, lecz nie jest to możliwe bez zapewnienia minimum bezpieczeństwa nie tylko jemu, ale przede wszystkim ludziom, którzy przyszliby na spotkanie z nim. Inaczej musiałby siedzieć w zamkniętej nuncjaturze. Nie może wziąć na siebie odpowiedzialności, że w tłumie wysadzi się jakiś kamikadze. – Papież jest gotów, ale musi poczekać, dla bezpieczeństwa wszystkich – oświadczył kard. Zenari.


pb (KAI/lastampa.it) / Rzym