video-jav.net

50 lat temu zmarł o. Thomas Merton

Przed 50 laty, 10 grudnia 1968 r. zmarł o. Thomas Merton, trapista, działacz na rzecz pokoju i obrońca praw człowieka. Był jednym z najważniejszych pisarzy religijnych wszechczasów.

Polub nas na Facebooku!

Młody Amerykanin trafia do Kościoła katolickiego i do klasztoru po burzliwych młodzieńczych latach. Kilka lat później pisze swoją duchową autobiografię “Siedmiopiętrową górę” opowiadającą o ujarzmieniu wolności, która ostatecznie prowadzi wszechstronnie uzdolnionego młodzieńca “w ramiona Boga”. Staje się ona światowym bestsellerem i została przetłumaczona na ponad 15 języków osiągając nakład przekraczający milion egzemplarzy. Merton pisząc o duchowości, mistycyzmie i monastycyzmie, ale także o sprawiedliwości społecznej, stał się znany daleko poza granicami USA.

Zwykle trapiści stronią od publiczności. Jednak Merton w niezwykłym stopniu ściągał uwagę rzesz czytelników żyjąc w klasztorze Gethsemani w stanie Kentucky. Czytali go katolicy na całym świecie, dla wielu stał się duchowym guru. Był m.in. “pustelnikiem hipisów”, którego młoda dziewczyna prosiła o mszę św. w intencji zmarłego menadżera Beatlesów, Briana Epsteina. Walczył z rozpasanym materializmem i wojną w Wietnamie. Dzięki niemu duchowe impulsy buddyzmu stały się użyteczne dla życia monastycznego i nie tylko.

O tym jak bogate było krótkie, zaledwie 53-letnie życie Martona i jego wielka charyzma, może zaświadczyć pięć tomów jego listów do 1800 osób: papieży, prezydentów i możnych tego świata. Dzięki lekturze “Siedmiopiętrowej góry” wielu młodych ludzi odnalazło drogę do życia zakonnego. Nie bez powodu przez pewien czas pełnił funkcję mistrza nowicjatu. Jednym z jego nowicjuszy, który jednak nie odnalazł się w klasztornym życiu był ks. Ernesto Cardenal, nikaraguański duchowny katolicki, poeta i zwolennik teologii wyzwolenia.

Merton kochał świat i szukał samotności. Dychotomia ta towarzyszyła mu przez całe życie. Ojciec Louis, takie było zakonne imię Mertona, był powołany do życia kontemplacyjnego, ale nie mógł też opuścić świata poza murami klasztoru. Po prostu chciał być tym, kim jest, człowiekiem, który szuka Boga w samotności i ciszy oraz zarazem z pasją bierze udział w życiu świata i kocha wymianę myśli z przedstawicielami Kościoła, polityki i kultury. Widzieli w nim fascynującego rozmówcę, którego wolnemu i niezależnemu umysłowi towarzyszy duchowa głębia. Jednym z nich był Czesław Miłosz, polski poeta, laureat literackiej Nagrody Nobla.

Rozwój talentu literackiego zawdzięczał swoim przełożonym, którzy nie robili mu żadnych trudności, ale wręcz zachęcali do pisania. W latach 50. i na początku lat 60. Merton wspierał ruch praw obywatelskich w USA. Ostro sprzeciwiał się segregacji rasowej, pisał przeciwko wojnie koreańskiej, a później wojnie w Wietnamie. Odrzucał ideę “sprawiedliwej wojny” i zamiast tego propagował ideę autentycznego “niestosowania przemocy”.

To sprawiło, że miał problemy ze swymi przełożonymi. W 1962 r. na krótko otrzymał zakaz publikacji. Słynna amerykańska piosenkarka Joan Baez wraz z innymi poprosiła go, aby na jakiś czas opuścił klasztor i dołączył do ich ulicznych protestów. Jednak w tym czasie w Mertonie zrodziła się wielka nieufność do własnego aktywizmu. Wycofał się do pustelni na terenie klasztoru i studiował duchowe tradycje Wschodu.

W ostatnich latach życia odkrył buddyzm widząc w nim inspirację dla chrześcijańskiego życia monastycznego. W 1968 r. otrzymał zgodę swego przełożonego na wyjazd na konferencję benedyktyńskich opatów w Tajlandii. Wcześniej podróżował po Indiach, gdzie spotkał m.in. Dalajlamę. To spotkanie okazało się ważne dla obu stron. Merton był pierwszym chrześcijańskim mnichem, którego spotkał Dalajlama.

Jak przyznał, poznanie tego trapisty “zmieniło jego podejście do chrześcijaństwa”. O Mertonie powiedział: “Bardzo uczony, zdyscyplinowany człowiek o dobrym sercu”. Kilka dni po tym spotkaniu Merton już nie żył. W hotelu w Bangkoku, gdzie wygłaszał przemówienie na konferencji, dotknął wadliwego wentylatora. Prąd śmiertelnie poraził jego ciało. Jak mówili świadkowie śmierci ojca Thomasa: “Jego twarz promieniowała ciszą”.

KAI

Oran: beatyfikacja 19 męczenników – ofiar islamskiego terroryzmu

W sanktuarium Matki Bożej z Santa Cruz w Oranie w Algierii, kard. Angelo Becciu ogłosił dziś błogosławionymi 19 męczenników. Zostali oni zamordowani w Algierii za wiarę w połowie lat dziewięćdziesiątych przez terrorystów islamskich. Wśród nich jest sześciu trapistów z opactwa Tibhirine, którym poświęcony jest głośny film Xaviera Beauvoisa „Ludzie Boga” z 2010 roku. W uroczystości beatyfikacyjnej wzięło udział wielu muzułmanów.

Polub nas na Facebooku!

Był to pierwszy taki obrzęd w tym kraju i w Afryce Północnej. Są to pierwsi wyniesieni na ołtarze męczennicy, którzy ponieśli śmierć z rąk fanatyków muzułmańskich w naszych czasach.

„Tragiczna śmierć błogosławionego Piotra Claverie i 18 towarzyszy męczenników jest nasieniem zasianym w trudnych czasach, zapłodnionym przez cierpienia, które niosą owoce pojednania i sprawiedliwości” – mówił kard. Becciu, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w homilii podczas Mszy św. beatyfikacyjnej. Zaznaczył, że tutaj w Algierii głosili bezwarunkową miłość Boga do ubogich i marginalizowanych, ukazując swoją przynależności do Chrystusa i do Kościoła. Dodał, że jest to “nasza misja jako chrześcijan.

“Każdego dnia zasiewajcie ziarno pokoju ewangelicznego, radujcie się owocami sprawiedliwości” – zaapelował kardynał i dodał, że wraz z beatyfikacją chrześcijanie całej Algierii pragną powiedzieć tylko to: “Kościół chce jedynie służyć Algierczykom, dając im świadectwo miłości do wszystkich”.

Krad. Becciu zauważył, że wszyscy błogosławieni, świadomi niebezpieczeństwa odważnie postanowili pozostać na swoim miejscu do końca i “rozwinęli silną martyrologiczną duchowość zakorzenioną w perspektywie poświęcenia samych siebie i ofiarowania życia dla pojednanego i pokojowego społeczeństwa”.

Męczenników kardynał nazwał “wprowadzającymi pokój” i “świadkami braterstwa” a ich “świetlne świadectwo” nazwał “żywym i bliskim przykładem dla wszystkich”. „Ich życie i śmierć jest bezpośrednim odwołaniem się do wszystkich chrześcijan, aby być wiernym za wszelką cenę swojemu powołaniu, służąc Ewangelii i Kościołowi w duchu prawdziwego braterstwa, wytrwałości i bycia świadkami radykalnego wyboru Boga” – zaznaczył kard. Becciu.

Męczennicy algierscy to bp Pierre Claverie z Oranu i 18 towarzyszy, zamordowanych przez islamistów w latach 1994-96. Są w tym gronie – oprócz niego – jeszcze czterech ojców białych, jeden marysta, sześć sióstr zakonnych z trzech różnych zgromadzeń oraz najbardziej znanych sześciu trapistów z opactwa Tibhirine. Tym ostatnim poświęcony jest głośny film Xaviera Beauvoisa „Ludzie Boga” z 2010 roku.

W uroczystości beatyfikacyjnej wzięło udział wielu muzułmanów, którzy, jak stwierdził arcybiskup Algieru, Paul Desfarges chcieli “pokazać, że to nie islam zabił, ale ideologia, która zniekształca tę religię”.

Przypomniał, że w latach 1994-1996, dziewięćdziesięciu dziewięciu imamów, a wraz z nimi wielu dziennikarzy, pisarzy i intelektualistów, potępiło usprawiedliwienie przemocy w imię Boga. Zaznaczył, że po raz pierwszy chrześcijańscy męczennicy zostali ogłoszeni błogosławionymi w muzułmańskim kraju. Według niego jest to ważny sygnał, że władze zrozumiały najprawdziwszy sens, jaki chciano dać tej celebracji, czyli “dać świadectwo, że można żyć razem, być razem wierzący z wierzącymi”.

Na zakończenie Mszy św. kard. Angelo Becciu, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych i specjalny wysłannik papieża, odczytał papieskie orędzie dla katolików w Algierii. “Kościół zawsze otaczał wielką czcią męczenników, którzy za wiarę i z miłości do Chrystusa oddali swoje życie” – napisał Franciszek. Ojciec Święty wskazał na aktualność tego wydarzenia, które przypomina, że męczeństwo nie należy bynajmniej do historii Kościoła. W ten sposób spełniają się słowa Chrystusa, który przed swoją męką i śmiercią zapowiedział uczniom, że oni także będą prześladowani – napisał papież.

Franciszek wskazał, że poprzez beatyfikację tych braci i sióstr „Kościół pragnie zademonstrować swoją chęć kontynuowania pracy na rzecz dialogu, harmonii i przyjaźni”, w przekonaniu, że to wydarzenie bez precedensu w historii Algierii “stanie się wielkim znakiem braterstwa na algierskim niebie dla całego świata”.

“Kościół katolicki w Algierii wie, że jest dziedzicem, wraz z całym narodem Algierii, wielkiego orędzia miłości ofiarowanego przez jednego z wielu duchowych mistrzów waszej ziemi, Augustyna z Hippony. Pragnie służyć temu samemu dziełu, w czasie, gdy wszystkie narody starają się rozwijać swoje dążenie do wspólnego życia w pokoju” – napisał papież.

Także podczas dzisiejszej modlitwy Anioł Pański w Watykanie papież nawiązał do beatyfikacji algierskich męczenników mówiąc, że “ci męczennicy naszych czasów byli wiernymi głosicielami Ewangelii, pokornymi budowniczymi pokoju i heroicznymi świadkami chrześcijańskiej miłości”. “Biskup, kapani, zakonnicy, zakonnice i osoby świeckie. Ich odważne świadectwo jest źródłem nadziei dla algierskiej wspólnoty katolickiej i zasiewem dialogu dla całego społeczeństwa. Niech ta beatyfikacja będzie dla każdego bodźcem do wspólnego budowania świata braterstwa i solidarności. Wznieśmy gromkie brawa dla nowych błogosławionych!” – powiedział Franciszek.

Wśród beatyfikowanych jest bp Pierre Claverie (1938-1996), dominikanin, który był ordynariuszem algierskiego Oranu w latach 1981-1996. Wywodził się z rodziny Francuzów mieszkających tam od czterech pokoleń. Był znanym, wybitnym kaznodzieją i rekolekcjonistą. Poniósł śmierć męczeńską wraz ze swym kierowcą, muzułmaninem Mohamedem Bouchikhim, w wyniku wybuchu samochodu pułapki przed wejściem do domu biskupiego.

Z kolei 7 francuskich trapistów z klasztoru w Tibhirine w wieku 50-80 lat zostało zamordowanych 21 maja 1996 r. Do ich zabójstwa przyznała się fundamentalistyczna Zbrojna Grupa Islamska (GIA), która chciała wymusić na rządzie francuskim uwolnienie swoich członków więzionych we Francji. Ponieważ francuski rząd nie spełnił żądań terrorystów, osiem tygodni po uprowadzeniu zakonnicy zostali zamordowani.

tom, kg (KAI) / Oran