Bp Milewski: ludzie potrzebują ojców duchownych, którzy znajdą czas na spowiedź, mszę, rozmowę

"Każdy, kto jest odpowiedzialny za drugiego, jest wobec niego ojcem" - mówił bp Mirosław Milewski w uroczystość Objawienia Pańskiego podczas mszy św. w parafii św. Stanisława Kostki w Płocku. Duchowny podkreślił, że pierwszym i fundamentalnym przesłaniem tego święta jest odnowienie przekonania o wadze i roli ojcostwa.

Polub nas na Facebooku!

Bp Milewski podkreślił, że Trzej Królowie oddali hołd nie tylko Jezusowi – Bogu-Człowiekowi i Maryi, ale też św. Józefowi. Cieśla z Nazaretu pozostaje wspaniałym przykładem przeżywania ojcostwa. Duchowny poprosił, aby pomyśleć o ojcach, którzy nie sprzeniewierzyli się swemu powołaniu. W wypełnianiu roli ojca jest wiele problemów, kryzysów i zmartwień, ale powinno to warto motywować do odkrywania, przypominania, opisywania wspaniałych ojców: tych, którzy nie wstydzą się klękać, ciężko pracować, bawić ze swoimi dziećmi, a gdy trzeba – także upomnieć je z miłością.

Każdy, kto jest odpowiedzialny za drugiego, jest wobec niego ojcem. Niemal każdego dnia zdajemy egzamin z takiej odpowiedzialności za innych, wobec których mamy okazywać nasze ojcostwo. W czasie pandemii wyrażamy to przez troskę o chorych, starszych, bezdomnych. W warunkach nauczania on-line szukamy możliwości opieki nad uczniami i studentami, aby nie stracić z nimi kontaktu i okazji do wychowania – powiedział bp Milewski.

Stwierdził, że w czasie kryzysu zdrowotnego wielu kapłanów i wiele sióstr zakonnych szuka dróg dotarcia do ludzi zagubionych i zdezorientowanych. Wokół jest wiele wyrazów ojcostwa, z których nie zawsze ludzie zdają sobie sprawę. W uroczystość Trzech Króli, stając przed domem św. Józefa, trzeba wraz z nim zawierzać je Bogu.

 

“Ludzie potrzebują ojców duchownych”

Za zrządzenie Opatrzności bp Milewski uznał ogłoszenie 2021 rokiem kard. Stefana Wyszyńskiego, który swoje kazania często rozpoczynał słowami: „Umiłowane dzieci Boże, dzieci moje!”.

W czasie, gdy trwa kryzys ojcostwa, także wśród kapłanów i biskupów, Kościół przypomina postać Prymasa Tysiąclecia. Pozwala to odkryć na nowo, że księża są powołani do ojcostwa duchowego. W ciągu ostatnich miesięcy niejednokrotnie przekonali się, że najbardziej okazali się ojcami w konfesjonale, przy łóżku chorych i umierających, w cierpliwej obecności i towarzyszeniu wiernym w mediach społecznościowych. Ludzie zawsze będą potrzebowali prawdziwych ojców duchownych, którzy będą mieli dla nich czas na spowiedź, Mszę świętą, rozmowę i uśmiech – zaakcentował biskup pomocniczy.

Dodał, że Mędrcy poszli do domu, z którego promieniowało ojcostwo św. Józefa, jego opiekuńczość, siła ducha i troska o powierzonych mu bliskich: Nawet jeśli w świecie wokół będzie wielu Herodów, z atrakcyjną wizją życia i błyszczącymi pomysłami na sukces bez odpowiedzialności, to dobry przykład, wiara i ufność ojca duchownego, który jest prawdziwy i wierny, będą zawsze silniejsze i przekonujące, a ludzie bez trudu rozpoznają te cechy w swoim kapłanie – uważał bp Milewski.

ZOBACZ: W całej Polsce przeszły kameralne Orszaki Trzech Króli

 

kh/KAI/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Z KRAJU

Prymas: Krytykujemy, ale nie chcemy nic w życiu zmienić

„Dyskutujemy o wierze, ale się nie angażujemy. Mówimy, ale się nie modlimy. Narzekamy, ale nie czynimy dobra. Krytykujemy, ale tak naprawdę nie chcemy nic w życiu zmienić. Oto powtarzana i przez nas pokusa jerozolimczyków” – mówił w uroczystość Objawienia Pańskiego abp Wojciech Polak.

Polub nas na Facebooku!

W homilii Mszy św. sprawowanej w katedrze gnieźnieńskiej Prymas Polski zwrócił uwagę na odmienne motywacje mędrców zdążających do Betlejem i tych, którzy w tej wędrówce próbowali ich zmylić i zatrzymać. Mędrcy wyruszyli, choć nie znali drogi. Wyruszyli, bo ujrzeli gwiazdę, która poruszyła ich serca i zwróciła je do Boga.

Papież Franciszek patrząc na nich i na ich decyzje powie, że oni nie zadowolili się wegetowaniem, dryfowaniem. Wyczuli, że aby żyć naprawdę, potrzebny jest cel wzniosły i dlatego trzeba wznieść głowę do góry. A jak już wzniesie się głowę do góry, gdy w sposób wolny całkowicie powierzy się Bogu, wtedy naprawdę zacznie się wędrówka, która zaprowadzi nas do Jezusa – mówił abp Polak dodając, że taki jest przecież prawdziwy sens chrześcijańskiego życia – pielgrzymowanie do Boga, a nie ku samemu sobie.

Bóg daje się znaleźć tym, którzy Go szukają, ale aby Go szukać, musimy się ruszyć. Trzeba porzucić lęk. Trzeba zaryzykować. Trzeba wyruszyć w drogę. Trzeba odważnie pójść dalej – podkreślił, zauważając, że na to właśnie Herod i uczeni w Piśmie nie chcieli i nie potrafili się zdobyć.

O ile Herodem kierował lęk o władzę, której – jak w swej pysze przeczuwał – może zostać wkrótce pozbawiony, o tyle arcykapłani i uczeni ludu, choć wiedzą, gdzie iść, nie dowierzają Bogu – tłumaczył metropolita gnieźnieński.

Lęk przed utratą władzy i tego, co nas zabezpiecza, co sprawia, że czujemy się tak pewni siebie – powtórzył.

Kto jednak sądzi, że coś straci, kto uważa, że mimo wszystko nie wyjdzie na swoje, ten choćby wiedział i znał drogę, pozostanie sparaliżowany lękiem. A wówczas – jak powie papież Franciszek – dyskutuje się o wierze jako o czymś, co jest znane, ale osobiście nie angażuje się na rzecz Pana. Mówimy, ale nie modlimy się. Narzekamy, ale nie czynimy dobra. Krytykujemy i oceniamy, ale tak naprawdę nie chcemy nic w życiu zmienić. Oto wciąż powtarzana i przez nas pokusa jerozolimczyków – stwierdził Prymas.

Przypomniał również, że pokłon mędrców nie był jednorazowym, krótkim epizodem, lecz początkiem tego, co nigdy się nie skończy, owej – jak to ujął papież senior Benedykt XVI – wielkiej procesji, która się nie przerwie, która przez wieki rozpoznaje nowinę gwiazdy i znajduje Tego, który z pozoru tak bezsilny daje jednak wielką radość.

Wspólnie z Prymasem Polski Mszę św. celebrowali: bp Krzysztof Wętkowski oraz kanonicy Kapituły Prymasowskiej. W czasie liturgii modlono się za misjonarzy i misjonarki z archidiecezji gnieźnieńskiej, którzy – jak mówił Prymas – niosą w świat Chrystusowe światło. Pod koniec Mszy św. abp Wojciech Polak pobłogosławił kredę, kadzidło i wodę prosząc wiernych, by zanieśli to błogosławieństwo do swoich domów i rodzin.

W Gnieźnie nie zorganizowano w tym roku w żadnej formie Orszaku Trzech Króli.

SPRAWDŹ: Franciszek: Jesteśmy wezwani do fascynacji Chrystusem

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap