Z KRAJU

Zmarł aktor i reżyser Jerzy Król

Był twórcą filmowym, a jednocześnie czcicielem Matki Bożej i jasnogórskim pielgrzymem. Wielokrotnie w swojej karierze aktorskiej wcielał się w rolę kardynała Stefana Wyszyńskiego. Zmarł 6 lipca 2020 roku.

Polub nas na Facebooku!

– Zaczęło się w 1997 roku, Jan Machulski wyreżyserował nam siedmioosobowy spektakl oparty na „Zapiskach więziennych” i ruszyliśmy z nim w trasę po Polsce – tak w rozmowie z Radiem Jasna Góra w 2015 roku Jerzy Król wspominał swoje pierwsze spotkanie z Prymasem Wyszyńskim – Po kilku latach doświadczeń, moje kroki zostały skierowane do Instytutu Prymasowskiego, poznałem Panie, które jeszcze miały zaszczyt, szczęście i radość poznać za życia ks. Prymasa. I od tych Pań dowiedziałem się wiele, wiele pięknych rzeczy, zarówno merytorycznie, jak i mistycznie, uczuciowo o tym człowieku – opowiadał aktor.

Spektakl „Zapiski więzienne” prezentowany był też na Jasnej Górze w latach 2000-2002. W 2015 roku odbyła się w sanktuarium premiera autorskiego monodramu Jerzego Króla „Czas to miłość”. Aktor był także narratorem muzycznego oratorium, poświęconego Prymasowi Wyszyńskiemu – „Soli Deo per Mariam”, które powstało w 2017 roku z inspiracji Instytutu Prymasa Wyszyńskiego i Zakonu Paulinów.

 

 

– Jerzy jako młody człowiek, artysta trochę się pogubił, a po spotkaniu z Prymasem zaczął swoje życie porządkować – wspomina o. Mariusz Tabulski, paulin i przyjaciel zmarłego. – Prymas Wyszyński pomógł mu spotkać się z Matką Bożą i ta miłość do Matki Bożej, jak to potem sam Jurek opowiadał, pozwoliła odkryć mu inny rodzaj Kościoła: takiego Kościoła który jest Matką, troszczy się o swoje dzieci. Myślę, że to jest bliskie dla wszystkich pielgrzymów jasnogórskich, a on dawał o tym świadectwo – dzieli się paulin.

 

 

Jerzy Król urodził się 4 listopada 1944 roku. Zadebiutował na scenie w 1963 r. w Teatrze Akademickim na Uniwersytecie Śląskim, gdzie studiował filologię polską. Dziesięć lat później ukończył także Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie. Związany z Teatrem Śląskim im. St. Wyspiańskiego w Katowicach (1975-81) i Tarnowskim Teatrem im. L. Solskiego (1997-1998). Dyrektor artystyczny Teatru Nowego w Zabrzu (1996-1997) a także Teatru Dramatycznego w Elblągu (1998). Założyciel i dyrektor prywatnego teatru offowego Studio „K” w Krynicy-Zdroju. Ma na koncie kilkadziesiąt ról teatralnych i filmowych, a także prawie tyle samo reżyserskich dokonań. Zmarł 6 lipca 2020 roku.

 

ah, Biuro Prasowe Jasnej Góry/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Z KRAJU

“To cud!”. Żaden ze 107 braci nie zaraził się koronawirusem

107 testów na COVID 19 zostało wykonanych w niepokalanowskim klasztorze, kiedy u jednego z braci potwierdzono zarażenie koronawirusem. Wszystkie dały wynik ujemny. – To jest cud – stwierdziła urzędniczka z Sanepidu.

Polub nas na Facebooku!

Jak opisują na swojej stronie internetowej franciszkanie, 22 czerwca jeden z braci wrócił do klasztoru po urlopie. Z powodu złego samopoczucia zgłosił się do lekarza, który zaordynował antybiotyk. Nieświadomi zagrożenia bracia spotykali się z nim na wspólnych modlitwach czy w refektarzu. Co więcej – chory zakonnik jest fryzjerem i w tym czasie ostrzygł kilku braci. Po czterech dniach jego stan się pogorszył, pogotowie zabrało go do szpitala, gdzie potwierdzono zakażenie koronawirusem. Klasztor został objęty kwarantanną. Po wymaganym okresie od wszystkich zakonników pobrano wymazy – 100% z nich dało wynik ujemny. Brak jakiegokolwiek zakażenia w tak dużej grupie blisko kontaktujących się ze sobą ludzi zadziwił pracowniczkę Sanepidu, która kilkukrotnie sprawdzali listy, nim stwierdziła: to jest cud.

– Niepokalana po raz kolejny pokazała, że troszczy się o swój Niepokalanów. Odbieramy tę łaskę jako znak, że Matce Najświętszej podoba się to, co od kilku lat robimy – piszą bracia w liście, umieszczonym na swojej stronie internetowej, który w całości publikujemy poniżej:

 

Wszystko zaczęło się w piątek, 26 czerwca 2020 r. Wieczorem karetka pogotowia zabrała jednego z braci do szpitala. Brat ten wrócił do klasztoru z urlopu 22 czerwca. Czuł się nie najlepiej, dlatego pojechał do lekarza. Dostał antybiotyki i wrócił do klasztoru.

W klasztorze w ciągu tych kilku dni miał kontakt bezpośredni z około 30 braćmi.

Według pracownika SANEPID-u kontakt bezpośredni to taki, w którym dana osoba przebywała z zarażonym minimum 15 minut, w odległości mniej niż 2 metry.

Brat jest m.in. fryzjerem, ostrzygł w tym czasie kilku braci. Ponadto całą wspólnotą spotykamy się na posiłkach w refektarzu i kilka razy dziennie w kaplicy na modlitwie. Nieświadomi zagrożenia, nikt nie unikał z nim kontaktu. W ciągu tych pięciu dni pobytu w klasztorze po urlopie, brat ten był w wielu miejscach wspólnego przebywania.

Chory, po wykryciu koronawirusa, został przewieziony do szpitala jednoimiennego w Warszawie i przebywa tam do dnia dzisiejszego. Jest podłączony do respiratora. Jego płuca oddychają w 60%. Jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej.

Do szpitala zakaźnego trafił jego rodzony brat i bratowa oraz 90-letnia mama, która jest na OIOMI-e. Stan naszego współbrata jest nadal poważny, ale stabilny.

Kiedy w sobotę, 27 czerwca, dotarła do klasztoru informacja o koronawirusie naszego współbrata, strach padł na wszystkich. Zrozumieliśmy, że to nie żarty. Zostaliśmy natychmiast objęci przez SANEPID kwarantanną do 10 lipca. Została zamknięta bazylika dla udziału wiernych oraz wszystkie miejsca pracy, w których pracują osoby z zewnątrz. Wprowadziliśmy zalecenia SANEPIDU co do ograniczenia spotkań między sobą. Z twarzy zniknął uśmiech, usta zakryły maseczki. Przeszliśmy w internetowy reżim nabożeństw.

Od współbraci z innych klasztorów, parafian, sympatyków naszego sanktuarium, naszych rodzin i znajomych otrzymaliśmy wiele wsparcia duchowego i materialnego, za co z serca wszystkim dziękujemy. Wielu zapewniało nas o modlitwie.

Czekaliśmy z niecierpliwością na piątek, 3 lipca. W tym dniu zrobiona nam wymazy.

Teraz pozostało tylko czekać na sobotę, jak na wyrok.

Dzięki Bogu, z piątku na sobotę było comiesięczne czuwanie modlitewne przed pierwszą sobotą. Tym razem byli tylko zakonnicy. Odmówiliśmy trzy części Różańca przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Na zakończenie była Msza św. Razem z nami przez Internet modliło się kilkaset osób.

Przyszła pierwsza sobota, 4 lipca, a z nią comiesięczne spotkanie Oddaj się Maryi: konferencja, świadectwa, Msza św. z zawierzeniem wszelkich spraw Matce Bożej oraz nabożeństwo wynagradzające Niepokalanemu Sercu Maryi. Wszystko, jak co miesiąc, ale bez udziału wiernych. Można nas było oglądać przez YouTube na kanale NIEPOKALANÓW oraz słuchać transmisji przez Radio Niepokalanów.

Pomimo pustki w bazylice, czuło się obecność ludzi, że są z nami, że tak jak my zawierzają się Niepokalanej. To św. Maksymilian nauczył nas, aby ze wszystkim przychodzić do Niej.

Była to najspokojniejsza pierwsza sobota od 4 lat. Nikt nie prosił o poświęcenie dewocjonaliów, chwilę rozmowy, spowiedź. Tak cicho, jak nigdy. Spokojnie można było zjeść posiłek, odpocząć i dalej czekać na “wyrok”. Chyba już każdy w klasztorze brał pod uwagę różne scenariusze. Po południu okazało się, że wyniki będą dopiero w niedzielę.

Wieczorem, w trakcie codziennego Różańca, odmawianego w kaplicy św. Maksymiliana w intencji zakończenia epidemii, rozdzwoniły się dzwony na bazylice. – Cóż to może być? Czy, nie daj Boże, coś niedobrego się stało z naszym chorym bratem? Ale w klasztorze nie ma takiego zwyczaju, a może Ojciec Święty zachorował?

Pytań było wiele.

Na Apel Maryjny wszedł do kaplicy św. Maksymiliana Gwardian klasztoru i ogłasza przez mikrofon: “Wyniki na koronowirusa wszystkich braci są ujemne. Według urzędniczki SANEPID-u: to jest CUD!

Przez cały okres epidemii nie zdarzyło się nigdzie w Polsce – a być może i na świecie – aby nikt, z tak dużej grupy, mającej kontakt z osobą zarażoną, nie został zarażony.

Zanim gwardian ogłosił wyniki, wraz z pracownikiem SANEPID-u kilka razy sprawdzał listy. 100% zdrowych.

Chwała Bogu!

Niepokalana po raz kolejny pokazała, że troszczy się o swój Niepokalanów. Odbieramy tę łaskę jako znak, że Matce Najświętszej podoba się to, co od kilku lat robimy: pierwsze soboty z zawierzeniem, wspólny Różaniec, nabożeństwa pokutne i Msze święte za grzechy aborcji, pielgrzymki pokutne, czuwania nocne, Wielkie Zawierzenie Niepokalanemu Sercu Maryi (którego już za miesiąc odbędzie się czwarta edycja), Sztafeta Różańcowa i wiele innych.

Niech ta Boża interwencja będzie iskrą, która rozpali nasz Naród nową miłością do Boga i ludzi, i wleje w nasze serca wiarę, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Tak jak 100 lat temu Maryja przyszła z pomocą naszym przodkom, ukazując się bolszewikom i przepędzając ich spod Warszawy, tak niech w naszych czasach przyjdzie nam z pomocą i zwycięży naszych wrogów.

Dziękujemy Wam, że z nami byliście. Polecamy każdego z Was Maryi i życzymy, abyście doświadczali jak dobra i czuła jest nasza Niepokalana Matka.

Franciszkanie z Niepokalanowa

 

 

ah, niepokalanow.pl/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap