ŚDM wielką szansą dla Kościoła w Polsce

Światowy Dzień Młodzieży w Krakowie jest też ogromną szansą nie tylko dla Kościoła, ale też wyjątkową okazją do zaprezentowania Polski wobec całego świata

Światowy Dzień Młodzieży w Krakowie jest wielką szansą dla Kościoła w Polsce, jak i dla samej Polski – uznali biskupi diecezjalni zgromadzeni 26 sierpnia na Jasnej Górze.

Biskupi postanowili, że na czele ogólnopolskiego zespołu ds. wizyty Ojca Świętego w czasie ŚDM w 2016 r. stanie kard. Stanisław Dziwisz, a krakowskim komitetem organizacyjnym pokieruje jego biskup pomocniczy Damian Muskus. W skład ogólnopolskiego zespołu ds. wizyty Ojca Świętego wejdą także m.in. przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik, Prymas Polski abp Józef Kowalczyk, metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, metropolita poznański abp Stanisław Gądecki, metropolita częstochowski abp Wacław Depo, bp Wojciech Polak, sekretarz Episkopatu i biskup radomski Henryk Tomasik, który od lat jest krajowym delegatem Episkopatu ds. Światowych Dni Młodzieży.

Członkowie ogólnopolskiego zespołu spotkają się w najbliższych miesiącach z prezydentem RP i innymi przedstawicielami najwyższych władz celem omówienia interesujących stronę państwową kwestii związanych ze Światowym Dniem Młodzieży i pielgrzymką Ojca Świętego Franciszka do Polski w 2016 r.

Najbardziej prawdopodobna datą ŚDM 2016 w Krakowie jest druga połowa lipca, gdyż sierpień ma już ustalony od stuleci rytm pieszych pielgrzymek, którego nikt nie chce zaburzać.

Duchowe przygotowania do ŚDM w Krakowie rozpocznie wędrówka krzyża Światowych Dni Młodzieży poprzez wszystkie polskie diecezje. Krzyż ten papież Franciszek przekaże Kościołowi w Polsce w Niedzielę Palmową 13 kwietnia przyszłego roku. W każdej polskiej diecezji krzyż ten przebywać będzie około 20 dni. Jest to krzyż, który został ofiarowany Janowi Pawłowi II przez młodzież podczas obchodów Roku Świętego w 1983 r. Przez rok krzyż ten przebywał w Bazylice św. Piotra, a następnie papież przekazał go organizatorom kolejnych Światowych Dni Młodzieży, którym towarzyszy on odtąd przez cały czas.

Wyznaczeni też zostaną diecezjalni koordynatorzy przygotowań do Światowego Dnia Młodzieży. Ich pierwsze spotkanie odbędzie się we wrześniu.

Abp Stanisław Budzik podkreślił w rozmowie z KAI, że zbliżający się Światowy Dzień Młodzieży w Polsce biskupi uznali ze wielką szansę dla Kościoła w Polsce. „Potrzeba nam nowego impulsu i nowego dotknięcia Ducha Świętego i właśnie Światowy Dzień Młodzieży może spełnić taką rolę” – wyjaśnił metropolita lubelski.

Przyznał też, że biskupi są świadomi, że organizacja Światowych Dni Młodzieży jest jednocześnie bardzo trudnym wyzwaniem, „które już dziś stawia nas przed mnóstwem problemów”. „Ale podejmujemy je z radością, gdyż widzimy w tym ogromną szansę duszpasterską. Tym bardziej, że nie chodzi tu o przygotowania wyłącznie do ŚDM, ale także do 1050. rocznicy chrztu Polski, do odnowy naszej wiary” – wyjaśnił.

Przyznał, że Światowy Dzień Młodzieży w Krakowie jest też ogromną szansą nie tylko dla Kościoła, ale też wyjątkową okazją do zaprezentowania Polski wobec całego świata.

Arcybiskup dodał, że ŚDM w Krakowie jest też wielką szansą dla młodzieży z Europy wschodniej, która zapewne przybędzie tu masowo. Spodziewać się można ok. 2 mln pielgrzymów z całego świata.

Abp Budzik, pytany jakie jeszcze polskie miasta odwiedzi papież Franciszek w 2016 r., odpowiedział, że Episkopat zaproponuje, aby z racji obchodów jubileuszu chrztu było to Gniezno i Poznań, Częstochowa i zapewne Warszawa. Wyjaśnił przy tym, że podobnie jak tego roku w Brazylii, papieżowi zależeć będzie na tym, aby inne elementy jego pielgrzymki do Polski nie zagłuszyły jej zasadniczego elementu, jakim jest Światowy Dzień Młodzieży.


mp / Jasna Góra

Katolicka Agencja Informacyjna


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Michał Królikowski odwołany ze stanowiska

- Odchodzę z poczuciem dobrze wykonanej pracy, uczciwego traktowania ludzi. To, co mówiono, akcentując moją tożsamość katolicką, miało wpływ na to, jak wykonywałem swoją pracę, z której jestem dumny i zadowolony – podkreślił Michał Królikowski, komentując dziś w Sejmie swoje odwołanie z funkcji wiceministra sprawiedliwości przez nowego szefa resortu Cezarego Grabarczyka. Wiceminister sam potwierdził dziś w Sejmie swoje rozstanie z resortem.

Min. Grabarczyk zapewniał dziś od rana w mediach, że powodem odwołania Michała Królikowskiego nie były poglądy byłego już wiceministra sprawiedliwości. Jednak środowiska lewicowe oraz niektóre media krytykowały Królikowskiego za zaangażowanie światopoglądowe przy tworzeniu niektórych projektów reformy prawa. Zarzucano mu m.in. także to, że jako urzędnik stał się autorem wywiadu-rzeki z abp. Henrykiem Hoserem, którym obydwaj poruszają m.in. kwestie bioetyczne w świetle wiary i wartości osób wierzących.

Również sam Królikowski w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie zaprzeczył, jakoby przyczyną jego odwołania miały być kwestie światopoglądowe.

– Minister sprawiedliwości nie przedstawił żadnego projektu, który miałby podłoże ideologiczne. Wręcz przeciwnie, nasze reformy dotyczące prawa karnego, procesu karnego, prawa restrukturyzacyjnego, spółek i reformy działalności gospodarczej mają charakter ściśle merytoryczny, pozbawiony jakichkolwiek odniesień aksjologicznych – wyjaśnił.

Jak podkreślił, był w resorcie sprawiedliwości najdłużej urzędującym wiceministrem. Wraz z min. Markiem Biernackim miał zamiar zakończyć w październiku prace nad zaplanowanymi na ten rok reformami systemu prawa. – Zabrakło nam miesiąca, a ja konsekwentnie nie jestem w stanie pracować dalej nad zmianami w prawie karnym, które by demontowały to, co przygotowywałem i realizowałem od 2009 r. – poinformował.

Królikowski nie sprecyzował, o jaką formę demontażu chodziło, gdyż – jak przyznał – nie wie, jakie decyzje w zakresie reformy prawa będzie podejmował nowy minister sprawiedliwości. – Z zapowiedzi widać, że będzie szukał porozumienia z Andrzejem Seremetem [Prokuratorem Generalnym – KAI], który był głównym krytykiem tych zmian – powiedział odwołany wiceminister sprawiedliwości.

Królikowski poinformował, że planowane zakończenie przez niego prac w październiku było umotywowane tym, że „zakończył się sens naszej misji”. – Ja nigdy nie byłem ministrem dlatego, żeby być ministrem. Misją była reforma wymiaru sprawiedliwości, największa od dwudziestolecia wojennego. To był sens naszej pracy i sens mojego bytu w ministerstwie od 2011 r., a wcześniej w Komisji Kodyfikacyjnej od 2009 r. – wyjaśnił.

Efekt swojej pracy w postaci projektów ustaw i ustaw już uchwalonych ocenił jako ogromny. – Mam nadzieję, że ostatni akord potrzebny do tego, by to wszystko zostało uruchomione, wybrzmi w działalności min. Grabarczyka – powiedział.

„Odchodzę z poczuciem naprawdę dobrze wykonanej pracy, uczciwego traktowania ludzi. Wszystko to, co państwo mówili przez te kilka lat, akcentując moją tożsamość katolicką, miało wpływ na to, jak wykonywałem swoją pracę, z której jestem dumny i zadowolony” – dodał, zwracając się do dziennikarzy.

Pytany o doniesienia, jakoby jego następczynią w resorcie miała być prof. Monika Płatek (karnistka z Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletni wykładowca gender studies, feministka), Królikowski odpowiedział: „To żart. Pani profesor nie zna się zupełnie na procesie legislacyjnym. Jest dość pobieżnym naukowcem i okazuje ostentacyjne lekceważenie swoim interlokutorom, w tym także mnie. Ja oczywiście, jeżeli pani profesor zostanie ministrem, nie odwdzięczę się jej tym samym”.

Uchylił się przy tym od odpowiedzi na pytanie, czy ewentualna nominacja prof. Płatek to decyzja ideologiczna, ale dodał, że może mieć to wpływ na dopięcie nie zakończonych przez niego reform. – Pani profesor jest kobietą o wyrazistych poglądach, wyrazistej osobowości i z pewnością różni się ze mną w sposób skrajny w ocenie spraw z zakresu prawa karnego – powiedział.

Pytany o swoje dalsze plany zawodowe, w tym ewentualny powrót do Biura Analiz Sejmowych, skąd trafił do resortu sprawiedliwości, Michał Królikowski stwierdził, że nie podjął jeszcze w tej sprawie decyzji, ale – jak stwierdził – po wykonywaniu przez trzy lata funkcji wiceministra będącego „pod ostrzałem” mediów, nie byłby w stanie kierować BAS tak, by „odbywało się to z poczuciem bezstronności jego działania”. – Tak bym działał, ale zawsze można by było mu zarzucić, że kieruje nim osoba politycznie uwikłana – chociaż jak tak się nie czuję – a dla Biura nie byłoby to dobre – uznał.

Odpowiedział też na pytanie, czy wsparłby prof. Bogdana Chazana, gdyby ten zwrócił się do niego z prośbą o pomoc prawną. – Z pewnością bym to rozważył – poinformował Królikowski.


lk / Warszawa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas