video-jav.net

„Dar Młodzieży” wypłynął w Rejs Niepodległości

„Dar Młodzieży” w podróży spędzi 313 dni. Zawinie do 22 portów w 18 państwach na 4 kontynentach, pływając po 3 oceanach. W Gdyni obyły się trzydniowe uroczystości uświetniające wypłynięcie żaglowca w rejs dookoła świata i uczczenia w ten sposób 100-lecia Niepodległości Polski.

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W pożegnaniu żąglowca udział wzięli przedstawiciele władz lokalnych oraz krajowych, m.in. premier Mateusz Morawiecki, wicepremier prof. Piotr Gliński oraz minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. Obecny był prezydent Gdyni Wojciech Szczurek oraz wojewoda pomorski Dariusz Drelich. Przed wypłynięciem „Daru Młodzieży” w rejs dookoła świata odbyła się na nim uroczysta Msza Święta.

Abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański, który przewodniczył Mszy Św. podkreślił, że: “Dar Młodzieży” wyrusza w rejs, aby być ambasadorem Rzeczypospolitej”. – Pragniemy zawierzyć Bogu “Dar Młodzieży”, jego załogę oraz wszystkich uczestników rejsu, napełnionych radością i pięknem morza, aby szczęśliwie zawijali do portów – mówił metropolita gdański.

– Niech „Dar Młodzieży” zachwyca swoim pięknem i przypomina o wielkim dziele odbudowy niepodległej Rzeczypospolitej– mówił podczas pożegnania młodzieży premier Mateusz Morawiecki. Na pokadzie żaglowca podczas całego rejsu pojawi się 1000 młodych osób. Ponad 500 studentów i uczniów szkół morskich oraz 400 laureatów konkursu związanego z rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. – Bardzo wzruszający moment, nie tylko dla nas gdynian, ale dla wszystkich Polaków. To rejs symboliczny, historyczny, ale myślę, że przede wszystkim piękna żeglarska przygoda dla tych wszystkich, którzy w tym rejsie biorą udział – mówił prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.

Tłumy ludzi żegnały wypływający w rejs dookoła świata żaglowiec oraz całą załogę. – To dla młodych ludzi duża przygoda. Chociaż patrząc z drugiej strony – czekać ich będzie również ciężka praca. To nie jest rejs turystyczny – opowiada kpt. ż. w. Henryk Śniegocki, prorektor ds morskich Akademii Morskiej w Gdyni. I podkreśla, że „młodzież, która spędzi na statku choćby dwa miesiące zejdzie na ląd całkiem inna. Organizacja pracy, dyscyplina, zdobywanie wiedzy, a także morze i obcowanie z żywiołem wpłynie na ich charakter i zachowanie”.

Potwierdza to Mikołaj Rybczak, student II roku nawigacji Akademii Morskiej w Gdyni: „to będzie naprawdę fajny rejs. I zdaję sobię sprawę, że to nie tylko przyjemności, to po prostu ciężka praca”. W którym etapie będzie płynął „Darem Młodzieży”? – Wchodzę 10 lipca, płynę z Teneryfy do Kapsztadu, a po drodze mam Dakar. Bardzo ciekawe porty. To nie jest mój pierwszy rejs, więc wiem jak mam się na taką podróż przygotować – dodaje student.

– Jestem na tym statku już ponad 2 lata. Przeżyłem i piękne, niezapomniane chwile, ale i bardzo ciężkie warunki… Między innymi na naszym kochanym Bałtyku, kiedy to skończyła się skala – tak wiało – opowiada kpt. ż. w. Ireneusz Lewandowski, komendant „Daru Młodzieży”. – Statek jest bardzo dzielny, bardzo ładnie się trzyma na fali. Oczywiście będzie się bujał jak każdy statek, ale tego się nie odczuwa. Będziemy się starać by 80 – 90 procent płynąć na żaglach – dodaje.

W rejs wyruszą również Mateusz Chojnacki, Mateusz Kulwiński oraz Jacek Iwanicki, studenci nawigacji Akademii Morskiej. Jak podkreślają na takim żaglowcu jest i zabawa i ciężka praca. – Jak się mieszka w dziesięć osób w jednym kubryku to nie może być nudno. Pracujemy tak jak są rozdzielone wahty. Na pokładzie polerujemy mosiądze, szorujemy podłogę, pomagamy oficerowi na mostku rozpoznawać statki. Pracujemy z masztami i żaglami – opowiadają. I dodają: „to nie są wakacje, tu się też pracuje.. Ale najważniejszy jest dobry humor”.

A pomóc w tym może śpiewanie szant. W dawnych czasach były one śpiewane na żaglowcach pomagając wioślarzom w długich monotonnych czynnościach wiosłowania. – To były pieśni pracy. Śpiewało się w tym samym czasie, by szybciej wykonać jaką czynność. Kiedyś nie trzeba było pięknie śpiewać, ważne było by głos był donośny, tak by się przedzierał przez wiatr, burzę i sztorm. Dzisiejsze szanty są o wiele inne – opowiada Sławek Klupś, lider zespołu „Atlantyda”. Dodaje, że na każdym żaglowcu śpiewa się szanty: „bardzo łatwo zapamiętuje się teksty. I o to chodzi, by poprzez pieśni ludzie poznawali morze”.

Morze bardzo dobrze znają osoby zrzeszone w Duszpasterstwie Ludzi Morza. Należą do niego nie tylko marynarze, żeglarze, rybacy, ale także na przykład osoby pracujące na platformach wiertniczych. – Patronem ludzi morza jest nie tylko Święty Piotr, ale i Święty Paweł oraz Święty Mikołaj. Ich związek z morzem był cudowny. Ludzie najczęściej modlą się do nich o bezpieczeństwo i tyle samo powrotów co wypłynięć – opowiada ojciec Edward Pracz, duszpasterz ludzi morza. – Rolą kapelana na żglowcu jest ukazywanie kursu drogi, ukazywanie czym jest to światło na statku i jak wnieść w sowje życie praktycznie przesłanie Ewangelii. Niech Ci młodzi ludzie odkryją głębię swojego życia poprzez wypłynięcie na morze – dodaje duszpasterz ludzi morza.

Pomóc w tym morze zabranie ze sobą na pokład… Pisma Świętego. Kiedyś marynarze oraz – co może zdziwić – piraci brali w podróż najpopularniejszą i najważniejszą księgę świata i życia, czyli Biblię. – Piraci byli zafascynowani Biblią. To właśnie stamąd czerpali swoje prawo. To dość niezwykłe zderzenie i zbicie pewnych fundamentów życia – mówi Leopold Naskręt, sekretarz Pomorskiego Związku Żeglarskiego, kapitan jachtowy i motorowodny, instruktor żeglarstwa. I zaznacza, że rejs „Darem Młodzieży” to prawdziwa przygoda życia. To przestrzenie, odległości, czar żagli i oczywiście bezmiar oceanu. A przyjaźnie, które tam się zrodzą mogą trwać całe życie”.

„Dar Młodzieży” zawinie m.in. do Dakaru, Kapsztadu, na Mauritius, do Singapuru, Osaki, Los Angeles, Kalifornii, Acapulco w Meksyku i do Panamy, gdzie w przyszłym roku odbędą się Światowe Dni Młodzieży. Dalej przepłynie przez Kanał Panamski i pojawi się m.in. w Majami. W każdym z portów zaplanowano wydarzenia promujące Polskę i jej niepodległość. Rejs zorganizowały wspólnie Akademia Morska w Gdyni, Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz Palotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl.

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Pierwszymi kardynałami byli jałmużnicy

Pierwszymi kardynałami w dziejach Kościoła byli diakoni rzymscy, którzy zajmowali się posługą charytatywną. Nominacja abp. Krajewskiego jest ewidentnie w tym kluczu - zauważa abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, komentując wczorajsze ogłoszenie nominacji kardynalskich.

Polub nas na Facebooku!

– Kiedy usłyszałem tą wiadomość to przypomniałem sobie fakt z dalekiej przeszłości Kościoła, mianowicie, że pierwszymi kardynałami w dziejach Kościoła byli diakoni rzymscy, czyli siedmiu rzymskich diakonów, którzy w rzymskim Kościele zajmowali się dziełami miłosierdzia, posługą charytatywną. Dopiero potem do tych siedmiu kardynałów dołączeni zostali też następni duchowni, czyli siedmiu prezbiterów, a potem jeszcze siedmiu biskupów diecezji najbliżej sąsiadującej z Rzymem – i tak powstało najstarsze kolegium kardynalskie – powiedział abp Ryś.

To jest uderzające – podkreślił metropolita łódzki – że właśnie tymi pierwszymi kardynałami byli ludzie wspierający papieża w dziełach miłosierdzia. Nominacja abp. Krajewskiego jest ewidentnie w tym kluczu”. Ocenił też, że pochodzący z Łodzi kardynał-nominat w pełni oddał się posłudze jałmużnika papieskiego, do której powołał go papież Franciszek. – Faktycznie stworzył tę posługę na nowo, dał jej zupełnie inną twarz, inny kształt. To jest człowiek oddany miłosierdziu całkowicie i to w sposób bardzo praktyczny i konkretny – stwierdził abp Ryś.

Metropolita łódzki powiedział, że gdy podczas wizyty w Rzymie zamieszkał u abp. Krajewskiego, był świadkiem jak około godziny 23, pojechał z dwunastoma śpiworami do polskich bezdomnych, którym właśnie śpiwory skradziono i było niebezpieczeństwo, że zmarzną w którymś w rzymskich tuneli.

– Jego nominacja do grona kardynałów jest dla nas oczywiście powodem do dumy i szczęścia (…) ale jest też czytelnym znakiem ze strony papieża, jak ważne jest dzieło miłosierdzia” – stwierdził abp Ryś. Dodał, że bez tej praktycznej miłości Kościół nie funkcjonuje.

– Z jednej strony cieszmy się i gratulujmy arcybiskupowi Konradowi, otaczajmy go modlitwą, a z drugiej strony sami się mobilizujmy do wyobraźni miłosierdzia – takiej praktycznej, konkretnej i konsekwentnej – zaapelował metropolita łodzki.

Papież Franciszek zapowiedział nominację abp. Konrada Krajewskiego i trzynastu innych hierarchów na kardynałów na zakończenie spotkania z wiernymi na modlitwie Regina Coeli w niedzielę 20 maja w Watykanie.

Konsystorz, podczas którego abp. Krajewski otrzyma insygnia kardynalskie, odbędzie się w uroczystość św. Piotra i Pawła 29 czerwca w Rzymie.

54-letni abp Konrad Krajewski jest łodzianinem. Święcenia kapłańskie przyjął 11 czerwca 1988 roku z rąk abp. Władysława Ziółka. Po dwóch latach pracy parafialnej wyjechał na studia do Rzymu, gdzie zdobył doktorat z liturgiki na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu Angelicum.

Po kilku latach pracy w Łodzi został zaproszony do Urzędu Papieskich Celebracji Liturgicznych, w którym od 12 maja 1999 pełnił funkcję ceremoniarza papieskiego. Od 3 sierpnia 2013 r. jest jałmużnikiem papieskim.

Jałmużnik papieski należy do najbliższego otoczenia papieża. Obok prefekta Domu Papieskiego uczestniczy w uroczystościach i audiencjach. W imieniu Ojca Świętego udziela potrzebującym jałmużny, jego podpis widnieje na formularzu błogosławieństw papieskich. Zdobywane przez niego środki przekazywane są na papieskie dzieła miłosierdzia oraz instytucje dobroczynne bezpośrednio podlegające Watykanowi i kilka szkół działających na terenie Rzymu i Castel Gandolfo.

KAI/ad