Obrazek “Jezu, ufam Tobie” z Łagiewnik może trafić w Twoje ręce!

Przed Niedzielą Miłosierdzia na znak duchowej łączności sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach chce rozesłać do wszystkich czcicieli Bożego Miłosierdzia, którzy nie będą mogli przybyć do Krakowa, obrazki z wizerunkiem „Jezu, ufam Tobie”

Polub nas na Facebooku!

– Za kilka dni obchodzić będziemy Święto Miłosierdzia. W tym roku, z powodu pandemii, pielgrzymi nie zgromadzą się w Łagiewnikach. Chcemy jednak – poprzez różne znaki i inicjatywy – łączyć się we wspólnej modlitwie – mówi Małgorzata Pabis, rzecznik łagiewnickiego sanktuarium. Rzecznik prasowy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia informuje, że symbolicznym znakiem duchowej łączności z pielgrzymami, którzy w tym roku nie będą mogli przybyć do Łagiewnik będzie okolicznościowy obrazek.

Na jednej stronie znajduje się obraz Jezusa Miłosiernego z podpisem „Jezu, ufam Tobie”. Z drugiej strony znajduje się tekst Aktu zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu i zdjęcie przedstawiające prezbiterium bazyliki Bożego Miłosierdzia z tabernakulum w kształcie kuli ziemskiej. – Ufamy, że ten obrazek będzie piękną pamiątką duchowego udziału w tegorocznym Święcie Miłosierdzia – mówi Małgorzata Pabis.

Wszyscy, którzy chcieliby otrzymać taki obrazek pocztą, proszeni są o kontakt
– mailowy na adres [email protected]
– lub telefoniczny na numer telefonu: (+48) 12-252-33-11 (w godzinach 9.00-15.00)

W „Dzienniczku” s. Faustyna Kowalska zapisała słowa, które usłyszała od samego Jezusa. O tym wizerunku powiedział On „Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie” (Dz. 327). W innym miejscu s. Faustyna zapisała obietnicę „Przez obraz ten udzielać będę wiele łask dla dusz, a przeto niech ma przystęp wszelka dusza do niego” (Dz. 570).

Akta zawierzenia, który znajduje się na pamiątkowym obrazku to modlitwa, którą w 2002 roku modlił się w Sanktuarium łagiewnickim św. Jan Paweł II.

Święto Miłosierdzia Bożego obchodzone jest w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Po raz pierwszy wpisał je do kalendarza liturgicznego kard. Franciszek Macharski. W 1995 roku na prośbę Episkopatu Polski Jan Paweł II w 1995 roku wprowadził to święto dla wszystkich diecezji w Polsce, a 5 lat później ustanowił je dla całego Kościoła na świecie.

W tym roku, z racji epidemii, w obchodach Święta Miłosierdzia można wziąć udział za pośrednictwem transmisji. Uroczystą sumę odpustową o godz. 10.00 sprawował będzie metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Msza św. będzie transmitowana w TVP1 i TVP POLONIA.

KAI, os

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Z KRAJU

Dominikanki ratują DPS w Bochni. “To nasza odpowiedź na pytanie: Czy kochasz mnie więcej?”

10 sióstr dominikanek i tarnowski misjonarz ratują dramatyczną sytuację w Domu Pomocy Społecznej w Bochni. Tuż przed świętami do szpitala i na kwarantannę trafił cały tamtejszy personel. – Czujemy się dobrze, najważniejsze jest to, że możemy dać siebie drugiemu człowiekowi. Pensjonariusze już pytają, czy zostaniemy z nimi, kiedy skończy się pandemia – opowiada jedna z pomagających s. Julietta Homa.

Polub nas na Facebooku!

“Siostro, w moim DPS nie ma już kto pracować! Pracownicy są na kwarantannie. Błagam siostry o pomoc, bo Mieszkańcy zostaną sami”. Z taką prośbą w Wielki Piątek z siostrami dominikankami skontaktował się starosta bocheński Adam Korta. Z ponad stuosobową grupą pensjonariuszy zostały zaledwie dwie osoby. Jeszcze tego samego dnia do pomocy zgłosiło się 7 sióstr z Krakowa i z Białej Niżnej, później dołączyły kolejne. Ze wsparciem do Bochni pojechali także krakowscy bracia dominikanie oraz misjonarz z diecezji tarnowskiej, ks. Piotr Dydo-Rożniecki.

Siostry szybko uruchomiły zbiórkę funduszy na środki ochrony osobistej. – Wszyscy się tam zamykają z Podopiecznymi, nie wiadomo jak długo. Ale brakuje sprzętu ochronnego, a nie możemy pozwolić, żeby zostali bez podstawowych środków opieki – relacjonowały na swoim facebookowym profilu siostry dominikanki z Broniszewic. W sobotę wszystkie pomieszczenia DPS-u zostały zdezynfekowane, a w niedzielę wielkanocną sytuacja była już o wiele stabilniejsza.

Przełożona dominikanek, s. Aleksandra Zaręba, przyznaje w rozmowach z dziennikarzami, że starała się przygotować siostry na ewentualność większej pomocy w czasie epidemii. – Kiedy zaczynała się epidemia, pisałam do sióstr, że podporządkowujemy się wszystkim nakazom państwowym, kościelnym, pozostajemy w klasztorach, modlimy się więcej. Ale już wtedy pisałam, że należy się spodziewać, że za jakiś czas Pan Bóg zażąda od nas czegoś więcej, że trzeba będzie wyjść i pomagać. I ten czas myślę przyszedł właśnie. W życzeniach świątecznych na swojej stronie siostry dominikanki zauważają, że to “Przedziwna Wielkanoc… puste kościoły, a Zmartwychwstałego głosi się walcząc o życie”.

Jedną z sióstr, które pojechały do Bochni, jest s. Julietta Małgorzata Homa. Na swoim facebooku napisała, że ich obecność w Bochni to odpowiedź na ewangeliczne pytanie “czy kochasz mnie bardziej?”, które Jezus zadaje im przez sytuację DPS-u. – Jesteśmy dzięki temu, że nasza Matka Generalna przyjęła wyzwanie. Jesteśmy, bo wiedziałyśmy, że otoczy nas łańcuch modlących się. Dziękujemy wszystkim, którzy nas na różny sposób wspierają –  pisze s. Julietta. Na swoim facebookowym koncie s. Julietta zamieściła przejmujący obraz, na którym osoby w kombinezonach, maseczkach i przyłbicach ochronnych niosą ciało zmarłego Jezusa.

 

 

W rozmowie z KAI s. Julietta przyznaje, że sytuacja w placówce poprawia się. – Jest coraz bezpieczniej dla nas, mamy też większą praktykę jak organizować pracę. Nasza wydajność fizyczna, psychiczna i duchowa jest znacznie większa. Przyszłyśmy w trudnym momencie, bo w sobotę była dezynfekcja budynku. Spędziliśmy wspólnie dużo czasu w namiocie. Podopieczni wiedzieli, że to dla ich dobra i mówili, że damy radę – mówi siostra.

Razem z siostrami w DPS-ie pomaga ks. Piotr Dydo-Rożniecki, misjonarz pochodzący z Mielca. Spowiada, przewodniczy Mszom św., jest także opiekunem chorych i pielęgniarzem. – Czujemy się dobrze. Pracujemy po osiem godzin. Podziwiam siostry dominikanki, które odpowiedziały na prośby, kiedy zabrakło personelu. Udało im się zorganizować tę pracę, poznać podopiecznych. Nie żałuję, że przyszedłem. O sytuacji w DPS-ie dowiedziałem się z mediów. Skoro teraz nie mogę wrócić na misje do Kazachstanu, to w Bochni mam swoją misję – mówi tarnowski misjonarz. W rozmowie z Gościem Niedzielnym ks. Piotr przyznaje, że nie wie, jak długo będzie potrzebna pomoc w DPS-ie. – Może miesiąc? Pewnie do czasu, kiedy sytuacja się wyklaruje, wyjaśni i kiedy znajdzie się stały personel. Nie myślimy o tym, nie patrzymy na kalendarz – wyjaśnia misjonarz.

Starosta bocheński, u podopiecznych, którzy pozostali w placówce, wyniki testów na koronawirusa są negatywne. To 89 osób w podeszłym wieku oraz 37 osób z chorobami psychicznymi.  Placówka nadal potrzebuje jednak m.in. środków ochronnych: kombinezonów, maseczek, okularów ochronnych, fartuchów, ochraniaczy na buty. Trwa zbiórka na sprzęt ochronny i wyposażenie dla sióstr, które pomagają w Domach Pomocy Społecznej. Szczegóły są na stronie www.dominikanki.pl

W mediach nie brakuje pełnych podziwu komentarzy dla decyzji sióstr. “Bohaterki”, “Uratowały nas”, “Przyniosły nadzieję i dały przykład” – to tylko niektóre z wpisów o dominikankach. Siostra Tadeusza, dominikanka, która posługuje na misjach w Kamerunie odpowiada na swoim twitterowym koncie na te pochwały, że to nic wyjątkowego.

 

DPS w Bochni to placówka, w której w osobnych budynkach przebywają osoby w podeszłym wieku oraz osoby przewlekle chore psychicznie. Jak informuje Barbara Hałas, dyrektor DPS, w budynku, gdzie wykryto zakażenie, sytuacja była bardzo trudna, bo koronawirusa stwierdzono u 26 mieszkańców i 16 pracowników. – Teraz jest tam osiem sióstr i jeden ksiądz. Pracują w systemie trzyzmianowym. Opiekę medyczną zapewnia trzech ratowników, pielęgniarka, a nadzór sprawuje bocheński szpital. Czas pokaże, w jakim kierunku to się wszystko rozwinie, bo będą powtórzone badania osób przewlekle psychicznie chorych. Do tej pory mieli oni ujemny wynik. Ponadto wkrótce mają wracać pracownicy po zakończeniu kwarantanny domowej – wyjaśnia Hałas.

 

KAI, os

fot. FB /s. Julietta Małgorzata Homa

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap