video-jav.net
Z KRAJU

Biskupi w Stulecie Niepodległości. Przegląd homilii

Wszystkie polskie diecezje włączają się w obchody przypadającej 11 listopada setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wypowiadający się podczas uroczystych Mszy św. biskupi zwracają uwagę na wiele istotnych aspektów tego niezwykłego święta. Oto przegląd ich wypowiedzi.

Polub nas na Facebooku!

Abp Stanisław Gądecki: Przyszłość Ojczyzny zależy od odnowy wiary

Stabilna przyszłość naszej Ojczyzny zależy najpierw od odnowy naszej wiary – powiedział w swojej homilii przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Koncelebrował on Mszę św. w intencji Ojczyzny w świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, z udziałem najwyższych władz państwowych, w tym prezydenta RP Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego. – W czasie zaborów i I wojny światowej nasi przodkowie opierali swoje wysiłki zmierzające do odzyskania wolności „na nadziei, płynącej z głębokiej wiary w pomoc Boga, który jest Panem dziejów ludzi i narodów. Ta wiara była oparciem również wtedy, gdy po odzyskaniu niepodległości trzeba było szukać jedności pomimo różnic, aby wspólnymi siłami odbudowywać kraj i bronić jego granic” – mówił cytując św. Jana Pawła II. 

>Oto pełny tekst homilii abp. Gądeckiego:

 

Prymas: miłość Ojczyzny wzywa do jednoczenia, a nie dzielenia

Prymas Polski abp Wojciech Polak przewodniczył Mszy św. za Ojczyznę w gnieźnieńskiej katedrze. Miłość Ojczyzny wzywa nas do respektowania praworządności i szacunku dla siebie nawzajem. Wzywa do otwarcia naszych serc dla drugich, do włączania, a nie wykluczania, do jednoczenia, a nie dzielenia, do przygarniania, a nie odrzucania” – mówił.
Prymas zaznaczył również, że wolność nie ogranicza się jedynie do suwerenności, a więc niezależności od tego, co zewnętrzne. Nie wyczerpują jej, choć z pewnością wyrażają i służą, sama państwowa niepodległość, sprawiedliwe struktury społeczne czy prawa chroniące godność człowieka. „Wolność, to coś znacznie więcej. To wybór życia dla innych. To oddanie i służba dobru wspólnemu. To miłość i miłosierdzie. Wolność to zaangażowanie na rzecz wspólnego dobra, to troska o najsłabszych i potrzebujących konkretnej pomocy i wsparcia. Zdajemy z niej egzamin codziennie, wszędzie tam, gdzie toczy się nasze codzienne życie” – tłumaczył arcybiskup gnieźnieński dopowiadając, że do tego właśnie wzywa patriotyzm rozumiany jako miłość Ojczyzny – do wzajemnej życzliwości, solidarności i uczciwości.

 

Abp Kupny: Czy po wyjściu z Eucharystii w intencji Ojczyzny potrafimy podać sobie ręce?

Metropolita wrocławski abp Józef Kupny przewodniczył Mszy św. za Ojczyznę w bazylice garnizonowej pw. św. Elżbiety.

Po ukazaniu biblijnych przykładów osób, które całkowicie zaufały Bogu, takich jak uboga wdowa, prorok Eliasz oraz kobieta z Sarepty Sydońskiej, pasterz Kościoła wrocławskiego zauważył, że setna rocznica odzyskania niepodległości jest okazją do tego, by oddać hołd rodakom, którzy w przeszłość oddali Ojczyźnie całe swoje życie, zdolności, umiejętności oraz założyli w ofierze Polsce swoją pracę i wszelkie podejmowane wysiłki. – Myślimy o nich z wdzięcznością i obiecujemy naśladować ich miłość do Matki – Ojczyzny. Rodzi się jednak pytanie: jak wspólnie świętować ten wielki i piękny dzień – mówił abp Kupny. Hierarcha dodał przy tym, że osoby odpowiedzialne za życie społeczne i polityczne w naszym kraju nie potrafią dziś zdefiniować tego, co stanowi dobro wspólne wszystkich Polaków. – Powstają coraz większe rysy i pęknięcia na tym, co stanowi nasz fundament życia – tłumaczył metropolita wrocławski. – Używamy takich samych słów, ale inaczej je rozumiemy. Myślę tu o takich terminach, jak: demokracja, prawa człowieka czy godność osoby ludzkiej – dodał.
Na zakończenie metropolita wrocławski postawił pytanie: czy po wyjściu z Eucharystii, sprawowanej w intencji Ojczyzny jej uczestnicy potrafią podać sobie ręce, tłumacząc, że źle by było, gdyby wspólna modlitwa niczego nie zmieniła w ich myśleniu i spojrzeniu na drugiego człowieka.

 

Abp Adam Szal: odwaga bycia uczciwym człowiekiem

Potrzebna jest nam nie tylko odwaga do walki, potrzebna nam jest odwaga do tego, aby być uczciwym człowiekiem – mówił w Święto Niepodległości abp Adam Szal podczas Mszy św. za ojczyznę w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Przemyślu. Mszę św. koncelebrował także abp Jan Martyniak – senior greckokatolickiej archidiecezji przemysko-warszawskiej. Obecny był także prawosławny kapelan wojskowy ks. Jerzy Mokrauz.
Metropolita przemyski zaznaczył, że miłość do ojczyzny zawsze domaga się wierności i gotowości do ofiar i poświęceń. – Taka też jest postawa chrześcijanina, który wierny swojemu powołaniu, zwłaszcza powołaniu do świętości, powinien szukać drogi życia zgodnej z wolą Bożą – powiedział. Kaznodzieja podkreślił, że odpowiedzialność za ojczyznę dotyczy nie tylko czasów wojny i niebezpieczeństw, ale również czasu pokoju. – Dziś dziękujemy za tę wierność naszym przodkom. I tym, którzy oddali życie w obronie ojczyzny, czy w walce o jej niepodległość i tym, którzy szarą pracą, tworząc nowe miejsca pracy, tworząc nową kulturę polityczną, zadbali o to by ojczyzna nasza się rozwijała – mówił.

 

Bb Dajczak: Trzeba być u siebie, tak jak się jest w rodzinie

Kilkaset osób 11 listopada uczestniczyło na Rynku Staromiejskim w Koszalinie w Mszy św. za Ojczyznę. Eucharystii przewodniczył bp. Edward Dajczak.
Ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej w słowach homilii zwrócił uwagę, że nikt z nas, nie staje sobą się sam z siebie. Naszą tożsamość kształtuje środowisko rodzinne i społeczne. – Wszyscy pochodzimy z pewnej rodziny. Niepowtarzalnej w swych cechach, w swej kulturze, w wierze lub jej braku. Jesteśmy z nich, nie tylko z ciała. Jesteśmy z konkretnego narodu. Dlatego jesteśmy tacy, ze wszystkim co w nas jest szlachetne i piękne oraz z tym, co wcale nie jest dla nas łatwe. Trzeba być u siebie, tak jak się jest w rodzinie. Nie tylko dosłownie. Gdzie pomimo różnych problemów tym najważniejszym jest jednak miłość. Wtedy wszyscy, którzy w tej rodzinie są – niezależnie od trudności, będą się o nią starać, będą nawet rezygnowali z osobistych celów i pragnień. Po to, aby w rodzinie było wspanialej i piękniej – mówił hierarcha.

 

Abp Głódź: Święto Niepodległości jest także radością Kościoła w naszej ojczyźnie

Święto Niepodległości jest także radością Kościoła w naszej ojczyźnie. Ta radość jest naturalna. Bo dobro powinno radować. Radość ta stanowi także wyraz jego ewangelicznej misji pełnionej wobec naszego narodu – mówił abp Sławoj Leszka Głódź w Bazylice Mariackiej w Gdańsku podczas Mszy św. sprawowanej z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Abp Głódź przypomniał, że prze 100 laty nie tylko Polska odzyskała niepodległość, ale zakończyła się I wojna światowa. – A dla ludzi naszego narodu tamtego dnia Polska wybuchła! Swobodą i wolnością. Wyszła na ulice w spontanicznych manifestacjach. Rozbłysła barwą narodowych sztandarów. Wstawała, by żyć. Jeszcze bez zorganizowanych instytucji państwa – rządu, ministerstw, urzędów. Bez skonsolidowanego wojska. Bez zunifikowanego prawa różnego w trzech zaborach. Bez ustalonych granic – trwał bój lwowskich Orląt o polski Lwów. Ale wolna! Ale niepodległa! – podkreślał duchowny.

 

Abp Dzięga: Dziękuj Bogu za Polskę!

Nie bój się za Polskę modlić, proś Boga o Polskę i dziękuj Bogu za Polskę – mówił w homilii abp Andrzej Dzięga. Metropolita szczecińsko-kamieński przewodniczył w niedzielę rano Mszy Św. w intencji ojczyzny w Bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie.
– Nie bój się dla Polski pracować. Tak jak potrafisz. Jesteś Polsce potrzebny. Daj to, co możesz dodać. Złóż to w Bożych dłoniach. Nie bój się dla Polski cierpieć, bo Boża droga wymaga też trudu i wyrzeczeń. Cierpliwości i cierpienia i przede wszystkim nie bój się kochać. Bóg jest Miłością. Zmartwychwstały Chrystus to zwycięstwo miłości i życia. I gdy dziś przywołujemy 100. rocznicę Odrodzonej to przywołujemy tamtą miłość, Bożą miłość do ojczyzny, patriotyzm, i radość, i pracę, i cierpienie, i trud. Niech nadzieja nas prowadzi – kontynuował hierarcha.

 

Bp Kasyna: Polska potrzebuje dzisiaj mądrości, moralności i miłości

„Polska potrzebuje dzisiaj mądrości, moralności i miłości” – mówił biskup pelpliński Ryszard Kasyna 11 listopada podczas Mszy św. w bazylice katedralnej w Pelplinie.
Kaznodzieja mówił dalej, że „Polska potrzebuje dzisiaj mądrości, moralności i miłości”. Rozwijając tę myśl biskup pelpliński zachęcał do mądrej edukacji patriotycznej młodego pokolenia. Ukazując zgubne skutki podziałów, które nie są demokratyczną różnicą poglądów, ale atakami na osoby, biskup stwierdził, że „trzeba nam powrócić do mądrości społecznej opartej na solidarności, nie klasowej, partyjnej, ale do solidarności narodowej”.

 

Abp Ryś: Dziękujmy Bogu za wolnych Polaków

Nie dziękujemy dziś Bogu za machinacje polityków i układy przy stole dyplomatycznym, ale dziękujemy Bogu za wolnych ludzi, za wolnych Polaków, których pełny jest wiek XIX, ten, który nas prowadzi do wolności – mówił arcybiskup Grzegorz Ryś odprawiając w łódzkiej katedrze Mszę św. w intencji Ojczyzny.
Nie do pomyślenia jest Polska bez Sienkiewicza i Mickiewicza, bez Krasińskiego, Norwida, Reymonta, Chopina, Matejki, bez Marii Curie- Skłodowskiej. Nie do pomyślenia jest Polska bez tych ludzi! Bez św. Rafała Kalinowskiego, bez św. Br. Alberta Chmielowskiego czy św. Urszuli Ledóchowskiej. Nie do pomyślenia jest Polska bez tych ludzi! Nie do pomyślenia jest bez takich ludzi jak Piłsudski czy Dmowski. My dziękujemy dziś Bogu za wolnych ludzi, którzy stali się wolnymi w spotkaniu z Bogiem. Dziękujemy za nich, bo bez nich, nie była by stworzona wolna Polska. Bo ci wolni, wielcy ludzi najpierw tworzyli wielki naród i ten wolny wielki naród znalazł wypowiedź w wielkim wolnym państwie. Choć jeszcze go nie było na mapie, ale ono było w nich – mówił w homilii abp Ryś.

 

Bp Libera: Bez wdzięczności skażemy się na podziały
Bez wdzięczności za niepodległość skażemy się na niekończące się kłótnie, pretensje i podziały – powiedział dziś bp Piotr Libera podczas Mszy św. za Ojczyznę w katedrze płockiej, w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.
Przypomniał w homilii, że podpisany w 1918 roku w Compiègne rozejm zakończył „straszliwe lata zmagań pierwszej wojny światowej”: 70 milionów zmobilizowanych żołnierzy, 10 milionów poległych, 20 milionów rannych. Ale dla Polaków stało się coś o wiele większego: wróciła Polska. Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę nad wojskiem, a trzy dni później – nad całą odradzającą się Rzeczpospolitą.

 

Abp Skworc: skarbiec o nazwie Ojczyzna
Jednanie człowieka z Bogiem, człowieka z człowiekiem oraz człowieka ze światem stworzonym to jedno z zadań Kościoła, o którym mówił metropolita katowicki abp Wiktor Skworc podczas Eucharystii w intencji Ojczyzny.
Metropolita katowicki odnosząc się do czytanej w liturgii Ewangelii o ubogiej wdowie słowa zaproponował, by w „miejsce świątynnej skarbony wstawić skarbiec o nazwie Ojczyzna”. – W ciągu lat i dekad prowadzących od odzyskania niepodległości do skarbca „Ojczyzna” wielu wrzucało wiele; wielu także „wrzucało” wszystko…bo swoje życie i nasza niepodległość zbudowana jest na ofiarności całych pokoleń, gotowych na poświęcenie życia i mienia dla dobra Ojczyzny – powiedział.
Zdaniem hierarchy stając na progu otwierającym nowe 100-lecie należy włączyć się w budowanie przyszłości Polski duchem „ofiarności i ofiary”, oraz „służby i bezinteresowności”, które są zaprzeczeniem „reklamowej konsumpcji” i stoją w opozycji do „rozkładającego wszystko praktycznego materializmu”.

 

Bp Kiernikowski: Nasza relacja do Ojczyzny rodzi się z naszej relacji do Boga

Naszym współczesnym wyzwaniem jest to, by zbliżać się do krzyża i nie nieść tylko własnych idei. To również podejmowanie takich działań, by budować wolny dom – mówił biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski podczas Mszy św. w intencji Ojczyzny odprawionej w legnickiej katedrze.
Bp Kiernikowski podkreślił, że w dziejach narodu było wielu proroków, których słowa przestrogi, nauka były drogowskazem w trudnych czasach. – Dzięki ich słowu Polacy trwali we właściwej postawie, choć nie brakowało i takich, którzy nie słuchali. Dziś chodzi o to, by budować wolny dom, by zbliżać się do krzyża Chrystusa a nie nieść tylko własne idee. Potrzebujemy ducha Chrystusa, by wiedzieć, jaki jest kierunek – mówił hierarcha. Zaznaczył też, że jedność to cud, którego dokonuje Bóg w tych, którzy zawierzają mu swoje życie.- Obyśmy byli ludźmi, którzy mają w sobie odwagę, aby o tym przypominać, aby to przeżywać, aby w tym się umacniać, wzrastać w wierze i w dobrej woli. Wtedy to wszystko będzie służyć temu, by nasza Ojczyzna była domem pokoju i sprawiedliwości – zakończył.

 

Abp Jędraszewski: Wolność zewnętrzna wypływa z wolności wewnętrznej

Z okazji 100-lecia Niepodległej w całym Krakowie wybrzmiał dźwięk dzwonu Zygmunta. Mszy św. za Ojczyznę przewodził w katedrze wawelskiej metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.
Metropolita krakowski podkreślał, że polski naród uczył się przez wieki „bezgranicznej i pełnej zaufania do Boga” miłości do ojczyzny. „Szczególną próbą tej miłości i doświadczeniem jej było zmaganie polskiego narodu o wolność, w końcu od końca XVIII wieku do pierwszych dekad XX wieku” – stwierdził.Kaznodzieja wskazywał, że za działaniami w kierunku odzyskania niepodległości szło „heroiczne zmaganie o wolność wewnętrzną narodu”. W wewnętrznej wolności widziano konieczny warunek do uzyskania wolności zewnętrznej” – dodał.„To właśnie przez te lata wykluwała się treść hasła: Bóg, Honor, Ojczyzna. Bóg, bo we wszystkich wysiłkach na rzecz odzyskania niepodległości zawsze było odniesienie do Boga. Honor, bo kształtowało się to szczególne poczucie honoru i osobistej wartości Polaków. Ojczyzna – wyśpiewywane przez kolejne pokolenia Polaków w postaci Mazurka Dąbrowskiego: Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy” – nauczał abp Jędraszewski.

 

Bp Solarczyk: Polska to nasze wczoraj, dziś i jutro przeżywane z całym oddaniem serca
To słowa biskupa pomocniczego warszawsko-praskiego Marka Solarczyka wygłoszone w Radzyminie. W tamtejszej kolegiacie Przemienienia Pańskiego biskup przewodniczył Mszy św. w intencji Ojczyzny.
W homilii bp Solarczyk zwrócił uwagę, że odzyskanie niepodległości zawdzięczamy nie tylko wielkim postaciom, które na trwałe wpisały się w naszą tradycję, ale również zwykłym ludziom. – Jakże wielu było takich którzy, jak ta biblijna wdowa, w swoim domu, dla swoich najbliższych, czy przybyszów miało otwarte serce. To są tajemnice rodzin, tajemnice ludzi którzy może nie są na kartach historii ale są niesamowitą siłą tej historii. – Oni każde dnia na nowo z oddaniem przeżywali swoją codzienność, a kiedy trzeba było, jak tu w Radzyminie, stanęli do walki z najeźdźcą – powiedział kaznodzieja.


Na podstawie depesz KAI

Przyszłość naszej Ojczyzny zależy od odnowy wiary

Stabilna przyszłość naszej Ojczyzny zależy najpierw od odnowy naszej wiary - mówił dziś podczas homilii abp Stanisław Gądecki podczas uroczystej Mszy św. w Świątyni Opatrzności Bożej.

Polub nas na Facebooku!

W Eucharystii 11 listopada z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości wzięły udział najwyższe władze państwowe na czele z Prezydentem Andrzejem Dudą oraz Premierem Mateuszem Morawieckim.

Publikujemy pełną treść homilii:

Wołanie o odnowę Ojczyzny

„Spojrzał Bóg na ucisk swojego ludu w niewoli, wysłuchał jego jęczenia (Wj 3,7-9), zlitował się i stanął po naszej stronie, aby skruszył nieznośne nam więzy i oddał nam wolną, niezależną i zjednoczoną ziemię ojców naszych” – tak pisał w Warszawie kard. Aleksander Kakowski nazajutrz po odzyskaniu niepodległości.

A dzisiaj – w stulecie tamtego wydarzenia – pragniemy podczas tej Eucharystii podziękować Bożej Opatrzności za otrzymany wówczas dar. Chcemy złożyć przed Bożym obliczem wszystko, co było treścią minionego stulecia, a także to, czego Opatrzność od nas oczekuje w przyszłości.

Zastanawiając się nad treścią dzisiejszych czytań liturgicznych i konfrontując to z 100. jubileuszem niepodległości chciałbym zwrócić Waszą uwagę, Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie, na trzy sprawy; najpierw na bałwochwalstwo jako praźródło niewoli, następnie na nakaz miłości nieprzyjaciół, wreszcie na stojące przed nami zadania.

1.„NARÓD KROCZĄCY W CIEMNOŚCIACH”

a.„Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką”. To pierwsze z dzisiejszych czytań (Iz 9,1-6) pochodzi z VIII wieku przed Chr. i zapowiada narodziny Ezechiasza (728-699), syna króla Achaza. Zapowiada narodziny idealnego władcy z rodu Dawida, który to władca – wyposażony w dary Ducha Bożego – zaprowadzi w kraju rajski porządek (Iz 42,4).

Władca ten – dzięki praktyce sprawiedliwości – przyczyni się do pogodzenia w ludziach tych sprzeczności, które w zwykłych okolicznościach są nie do pogodzenia. „Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał” (Iz 11,6). Tę wizję Księga Syracha skomentuje zwięźle: „Co ma wspólnego wilk z jagnięciem? …grzesznik ze sprawiedliwym?” (Syr 13,17).

Ezechiasz – zastanawiając się dogłębnie nad przyczynami utraty niepodległości przez ówczesne państwo Izrael – doszedł do wniosku, że praprzyczyną niewoli było bałwochwalstwo, tzn. ubóstwianie stworzenia zamiast Stwórcy: „Albowiem sprzeniewierzyli się nasi przodkowie i czynili to, co jest złe w oczach Pana, Boga naszego, opuścili Go i odwrócili twarz od przybytku Pańskiego, a tyłem do niego się obrócili. […] Dlatego spadł gniew Pana na Judę i na Jerozolimę. I uczynił On z nich przedmiot lęku, zdumienia i drwin” (2 Krn 29,6-9). Podobnie i my, szukając najgłębszych przyczyn naszych rozbiorów, dostrzeżemy, iż ostatecznie przyczyną tego nieszczęścia było bałwochwalstwo naszych przodków; cześć boska oddawana stworzeniu zamiast Stwórcy.

A poza tym, historia Ezechiasza uczy nas tego, że cała godność władzy wynika tylko i wyłącznie stąd, iż „pełni ona swoje zadania w granicach porządku moralnego, którego źródłem i celem jest Bóg”. Gdziekolwiek ta zasada zostaje poddana w wątpliwość, tam chwieją się same podstawy porządku państwowego, a rządy sprowadzają się do pragmatycznej regulacji różnych i przeciwstawnych interesów (por. KNSK, 396-397).

b. W setną rocznicę odzyskania niepodległości najpierw oddajemy cześć polskiemu domowi czasu zaborów i jego staraniom na rzecz podtrzymania miłości do Ojczyzny. Wyrażamy nasze uznanie wszystkim organizatorom pracy u podstaw, którzy krzewili gospodarność, pracowitość, oświatę pośród uboższej ludności i przygotowywali ją do konkurencji z zaborcami. Oddajemy szacunek wszystkim twórcom ówczesnej kultury, która kształtowała dusze Polaków, gwarantując im zachowanie ich tożsamości. Dziękujemy duchowieństwu, które pracowało wówczas nad świętością ludu polskiego. A przede wszystkim oddajemy chwałę tym, którzy w kolejnych pokoleniach, walcząc z zaborcami, złożyli najwyższą ofiarę krwi.

Tak, historię nie pisze sam czas ani wydarzenia społeczno-polityczne, lecz piszą ją ludzkie sumienia, odsłaniając głębsze, duchowe znaczenie czasu. „Historia warstwą wydarzeń powleka zmagania sumień. W warstwie tej drgają zwycięstwa i upadki. Historia ich nie pokrywa, lecz uwydatnia… Czy może historia popłynąć przeciw prądowi sumień?” – pytał w 1974 roku Karol Wojtyła

Czas zaborów to także okres wielkiego zmagania ludzkich sumień. Prawdopodobnie większość Polaków zachowała w tym czasie wierność Ewangelii. Część z nich jednak zaciągnęła winę kryminalną, inni polityczną, inni jeszcze moralną a wszyscy winę metafizyczną; istnieje bowiem solidarność między ludźmi jako ludźmi, na mocy której każdy jest obarczony odpowiedzialnością za wszelkie zło i niesprawiedliwość na ziemi, jeśli to zło zostało dokonane w jego obecności lub z jego wiedzą (Karl Jaspers, Problem winy, Warszawa 2018). Gdyby ludzie mogli uwolnić się od winy metafizycznej, byliby aniołami, a pozostałe pojęcia winy stałyby się bezprzedmiotowe. W takiej sytuacji konieczną jest nasza prośba o przebaczenie win, które zostały popełnione w tamtym okresie przeciwko Ewangelii, przeciwko Kościołowi i polskiemu społeczeństwu.

2. „MIŁUJCIE WASZYCH NIEPRZYJACIÓŁ”

a. Drugi temat to miłość nieprzyjaciół. Tak Kodeks Hammurabiego jak i Prawo Starego Testamentu dopuszczały prawo odwetu: „życie za życie, oko za oko, ząb za ząb, ręka za rękę…” (Wj 21,23nn). Prawo odwetu miało wyeliminować prawo do nieproporcjonalnie wysokiej zemsty a jednocześnie chronić porządek publiczny, odstraszając agresora.

Jezus zniósł prawo odwetu, zastępując je prawem miłości, co św. Paweł streścił w słowach: „Nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21). Poprzez rezygnację z własnych – nawet słusznych – praw i przez pragnienie dobra drugiej osoby, uczeń Chrystusa może przyczynić się do nawrócenia agresora i zmiany jego życia. Najpierw trzeba uśmierzyć agresję łagodnością, a dopiero wtedy można odwołać się do prawdy i sprawiedliwości. W przeciwnym razie przemoc zrodzi dalszą przemoc i zrodzi się zamknięte koło zła.

b. Ilustracją trudności, jakie powstały pośród duchowieństwa okresu zaborów z tytułu Jezusowego nakazu: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” bardzo wnikliwie przeanalizował arcybiskup warszawski Zygmunt Szczęsny Feliński: „Do obozu patriotów – pisał on – należeli znowu duchowni gorącego i szlachetnego serca, ale nie dość kościelnego ducha, których głównym zadaniem było nie to, aby naród pozyskać Kościołowi, lecz aby przez katolicyzm wskrzesić ojczyznę, a przynajmniej zachować naród od zagłady. Czuli oni, że katolicyzm jest najgłówniejszą przeszkodą do naszego wynarodowienia, ale zamiast widzieć w nim jedynie zbawiający pierwiastek, co narodowi wiekuisty zapewnia żywot, oni widzieli w nim po prostu kamień węgielny polskiej narodowości, z wywróceniem którego runęłoby całe budowanie. Jakkolwiek przeto gorliwie i nieraz z narażeniem siebie bronili zasad katolickich i kościelnej w kraju organizacji, czuć jednak było, że nie tyle chodziło im o chwałę Bożą i dusz zbawienie, ile o sprawę polską.

Nie powiem, aby ci księża nie mieli wiary lub kapłańskiej gorliwości, wielu z nich owszem przykładnymi było kapłanami, ale ową Bożą rozczynę [ów Boży zaczyn] okwaszał [zakwaszał] zawsze ziemski pierwiastek opartego na nienawiści patriotyzmu, który nie pozwalał im nigdy wnieść się na wyżyny prawdziwie chrześcijańskiej miłości. Nie tylko nie troszczyli się oni wcale o nawrócenie swoich prześladowców, lecz zbyt swobodnie pojmując obowiązki podbitego narodu względem zaborczej władzy, nie poprzestawali oni na upoważnieniu biernego oporu w rzeczach przeciwnych sumieniu i zastrzeżeniu praw swoich […]. Służąc przede wszystkim krajowi, a nie Kościołowi, mniej oglądali się oni na rady i ostrzeżenia udzielane z Rzymu, niż na głos opinii publicznej w kraju, a ta chęć popularności popychała ich nieraz na bezdroża, których najwolniejsze nawet sumienie usprawiedliwić nie było w stanie” (Zygmunt Szczęsny Feliński, Pamiętniki, Warszawa 2009, 388-389).

3. NASZA PRZYSZŁOŚĆ

a. A teraz trzeci temat, czyli nasze zadania na przyszłość. Stabilna przyszłość naszej Ojczyzny zależy najpierw od odnowy naszej wiary. W czasie zaborów i I wojny światowej nasi przodkowie opierali swoje wysiłki zmierzające do odzyskania wolności „na nadziei, płynącej z głębokiej wiary w pomoc Boga, który jest Panem dziejów ludzi i narodów. Ta wiara była oparciem również wtedy, gdy po odzyskaniu niepodległości trzeba było szukać jedności pomimo różnic, aby wspólnymi siłami odbudowywać kraj i bronić jego granic” (Jan Paweł II, Budujmy dobro Ojczyzny – 11.11.1998).

„Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że Bóg jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają” (Hbr 11, 6). Wiara w Boga to również niemożliwy do zastąpienia fundament stałości i równowagi, na którym spoczywa prywatny i publiczny porządek dusz, rzeczy i spraw. Pomyślność naszej Ojczyzny może zrodzić się tylko z takiego porządku i w takim porządku przetrwać (por. KNSK, 577).

b. Drugim zadaniem jest odnowa naszych sumień. „Prawdziwa odnowa człowieka i społeczeństwa dokonuje się zawsze za sprawą odnowy sumień. Sama zmiana struktur społecznych, ekonomicznych i politycznych — choć ważna — może się jednak okazać niewykorzystaną szansą, jeśli nie stoją za nią ludzie sumienia. Oni przecież przyczyniają się do tego, że całokształt życia społecznego formowany jest ostatecznie według reguł tego prawa, którego człowiek sam sobie nie nakłada, ale je odkrywa «w głębi sumienia jako głos, któremu winien być posłuszny» (por. Gaudium et spes, 16). Ten głos, to wewnętrzne prawo wolności, które ją ukierunkowuje na dobro i ostrzega przed czynieniem zła. Przyzwolenie na łamanie tego prawa przez prawo stanowione w ostatecznym rozrachunku zawsze obraca się przeciw czyjejś wolności i godności. Bałwochwalczy kult wolności (por. Veritatis splendor, 54), jaki nierzadko się proponuje współczesnemu człowiekowi, jest w gruncie rzeczy wielkim jej zagrożeniem. Prowadząc bowiem do zamętu i wypaczenia sumień, pozbawia człowieka najskuteczniejszej samoobrony przed różnymi formami zniewolenia.

„Odzyskanej wolności nie rozwinie się ani się nie obroni, jeśli na każdym odcinku życia społecznego, gospodarczego i politycznego nie staną ludzie prawego sumienia zdolni oprzeć się nie tylko różnym zmiennym wpływom i naciskom zewnętrznym, lecz także temu wszystkiemu, co osłabia albo wręcz niszczy wolność człowieka od wewnątrz. Ludzie sumienia to ludzie duchowo wolni, zdolni do rozeznania w świetle odwiecznych wartości i norm, które się tyle razy sprawdziły, nowych zadań, przed jakimi Opatrzność stawia nas w chwili obecnej. Każdy chrześcijanin powinien być człowiekiem sumienia odnoszącym naprzód to najważniejsze i poniekąd najtrudniejsze ze zwycięstw — zwycięstwo nad samym sobą. Powinien nim być we wszystkich sprawach dotyczących jego życia prywatnego i publicznego. Formacja prawego sumienia wiernych, poczynając od dzieci i młodzieży, musi być stałą troską Kościoła”. Troska o odbudowywaniu tkanki moralnej całego narodu” (św. Jan Paweł II, Odnowa człowieka i społeczeństwa dokonuje się za sprawa odnowy sumień. Przemówienie Ojca Świętego do III grupy Biskupów – Watykan, 14 II 1998).

c. Naszym trzecim zadaniem jest troska o pamięć. Pamięć bowiem jest tą siłą, która tworzy tożsamość istnień ludzkich tak na płaszczyźnie indywidualnej, jak i zbiorowej. Społeczeństwo, które nie pamięta o własnej przeszłości, pozbawia się tym samym kryteriów zdobytych dzięki doświadczeniu i nie potrafi już stworzyć podstaw harmonijnego współistnienia i wspólnego zaangażowania w realizację przyszłych celów. Takie społeczeństwo jest szczególnie podatne na ideologiczną manipulację. Narody, które nie potrafią zadbać o własną historię, rozpadają się lub tracą swoją tożsamość.

d. Czwarte zadanie to odnowa naszej kultury. Św. Jan Paweł II w UNESCO podkreślił, iż kultura jest najskuteczniejszą formą obrony suwerenności: „Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, który wielokrotnie był przez sąsiadów skazywany na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg” (Jan Paweł II, Przemówienie wygłoszone w siedzibie UNESCO, Paryż, 2.06.1980).

Dlatego naturalnym sprzymierzeńcem moralnego odrodzenia społeczeństwa polskiego może i powinna się stać nauka i kultura. „Ludzie nauki, środowiska naukowe, uniwersyteckie, pisarze i twórcy kultury – doświadczając swoistej transcendencji prawdy, piękna i dobra – stają się naturalnymi sługami tajemnicy Boga, która się przed nimi odsłania i której powinni być wierni. Ten wymóg wierności sprawia, że jako uczeni i artyści, bez względu na przekonania, są powołani do tego, by pełnić funkcję sumienia krytycznego wobec tego wszystkiego, co człowieczeństwu zagraża lub go pomniejsza” (św. Jan Paweł II, Przemówienie z okazji sześćsetlecia Wydziału Teologicznego UJ, Kraków – 8.06.1997).

e. Piątym, pilnym zadaniem jest odnowa polityki. I nie myślę tutaj jedynie o sporze o reformę sądownictwa, ale o czymś znacznie bardziej podstawowym, o prawach, które w zasadniczy sposób są sprzeczne z prawdą o człowieku i w konsekwencji uznają życie niektórych ludzi za „niewarte życia”. Jakże bym pragnął, aby ludzie, którym na sercu leży praworządność z pełnym przekonaniem zaangażowali się w zniesienie takich praw, bo jak istnieją fake news, tj. fałszywe informacje tak też istnieją fake laws, czyli fałszywe prawa Wprawdzie instytucje publiczne wytrzymają wiele, a wolna polityka bez konfliktowego elementu jest niemożliwa – skoro nasze interesy, opinie i przekonania konkurują ze sobą – niemniej jednak wolnościowy ład potrzebuje pewnego politycznego stylu, jeśli coraz więcej obywateli nie ma się odwrócić od niego ze wstrętem (Bernhard Sutor, Etyka polityczna, Warszawa 1994, 111-112; 225-226).

Trzeba się strzec przed pokusą instrumentalizacji tak Kościoła, jak i Państwa. Zasada „Oddajcie Bogu, co boskie, a cesarzowi, co należy do cesarza” daje początek dobrze pojmowanej autonomii Kościoła i Państwa przy jednoczesnej życzliwej ich współpracy. Jest to szczególnie ważne zwłaszcza w odniesieniu do tzw. polityki partyjnej. Państwo postrzega czasami Kościół jako instrument do osiągnięcia własnych celów, Kościół może czasami w analogiczny sposób odnieść się do instytucji Państwa. Kościół owszem, ma obowiązek przemawiać z pozycji metapolitycznych, przypominając o normach, zasadach i wartościach etycznych, jakimi powinien kierować się rząd podejmując decyzje w tej dziedzinie. Nie może jednak – jeśli nie chce utracić swojej politycznej wiarygodności – zmieniać formy swego zaangażowania z politycznej na metapolityczną i odwrotnie, w zależności od tego, co w danym momencie uzna za bardziej dla siebie korzystne.

ZAKOŃCZENIE

Na koniec prośmy więc Boga o pomoc słowami poety:

„Niech innym góry swe złoto oddadzą,
Niechaj ich miecza żelazna potęga,
Dzierżąc okuty świat pod swoją władzą,
Od wiecznych lodów do ogniów dosięga.
My niesiem prośby przed Twoje ołtarze,
Zostaw nas Panie przy wolności darze”
(Antoni Górecki, Hymn do Boga o zachowaniu wolności)


KAI/ad