Nasze projekty

Jest komentarz prowincjała ws. odejścia o. Mogielskiego: przykro, że odszedł od nauczania, które głosił

"Chociaż o. Marcin podjął kroki bolesne dla wspólnoty Kościoła, zawsze w sercu będzie dla nas bratem i udzielimy mu pomocy na miarę naszych możliwości" - napisał prowincjał dominikanów o. Łukasz Wiśniewski.

Fot: Cathopic.com/Luis Ángel Espinosa

Przypomnijmy, że w Wielką Sobotę dominikanin o. Marcin Mogielski ogłosił w mediach społecznościowych, że odszedł z Kościoła katolickiego.

„Drodzy, po ciężkich latach domagania się od instytucji kościelnej stanięcia po stronie skrzywdzonych i wykluczonych, odkryłem, że ten system nie chce zmian. Moje ręce są za krótkie, a władza nade mną silna i skuteczna. Jestem nadal chrześcijaninem, ale w kościele Ewangelicko-Augsburskim, wreszcie u siebie, w bezpiecznym domu. Jezus, Ewangelia i człowiek, każdy bez wyjątku, umiłowane Boże dziecko, odkupione i zbawione ojcowską miłością Boga” – napisał były dominikanin na Facebooku.

Do odejścia odniósł się w liście zamieszczonym na stronie internetowej dominikanów prowincjał zgromadzenia o. Łukasz Wiśniewski.

Reklama

„Nie mam prawa osądzać osobistych motywów wyboru dokonanego przez o. Marcina, ale jest mi niezmiernie przykro, że zdecydował się odejść od tego nauczania, które wcześniej głosił jako dominikański kaznodzieja. Przepraszam wszystkich, którzy zostali tym dotknięci, a szczególnie osoby prowadzone wcześniej przez o. Marcina na drodze sakramentalnej, które dzisiaj czują się tą sytuacją zdezorientowane i osłabione w swojej wierze” – napisał prowincjał.

„Ojciec Marcin przyszedł do wspólnoty Kościoła kierowany zaufaniem, które zostało następnie nadużyte i wykorzystane przeciw niemu. Bardzo współczuję o. Marcinowi i mam nadzieję, że jak najszybciej uda się zaprowadzić sprawiedliwość oraz przywrócić o. Marcinowi wewnętrzny pokój” – czytamy w liście.

Poniżej pełna treść listu:

Reklama

Drogie Siostry, Drodzy Bracia,
w Wielką Sobotę nasz współbrat, o. Marcin Mogielski, ogłosił swoje odejście z Zakonu i deklarację opuszczenia Kościoła Katolickiego. Wydarzenie to wywołało u wielu z nas silne emocje i zrodziło rozmaite pytania. Opuszczenie Zakonu i Kościoła przez o. Marcina szeroko komentowano również w przestrzeni publicznej. Chciałbym się krótko odnieść do tego trudnego wydarzenia.

Z powodu decyzji o. Marcina Mogielskiego odczuwam podwójny, głęboki smutek. Ojciec Marcin nie tylko opuścił wspólnotę zakonną, w której żył niemal trzydzieści lat, głosząc Słowo Boże i sprawując sakramenty, ale również – co jest dla mnie jeszcze bardziej bolesne – zadeklarował odejście od wiary katolickiej. Dla nas katolików, Kościół nie jest tylko grupą ludzi połączonych określonym światopoglądem, ale przede wszystkim wspólnotą, w której spotykamy żywego Jezusa Chrystusa w Jego Słowie i sakramentach. Spośród nich wyjątkowe miejsce zajmuje Eucharystia, w której Chrystus jest realnie obecny (por. KKK 1374). Są to środki, dzięki którym dążymy do przyjęcia zbawienia i wzrastania w świętości. Nie mam prawa osądzać osobistych motywów wyboru dokonanego przez o. Marcina, ale jest mi niezmiernie przykro, że zdecydował się odejść od tego nauczania, które wcześniej głosił jako dominikański kaznodzieja. Przepraszam wszystkich, którzy zostali tym dotknięci, a szczególnie osoby prowadzone wcześniej przez o. Marcina na drodze sakramentalnej, które dzisiaj czują się tą sytuacją zdezorientowane i osłabione w swojej wierze.

Podchodzę z głębokim szacunkiem i współczuciem do cierpienia o. Marcina, który przed laty doznał krzywdy w środowisku kościelnym, czyli w miejscu, do którego przyszedł z ufnością i które powinno było mu zapewnić bezpieczeństwo. Bardzo mocno o tej formie zgorszenia wypowiedziała się ostatnia Kapituła Generalna Zakonu: Skandal nadużyć seksualnych dotyka całe społeczeństwa i konieczne jest, abyśmy stawili mu czoła, traktując priorytetowo ofiary. Ten skandal jest jeszcze gorszy, kiedy ma miejsce wewnątrz Kościoła Chrystusowego (AKG Tultenango 2022, 175). Ojciec Marcin przyszedł do wspólnoty Kościoła kierowany zaufaniem, które zostało następnie nadużyte i wykorzystane przeciw niemu. Bardzo współczuję o. Marcinowi i mam nadzieję, że jak najszybciej uda się zaprowadzić sprawiedliwość oraz przywrócić o. Marcinowi wewnętrzny pokój. Dziękuję także o. Andrzejowi Kuśmierskiemu, przeorowi wrocławskiemu, który udzielał o. Marcinowi braterskiego wsparcia. Chociaż o. Marcin podjął kroki bolesne dla wspólnoty Kościoła, zawsze w sercu będzie dla nas bratem i udzielimy mu pomocy na miarę naszych możliwości.

Reklama

Osobista historia sprawiła, że o. Marcin wyjątkowo silnie odczuwał odpowiedzialność za osoby pokrzywdzone oraz z dużym oddaniem udzielał im wsparcia. Jestem mu wdzięczny za jego zaangażowanie w dochodzeniu sprawiedliwości dla osób skrzywdzonych w Kościele i w naszym Zakonie. Nie można żyć pełnią Ewangelii bez dochodzenia do prawdy we wszystkich przestrzeniach. Chrystus sam powiedział: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem (J 14, 6), a hasłem naszego Zakonu jest Prawda (Veritas). Oznacza to, że otwarte rozmawianie o najtrudniejszych sytuacjach, na drodze wiary i miłości, może stać się drogą ewangelicznego uzdrowienia. Wtedy też możliwe staje się przywrócenie poczucia godności osobom skrzywdzonym. Proszę Was wszystkich o modlitwę za naszego brata, Marcina Mogielskiego, za nasz Zakon oraz Kościół w Polsce.

Łukasz Wiśniewski OP
Prowincjał

kh, info.dominikanie.pl/Stacja7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę