video-jav.net

Pomoc uchodźcom w ich kraju jest bardziej skuteczna

Oszczędzanie na pomocy uchodźcom w ich rodzinnym kraju i jednoczesne budowanie w Europie ochronnych ogrodzeń na granicach jest nielogiczne - ocenił kard. Christoph Schönborn podczas wizyty solidarności wśród chrześcijan w Iraku. Przewodniczący austriackiego episkopatu przebywa przez trzy dni w Irbilu, stolicy autonomicznego regionu Kurdystanu w Iraku.

Polub nas na Facebooku!

Spotka się z chaldejsko-katolickim patriarchą Louisem Raphaelem Sako oraz innymi przedstawicielami Kościołów. W programie wizyty są też rozmowy polityczne, ale głównym celem są odwiedziny obozu uchodźców oraz kościelnych ośrodków pomocy dla nich.

 

Kard. Schönborn podkreślił w rozmowie z agencją katolicką Kathpress, że pomoc ludziom dotkniętych ucieczką i prześladowaniami na Bliskim Wschodzie jest bardziej skuteczna i słuszna niż wznoszenie zasieków w Europie. ”Wystarczyłyby stosunkowo niewielkie środki w porównaniu z tymi, jakie musimy teraz przeznaczać na uchodźców w naszym kraju” – stwierdził arcybiskup Wiednia. Wyraził przekonanie, że gdyby ludzie mogli odczuć, że mają przyszłość we własnym kraju, nie wyruszaliby w niebezpieczną drogę w stronę Europy. „To jest zadanie, jakie stoi przed Europejczykami, a także Austriakami” – powiedział kard. Schönborn.

 

Tylko latem 2014 r. ponad 120 tys. chrześcijan schroniło się w bezpiecznym kurdyjskim regionie autonomicznym Iraku uciekając przed terrorystycznym ugrupowaniem Państwa Islamskiego. Tam żyje teraz większość uchodźców w namiotowych obozach i innych tymczasowych pomieszczeniach. Wiele z tych skupisk znajduje się wokół kurdyjskiej stolicy – Irbilu. W obozach prowadzonych przez Kościół opiekunowie starają się zapewnić uchodźcom nie tylko podstawy egzystencji, ale także pomóc w znalezieniu perspektyw na przyszłość. Oznacza to przede wszystkim zapewnienie dzieciom nauki w szkołach.

 

W rozmowach z uchodźcami w obozach kardynał dodaje im otuchy i zapewnia o swojej solidarności. Jednocześnie zaapelował do biskupów o okazywanie w dalszym ciągu solidarności chrześcijanom w regionie bliskowschodnim m.in. poprzez wizyty i spotkania z nimi. „To bardzo ważne dla chrześcijan w regionie” – uważa kard. Schönborn.

 

Nie mniej istotnym jest, aby nie redukować programów pomocy dla uchodźców w krajach wokół Syrii. Arcybiskup Wiednia powiedział, że dotarły do niego informacje, iż w ostatnich miesiącach znacznie zmalała pomoc np. dla chrześcijan w regionie. „To fatalnie, bo wtedy jeszcze więcej ludzi wybrać jako alternatywę ucieczkę” – skonstatował.

 

Dodał, że jednocześnie pojawiają się relacje napełniające nadzieją, mówiące o tym, iż także muzułmanie „energicznie proszą, żeby chrześcijanie zostali, gdyż oni czują, że ich obecność wśród nich na miejscu stanowi najważniejszy element dla społeczeństwa i kultury”.

 

W rozmowie z Kathpress kard. Schöborn przypomniał też, że na islam należy patrzeć w sposób zróżnicowany. “Wprawdzie należy z całą powagą podchodzić do doświadczeń chrześcijan na miejscu, które mogą zobrazować ciągnącą się od stuleci historię konfliktu i ucisku, ale jednocześnie są też głosy, które widzą szanse na przyszłe życie we wzajemnej tolerancji” – powiedział austriacki purpurat. Zwrócił uwagę, że z jednej strony nie można być naiwnym w odniesieniu do radykalnego islamizmu, z drugiej jednak należy prowadzić z islamem bezpośredni i otwarty dialog, który „w każdym razie jest lepszy niż owijanie w bawełnę”.

 

Przed inwazją wojsk USA i jego sojuszników w 2003 r. w Iraku żyło ok. 1,4 mln chrześcijan. Dziś jest ich ok. 300 tys., a wielu z nich to uchodźcy we własnym kraju. Chaldejsko-katolicki patriarcha Louis Sako jest najwyższym autorytetem Kościołów chrześcijańskich w Iraku. Ciągle apeluje do chrześcijan i muzułmanów w kraju o jedność narodową i wspólne stawienie czoła Państwu Islamskiemu. Jego zdaniem Irak będzie miał szansę na lepszą przyszłość tylko wtedy, gdy wreszcie dojdzie do rozdzielenia religii od państwa i zachowana będzie wolność wyznania. Niezależnie od terroru ekstremistów islamskich chrześcijanie narażeni są na różnorodną dyskryminację.

 

Niedawno patriarcha Sako przypomniał, że np. sędzia w Bagdadzie nie pozwolił chrześcijaninowi wystąpić w roli świadka w procesie tylko ze względu na jego religię. Zdarza się też, że muzułmańscy przedsiębiorcy budowlani nie przyjmują zleceń od chrześcijan. Dochodzi również do wywłaszczeń domów będących własnością chrześcijan. Częste też są przypadki zmuszania dziewcząt chrześcijańskich, aby „na wzór Dziewicy Maryi” nosiły chusty. Ostatnio patriarcha Sako intensywnie starał się o zmianę ustawy, według której dziecko urodzone z rodziców niemuzułmańskich w chwili przejścia na islam jednego z rodziców automatycznie musi być muzułmaninem.

 

Prześladowania chrześcijan na świecie skrytykowała po raz kolejny Konferencja Biskupów Austrii. Na swoim wiosennym zebraniu biskupi przypomnieli, że prześladowanych jest sto milionów chrześcijan, a co pięć minut umiera za wiarę chrześcijanin. “To największe pod względem liczbowym i terytorialnym prześladowanie chrześcijan w historii ma miejsce na oczach świata” – stwierdzili biskupi austriaccy w swoim oświadczeniu dodając, że tym bardziej niezrozumiałe jest milczenie wobec tego dramatu zarówno w Austrii jak i w większości krajów zachodnioeuropejskich.

 

W niemal wszystkich krajach islamskich na Bliskim Wschodzie chrześcijanie są traktowani jak „obywatele drugiej kategorii”, często bezbronni wobec władzy i większości mieszkańców. Tak masowego łamania praw człowieka w stosunku do chrześcijan nie wolno przemilczać – stwierdził kategorycznie episkopat Austrii. Biskupi przypomnieli, że chrześcijanie na Bliskim Wschodzie potrzebują ochrony i pomocy wskazując, iż dla wielu z nich jedynym rozwiązaniem jest ucieczka. W tej sytuacji nakazem chwili jest pomoc tamtejszym chrześcijanom i modlitwa za nich.


ts (KAI) / Irbil

“Drzwi Święte” w koreańskim autobusie miłosierdzia

Niezwykły autobus miłosierdzia wyruszył w tych dniach na ulice Seulu. Za jego kierownicą siedzi ks. Vincenzo Bordo, włoski misjonarz odpowiedzialny za działającą w koreańskiej stolicy jadłodajnię i noclegownię dla bezdomnych. Każdego dnia otacza ona opieką ponad pół tysiąca potrzebujących.

Polub nas na Facebooku!

To właśnie przychodzący do tego miejsca bezdomni opowiedzieli misjonarzowi o pozostających bez opieki dzieciach ulicy i wykorzystywanych kobietach, ofiarach prostytucji i gangów. On w odpowiedzi zorganizował autobus i każdej nocy jeździ nim z wolontariuszami do najbardziej niebezpiecznych rejonów stolicy.

 

„Na naszym autobusie widnieje logo Jubileuszu Miłosierdzia, a każdy wsiadający przechodzi przez automatyczne Drzwi Święte” – mówi misjonarz ze zgromadzenia Oblatów Maryi Niepokalanej. Podkreśla, że przejście przez Drzwi Święte jest nie tylko zewnętrznym, jak mogłoby się wydawać, pustym gestem, ale wiąże się z otrzymaniem konkretnego wsparcia.

 

„Jubileusz wzywa nas do pełnienia dzieł miłosierdzia i my to w tym autobusie robimy” – wyznaje misjonarz. Wolontariusze dostarczają głodnym żywność, chorym leki, najuboższym ubrania, pocieszają doświadczanych, a ludziom będących w potrzebie niosą radę i często profesjonalne wsparcie medyczne, prawne czy psychologiczne.

 

Wiele dzieci i kobiet, które wsiadły do autobusu, z czasem trafiło do specjalnych ośrodków pomocy. „To jest nasz sposób przeżywania Jubileuszu, wyjście z peryferii, którymi dla wielu już i tak jest nasza noclegownia, na jeszcze dalsze obszary biedy i odrzucenia” – podkreśla ks. Bordo.


RV / Seul