Rusza Exodus90 – duchowe ćwiczenie dla mężczyzn

90 dni bez mediów społecznościowych, używek i słodyczy oraz zbędnych zakupów. Każdego dnia - godzinna modlitwa, zimny prysznic i regularne ćwiczenia fizyczne. To tylko niektóre elementy wyzwania Exodus90, duchowego wyzwania opartego na modlitwie, ascezie i braterstwie. Tysiące mężczyzn na całym świecie, także w Polsce, rozpocznie go 4 stycznia, by do Wielkanocy odkrywać swoją wolność i budować relację z Chrystusem.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dziesiątki tysięcy mężczyzn rozpoczną w poniedziałek 4 stycznia podróż przez Wielki Post, która skończy się w Niedzielę Wielkanocną. Jak czytamy na stronie, “Exodus zapewnia ścieżkę do wolności poprzez modlitwę, ascetyzm i braterstwo”. Te trzy elementy towarzyszą 90-dniowemu wyzwaniu dla mężczyzn, Exodus90.

Początki Exodusu to program formacji seminaryjnej. Zaproponował go ks. Brian Doerr, wicerektor seminarium w Mount St. Mary’s w Emmitsburgu, w amerykańskim stanie Maryland. W czasie swojej posługi chętnie spędzał czas z klerykami, poznając ich troski i trudności. W ten sposób odkrył, że wielu z nich przystępując do święceń, nie jest tak wolnymi ludźmi, jak mogliby być. Wybrał 5 mężczyzn i zaproponował im 90-dniowe wyzwanie, które na zawsze zmieniło ich życie. Jego program oparł na tradycji wczesnego Kościoła, kładąc duży nacisk na ascezę. Po dwóch latach program ten wyszedł poza mury seminarium i do ćwiczenia zaczęli dołączać kolejni mężczyźni – tym razem świeccy. Tak powstał Exodus90.

Dziś program zrzesza ponad 35000 mężczyzn w 65 krajach na całym świecie. Dyrektorem wykonawczym projektu jest James Baxter. Jak relacjonuje Radosław Szalek, pracujący przy projekcie Exodus90 w Polsce, w ubiegłym roku w tym ćwiczeniu wzięło udział ok. 1000 Polaków, a od kiedy w grudniu uruchomiono polską stronę projektu, zainteresowanych można liczyć w dziesiątkach tysięcy. Aby uruchomić pierwszą edycję Exodusu o. Doerr organizował nawet zrzutkę, dzięki której pokryto koszty organizacji przedsięwzięcia na większą skalę.

 

90 dni to dopiero początek

Wyjaśniając liczbę dni tego wyzwania, organizatorzy przywołują badania nad neuroplastycznością mózgu, które pokazują, że zerwanie z dawnymi przyzwyczajeniami i zbudowanie nowych jest możliwe. Potrzeba na to jednak sporo czasu. Dziewięćdziesiąt dni to sprawdzian, czy dobre przyzwyczajenia nie tylko zostaną wprowadzone, ale także utrzymane. Tymi dobrymi nawykami dla chrześcijan są: życie w modlitwie, asceza i braterstwo. I do wypracowania ich i wcielenia w życie zachęca mężczyzn Exodus90.

Jak czytamy na stronie, “te 90 dni Exodusa to linia startu, nie meta”. “Rozpocznij je dobrze a pomogą ci zacząć nowe życie w wolności Jezusa Chrystusa” – zachęcają organizatorzy. Dziewięćdziesiąt dni Exodusu to okres oczyszczenia, żeby skupić się na tym co fundamentalne, co naprawdę ma znaczenie. Każdy mężczyzna przychodzi do Exodusu, szukając większej wolności, żeby mogli odpowiedzieć Panu na Jego wolę, żeby przeżywali swoje życie hojniej dla innych – mówi Radosław Szalek. W jednym ze swoich filmików ks. Brian Doerr również przyznaje, że choć Exodus nie jest dla każdego mężczyzny, to jednak “mężczyźni, którzy pomyślnie ukończyli ten 90-dniowy program, doświadczyli nagrody w postaci prawdziwej i trwałej wolności”.

 

Modlitwa, asceza, braterstwo

Czy jesteś takim duchowym przewodnikiem, jakim powinieneś być? Czy przyjaciele i rodzina mogą ufać, że podejmujesz właściwe decyzję? Czy mogą zaufać, że w dobrych i złych chwilach poprowadzisz ich tam, gdzie Pan ich wzywa? To kilka pytań, które są niejako punktem wyjściowym do pierwszego z elementów Exodus90 – modlitwy. Jak podkreślają organizatorzy to właśnie modlitwa pomaga rozwinąć “zdolność słuchania Boga”, a bez niej “praktycznie niemożliwym jest wiedzieć, gdzie Bóg cię prowadzi” oraz odczytać Boży plan dla swojego życia. Dlatego też uczestnicy tego 90-dniowego ćwiczenia podejmują codziennie godzinną modlitwę w ciszy.

Rano otrzymują także fragment z Pisma Świętego, a dokładnie z Księgi Wyjścia, opatrzony rozważaniem, które “pomoże zrozumieć czytanie danego dnia, zrozumieć na jakim etapie duchowej podróży jesteś i wprowadzić w modlitwę przed Panem na ten dzień”. “Pozostań wierny codziennej modlitwie, a rozwiniesz swoją zdolność słuchania Boga. Ta łaska i umiejętność pomogą ci przeżywać duchowe zwierzchnictwo, do jakiego Pan cię wzywa jako mężczyznę” – zachęcają organizatorzy”

Exodus90 to także asceza. Uczestnicy biorą przez 90 dni krótkie, zimne prysznice, nie używają komputera do innych celów niż praca, słuchają tylko muzyki, która pomaga “wznosić duszę do Boga”. Ponadto dwa razy w tygodniu podejmują post ścisły, a na co dzień rezygnują ze słodyczy, alkoholu, przekąsek i deserów. Jedzą regularne posiłki i mają się wysypiać – zaleca się 7 godzin snu na dobę. “Wstrzymaj się od telewizji, filmów i transmisji sportowych, od gier wideo. Od niekoniecznych zakupów. Używaj telefonu komórkowego do niezbędnej komunikacji, wyeliminuj niepotrzebne smsowanie, aplikacje i używanie internetu”. To kolejne zachęty ascetyczne dla uczestników Exodusu.

Wymagania te mają pomóc w oderwaniu się od rzeczy doczesnych i celowo obejmują tak wiele aspektów codzienności, “aby upewnić się, że nie wpadniemy z jednego zniewolenia w inne”. “Ascetyczne wyrzeczenia pomagają nam praktykować pokutę za naszą grzeszność przez konkretne zewnętrzne działania. Pozwalają nam także składać konkretne ofiary dla dobra innych, bardziej niż tylko poprzez owocną modlitwę” – czytamy na stronie.

Uczestnicy nie przechodzą Exodusu indywidualnie. Łączą się w kilkuosobowe grupy, w których doświadcza się kolejnego kluczowego elementu Exodusu – braterstwa. Jak wyjaśnia Radosław Szalek, bractwa Exodus powinny składać się z najlepiej 4-6 mężczyzn, którzy będą spotykać się co tydzień. Przyznaje, że idealnie by było, aby spotykały się osobiście, jednak wyjaśnia, że – jeśli takiej opcji nie będzie – w grę wchodzą także spotkania on line, wideokonferencje, zwłaszcza w czasie epidemii. W zaproszeniu na stronie można przeczytać, że “to nie będzie słodkie i milutkie braterstwo”, ale “braterstwo typu “to jest ten czas” z kolanami na posadzce, braterstwo, w którym odpowiedzialność zrodzi prawdziwą męskość”.

Dla niektórych, w tym dla mnie, najtrudniejszą część stanowią praktyki ascetyczne, z osławionymi zimnymi prysznicami na czele. Te jednak okazały się nie tak trudne do zrobienia jak wstrzymanie się od używania social media i w ogóle urządzeń elektronicznych (poza sytuacjami, gdzie jest to konieczne). To w tym aspekcie najbardziej doświadczyłem, jak uzależniony jestem – przyznaje Radosław Szalek. Mówi też, że dla innych mężczyzn największą trudność stanowi nowe zobowiązanie do cichej modlitwy każdego dnia, a jeszcze dla innych – doświadczenie wspólnego czasu w duchu chrześcijańskiego braterstwa z braćmi w wierze. Zauważa jednak w tym wielką wartość, ponieważ dzięki tej różnorodności “mężczyźni z różnych środowisk w różnych miejscach na drodze duchowej mogą znaleźć owoce, których szukają, jako że rozwijają swoją relację z Chrystusem przez modlitwę, ascezę i braterstwo”.

 

Odkryć prawdę o sobie

Aby wziąć udział w wyzwaniu, trzeba zarejestrować się na nie przez stronę exodus90.com/pl/ i pobrać aplikację, w której znajdują się wszystkie niezbędne informacje. Radosław Szalek wyjaśnia, że choć dostęp do pełnej wersji aplikacji jest płatny, to można skorzystać z darmowego okresu bezpłatny, więc “można zapisać się, aby przekonać się jak to działa” i później zdecydować o dalszej subskrypcji materiałów.

To, co najbardziej mnie porusza, to to, że dzięki Exodusowi mężczyźni odkrywają najgłębszą prawdę o sobie i o żywej obecności naszego Boga. który porusza, mówi i inspiruje na sposoby, których wielu z mężczyzn Exodusu wcześniej nie doświadczyło. Nie tylko dzielili się tym moi bracia z bractwa podczas cotygodniowych spotkań, ale przeżyłem to sam – mówi Radosław Szalek. To niesamowite, jak obecny dla nas Bóg potrafi być i jaką potrafi nam dać wolność, kiedy my stajemy się dla niego dostępni. To zdecydowanie największa wartość niełatwej drogi, jaką jest Exodus 90 – dodaje i zachęca: “Wszyscy są mile widziani!”.

 

os, exodus90.com, thosecatholicmen.com, /Stacja7

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

“To mój dom”. Dlaczego ludzie nie odchodzą z Kościoła?

Kocham Kościół, to mój dom, prowadzi do Boga, to odpowiedzi, które pojawiły się pod postami opublikowanymi przez ks. Dominika Dubiela SJ. Jezuita poprosił w mediach społecznościowych o podanie jednego powodu, dla którego ktoś zostaje w Kościele.

Polub nas na Facebooku!

Wiele osób zostaje ze względu na wiarę w żywego Boga obecnego w sakramentach, które dają prawdziwe życie. Inni zauważają, że nie ma wiary bez Kościoła, bo to on wskazuje, jak iść za Chrystusem. “Byłam, jestem i będę, bo wiara jest dla mnie najważniejsza. Bez Boga nie było by mnie tu gdzie teraz jestem. Jemu zawdzięczam wszystko. Chwała Panu!” – pisze jedna z komentujących na Twitterze. 

Wśród odpowiedzi nie brakuje również nawiązania do skandali wśród duchownym, jednak – jak podkreśla wielu komentujących – nie powoduje to decyzji o odejściu, ponieważ Kościół, mimo że pełen grzeszników, pozostaje nadal święty.

 


 

Inni pytają z kolei dokąd mieliby pójść? I odpowiadają, że Kościół to prawdziwy dom i nie byłoby “zbyt mądre zostać dobrowolnie bezdomnym i odejść z domu gdzie mam wszystko co jest mi do życia niezbędne”, napisał jeden z komentujących.

Pojawiają się również bardzo krótkie komentarze, w których czytamy, że ludzie po prostu kochają Kościół i nie wyobrażają sobie, aby go opuścić, nawet pomimo zła, grzechu czy niezgodności w różnych sprawach. “Zostaję. Nie zostawia się przyjaciół w tarapatach. Na dobre i na złe” – można przeczytać w innym komentarzu. 

 


 

Niektórzy odpowiadają, że nigdy nawet nie przyszło im do głowy, żeby odejść, bo w Kościele spotkali Boga, mogą uczestniczyć w Eucharystii oraz przyjmować inne sakramenty, które prowadzą do Zbawienia. Internauci podkreślają również, że zostają, ponieważ nie potrafią żyć bez Chrystusa i nie zamierzają “odrywać się od źródła, którym jest Jezus”. 

 


 

Ktoś inny napisał, że może trudniej być w Kościele niż kiedyś, jednak “nie chodzi o to, aby było łatwo, ponieważ jeśli ktoś kocha Kościół, to pozostaje mu wierny całe życie”.

“Zostaję bo wierzę, że to nasza jedyna Droga do Zbawienia. To nie oznacza, że nie widzę w Nim tego co złe i mnie to nie boli. (…) Tylko czasem nam ludziom w Kościele i naszemu zachowaniu brakuje Miłości i uważności na drugiego człowieka. Zostaję i bardzo bym chciała żeby przez moją postawę nikt z Kościoła nie odszedł” – czytamy pod postem na Facebooku.

 

Karolina Hołownia/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap