Coraz więcej pielgrzymów na Via Francigena

Via Francigena - starożytny szlak pielgrzymkowy wiodący z Anglii do Rzymu i Ziemi Świętej od kilku lat przeżywa renesans jako pomysł na kilkudniową wyprawę pieszą. W ubiegłym roku włoskie miasta znajdujące się na tej trasie zaczęły się starać o wpisanie go na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Polub nas na Facebooku!

W ubiegłym roku szlakiem szło aż 45 tys. pielgrzymów. Połowę z nich nich stanowili Włosi, ale nie brakowało też Francuzów, Niemców, Brytyjczyków, Amerykanów czy… Koreańczyków.

Właśnie dlatego kraje, przez które przebiega Via Francigena starają się już o wpisanie szlaku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Procedurę rozpoczęły włoskie miasta znajdujące się na Via Francigena, ale szybko dołączyli przedstawiciele z innych państw.

– Od stycznia ubiegłego roku grupa robocza prowadziła historyczno-naukową analizę europejskiego studium tematycznego dotyczącego czterech krajów i 2000 kilometrów obejmujących tę trasę – mówi w rozmowie z serwisem Vatican News Luca Bruschi, dyrektor Europejskiego Stowarzyszenia Via Francigena. Dodaje, że szlak ten pomaga współczesnym europejczykom w odnajdywaniu własnej tożsamości. – Na Via Francigena natura i historia Europy są naprawdę rozpoznawalne – mówi Luca Bruschi.

O popularności tej trasy mówi również ks. Radosław Warenda SCJ, który właśnie przeszedł tym szlakiem 140-kilometrowy odcinek z Bolseny do Rzymu. – Na Via Francigena jest coraz więcej pielgrzymów. Trasa jest dobrze oznakowana, a parafie i klasztory włączają się w przyjmowanie pątników – powiedział w Radiu Watykańskim. Jego zdaniem to “nowa rzecz do odkrycia, która na pewno przeżyje na nowo swój wielki rozkwit, podobnie jak to było już kiedyś w historii. Przypomniał, że trasa przeżywała największy rozkwit w 1600 r., kiedy trwał Rok Jubileuszowy. że pierwsze wzmianki o tej trasie pochodzą z VIII-IX wieku. Potem przeżywała ona ogromny boom, kiedy w 1600 r. ogłoszono Rok Jubileuszowy i tłumy pielgrzymów zdążały wówczas tą drogą do Rzymu – zaznaczył ks. Warenda. Jego zdaniem “trzeba mówić o tych początkach dlatego, że do Rzymu kiedyś przychodziło się nie po to, żeby zobaczyć Koloseum, zjeść dobre lody i pizzę czy – w wersji bardziej religijnej – zobaczyć papieża Pielgrzymowano tędy do grobów Apostołów.

Pierwsze wzmianki o Via Francigena pochodzą z  Itinerarium świętego Wilibalda z 725 r. Trasa zawdzięcza swą nazwę włoskiemu określeniu “Droga Franków”, bowiem tak mieszkańcy Italii odnotowywali pielgrzymów z terenów dzisiejszej Francji. Dokładny przebieg drogi  znamy dzięki odkrytemu w 1985 r. zapisowi Sigerika, arcybiskupa Canterbury z 990 r. Sigeric udał się w tym roku w podróż do Rzymu w celu odbioru z rąk papieża Jana XV swego paliusza metropolity angielskiego. W drodze notował nazwy mijanych miejscowości, dzięki czemu wiemy, jaką szedł trasą. Znajdywały się na niej m.in. Arras, Reims, Lozanna, Wielka Przełęcz Św. Bernarda, Pawia i Siena. Do dziś na trasie zachowały się średniowieczne kościoły i ślady po dawnym szlaku pielgrzymim.

 

W serwisie YouTube nie brakuje filmów dokumentujących wyprawy współczesnych pielgrzymów idących trasą Via Francigena. Część z nich przechodzi tylko krótkie, kilkudniowe odcinki, ale część decyduje się na przykład na pokonanie całej włoskiej części trasy. Tak było z włoskim vlogerem Iwano Tavaglione, który w 2015 r. przeszedł 1000 km. szlaku w 34 dni.

 

ad, Vatican News, KAI/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Twórcy filmu “Unplanned” chcą pomóc mamom w nieplanowanej ciąży

Aktorka grająca główną rolę w antyaborcyjnym filmie "Nieplanowane" (Unplanned) uruchamia fundusz dla kobiet w nieplanowanej ciąży. Mają one dostawać 5 tys. USD rocznie na start.

Polub nas na Facebooku!

Fundusz ma przede wszystkim pomóc upowszechnić pomoc dla kobiet w nieplanowanej ciąży, edukując je w możliwościach innych niż zabieg zabicia nienarodzonego dziecka. – Chcemy przekonywać kobiety, że macierzyństwo da się pogodzić z karierą i życiem pełnią życia – mówi Ashley Bratcher, grająca w filmie rolę byłej menedżerki w sieci aborcyjnych klinik należących do “Planned Parenthood”. Film jest adaptacją prawdziwej historii Aby Johnson, która przypadkiem asystując przy zabiegu aborcyjnym przeżywa wstrząs i z zagorzałej aborcjonistki zmienia się w obrończynię życia.

Tworzony przez aktorkę fundusz ma nosić nazwę nawiązującą do tytułu filmu czyli Unplanned Movie Scholarship (Fundusz Filmu <Nieplanowane>). Otrzymane od funduszu środki mają pomóc zwłaszcza kobietom w trudnej sytuacji materialnej przejść okres ciąży i zaplanować nowe życie z dzieckiem u boku. Kwota pomocy, o której teraz mówi Ashley Bratcher wynosi 5 tys. USD rocznie.

Film “Unplanned”, który był wyświetlany w amerykańskich kinach od wiosny, w niektórych miejscach na nowo wywołał dyskusję nad społecznym przyzwoleniem na aborcję. Po projekcjach zgłaszało się do twórców wiele mam chcąc opowiedzieć o swojej historii niezaplanowanego macierzyństwa. Właśnie taki odbiór zachęcił Ashley Bratcher do utworzenia Funduszu.

“Unplanned” zarobił dotychczas 19 mln dolarów, zajmując według zestawienia Box Office Mojo 57. miejsce w USA pod względem najczęściej oglądanych filmów 2019 r. To niezły wynik, ponieważ oznacza, że antyaborcyjna fabuła pobiła pod względem popularności takie dzieła jak “Pavarotti”, “Tolkien” czy “Angry Birds 2”.  Polscy dystrybutorzy są już w trakcie rozmów z twórcami, aby “Unplanned” można było pokazać także w kinach w Polsce.

 

ad, Catholic Herald/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap