Pandemia nie jest karą Bożą! – przypomina Prymas Polski

Nie powielajmy fałszywych informacji i przerażających proroctw. Pandemia nie jest karą zesłaną na nas przez Boga - podkreśla w specjalnym przesłaniu na czas koronawirusa abp Wojciech Polak, Prymas Polski.

Polub nas na Facebooku!

„Gdyby miesiąc temu ktoś mi powiedział, że będziemy sprawować Msze św. wielkopostne i nabożeństwa wielkopostne bez udziału wiernych, nie uwierzyłbym, nie potrafiłbym sobie nawet tego wyobrazić, a jednak tak się stało i jest to bolesnym faktem” – przyznaje abp Polak dodając, że wszyscy widzimy i wiemy, że epidemia się rozszerza, że jest coraz więcej zakażonych i zmarłych i nikt dziś nie potrafi powiedzieć, co będzie w najbliższych dniach, a nawet tygodniach.

„Dlatego chciałbym was wszystkich prosić o zachowanie ostrożności i spokoju, tak, jak dajemy temu świadectwo w tych ostatnich dniach” – apeluje Prymas.

„Bardzo dziękuję za solidarność i odpowiedzialność. Bardzo dziękuję wiernym za zrozumienie i dostosowanie się do ograniczeń. Są one dla nas wszystkich trudne i bolesne, ale konieczne” – podkreśla metropolita gnieźnieński prosząc jednocześnie o niepowielanie fakenewsów i tym samym nie podsycanie strachu.

„Wiem, że pojawiają się różne głosy, fałszywe informacje, a nawet przerażające proroctwa. Proszę i apeluję! Nie powielajmy ich. Nie bójmy się. Jesteśmy w rękach Boga. On nie zostawia nas samych w momentach doświadczenia, choroby czy cierpienia. Pan nie przychodzi do nas jako epidemia. Pandemia nie jest karą zesłaną na nas przez Pana Boga. On jest Miłością, także tą, która w takich właśnie chwilach rodzi w nas sąsiedzką pomoc, solidarność, ale też odpowiedzialność i wzajemną modlitwę za siebie” – mówi abp Polak.

Dziękuje też wszystkim, którzy mimo obaw i naturalnego niepokoju służą teraz innym wykonując swoją pracę.

„Codziennie modlę się za was wszystkich, zwłaszcza za chorych, objętych kwarantanną, przeżywających lęk i strach przed chorobą. Modlę się za zmarłych. Modlę się za was i za waszych bliskich w mojej kaplicy rano przez Jezusem, a wieczorem łącząc się o 20.30 wraz z wszystkimi w modlitwie różańcowej. Wołajmy razem o zmiłowanie Pana i ustanie epidemii, a dla nas wszystkich o ducha wzajemnej miłości i pociechy. Niech nam Bóg błogosławi. Niech Jezus ma nas w swojej opiece” – mówi na koniec Prymas Polski.

ad, KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Z KRAJU

Szyją maseczki, wysyłają jedzenie lekarzom. Krakowski szpital otoczony dobrem

Wystarczył jeden komunikat o tym, że kończą się maseczki, a już zgłosiły się firmy i indywidualni ludzie, aby wspomóc szpital w potrzebie. "W grupie siła. Mówimy tak, bo przekonujemy się o tym codziennie" - pisze personel Szpitala Specjalistycznego im. Żeromskiego w Krakowie.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Od kilku dni Szpital funkcjonuje jako tzw. Szpital jednoimienny, dedykowany do pomocy pacjentom zarażonym koronawirusem oraz tych z podejrzeniem zarażenia. Już w ubiegłym tygodniu dyrektor szpitala zaapelował o pomoc w związku z dużymi niedoborami niezbędnych środków ochrony, takich jak maseczki. Pomoc pojawiła się niemal od razu. Sieć restauracji zaczęła przysyłać bezpłatne obiady dla personelu medycznego, inne firmy przysłały zapasy maseczek i środków czystości do dezynfekcji. I choć sprzętu nadal brakuje, szpital już teraz okazuje wdzięczność i dziękuje.

“To prawda, środków do ochrony osobistej nie mamy za wiele. Brakuje wszystkiego: maseczek chirurgicznych, fartuchów izolacyjnych, pościeli jednorazowej, rękawic, kombinezonów barierowych. Staramy się, aby personel i pacjenci czuli się bezpiecznie i dlatego robimy wszystko, aby szpital funkcjonował jak należy. Tym bardziej pomoc Państwa jest bezcenna! Dziękujemy za to, że jesteście z nami” – napisano na Facebooku.

Wymieniono dalej obiady, które sieć Rodzinne Restauracje zadeklarowała przysyłać codziennie przez najbliższych 30 dni. Śmietanka Nowohucka wysłała zupy szpinakowe dla innej grupy z pierwszej linii ognia,a mianowicie lekarzy, pielęgniarek i ratowników z Oddziału Ratunkowego. Lokalne pizzerie, kebaby, piekarnie i nawet cukiernie dbają o pozostały personel.  Firmy, spółki, fundacje, osoby prywatne, publiczne i anonimowe. Ktoś chce sprowadzić maseczki, ktoś je chce szyć, jeszcze ktoś inny chce przekazać pieniądze bądź je zbierać na zakup niezbędnych rzeczy.

– Wzruszenie, duma, nie wiem jak określić uczucia. Jest to niesamowite, że ktoś wpadł na pomysł nas wesprzeć. I to tak smacznie – mówi Katarzyna Owczarczyk, pielęgniarka oddziałowa Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii.

Podobne inicjatywy są także organizowane w innych miastach Polski.

ad/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap