Z KRAJU

Kard. Nycz spotkał się z ubogimi. “Kościół jest dla was, jesteście jego częścią”

"Kościół chce być z wami, Kościół jest dla was, jesteście jego częścią" – powiedział w Boże Narodzenie kard. Kazimierz Nycz podczas "Świąt z Ubogimi", przygotowanych przez Wspólnotę Sant’Egidio. W Warszawie 700 świątecznych obiadów na wynos trafiło do osób ubogich, bezdomnych, starszych i samotnych.

Polub nas na Facebooku!

Formuła “Świąt z Ubogimi”, które tradycyjnie miały formę uroczystego spotkania przy wspólnym stole, została tym razem zmieniona i dostosowana do sytuacji epidemicznej. W Warszawie w tym roku inicjatywa miała miejsce w trzech lokalizacjach: w parafii św. Barbary przy ul. Nowogrodzkiej z ubogimi spotkał się kard. Kazimierz Nycz. W kościele Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie, w którym Obiad Bożonarodzeniowy organizowany był przez ostatnie lata, obecny był bp Piotr Jarecki, a w kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus na Powiślu – bp Rafał Markowski.

Kościół chce być z wami, Kościół jest dla was, jesteście jego częścią, bez której czegoś istotnego by mu brakowało – mówił do zgromadzonych osób bezdomnych i ubogich metropolita warszawski. Dzisiaj Pan Jezus się rodzi na ołtarzu każdego kościoła, ale rodzi się też na peryferiach współczesnego świata. Tam, gdzie jest ubóstwo, bieda, tam się rodzi Jezus. Kościół, który uciekałby od ubogich, nie jest Kościołem Pana Jezusa – przypomniał słowa papieża Franciszka metropolita warszawski. Zaznaczył, że drogą do zmiany świata jest braterstwo, o którym papież pisze w swojej ostatniej encyklice.

Zaprosiliśmy was do kościoła, bo chcemy, żebyście czuli się tu, jak w domu. Żebyśmy wszyscy mieli świadomość, że w jakichkolwiek burzach życiowych, to właśnie w Kościele znajdziemy ratunek, znajdziemy miejsce, które jest dla nas gościnne i znajdziemy ludzi, którzy nam pomogą – podkreśliła Magdalena Wolnik, odpowiedzialna za Wspólnotę Sant’Egidio w Warszawie. To Boże Narodzenie jest trochę dziwne, nadzwyczajne. Jezus rodzi się w chorym świecie. Chcielibyśmy, żeby ten świat stawał się inny, nowy, żeby było w nim miejsce dla każdego – mówiła.

 

Obiady na wynos, ale też kurtki, buty śpiwory

Każdy z gości “Świąt z Ubogimi” otrzymał ciepły świąteczny obiad i bożonarodzeniowy prezent. Posiłki zostały zamówione w restauracjach, dzięki czemu wsparcie trafiło więc nie tylko do osób ubogich i bezdomnych, ale również zasiliło branżę gastronomiczną, zagrożoną kryzysem w wyniku pandemii. W menu znalazły się: barszcz, pierogi, sałatki, śledzie, drugie danie oraz domowe ciasta na deser.

Prezenty, które zapakowano w tym roku do worka Świętego Mikołaja, to przede wszystkim rzeczy, które przydają się osobom w kryzysie bezdomności, czyli ciepłe kurtki, buty, śpiwory, koce, termosy, kubki termiczne, plecaki, torby sportowe, latarki oraz kosmetyki i słodycze.

Część posiłków i prezentów została w bożonarodzeniowe przedpołudnie zawieziona bezpośrednio do osób bezdomnych żyjących „na peryferiach” miasta, m. in. w przyczepach kempingowych, altankach działkowych czy pustostanach. To miejsca, które członkowie Wspólnoty Sant’Egidio odwiedzają regularnie przez cały rok.

Radość była wielka, widać było iskierki w oczach – opowiada Mateusz Łysiak, który od kilku miesięcy regularnie odwiedza ubogich na Żeraniu, a dzisiaj zawiózł tam świąteczny obiad i prezenty. Pan Marian, choć ma problemy z kręgosłupem, aż podskoczył z radości, gdy dostał swój wymarzony prezent – lutownicę na gaz. Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy, ale my też dostaliśmy upominki. Pan Marian własnoręcznie narysował dla nas labirynty, czeka mnie teraz co najmniej pół godziny rozwiązywania łamigłówek – mówi Mateusz.

 

“Nikt nie ratuje się sam”

Tegorocznym “Świętom z Ubogimi” towarzyszy nawiązujące do słów papieża Franciszka hasło „Nikt nie ratuje się sam”, przypominające o tym, że zwłaszcza w czasie pandemii potrzebujemy wzajemnego wspierania się i solidarności. To jedyna droga, by Boże Narodzenie było naprawdę dla wszystkich.

Te święta poruszyły wielu ludzi, dla których pandemia stała się impulsem do zaangażowania na rzecz innych – mówi Anna Matlak, koordynująca prace wolontariuszy. Po raz kolejny apel Wspólnoty spotkał się z wielką życzliwością i otwartością setek osób, chętnych do pomocy i współdziałania. W samej tylko Warszawie “Święta z Ubogimi” pomagało przygotować blisko 300 członków wspólnoty i wolontariuszy.

Chciałam w te Święta przeżyć coś więcej niż obiad z rodziną i prezenty i pójść do osób, które nie mają tyle szczęścia na co dzień, co ja. Te osoby są bardzo wdzięczne, że o nich pamiętamy, szczególnie w tym świątecznym czasie – mówi wolontariuszka Matylda Przybylska.

Z okazji Bożego Narodzenia Wspólnota w Warszawie obdarowała upominkami także starszych i chorych mieszkańców zaprzyjaźnionego DPS-u. Ten prosty gest przyjaźni i pamięci jest szczególnie ważny w momencie, gdy przebywają oni w wielomiesięcznej izolacji, związanej z pandemią koronawirusa.

“Święta z Ubogimi” odbyły się również w Poznaniu, gdzie Wspólnota Sant’Egidio przygotowała świąteczny obiad i prezenty dla swoich bezdomnych przyjaciół, a także upominki dla mieszkańców DPS-u oraz dzieci romskich ze Szkoły Pokoju.

Bożonarodzeniowe paczki dla ubogich i samotnych osób, a także przyjaciół z DPS-u oraz Ukraińców uczęszczających do Szkoły Języka i Kultury Polskiej przygotowała również wspólnota w Chojnie.

Tradycja bożonarodzeniowego obiadu powstała w Rzymie w 1982 roku i od lat żywa jest we wspólnotach na całym świecie. W ubiegłym roku do świątecznego stołu ze Wspólnotą Sant’Egidio zasiadło ponad 240 tys. gości w 70 krajach.

PRZECZYTAJ: “Święta z Ubogimi” w czasie pandemii. Obiady na wynos i świąteczne prezenty trafią do 1500 osób

***

Wspólnota Sant’Egidio skupia się na budowaniu mostów przyjaźni z najbardziej marginalizowanymi i wykluczonymi członkami społeczeństwa – bezdomnymi, osobami starszymi, dziećmi ulicy, więźniami czy uchodźcami, inspiracje i siły czerpiąc z regularnej modlitwy i lektury Słowa Bożego. Troszczy się o sprawy pokoju, ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego. Wspólnota powstała w 1968 r. w Rzymie z inicjatywy grupy licealistów z Andreą Riccardim na czele. Dziś należy do niej ponad 65 tys. osób w 73 krajach świata.

 

kh/KAI/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Boże Narodzenie w “gęstych mrokach epidemii”. Świąteczne homilie biskupów

O Bożej miłości, objawiającej się w tajemnicy Bożego Narodzenia, ale także o pandemii, aktualnej sytuacji społecznej, obronie życia i ogłoszonym przez Ojca Świętego Roku św. Józefa mówili polscy biskupi podczas pasterek i mszy bożonarodzeniowych.

Polub nas na Facebooku!

Kocham cię – mówi Bóg

W homiliach głoszonych przez biskupów dominował temat nadziei, płynącej z betlejemskiego żłóbka.

Tej nocy Bóg mówi każdemu: Kocham cię i zawsze będę cię kochał. Jesteś cenny w moich oczach. Kocham cię nie dlatego, że słusznie myślisz i dobrze postępujesz. Po prostu cię kocham. Moja miłość jest bezwarunkowa i nie zależy od ciebie. Możesz mieć błędne wyobrażenia, możesz zapominać o Mnie. Możesz wychodzić na ulice i wołać najgorsze rzeczy przeciwko Mnie, Ja i tak nie zrezygnuję, by cię kochać – mówił bp Piotr Libera podczas Mszy św. pasterskiej w bazylice katedralnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Płocku.

Zaznaczył ponadto, że w „gęstych mrokach epidemii” odkrywa się, jak mocno ludzkie istnienia są splecione i podtrzymywane przez zwykłych ludzi, którzy okazują się bohaterami codziennej historii: wszystkich pracowników w szpitalach, a także pracowników sklepów, transportu, zapewniających usługi społeczne i bezpieczeństwo, wolontariusze, zakonnice, księża. Od ich rzetelności i heroizmu zależy życie i przyszłość, bo przecież „nikt nie zbawia się sam”.

Metropolita przemyski, abp Adam Szal zaznaczył, że Chrystus, który urodził się w Betlejem, teraz przychodzi na świat w sakramentach świętych, a w sposób szczególny w Eucharystii. Ten sam Chrystus, któremu pokłonili się pasterze i mędrcy; ten sam Chrystus, który był w Betlejem, jest obecny także w Przemyślu i pojawia się na ołtarzu. Mówi do nas w liturgii słowa – powiedział.

Kaznodzieja zwrócił uwagę, że Jezus odczuwał te same emocje, które i nam towarzyszą: radość, smutek, lęk, a nawet trwogę, gdy modlił się w Ogrójcu. Z tego wypływa wniosek, że oparciem dla każdego z nas jest sam Pan Bóg. A lękiem powinna nas napawać jedynie obawa przed tym, żeby utracić łączność z Panem Bogiem – stwierdził.

Abp Tadeusz Wojda, metropolita białostocki, zachęcił wiernych, by swoim życiem pisali “piątą Ewangelię”. Piszmy ją z odwagą nawet wówczas, gdy przy pisaniu zdarzają się błędy. Piszmy ją, bo jej potrzebują inni. Ewangelia naszego życia jest jak bochen chleba, którym wielu innych będzie mogło się posilić w trudzie poszukiwania Jezusa i podążania za Nim – apelował.

Abp Wojda wzywał do świadczenia o Bożym Narodzeniu w dzisiejszym świecie. Zanieśmy ten dar również tam, gdzie nikt Go się nie spodziewa, dokładnie jak w Betlejem, aż na peryferie ludzkiej egzystencji, biedy i nędzy. Gdziekolwiek żyje człowiek, tam Bóg pragnie docierać, a drogą po której zmierza, jest nasze ludzkie świadectwo wiary – zachęcał kaznodzieja.

O dzielenie się Ewangelią apelował też biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel. W tych dniach szukajmy radości Ewangelii, tej pociechy, jaką w niej mamy, szukajmy wskazówki, jak uwierzyć, prośmy o wiarę, bo jest ona łaską, próbujmy się dzielić się Ewangelią, szukając w oczach słuchaczy radości. Wtedy spełni się zapowiedź tego, co jest w dzisiejszej Ewangelii – radości z tego, że Jezus się narodził i że w taki sposób do nas przyszedł – mówił.

Ewangelia nie pozwala nam odkładać spotkania z Bogiem na jutro! – przekonywał abp Grzegorz Ryś w łódzkiej katedrze św. Stanisława Kostki. Ewangelia nie pozwala nam wspominać z rozrzewnieniem spotkań z Bogiem sprzed 10 lat! Ewangelia mówi w takim „dziś” jakie jest przyjmij Go na nowo, przyjmij Go jako nową nadzieję, przyjmij Go jako nowy początek, przyjmij Go teraz! – apelował abp Ryś. Dziś się wam narodził Zbawiciel, Mesjasz, Pan. Aż trudno uwierzyć, że Bóg wybiera sobie takie momenty. „Dziś” jest konkretem historycznym. W takie „dziś” wchodzi Bóg i takie szare przeciętne i zwykłe, Bóg czyni najważniejszym dniem w życiu – stwierdził metropolita łódzki. Tłumaczył, że Bóg Zmienia znaczenie tego dnia. Dziś możemy spotkać Boga, który się rodzi! Tu i teraz należy do Niego i jest przestrzenią spotkania – podkreślił.

 

 

Pandemia – samotność i miłosierdzie

Metropolita warszawski przewodniczył o północy Mszy św. pasterskiej w stołecznej parafii Miłosierdzia Bożego i św. Faustyny. Zauważył, że trudna sytuacja pandemii ujawniła ogromne pokłady dobra, miłości i dobroci, które są w ludziach. Zdarza się jednak i tak, że ludzie zamykają się w „skorupkach egoizmu” i myślą wyłącznie o własnych sprawach – mówił duchowny apelując o zwalczanie w sobie takich postaw.

Bóg się rodzi tam, gdzie jest bieda i jest skromność ale także tam, gdzie są ludzie miłosierni – powiedział hierarcha. Nawiązując do okoliczności narodzin Jezusa, który przyszedł na świat w ubogiej stajni, z uznaniem wypowiedział się o intensywnej działalności charytatywnej od lat prowadzonej w parafii na Muranowie.

W tych wszystkich miejscach, gdzie są ludzie ubodzy i biedni, potrzebujący pomocy – w takich miejscach szczególnie można spotkać Chrystusa, który przychodzi do nas w swoim miłosierdziu – wskazał hierarcha. Dodał, że pandemia przykryła wiele problemów w tym ubóstwa i bezdomności. Dlatego uwrażliwiamy swoje serca i myśli na tych wszystkich, którzy, jak Pan Jezus ze swoimi Rodzicami, dzisiaj nie mają swojego domu – zachęcił.

 

 

Chrystus rodzi się, wkracza jako Bóg w nasze życie, aby uleczyć świat i człowieka u podstaw. Uleczyć praprzyczynę każdej niedoli, każdego zła – mówił z kolei metropolita warmiński, abp Górzyński. Przypomniał, że wiele osób mówi o naszych czasach jako o czasie niedoli i trudnych doświadczeń, zagubienia. I my wierzący, i pasterze Kościoła, winniśmy się dzisiaj pytać, co Bóg nam chce powiedzieć przez te wszystkie znaki. To czas refleksji dla wszystkich. Droga wyjścia i ratunku, jak zawsze jest ta sama – nawrócić się, czyli poddać się światłu chrystusowej nauki i mocy Jego łaski, bo po to się narodził – podkreślił abp Górzyński.

W kieleckiej katedrze pasterce przewodniczył bp Marian Florczyk. W homilii podkreślił wyjątkowość każdego wigilijnego wieczoru, także tegorocznego, z powodu pandemii. Z kolei w stanie wojennym i w komunizmie nie było śpiewu kolęd w telewizji, a „strawy na stole były skromne i choinki nie błyszczały światłem”, natomiast rodziny łączyły się przy wigilijnych stołach. Dziś wszystko się odwróciło. Jest piękny śpiew kolęd w telewizji, są mrugające gwiazdki na choince, obfity stół, tylko przy nim pusto. Nie wszystkie miejsca zajęte. Jest jakiś smutek, bo brak człowieka, najbliższych. Niby jesteśmy tak blisko a jednak dziś daleko od siebie. W ten wieczór nieobecność nabiera dużego dystansu. Telefon i komputer tylko trochę łagodzą smutek i tęsknotę – mówił bp Marian Florczyk. Samotność dzisiaj boli. Ten wieczór pisze historię samotności współczesnego człowieka i rodzin. I w taki wieczór próbuję odczytać sens narodzenia Boga-Jezusa. Sens objawienia się niewidzialnego Boga. Dlaczego Jezus narodził się jak każdy człowiek? – pytam sam siebie – mówił biskup.

 

Godność człowieka jest niezbywalna

W homiliach hierarchów nie zabrakło też nawiązań do aktualnej sytuacji społecznej.

W homilii Mszy św. sprawowanej rano w katedrze gnieźnieńskiej abp Wojciech Polak podkreślił, że w tym właśnie wypełnia się sens Bożego Narodzenia: Ten, który przychodzi na świat, czyni nas dziećmi Boga. Przez Niego i w Nim jesteśmy synami w Jednorodzonym Synu. Każda i każdy z nas, przez sakrament chrztu świętego, ma udział w synostwie Boga. Dlatego święto Bożego Narodzenia jest przede wszystkim świętem naszego człowieczeństwa, jest świętem człowieka, świętem naszego odrodzenia w Jezusie Chrystusie. Poznaj więc swą godność chrześcijaninie – woła dziś i do nas w swej bożonarodzeniowej homilii święty papież Leon Wielki – stałeś się uczestnikiem Boskiej natury, porzuć więc wyrodne obyczaje dawnego upodlenia i już do nich nie wracaj – mówił Prymas Polski.

W Jezusie Chrystusie, w tym Słowie, które stało się ciałem, Bóg na nowo pokazał nam człowieka i jego wielką godność. Nie wolno nam jej nie zauważyć. Nie wolno przejść nad nią obojętnie. Nie wolno jej pominąć. Nie wolno jej niszczyć, pychą, egoizmem czy pogardą dla świętości ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Trzeba nam wciąż z miłością i szacunkiem o nią zabiegać – wskazał prymas.

W wawelskiej katedrze pasterce przewodniczył metropolita krakowski, abp Marek Jędraszewski. Klęcząc dzisiejszej Świętej Nocy przed żłóbkiem, w który została położona Boża Dziecina, adorując Ją i wysławiając, za przyczyną aniołów z Betlejem z żarliwością wielką prośmy Boga, naszego najlepszego Ojca, o łaskę autentycznego humanizmu – o dar męstwa i mocy w obronie życia każdego poczętego dziecka i o dar dobrego słowa, które niesie prawdziwy pokój i dobro – apelował.

 

 

Kard. Stanisław Dziwisz przewodniczył o północy uroczystej Pasterce w Sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach w Krakowie. W homilii zachęcał, by prosić Nowonarodzonego Jezusa o pokój w ludzkich sercach. Zabrakło go w naszych miastach i na naszych ulicach. Zabrakło go w mediach, w wypowiadanych oskarżeniach pod adresem Kościoła. Zabrakło pokoju w domaganiu się „prawa” do zabijania bezbronnych i nienarodzonych dzieci, a przecież nikt nie może mieć takiego prawa. Zabrakło pokoju w bezpodstawnym atakowaniu i podważaniu świętości Jana Pawła II. Zabrakło pokoju w ludzkich umysłach i sercach – mówił krakowski metropolita senior.

Musimy uderzyć się w piersi i walczyć z grzechem, prosząc Chrystusa o mądrość i moc – mówił bp Krzysztof Nitkiewicz podczas Pasterki odprawionej w sandomierskiej katedrze. Ze względu na obostrzenia epidemiczne uczestniczyła w niej tylko nieliczna grupa wiernych. Ci sami ludzie budują bożonarodzeniową szopkę, umieszczają w niej figury Maryi i Dzieciątka Jezus, a jednocześnie żądają, aby matka mogła zabić poczęte dziecko u którego wykryto wady genetyczne. Są politycy, publicyści i celebryci, również w habitach i sutannach, którzy ukazują wypaczony obraz Kościoła – mówił biskup.

W swojej homilii abp Gądecki zauważył, że  Syn Boży po to stał się człowiekiem, aby skłonić nas nie tylko do porzucenia nieprawego życia, ale również do nowego ukształtowania naszego życia według EwangeliiNiestety dzisiaj takie życie rozumne, sprawiedliwe i pobożne napotyka na różne przeszkody. Pierwszą z nich jest lęk przed przyszłością. Wyraża ją pytanie: Czy jest moralnie dopuszczalne, aby bez pytania przekazywać komuś «dar» życia, skazując go na niebezpieczną przyszłość? Czy życie godne człowieka będzie jeszcze w przyszłości możliwe? Za tą obawą ukrywa się lęk świata bez Boga, w którym nie mieszka już żaden sens trwalszy niż nieuniknione cierpienie – zauważył przewodniczący Episkopatu.

Metropolita poznański przywołał słowa św. Matki Teresy z Kalkuty, iż największą siłą niszczącą pokój jest dzisiaj zbrodnia przeciwko niewinnemu dziecku, które jeszcze się nie narodziło. Jeśli matka może zabić własne dziecko, to co nas powstrzyma, byśmy nie pozabijali siebie nawzajem.

 

Święty Józef – patron na dzisiejsze czasy

Biskupi odnieśli się również do ogłoszonego przez papieża Franciszka Roku św. Józefa.

W Katowicach bp Marek Szkudło zachęcił do pielęgnowania w sobie wzorem św. Józefa odwagi i zawierzenia Bogu. Zaznaczył, że Bóg zawsze potrafi ocalić to, co się liczy, pod warunkiem, że użyjemy tej samej twórczej odwagi, co cieśla z Nazaretu. Jeśli czasami Bóg zdaje się nam nie pomagać, nie oznacza to, że nas opuścił, ale że pokłada w nas ufność i w tym, co możemy zaplanować, wymyślić, znaleźć – powiedział cytując papieża.

Słowo te odniósł do aktualnej sytuacji, w jakiej znalazł się świat zmuszony do walki z pandemią koronawirusa. Zamknięci w czterech ścianach, odizolowani od innych, obserwowaliśmy jak spod kontroli możnych wymyka się sytuacja – mówił, podkreślając, że w tym poczuciu bezradności nie jesteśmy sami i że „Bóg nas nie opuścił”.

Św. Józef uczy nas pełnić wolę Bożą, której po ludzku nie rozumiemy, która nas zaskakuje i sprawia ból, to on uczy nas jako „ojciec przyjmujący” jak być gotowym przyjąć od Boga nawet to, co jest niespodziewane – mówił z kolei bp Lityński, biskup pomocniczy zielonogórsko – gorzowski. Św. Józef ze żłobka uczy nas także postawy wpatrzenia w Jezusa, adoracji Jezusa. Człowiek dzisiaj odwraca wzrok od Jezusa, ucieka przed Jezusem, przed Jego obecnością. Boże Narodzenie daje nam wierzącym okazję zarówno w kościele jak też w domu doświadczyć bliskości Jezusa – dodał.

 

ah, KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap