video-jav.net

Pożegnanie płk. Edmunda Brzozowskiego, weterana walk o Tobruk

Mszą św. w katedrze polowej Wojska Polskiego rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe śp. płk. Edmunda Brzozowskiego, weterana walk o Tobruk, uczestnika kampanii włoskiej i wieloletniego przewodniczącego organizacji kombatanckich, zrzeszających byłych żołnierzy 3. Dywizji Strzelców Karpackich.

Polub nas na Facebooku!

Eucharystii przewodniczył ks. ppor. Daniel Piejko, wikariusz katedry polowej. Po Mszy św. trumna została złożona w kwaterze żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Przed rozpoczęciem Mszy św. okryta biało czerwoną flagą trumna została udekorowana wstęgą Orderu Wojennego Virtuti Militari. Przy trumnie stanął posterunek żołnierzy Batalionu Reprezentacyjnego oraz członków grupy rekonstrukcyjnej w umundurowaniu żołnierzy II Korpusu Polskiego.

W homilii ks. ppor. Daniel Piejko przypomniał, że pokolenie płk. Edmunda Brzozowskiego poniosło w czasie II wojny światowej ofiarę, dzięki której dziś możemy żyć w niepodległej i wolnej Polsce. Przywołał fragmenty wspomnień płk. Brzozowskiego z frontu włoskiego. – Dzisiejsza uroczystość pogrzebowa wyrywa się schematom ceremonii żałobnych. Oto patrzymy na trumnę, w której spoczywa szlachetne ziarno, które Bóg zasiał w chwili, kiedy powołał do istnienia pana płk. Edmunda. Stajemy wobec historii życia spełnionego i pełnego pasji, życia, które nie tylko mogłoby, ale wręcz z definicji jest przykładem godnym do naśladowania – powiedział.

Kapelan zachęcił do modlitwy w intencji zmarłego. – Nie mogą nam dziś z oczu płynąć łzy smutku, ale raczej łzy wzruszenia złączonego z podziwem oraz wdzięcznością, łzy tęsknoty przepełnionej chrześcijańską nadzieją na ponowne spotkanie w Królestwie Bożym. Prośmy dziś w naszej modlitwie o radość Nieba dla wiernego żołnierza i bohatera, aby za wierną służbę Ojczyźnie ziemskiej mógł już bez końca radować się chwałą Ojczyzny niebieskiej – powiedział.

Eucharystię koncelebrował ks. Andrzej Targosz. We Mszy św. uczestniczyła rodzina zmarłego, kombatanci, młodzież ze szkół noszących imiona jednostek II Korpusu Polskiego m. in. 3. Dywizji Strzelców Karpackich. W uroczystości pogrzebowej wziął także udział Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Minister Kasprzyk przypomniał, że płk. Brzozowski jest niemal równolatkiem Niepodległej Polski, odrodzonej po 123 latach zaborów w 1918 r. – Wzrastał w atmosferze umiłowania niepodległości, szacunku dla niepodległości i wolnego państwa. Wzrastał w legendzie powstańców listopadowych i styczniowych oraz tych, którzy wytyczali granice Rzeczpospolitej i tak ukształtowany walczył później o wolną Polskę – powiedział.

Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych przywołał drogę życia i szlak bojowy płk. Brzozowskiego. Podkreślił, że zmarły „wolną i niepodległą Polskę zawsze miał w sercu”. Minister Kasprzyk wyraził wdzięczność za ofiarną pracę na rzecz wychowania młodzieży i przekazywania tradycji środowiska Karpatczyków kolejnym pokoleniom. – Do końca odbieraliśmy od Pana Pułkownika lekcję, jak kochać i szanować niepodległość. Za te spotkania, za rozmowy, za przekazywane nam wartości bardzo dziękujemy – powiedział.

Po Mszy św. trumna z ciałem płk. Brzozowskiego została złożona w kwaterze żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Edmund Brzozowski urodził się 5 stycznia 1919 r. w Jekaterynosławiu. W 1939 r. ukończył Szkołę Handlową ks. Pijarów w Lidzie. Od czerwca 1939 r. odbywał 4-miesięczne przeszkolenie na obozie junackim w okolicach Nakła, gdzie budował stanowiska obronne. Tam też zastał go wybuch II wojny światowej. W czasie działań wojennych udało mu się pieszo powrócić w rodzinne strony, do miejscowości Oszmiana na Nowogródczyźnie, okupowanej przez wojska sowieckie.

W pierwszych dniach stycznia 1940 r. został aresztowany przez NKWD i osadzony w więzieniu brzeskim, a następnie przewieziony do Homla. Po 6 miesiącach śledztwa został skazany jako „niebezpieczny element” na 5 lat obozu pracy. Karę odbywał w obozach w Republice Komi, pracując przy budowie kolei żelaznej. Na mocy porozumienia Sikorski-Majski został zwolniony z obozu i 14 września 1941 r. w miejscowości Tockoje ochotniczo wstąpił w szeregi tworzącej się na terenie ZSRR Armii Polskiej pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Po wcieleniu do 3. Dywizji Strzelców Karpackich, 7 grudnia 1942 r. został skierowany do Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty w Qaiarze w Iraku. Po ukończeniu szkolenia w marcu 1943 r. został awansowany na starszego strzelca podchorążego. W grudniu 1943 r. został wraz z jednostką przeniesiony na teren Włoch, gdzie do grudnia 1944 r. brał udział w ciężkich walkach z Niemcami w całej kampanii włoskiej. Walczył m.in. pod Castel de Sangro, pod Monte Cassino, na Linii Gustawa, na Linii Gotów, w Północnych Apeninach, nad rzeką Senio. W dniu 9 stycznia 1945 r. został oddelegowany do Dywizyjnego Centrum Wyszkolenia, gdzie pełnił obowiązki dowódcy plutonu, a następnie dowódcy kompanii. Z dniem 1 stycznia 1946 r. został mianowany na stopień porucznika. Zdemobilizowany w dniu 25 października 1948 r., pozostał na emigracji w Wielkiej Brytanii, gdzie działał w organizacjach polonijnych i kombatanckich. Przez 17 lat był członkiem Zarządu Głównego Związku Karpatczyków 3 DSK w Londynie.

W 2006 r. powrócił na stałe do Polski i aktywnie zaangażował się w działalność społeczną i kombatancką w Stowarzyszeniu Byłych Żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie „Karpatczycy” (od 2009 r. był jego przewodniczącym). Był m.in. gospodarzem Międzynarodowego Zjazdu Karpatczyków zorganizowanego w 2012 r. Aktywnie wspierał też inicjatywę powołania do życia Stowarzyszenia Żołnierzy i Przyjaciół Wojsk Górskich „Karpatczycy”, zawiązanego dla podtrzymywania i promowania idei karpackich oraz propagowania historii tradycji polskich jednostek górskich. Na zjeździe założycielskim w 2013 r. w Kłodzku płk Edmund Brzozowski został wybrany Prezesem Honorowym Stowarzyszenia.

W miarę możliwości zdrowotnych brał czynny udział w uroczystościach patriotycznych, organizowanych w kraju i za granicą, podczas których z dumą reprezentował kombatantów – byłych żołnierzy 3. Dywizji Strzelców Karpackich.

Chętnie też dzielił się z młodym pokoleniem Polaków swoimi przeżyciami z okresu walk o niepodległość, wspierając inicjatywy inspirujące „spotkania pokoleń”. Uczestniczył w działalności Stowarzyszenia Klubu Przyjaciół Szkół i Organizacji Monte Cassino, brał udział w Sejmikach Szkół Karpackich czy spotkaniach z młodzieżą w ramach projektu „żywa lekcja historii” w Garwolinie.

Uhonorowany Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Monte Cassino oraz wieloma innymi odznaczeniami polskimi i brytyjskimi.

KAI/ad

Z KRAJU

Prawdziwy synod zaczyna się dla nas w poniedziałek

O najbardziej dyskutowanych tematach podczas Synodu, osobistych spotkaniach z Franciszkiem opowiada agencji KAI abp Grzegorz Ryś, jeden z polskich ojców synodalnych.

Polub nas na Facebooku!

Krzysztof Tomasik (KAI): Które spośród podejmowanych na Synodzie tematów budziły najwięcej dyskusji i pokazywały największą różnorodność doświadczeń, a które były przyjmowane jednomyślnie?

Abp Grzegorz Ryś: Największej klarowności domagali się ojcowie afrykańscy w kwestii rodziny, w sensie nauczania Kościoła. Wbrew wszelkim innym obecnym we współczesnym świecie pojęciom, małżeństwo to oczywisty związek kobiety i mężczyzny, połączonych miłością i powołanych do przekazywania życia. Dla nich żadne inne rozumienie małżeństwa i rodziny jest nie do przyjęcia, nawet gdy w ich środowiskach są małżeństwa poligamiczne. Podkreślali, że młodzi ludzie potrzebują klarownego nauczania w kwestiach fundamentalnych.

Mocno dyskutowana była też kwestia synodalności Kościoła, jak ją rozumieć?

– Kwestia ta pojawiła się pod koniec synodu. Duża część ojców synodalnych pochodziła ze świata anglosaskiego. Dla tego kręgu kulturowego synodalność rozumiana jest zazwyczaj w duchu anglikańskim. Dlatego ich zdaniem termin ten mógłby być w ich Kościołach opacznie rozumiany i domagali się jego sprecyzowania. Uznano, że synodalność znaczy przede wszystkim to, że mamy być wszyscy odpowiedzialni za Kościół i nie wolno nam też mylić kościelnej synodalności z demokracją, która na przykład mogłaby dopuszczać głosowanie nad dogmatami czy zasadami moralnymi. Podkreślono, że Kościół jest jednym ciałem Chrystusa i każdy ma w nim swoje miejsce i rolę do spełnienia.

Na ile problemy, którymi żyje dziś Kościół, np. pedofilia, skandale seksualne, LGBT, migracja, miały wpływ na przebieg obrad i były w nich podejmowane?

– Ważne były tematy migracji i pedofilii. Kwestia pedofilii była podjęta szeroko i bardzo poważnie, czemu daje wyraz dokument końcowy synodu. Dlaczego ten temat był tak ważny? A mianowicie dlatego, że Kościół zwraca się do młodych ludzi zakładając, że pragną z nim rozmawiać, zadawać pytania i wysłuchać jego odpowiedzi. Dlatego powinniśmy być wiarygodni i godni zaufania, gdy chodzi o odpowiedzi na ich istotne pytania życiowe. Niestety okazaliśmy się niewiarygodni. Zgonie z postawą chrześcijańską grzech mojego współbrata jest też moim problemem. Nie mogę się od niego odwracać mówiąc, że to nie moja sprawa. Chrystus umarł za nasze grzechy, czyli pokazał, że moje grzechy nie są moją prywatną sprawą i wziął nasze winy na siebie. Ktoś kto nie chce tak postępować wyklucza się z logiki Ewangelii. Jest to nasz wspólny problem. Niektórzy ojcowie synodalni mówili, że w ich krajach nie ma problemu pedofilii. Papież odpowiadał im, że nawet gdy nie macie tego problemu to mamy go wszyscy jako wspólnota.

Kościół jest przekonany, że orędzie jakie ma do przekazania jest niesłychaną Dobrą Nowiną dla młodego człowieka. Zresztą jest to najlepsza Dobra Nowina jaką młody człowiek może usłyszeć. Naszym obecnym wielkim problemem jest to, że spotykając się z młodym człowiekiem już na początku musimy przede wszystkim zdobyć jego zaufanie. Zaznaczmy, że Kościół zawsze będzie matką dla młodego człowieka nawet, gdy jego słudzy zdradzili Jezusa. Znalazło to wraz w końcowej części dokumentu, w którym dziękujemy wszystkim ludziom, którzy się odważyli postawić publicznie sprawę pedofilii, zwłaszcza ofiarom, które odważyły się mówić o swoim dramacie, który często dotyka całego ich życia. Dziękujemy także wszystkim osobom duchownym, którzy godnie posługują młodym ludziom.

A migracja?

– Były chyba najważniejszym tematem jeśli chodzi o ilość czasu jaki im poświęcono. Migracja dotyczy zwłaszcza młodych w Afryce i w niektórych krajach azjatyckich. Większość Afrykańczyków nie ma szans na godną przyszłość w swoich krajach i środowiskach i dlatego emigrują. Mówi się nawet o 80 proc. młodych afrykańskich migrantach. Albo migrują w ramach kontynentu albo starają się dotrzeć do świata zachodniego. Wiąże się to dla nich z dramatycznymi konsekwencjami. Będąc niewykształceni i nieprzygotowani do życia na Zachodzie bardzo często stają się ofiarami rozmaitych gangów, które robią z nich niewolników. W tym kontekście dramatycznie zabrzmiał głos kard. Vincenta Nicholsa, który powiedział, że obecnie żyjemy w świecie, w którym jest ok. 40 mln niewolników, wśród których absolutną większość stanowią młodzi ludzie. O tym mówili też biskupi z Afryki, autentycznie zatroskani o swój lokalny Kościół i środowisko, w którym żyją. Niestety w Polsce mało się mówi o dramacie migracji młodych ludzi.

Kolejny ważny temat to seksualność…

– Jest to bardzo ważna sfera życia młodego człowieka. Kościół nie może się tym nie zająć, gdyż Ewangelia także odnosi się do naszej seksualności. W debacie synodalnej podkreślano, że nie można opisać całej rzeczywistości człowieka tylko przez pryzmat płci, czy orientacji seksualnej, gdyż to nie określa istoty bycia człowiekiem. Z drugiej strony Kościół nie musi wymyślać jakiejś nowej nauki na temat seksualności, bo ma przecież wielkie nauczanie papieżyna ten temat. Zostało to wyraźnie uwzględnione w dokumencie końcowym, który przywołuje m. in. “Humane vitae” Pawła VI, czy liczne pisma na ten temat Jana Pawła II. Przywołano jego pojęcie “teologii ciała” a także “Deus caritas est” Benedykta XVI i “Amoris letitia” papieża Franciszka. W dokumencie zawarto piękny wykład o ludzkiej seksualności. W tym kontekście też mówiono o towarzyszeniu ludziom o skłonnościach homoseksualnych.

Dlaczego punkt 150 dokumentu końcowego: “Seksualność: słowo jasne, wolne, prawdziwe” nie znalazł aprobaty aż 65 ojców synodalnych?

– Myślę, że dla tych ojców było nie do przyjęcia wspominanie o homoseksualizmie, gdyż ich zdaniem nie powinniśmy mówić o tożsamości człowieka poprzez pryzmat jego seksualnej orientacji ponieważ nie determinuje ona tożsamości osoby ludzkiej.

Który z głosów z innych krajów, świadectwo, apel, powinien zostać usłyszany w Polsce?

– Takich głosów było wiele. Dla mnie najbardziej wstrząsającym był głos biskupa z Pakistanu, który mówił o męczeństwie 19-letnigo mężczyzny ukamienowanego za to, że nie wyrzekł się wiary. Kamienowano go etapami. Za każdym razem żądano od niego by zaparł się Chrystusa. Widzimy, że męczeństwo to nie historia z dalekiej przeszłości, ale ma miejsce aktualnie i w Kościele i w świecie.

Wielu Ojców Synodalnych chwaliło możliwość spotkania i rozmów w przerwie obrad ze współbraćmi biskupami i audytorami z całego świata. Czy jest takie spotkanie, rozmowa, które Księdza Arcybiskupa najbardziej poruszyło, zainspirowało?

– Również wielu ojców chwaliło sobie możliwość podejścia i porozmawiania z papieżem. Prawie zawsze przed rozpoczęciem obrad papież nas witał w korytarzu oraz była możliwość porozmawiania z nim podczas przerw. Sam rozmawiałem z nim dwukrotnie. Niezwykle ekscytująca była praca w grupach językowych. Gdyby policzyć czasowo to więcej czasu spędziliśmy w grupach niż podczas kongregacji na auli synodalnej.

O czym Ksiądz Arcybiskup rozmawiał z papieżem Franciszkiem?

– O Kościele (śmiech). Opowiem o jednym spotkaniu z papieżem. Znam bardzo dobrze księdza Toniego Figueredo, którego przed laty spotkałem w Londynie, a który jest teraz jednym z bardzo bliskich współpracowników Franciszka. Rozmawialiśmy we trzech i poruszyliśmy temat niepełnosprawności młodych ludzi, co dobitnie zostało ukazane w dokumencie końcowym synodu, w którym zawarto apel, aby mogli się oni aktywnie angażować się w życie Kościoła, podejmując na przykład misję katechistów.

Powracając do rozmowy z papieżem. W pewnym momencie Toni ze śmiechem powiedział, że wszyscy trzej mamy coś wspólnego z niepełnosprawnymi. Franciszek zapytał: “A co takiego?” Toni odpowiedział: “Ojciec Święty ma kłopoty z nogą, biodrem i kręgosłupem. Ja mam kłopoty z niepełnosprawną ręką. A arcybiskup Ryś nie widzi na jedno oko. Franciszek odparł: “A to ci dopiero teologia ciała” (śmiech).

To był pierwszy Synod Biskupów z udziałem Księdza Arcybiskupa. Czy zawarł Ksiądz Arcybiskup jakieś bliższe więzi ze współbraćmi w biskupstwie?

– Zawarłem świetne kontakty z osobami z mojej grupy językowej, m. in. z arcybiskupami Melbourne i Sydney, a także niezwykłymi biskupami reprezentującymi Kościół w Irlandii, który mierzy się od lat z wielkimi problemami. Na prawdę doświadczyłem z nimi wielkiej syntonii.

Co teraz po synodzie?

– Dla mnie najważniejsze jest teraz, co się wydarzy po synodzie. Przypomnijmy, że mieliśmy wiele wydarzeń go poprzedzających. Co trzeba podkreślić, że przez cały czas synodu towarzyszyli nam młodzi ludzie z Polski. To było piękne doświadczenie bycia razem.

Teraz z podobną energią, jak przed synodem, musimy spotykać się z młodzieżą, mówić, co się wydarzyło i co mamy wspólnie robić dalej w duchu całego doświadczenia wyniesionego z debat w Watykanie. Jeden z ojców podczas czytania dokumentu końcowego w sobotę, dzień przed zakończeniem synodu w niedzielę, powiedział nam: “Prawdziwy synod zaczyna się dla nas w poniedziałek”.

Czy i kiedy można oczekiwać posynodalnej adhortacji?

– Nie tylko można, ale trzeba. Co warto zaznaczyć, że Ojciec Święty zlecił publikację dokumentu końcowego, a co nie zawsze miało miejsce w historii synodów. Zresztą eksperci synodalni zwracali nam uwagę, ażeby nie walczyć o każde słowo w dokumencie końcowym, ponieważ w ciągu kilku miesięcy można się spodziewać, że papież napisze adhortację. Podziwialiśmy Franciszka, gdyż był na prawie wszystkich spotkaniach plenarnych. Ma zatem obfity materiał do napisania dokumentu, który będzie wytyczał drogi Kościoła i młodzieży na przyszłość.

Rozmawiał Krzysztof Tomasik, KAI