video-jav.net

Nigeria w stanie wojny?

Nigeria znajduje się w kryzysie, a może nawet w stanie cichej wojny, której przyczyny nie są znane. 200 osób zabitych to za dużo jak na kraj, który twierdzi, że nie jest w stanie wojny. Nikt na świecie nie uwierzy, że rząd o niczym nie wiedział, a sprawcy są nieznani – powiedział metropolita Abudży, nigeryjskiej stolicy, komentując niedawną masakrę chrześcijan w stanie Plateau.

Polub nas na Facebooku!

Kard. John Onaiyekan wskazuje, że władze Nigerii utraciły zaufanie społeczne. Po tragicznych wydarzeniach z ostatnich dni, gdzie z ręki koczowniczego ludu Fulani zginęło 200 osób, nikt nie został aresztowany ani postawiony przed sądem. Bez względu na to, czy zabójcy byli muzułmanami czy chrześcijanami, powinno się ich aresztować i osądzić – dodał afrykański purpurat.

Odnosząc się do przyszłorocznych wyborów, metropolita Abudży zauważył, że zamiast normalnej kampanii, mamy kolejny kryzys. Nasze społeczeństwo nie ma pojęcia, że wybory mogą wyglądać inaczej, że w innych krajach ludzie budzą się rano, głosują i wracają do pracy. Szkoły normalnie funkcjonują, nie słychać policyjnych syren i nie ma żołnierzy na ulicach.

Kard. John Onaiyekan zwraca uwagę, że w Nigerii od dawna rywalizują ze są sobą chrześcijaństwo i islam. Jedni nastawiani są przeciw drugim. Dlatego podkreśla on wagę dobrego przygotowania nauczycieli i duchownych, aby w szkołach i miejscach kultu wpajano szacunek i przekonanie, że religie mogą pokojowo współistnieć. Jeśli Nigeria ma się rozwijać – podkreślił purpurat – Nigeryjczycy muszą zrobić dwie rzeczy: szukać tego, co ich łączy oraz wspólnie stawiać czoła problemom, które dotykają wszystkich niezależnie od wyznania. Przykładem mogą być kobiety, które troszczą się razem o opiekę prenatalną czy organizacje międzyreligijne, które już teraz świadczą pomoc ofiarom epidemii AIDS i malarii. Pomysłów nam nie brakuje, trzeba tylko wcielić je w życie – dodaje kard. Onaiyekan.

KAI

Papież w Bari: Chcemy wspólnie rozpalić płomień nadziei

Na zaproszenie papieża Franciszka w Bari zanoszone są modlitwy o pokój na Bliskim Wschodzie. "Bliski Wschód dziś płacze, cierpi i milczy, podczas gdy inni go znieważają, dążąc do władzy i bogactwa" - podkreślił Franciszek. Wraz z nim modlili się m.in. patriarcha ekumeniczny Bartłomiej I, metropolita wołokołamski Hilarion a także papież koptyjski Tawadros II oraz patriarchowie katolickich Kościołów Wschodnich.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia,

Przybyliśmy jako pielgrzymi do Bari, będącego szeroko otwartym oknem na Bliski Wschód, niosąc w sercu nasze Kościoły, narody i wielu ludzi przeżywających sytuacje wielkiego cierpienia. Mówimy im: „jesteśmy wam bliscy”. Drodzy bracia, serdecznie wam dziękuję za ochotne i wielkoduszne przybycie tutaj. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim, którzy nas przyjmują w tym mieście, mieście spotkania i gościnności.

W naszej wspólnej drodze wspiera nas Święta Matka Boża, czczona tutaj jako Hodegetria: jako Ta, która wskazuje drogę. Tu znajdują się relikwie św. Mikołaja, biskupa Wschodu, którego cześć przekracza morza i pokonuje granice między Kościołami. Święty cudotwórca niech wstawia się, by zostały uleczone rany, które wielu nosi w swym wnętrzu. Tutaj podziwiamy horyzont, i morze, i czujemy się pobudzeni, by przeżywać ten dzień z umysłem i sercem zwróconym ku Bliskiemu Wschodowi, będącemu rozdrożem cywilizacji i kolebką wielkich religii monoteistycznych.

Tam przybył, aby nas nawiedzić, Pan, „z wysoka Wschodzące Słońce” (Łk 1,78). Stamtąd światło wiary rozprzestrzeniło się po całym świecie. Tam wytrysnęły świeże źródła duchowości i monastycyzmu. Tam zachowywane są wyjątkowe, starożytne obrzędy i bezcenne skarby sztuki sakralnej i teologii, tam się mieści spuścizna wielkich Ojców w wierze. Ta tradycja jest skarbem, którego należy strzec ze wszystkich sił, bo na Bliskim Wschodzie są korzenie naszych dusz.

Ale nad tym wspaniałym regionem zebrały się, zwłaszcza w ostatnich latach, grube pokłady ciemności: wojny, przemoc i zniszczenie, okupacje i formy fundamentalizmu, przymusowe migracje i opuszczenia, wszystko przy milczeniu wielu i przy współudziale licznych. Bliski Wschód stał się ziemią ludzi opuszczających swą ojczyznę. Istnieje zagrożenie, że obecność naszych braci i sióstr w wierze zostanie przekreślona, oszpecając samo oblicze regionu, ponieważ bez chrześcijan Bliski Wschód nie byłby Bliskim Wschodem.

Ten dzień rozpoczyna się modlitwą, aby Boże światło rozproszyło ciemności świata. Już wcześniej zapaliliśmy przed św. Mikołajem „lampada uniflamma” [lampa oliwna, w której dwa płomienie łączą się w jeden], będącą symbolem jednego Kościoła. Wspólnie chcemy dziś rozpalić płomień nadziei. Lampy, które złożymy będą znakiem światła, które wciąż świeci w nocy. Chrześcijanie są bowiem światłem świata (por. Mt 5,14), nie tylko wtedy, gdy wszystko wokół jest jasne, lecz również kiedy w mrocznych momentach historii nie ulegają ciemnościom, które ogarniają wszystko, i posilają knotek nadziei oliwą modlitwy i miłości. Gdy bowiem wyciągamy ręce ku niebu w modlitwie i kiedy wyciągamy rękę do brata, nie szukając własnej korzyści, wówczas płonie i świeci ogień Ducha, Ducha jedności, Ducha pokoju.

Módlmy się razem, aby prosić Pana niebios o ten pokój, którego możnym ziemi jeszcze nie udało się znaleźć. Od biegu Nilu do Doliny Jordanu i dalej, przez Orontes do Tygrysu i Eufratu rozbrzmiewa wołanie Psalmu: „Niech będzie w tobie pokój!” (122,8). Braciom, którzy cierpią, przyjaciołom każdego narodu i wyznania powtarzajmy: Niech będzie w tobie pokój! Wraz z psalmistą błagajmy o to szczególnie dla Jerozolimy, świętego miasta umiłowanego przez Boga i zranionego przez ludzi, nad którym Pan wciąż płacze: Niech będzie w tobie pokój!

Niech będzie pokój: to wołanie wielu dzisiejszych Ablów, wnoszone do tronu Boga. Nie możemy sobie pozwolić, aby im, na Bliskim Wschodzie, podobnie jak i w innych częściach świata, powiedzieć: „Czyż jestem stróżem brata mego?” (Rdz 4, 9). Obojętność zabija, a my chcemy być głosem, który przeciwstawia się morderstwu obojętności. Chcemy udzielić głosu tym, którzy nie mają głosu, tym, którzy mogą tylko przełknąć łzy, ponieważ Bliski Wschód dziś płacze, cierpi i milczy, podczas gdy inni go znieważają, dążąc do władzy i bogactwa. Dla maluczkich, prostych, zranionych, dla tych, po których stronie staje Bóg, prosimy: Niech będzie pokój! „Bóg wszelkiej pociechy” (2 Kor 1, 3), który leczy serca złamane i opatruje rany (por. Ps 147, 3), niech wysłucha naszej modlitwy.

KAI/awo