Pierwsze dziecko w Oknie Życia w Świdnicy

W Świdnicy pierwszy raz od powstania “Okna Życia” - 9 lat temu - pozostawiono noworodka. Jest to chłopczyk. Dziecko zostało znalezione wieczorem w piątek, 27 września, o godz. 19.41.

Polub nas na Facebooku!

Pierwsze dziecko w Oknie Życia w Świdnicy
W Świdnicy pierwszy raz od powstania “Okna Życia” - 9 lat temu - pozostawiono noworodka. Jest to chłopczyk. Dziecko zostało znalezione wieczorem w piątek, 27 września, o godz. 19.41.

Świdnickie “Okno Życia” znajduje się w budynku przedszkola sióstr prezentek, przy ul. Piekarskiej.

– To wielka radość dla nas, jesteśmy wdzięczni matce, że urodziła dziecko, że chłopczyk został uratowany, szczególnie dzisiaj kiedy wiele nienarodzonych dzieci jest zabijanych. Był to piękny monet, bo jedno życie zostało uratowane. Dziękujemy matce, że zaufała nam oddając chłopczyka do „Okna Życia” – mówiła  s. Bernadetta, przełożona, dyrektor Przedszkola Publicznego Zgromadzenia Sióstr Prezentek.

To właśnie siostra Bernadetta odebrała noworodka z „Oka Życia”. – Po usłyszeniu alarmu wbiegałam do pomieszczenia, w którym znajduje się „Okno Życia”, zobaczyłam tam owiniętego w piękny kocyk noworodka. Zabrałam dzieciątko, był to czyściutki, zadbany chłopczyk, bardzo szybko przyjechało pogotowie. W międzyczasie oddałam dziecko w opiekę Matce Bożej. Była wielka radość, bo dar życia to coś pięknego.

“Okno Życia” to specjalnie przygotowane miejsce, w którym każda matka może anonimowo zostawić nowo narodzone dziecko, nie narażając jego lub siebie na niebezpieczeństwo. Okno otwiera się z zewnątrz. W środku jest miejsce na pozostawienie niemowlęcia. Zamontowane jest tam ogrzewanie oraz wentylacja. Po otwarciu okna uruchamiana jest sygnalizacja, która dyskretnie wzywa znajdujących się w pobliżu opiekunów. W diecezji świdnickiej znajdują się dwa okna życia. Jedno w Świdnicy przy ul. Piekarskiej 2, a drugie w Kłodzku. przy ul. Wandy 6. Świdnickie „Okno Życia” istnieje od 2010 roku.

KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Jan Kobuszewski: Nie dostrzegamy chwil szczęścia

Dziś rano w Warszawie w wieku 85 lat zmarł wybitny aktor Jan Kobuszewski - oddany czciciel ks. Jerzego Popiełuszki, który znał osobiście tego świętego kapłana. "Nie dostrzegamy chwil szczęścia, natomiast bardzo akcentujemy wszystkie smutne momenty" - mówił w wywiadach.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jan Kobuszewski: Nie dostrzegamy chwil szczęścia
Dziś rano w Warszawie w wieku 85 lat zmarł wybitny aktor Jan Kobuszewski - oddany czciciel ks. Jerzego Popiełuszki, który znał osobiście tego świętego kapłana. "Nie dostrzegamy chwil szczęścia, natomiast bardzo akcentujemy wszystkie smutne momenty" - mówił w wywiadach.

Śp. Jan Kobuszewski przychodził na odprawiane przez ks. Jerzego Msze za Ojczyznę. Często rozmawiali. Ostatni raz widzieli się 2 tygodnie przed porwaniem i śmiercią ks. Jerzego Popiełuszki.

 

Gdy wychodziliśmy, przeżegnał się i pobłogosławił mnie. A potem powiedział: “Panie Janku, oni mnie zamordują”

– wspominał pan Jan. Wiele razy był później widziany przy grobie ks. Jerzego oraz na Mszach św. w kościele św. Stanisława Kostki, z którym męczennik był związany. 

Śp. Jan Kobuszewski wiele razy mówił w wywiadach o swoim odejściu od wiary w okresie młodości oraz o powrocie do Pana Boga, który nastąpił tuż przed poważną chorobą, jaką przeszedł. Chorował wówczas na raka.

 

W chorobie opieka Boska dała wyraźnie znać o sobie. Wyzwoliła mnie z lęku przed rakiem, przed odejściem. To jest najważniejsze wsparcie, takie, jakie daje Bóg

mówił.

 

W wywiadach wspominał również swoje katolickie wychowanie i płynące pod znakiem nieustannej modlitwy lata okupacji.

 

Z ojcem w czasie okupacji chodziłem na nabożeństwa majowe i czerwcowe, duże wrażenie robiły na mnie procesje

Wspominał wspólną modlitwę z sąsiadami przed obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej, który widział w podwórkowej kapliczce domu przy ul. Skorupki. Obraz powiesiła tam mama pana Jana.

 

Maryja wysłuchała próśb, bo centrum Warszawy było niemalże zmiecione z powierzchni, ale dom przy ul. Skorupki w połowie ocalał  

W wywiadach mówił również:

 

Nie dostrzegamy chwil szczęścia, natomiast bardzo akcentujemy wszystkie smutne momenty. Porażek i nieszczęść i tak nie unikniemy, a chwile szczęścia… są takie rzadkie, że naprawdę cieszmy się, gdy są.

 

Jan Kobuszewski przyszedł na świat 19 kwietnia 1934 r. w domu na warszawskim Bródnie – tym samym, w którym dziś mieści się Dom Kultury Świt naprzeciwko kościoła Matki Bożej Różańcowej. 

Ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza, uczęszczał do Państwowej Szkoły Dramatycznej Teatru Lalek. Dwukrotnie zdawał do PWST w Warszawie, którą ukończył w 1956. Aktor warszawskich teatrów Młodej Warszawy (1956–1957), Klasycznego (1957–1958), Polskiego (1958–1964), Wielkiego (1964–1969), Polskiego (1969–1975) oraz Teatru Nowego w Łodzi (1975–1976) i Teatru Kwadrat w Warszawie (1976–2013).

Związany z ZAKR oraz kabaretami Dudek i Olgi Lipińskiej. Wystąpił w ok. 2 tysiącach programów telewizyjnych. Współgospodarz (razem z Janem Kociniakiem) pierwszego cyklicznego, satyrycznego programu telewizyjnego Wielokropek (od 1963). Także odtwórca roli tytułowej w pierwszym polskim serialu telewizyjnym Barbara i Jan. Narrator popularnego cyklicznego, humorystycznego programu telewizyjnego Bajka dla dorosłych. Dziadek Jacek Maria Poszepszyński ze słuchowiska radiowego Rodzina Poszepszyńskich. W latach 1997–2002 na antenie telewizji Polsat współprowadził, razem z Jerzym Petersburskim jr., program rozrywkowy Macie, co chcecie.

W 1956 zawarł związek małżeński z Hanną Zembrzuską, mają jedną córkę. Jest wujem aktora Wiktora Zborowskiego.

 

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!

 

ad/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap