Niszczymy swoje zdrowie prokreacyjne!

Żyjemy w kompletnym fałszu, bo zamiast troszczyć się o zdrowie prokreacyjne, czynimy wszystko, by je zniszczyć – powiedział KAI ks. prof. Stanisław Warzeszak

Krajowy duszpasterz służby zdrowia skomentował w ten sposób zapowiedzi przygotowania przez ministerstwo zdrowia ustawy „o leczeniu niepłodności”, legalizującej przede wszystkim metodę zapłodnienia in vitro. – Ustawa bioetyczna jest bardzo potrzebna, ale powinna być przyjazna człowiekowi – stwierdził ks. prof. Warzeszak.

Duszpasterz służby zdrowia zaznaczył, że projektów ustaw o in vitro było w ostatnich latach wiele, dlatego „trudno się ustosunkowywać do czegoś, czego jeszcze nie znamy w ostatecznej wersji”. Jednak, jak powiedział, zarówno ten projekt, jak i niektóre inne propozycje legislacyjne, m.in. na temat konwencji antyprzemocowej czy pigułki „dzień po” – oznaczają, że „wszystko idzie ku liberalizacji prawa”.

„Wydaje mi się, że żyjemy w kompletnym fałszu, bo zamiast troszczyć się o zdrowie prokreacyjne, czynimy wszystko, by je zniszczyć” – ocenił rozmówca KAI.

Przywołał także przykład wprowadzenia na polski rynek pigułki „dzień po”, która jest środkiem niszczącym zdolność prokreacyjną. – Wiadomo, choć nikt głośno oficjalnie tego nie powie, że środki antykoncepcyjne i wczesnoporonne sprawiają, że po 10-15 latach ich używania młoda osoba będzie niezdolna do poczęcia dziecka – powiedział ks. prof. Warzeszak.

„Należy się tylko dziwić, że żyjemy w tym absurdzie i potwierdzamy go, legalizując kolejne ustawy, które są w gruncie rzeczy przeciwko zdrowiu prokreacyjnemu. Dziś mówi się już raczej o zdrowiu reprodukcyjnym, do którego należy także aborcja i in vitro, w dalszej perspektywie także eugenika i klonowanie człowieka” – dodał krajowy duszpasterz służby zdrowia.

„Potrzeba w tym zdrowego rozsądku, kierowania się rzeczywistym dobrem człowieka, a zaprzestania kierowania się wyłącznie racjami politycznymi. To zwiastuje jakiś bardzo głęboki kryzys naszej cywilizacji” – skonstatował ks. prof. Stanisław Warzeszak.

Nazywanie in vitro jedną z metod leczenia niepłodności ks. Warzeszak uznał za „zafałszowanie na poziomie języka”. – Jeśli to nazwiemy leczeniem niepłodności, a w gruncie rzeczy para małżeńska pozostaje nadal niepłodna, to mamy do czynienia z biotechnologią prokreacyjną – stwierdził krajowy duszpasterz służby zdrowia.

Jego zdaniem, gdyby środki wykorzystane do wdrożenia metody in vitro zainwestowano w naturalne sposoby leczenia niepłodności, to „bylibyśmy w stanie wyleczyć wiele chorób niepłodności, które dzisiaj istnieją”. Trzeba też postawić akcent na profilaktykę, czyli zapobieganie przyczynom coraz częstszych przypadków niepłodności w społeczeństwie.

Ks. Warzeszak jest zdecydowanym zwolennikiem ustawa bioetyczna, która, jak podkreśla, wreszcie wypełniłaby luki legislacyjne w polskim prawie. Dodał jednocześnie, że ustawa taka „jest bardzo potrzebna, ale należałoby sobie życzyć, by była prostu jak najbardziej przyjazna człowiekowi, naszej cywilizacji”.

Rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska zapowiedziała dziś, że rządowy projekt ustawy o in vitro dostępny ma być nie tylko dla małżeństw. – Nie można ograniczyć dostępności – stwierdziła Kidawa-Błońska, dodając, że w ustawie ma być zapis, że z in vitro będą miały prawo skorzystać pary, które przeszły całą procedurę leczenia. – In vitro nie może być na zawołanie – podkreśliła.

Projekt, do którego odniosła się Kidawa-Błońska to opracowany przez ministerstwo zdrowia projekt „ustawy o leczeniu niepłodności”. Jest on modyfikacją dokumentu opracowanego w ministerstwie zdrowia i przyjętego 16 lipca ub. roku. Tak jak poprzednio, w wyraźny sposób postawiono w nim na lansowanie procedury zapłodnienia pozaustrojowego, czyli in vitro, a nie na leczenie niepłodności. Wprawdzie zaznaczono, że zapłodnienie pozaustrojowe będzie stosowane „po wyczerpaniu innych metod leczenia lub braku zasadności ich zastosowania ze względów medycznych, co ma miejsce w przypadku niepłodności bezwzględnej”, ale nie sprecyzowano dokładnie po wyczerpaniu jakich procedur medycznych i po jakim czasie leczenia nie przynoszącego skutków, ten zabieg ma być dokonywany.


lk / Warszawa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Młodzi z Rzeszowa jadą do Francji zapraszać rówieśników na ŚDM

Ponad 50-osobowa grupa młodzieży związanej z rzeszowskimi Wieczorami Uwielbienia wyjeżdża do Francji by zapraszać swoich rówieśników do przyjazdu na Światowe Dni Młodzieży w Polsce w 2016 roku

Podczas tygodniowego pobytu w archidiecezji Awinionu na południu Francji będą zachęcać do przyjazdu zarówno do Rzeszowa na Dni w Diecezji, jak i na główne spotkanie w Krakowie. W ramach programu ewangelizacyjnego przewidziano wieczorne koncerty, tance uwielbienia na placach, propagowanie kultury polskiej oraz spotkania z wiernymi w parafiach.

– Plan naszego pobytu we Francji został szczegółowo opracowany. Wszystko po to, by mieć możliwość zachęcić i zaprosić do przyjazdu jak najwięcej osób – mówi ks. Grzegorz Kot, opiekun Wieczorów Uwielbienia. Każdego dnia będziemy mieć wieczorny koncert ewangelizacyjny, będą Tańce Uwielbienia nie tylko w kościołach ale także na placach, będą spotkania z ludźmi, u których także zgodnie z zasadą ŚDM będziemy także mieszkać podczas naszego pobytu. Zabieramy ze sobą gadżety reklamujące zarówno ŚDM w Krakowie jak i rzeszowskie spotkanie poprzedzające wyjazd do Krakowa – zapowiada.

Z grupą Wieczorów Uwielbienia do Francji wyjeżdża ks. Daniel Drozd, koordynator Światowych Dni Młodzieży w diecezji rzeszowskiej. Pobyt młodzieży w archidiecezji Awinionu potrwa od 8 do 15 lutego.


ik / Rzeszów


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas