Rok od powołania Fundacji św. Józefa. “Chcemy być blisko człowieka, który doznał krzywdy”

W październiku 2019 roku Konferencja Episkopatu Polski zdecydowała o powołaniu Fundacji św. Józefa, która ma na celu pomoc ofiarom wykorzystania seksualnego w Kościele. Rok po tym wydarzeniu członkowie zarządu Fundacji - Marta Titaniec i ks. Grzegorz Strzelczyk - w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną podsumowali jej działania. "Trzeba zrobić to tak, żeby kościelny system pomocowy działał, czyli był blisko tego człowieka, który doznał krzywdy" - mówi ks. Grzegorz Strzelczyk

Polub nas na Facebooku!

W rozmowie z Dawidem Gospodarkiem Marta Titaniec wskazała, że działanie Fundacji przyniosło już pewne owoce. Jesteśmy już na etapie, że wszyscy przyznają, iż wykorzystywanie seksualne nieletnich to skandal i przestępstwo – powiedziała. Podkreśliła jednocześnie, że wciąż w związku z funkcjonowaniem Fundacji pojawia się wiele nieporozumień i “potrzebna jest zmiana mentalności”.

Prezes Fundacji opisała też obecny system pomocy osobom pokrzywdzonym i wymieniła, kto na szczeblu ogólnopolskim i w poszczególnych diecezjach jest w niego zaangażowany. Jak zauważyła, w każdej pomocy najważniejsza jest relacja człowiek – człowiek, a na szczeblu diecezjalnym “ważna jest postawa delegata, bo on pierwszy styka się z osobą pokrzywdzoną”.

Ks. Grzegorz Strzelczyk przyznał w wywiadzie, że “w różnych diecezjach bardzo różnie kwestia Fundacji została zakomunikowana, w niektórych w ogóle”, co spowodowało, że “obrosła legendami i uprzedzeniem, z którym najtrudniej walczyć w tej chwili”. Najbardziej utrudniające nam relacje, to przekonanie, że Fundacja służy do wyprowadzania pieniędzy z Kościoła, żeby wypłacać odszkodowania ofiarom – powiedział. Kolejne problemy według niego to problem z poinformowaniem kapłanów o składce, jej wysokości i celu oraz fakt, że “w momencie, w którym Fundacja powstawała, nie było na nią jasnego pomysłu”, co spowodowało wiele pytań o zasadność jej powołania. Wyjaśnił, że funkcjonowanie organizacji jest uzależnione od rozpoznanych obecnie potrzeb, a owocem prac ostatnich miesięcy będzie Regulamin Grantowy Fundacji, który ma się ukazać w styczniu.

Zapytana o system pomocy tworzony przez Fundację, Marta Titaniec wskazała na finansowanie kształcenia profesjonalistów, którzy pomagają poszkodowanym, “od specjalistycznego kursu terapeutycznego, po specjalistyczne studia podyplomowe na najlepszych uczelniach”. Jak podkreśliła z tego finansowania korzystają nie tylko duchowni. Również ks. Grzegorz Strzelczyk zaznaczył, że Fundacja św. Józefa ma na uwadze nie tylko pomoc osobom pokrzywdzonym. Wielkim “polem do współpracy” nazwałą Marta Titaniec wspólnoty świeckich, zaangażowane w pomoc ofiarom. Horyzontem, który mi się marzy, jest stała współpraca z podmiotami niekościelnymi, zajmującymi się ochroną dzieci i młodzieży. Ta niekonfesyjność jest bardzo ważna – pracujemy wszyscy razem dla wspólnego ważnego celu – powiedziała i dodała, że “współpraca z różnymi podmiotami to też kwestia budowania wiarygodności”.

Jak zauważają członkowie zarządu Fundacji, dla wielu osób, które zgłaszają się po pomoc, najważniejsza jest możliwość bycia wysłuchanym i potraktowanym poważnie. Jedna z najgorszych sytuacji, które niestety mają miejsce, to jest niedowierzanie pokrzywdzonym – powiedział ks. Strzelczyk. Marta Titaniec zauważyła, że “w każdym systemie pomocy mamy pokusę dużych liczb, sprawdzania efektywności, a słuchanie jednego człowieka nie daje spektakularnych, mierzalnych efektów”. Musimy odłożyć wskaźniki efektywności i spojrzeć na to, że ten człowiek żyje, nie ma myśli samobójczych, że wraca do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie – wyjaśniła. Nam nie chodzi o doraźny efekt. Naszym zadaniem jest stosowanie finansowego narzędzia wobec instytucji kościelnych, żeby one dostosowywały swój sposób działania do osób pokrzywdzonych – dodał ks. Strzelczyk. Trzeba zrobić to tak, żeby kościelny system pomocowy działał, czyli był blisko tego człowieka, który doznał krzywdy. Dla niego ma być dostępny zespół ludzi fachowo przygotowanych do pomocy – powiedział w wywiadzie.

Przyznał też, że pozytywnie zaskoczyło go, iż w diecezjach jest “sporo takich ludzi, którzy są w stanie poświęcić czas i siły na sprzątanie po innych, niesienie skutków nieswoich grzechów”. A robią to po prostu z miłości do Pana Jezusa i do ludzi. I to też jest pozytywne zaskoczenie – zauważył.

W rozmowie Marta Titaniec i ks. Grzegorz Strzelczyk porównali również funkcjonowanie Fundacji do systemu pomocy opisanego w przypowieści o Dobrym Samarytaninie. Cała logistyka, cały system pomocy, zajmuje czas: wzruszył się, pochylił, opatrzył rany, zorganizował pomoc. Jest potrzeba wysłuchania, które może zmęczyć, ale potrzeba też tej logistyki pomocy – poszedł do gospody, zapłacił, doglądnął – wymieniła Titaniec. Ks. Strzelczyk podkreślił natomiast, że Fundacja jest jak “kluczowa w przypowieści” gospoda. Nie ma szans, żeby ten pobity człowiek wydobrzał bez gospody i gospodarza. Oczywiście, bohaterem jest Samarytanin. Gospodarz to jest gospodarz, on ma tam dziesiątki takich przywiezionych, zgoda. Ale nie ma skutecznej pomocy bez gospody i gospodarza – powiedział.

 

os, KAI/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Diecezja opolska bez wizyty kolędowej. Zamiast niej msze za mieszkańców

Bp Andrzej Czaja wydał dekret o odwiedzinach duszpasterskich w czasie pandemii. Zachęca w nim, by zamiast tradycyjnej kolędy, która z powodu pandemii nie jest możliwa, kapłani zaprosili wiernych na msze św. w ich intencji.

Polub nas na Facebooku!

“Z żalem trzeba stwierdzić, że duszpasterskie odwiedziny kolędowe w zwyczajowej formie nie są dziś możliwe” – napisał biskup opolski.

Bp Czaja zachęca duszpasterzy, aby w trudnym czasie pandemii zastąpili odwiedziny parafian zaproszeniem ich, w mniejszych grupach, na mszę św. do kościoła, która będzie sprawowana w intencji mieszkańców poszczególnych ulic.

“Można także w jej trakcie poświęcić wodę, którą wierni przyniosą do kościoła we własnych naczyniach, a po poświęceniu zabiorą do domów. Po liturgii, jeśli warunki na to pozwalają, można poprowadzić wspólne kolędowanie. Wskazane jest też rozdanie druku modlitwy do odmówienia w domach” – zaznaczył.

Duszpasterze powinni zachęcić wiernych, by po powrocie do swoich mieszkań wraz z innymi domownikami odprawili „liturgię rodzinną” i odmówili modlitwę, której tekst otrzymali w świątyni oraz pokropili mieszkanie wodą święconą.

Informuje też, że obrazki kolędowe, kawałki poświęconej kredy czy naklejki na drzwi należy wyłożyć w kościele, aby wierni mogli je zabrać po mszy zastępującej odwiedziny duszpasterskie. “Tam, gdzie podczas kolędy istnieje zwyczaj zamawiania intencji mszalnych należy je przyjąć w inny sposób” – pisze.

W ostatnim czasie o odwołaniu w tym roku tradycyjnej wizyty kolędowej poinformowały również archidiecezja poznańska, diecezja bielsko-żywiecka, diecezja koszalińsko-kołobrzeska oraz archidiecezja katowicka.

PRZECZYTAJ: Co z tegoroczną wizytą kolędową? Diecezje odwołują lub przenoszą na inny czas

 

kh/KAI/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap