Świdnicka kuria zawiadomiła organy ścigania w sprawie księdza

Kuria diecezji świdnickiej zawiadomiła organy ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa przez przebywającego już na emeryturze ks. Leszka S. Zgłoszenie jest wynikiem postępowania kanonicznego rozpoczętego po zgłoszeniu się do kurii dwóch dorosłych już kobiet, które kapłan miał skrzywdzić w dzieciństwie.

Polub nas na Facebooku!

Z doniesień mediów już wiadomo, że wskutek zawiadomienia, które przyszło ze strony kurii kapłan został zatrzymany przez organy ścigania na 2 miesiące.

Kuria wydała oświadczenie, z którego wynika, że zawiadomiła prokuraturę w trakcie trwającego już postępowania kanonicznego wobec kapłana. Postepowanie toczy się po zawiadomieniu pokrzywdzonych, że “popełnił on czyny wykorzystania seksualnego małoletnich”. Kuria zawiadomiła, że duchowny został odsunięty od posługi duszpasterskiej, a pokrzywdzonych objęto pomocą specjalistyczną. Zaapelowała także do innych potencjalnych ofiar, aby zgłaszały się bezpośrednio do Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu, która prowadzi postępowanie karne w tej sprawie.

Według doniesień lokalnych mediów ks. Leszek S. miał skrzywdzić w ich dzieciństwie dwie dorosłe już kobiety. Pełnił wówczas funkcję proboszcza w parafiach na Dolnym Śląsku.

Oświadczenie rzecznika świdnickiej kurii:

Świdnicka Kuria Biskupia oświadcza, że toczy się postępowanie kanoniczne dotyczące oskarżeń duchownego tejże diecezji, ks. Leszka S., o czyny przeciwko VI przykazaniu Dekalogu. Duchowny został odsunięty od posługi duszpasterskiej, a pokrzywdzonych wsparto pomocą specjalistyczną. Diecezja świdnicka zawiadomiła też organy ścigania o powzięciu wiadomości, mogących uzasadniać podejrzenie popełnienia przez tego duchownego czynów wykorzystania seksualnego małoletnich. Wszystkie osoby, które posiadają wiedzę pozwalającą na rzetelne zweryfikowanie tego przypadku, w tym osoby pokrzywdzone, powinny zgłosić się do Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu, która prowadzi postępowanie karne w tej sprawie. Diecezja zapewnia pomoc duchową i psychologiczną ofiarom nadużyć seksualnych i ich bliskim, którą koordynuje delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży w diecezji świdnickiej (kontakt mailowy: [email protected]).

ad/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Wszyscy zginęli jednego wieczora. Dziś pogrzeb rodziny Kaimów ze Szczyrku

Dokładnie w południe rozpocznie się dziś w Szczyrku pogrzeb 8 osób, które zginęły 4 grudnia w wybuchu gazu w Szczyrku. Dziadkowie, dzieci i wnuki, których dziś pożegnamy to wielopokoleniowa rodzina Kaimów, prowadząca na miejscu stok narciarski.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Uroczystościom pogrzebowym w kościele pw. Apostołów Piotra i Pawła będzie przewodniczył biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej Piotr Greger. Wcześniej urny z ciałami 8 członków rodziny Kaim będą wystawione w kaplicy, gdzie zgromadzi się całe miasteczko na wspólnej modlitwie. – Ta tragedia dotknęła nas wszystkich, wszyscy się tu znamy z ulicy, z kościoła i przeżywamy to, co się stało – mówili zaczepiani przez dziennikarzy mieszkańcy Szczyrku. 

W tragedii, która wydarzyła się tu 4 grudnia wieczorem zginęła w jednym momencie cała wielopokoleniowa rodzina. Pod jednym dachem mieszkał tu bowiem 60-letni Józef Kaim, trener narciarski obecnie na emeryturze, jego żona Jolanta, jego syn Wojciech – również trener narciarstwa alpejskiego bardzo ceniony w środowisku polskich sportowców, synowa Anna oraz troje ich dzieci w wieku 3, 7 i 9 lat. Zginął również inny wnuk pana Józefa, 10-letni Szymon, który także w tym czasie przebywał u rodziny. 

 

Ciężko żyć po tym wszystkim, przejść do porządku dziennego. Część mieszkańców nadal jest w szoku, na wielu budynkach nadal wiszą biało-czerwone flagi przyozdobione kirem

– mówił w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim burmistrz Szczyrku Antoni Byrdy.

Rodzina ofiar była bardzo ceniona w miasteczku. Mieszkańcy wspominają, że prowadzili jeden z pierwszych tutaj stoków narciarskich Kaimówka, wypożyczalnię nart, szkółkę narciarską, byli “zwariowani na punkcie sportu”, była to ich wielka pasja.

 

 

Sympatyczni, przemili ludzie. Z dziada pradziada szczyrkowianie. Zawsze bardzo mi się podobało to, że zawsze na koniec sezonu narciarskiego organizowali bezpłatne zawody dla małych narciarzy

– opowiadał w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim ks. Jan Byrt, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej na Salmopolu.

 

FOT. Silesia24.pl

 

Wielu mieszkańców największym współczuciem otacza panią Katarzynę, mamę Szymonka, który zginął. Kobieta też mieszkała w tym domu, ale w momencie tragedii jeszcze nie wróciła z pracy.

 

To nas najbardziej przytłacza, poza całą tą tragedią. Ci ludzie zginęli, ale jak teraz ta kobieta ma dalej funkcjonować? Jak ma żyć? Stoję i płaczę bo nie mogę uwierzyć w ten koszmar 

mówiła jedna z mieszkanek, zaczepiona przez dziennikarzy.

Natychmiast ruszyły też zbiórki finansowe mające wesprzeć panią Katarzynę W ciągu zaledwie kilku dni w zbiórce zorganizowanej przez przyjaciół jedynej ocalałej udało się zebrać na pomoc dla niej ponad 500 tys. zł. Kobieta mieszka obecnie u dalszej rodziny.

Dziś już wiadomo, że tragedia, która dotknęła tę rodzinę wydarzyła się w związku z pracami budowlanymi prowadzonymi pod jedną z pobliskich ulic. Ulatniający się gaz zgromadził się na dole domu Kaimów i w pewnym momencie wybuchł. Z domu w jednej chwili zostały tylko gruzy. W akcji ratunkowej wzięło udział ponad 100 strażaków, którzy pracowali niemal dobę bez przerwy wierząc, że znajdą kogoś żywego.  

Władze Szczyrku spodziewają się dziś wielkich tłumów na pożegnaniu tej rodziny. Pamiętajmy o nich w modlitwie.

ad, KAI, Dziennik Zachodni/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap