Z KRAJU

Aneta Liberacka w MZaN: Zabicie człowieka nigdy nie może być alternatywą

- Pojawiają się takie komentarze, że nie można ludzi zmuszać do takiego heroizmu, by opiekowali się ludźmi niepełnosprawnymi, a alternatywą do tego nieopiekowania może być decyzja o ich zabiciu. Zabicie drugiego człowieka nigdy nie może być alternatywą - mówiła Aneta Liberacka w programie "Między Ziemią a Niebem".

Polub nas na Facebooku!

Do dyskusji o wyroku Trybunały Konstytucyjnego dotyczącego aborcji w programie “Między Ziemią a Niebem” zostali zaproszeni Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, ks. prof. Franciszek Jakub Longchamps de Bérier, prawnik oraz Aneta Liberacka.

Redaktor naczelna portalu Stacja7 przypomniała, że już Jan Paweł II przypominał, że prawo do życia nie jest kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka.

Zwracając uwagę na komentarze, które pojawiły się dyskusji po decyzji Trybunału, zaznaczyła, że zabicie drugiego człowieka nie powinno być alternatywą do niemożności opieki nad osobą niepełnosprawną.

– To, co się dzieje po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego, zadziwia mnie – wśród ludzi wierzących, którzy zajmują się osobami niepełnosprawnymi, adoptowali je, opiekują się, albo są rodzicami, czasami pojawiają się takie komentarze, że nie można ludzi zmuszać do takiego heroizmu, by opiekowali się ludźmi niepełnosprawnymi i mnie to strasznie dziwi, dlatego, że alternatywą do tego nieopiekowania się ludźmi niepełnosprawnymi ma być możliwość decyzji o ich zabiciu. Nigdy alternatywą nie może być zabicie drugiego człowieka. Te wszystkie komentarze są dla mnie niepojęte. 

– mówiła w programie Aneta Liberacka.

CZYTAJ: Dziś wygrało życie

Zaznaczyła także, że w czasie trwającej dyskusji nastąpiło pomieszanie dwóch tematów – prawa do życia i pomocy osobom niepełnosprawnym.

– Padają takie argumenty, że w ośrodkach pomocy społecznej ludzie mają słabe warunki i trzeba zacząć od tego, by dbać o takie ośrodki, by świadczyć pomoc rodzicom, którzy opiekują się osobami niepełnosprawnymi – oczywiście, że trzeba to robić, tylko że to jest zupełnie inny temat. Tu następuje mieszanie tematów, bo czymś innym jest prawo do życia osób niepełnosprawnych a czymś innym pomoc osobom, które się nimi opiekują i im samym. Myślę, że musimy uporządkować tę dyskusję

– zaapelowała.

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, wyjaśniając co oznacza wyrok sądu podkreśliła, że każdy ma prawo do godnych narodzin i śmierci.

– Musimy sobie uświadomić co ten wyrok oznacza. Oznacza on, że około tysiąc dzieci każdego roku otrzyma prawo do życia, które w poprzednich latach były tego prawa pozbawione. To jest ogromne zadanie, abyśmy pielęgnowali takie społeczne przekonanie, że jest dobrze, że ci ludzie mają prawo do życia, żeby każda z tych osób, nawet jeśli miałaby krótko żyć, żeby miała godne życie, aby mogła się urodzić w godnych warunkach, a jeśli dziecko byłoby tak ciężko chore, że miałoby krótko żyć, by mogło także umrzeć w godnych warunkach, otoczone miłością, troską.

– wyjaśniła.

Ks. prof. Franciszek Jakub Longchamps de Bérier zapytany o argumenty dotyczące ogłoszenia wyroku w czasie pandemii, mówił, że “działanie Sądu Konstytucyjnego jest niezależne od tego, co mogłoby się dziać na ulicach”.

– Chodzi o rzeczową dyskusję a nie o to, abyśmy posługiwali się hasłami czy sloganami np. takimi, które wymalowywane są na dewastowanych w tych godzinach czy dniach kościołach.

– wyjaśniał.

ZOBACZ: To nie ja wyznaczyłam granicę życia mojej córki [ROZMOWA]

Aneta Liberacka odnosząc się do argumentów dotyczących cierpienia kobiet, nawiązała do wypowiedzi rodziców, którzy przeszli tę drogę i którzy przekonują, że przyspieszenie śmierci dziecka nigdy nie pomaga pogodzić się z jego śmiercią. 

– Kiedy człowiek traci kogokolwiek bliskiego wie, że to co koi ból, to świadomość, że do końca zrobiło się wszystko, co jest dla tego człowieka dobre i obdarzyło się go do końca miłością. Mamy, które straciły dzieci, mówią, że ważniejsza jest dla nich świadomość, że do końca życia obdarzyły je miłością i zrobiły wszystko, co w ludzkiej mocy, by dziecko godnie odeszło z tego świata.

Całej rozmowy można wysłuchać TUTAJ.

 

zś/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Dewastacje kościołów po protestach proaborcyjnych. Duszpasterze proszą o modlitwę

Dewastacje mają związek z proaborcyjną akcją Ogólnopolskiego Strajku Kobiet "Słowo na niedzielę”. Manifestanci dewastują kościoły, pomniki, przerywają niedzielne nabożeństwa.

Polub nas na Facebooku!

Uczestnicy protestów umieścili napisy na elewacjach bądź w pobliżu wielu kościołów w Warszawie, m. in. pw. św. Jana Kantego, pw. Opatrzności Bożej na Ochocie, pw. św. Jakuba Apostoła na Ochocie, pw. Podwyższenia Krzyża Świętego na Jelonkach czy sanktuarium św. Andrzeja Boboli na Mokotowie.

W sieci ukazało się także zdjęcie z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Warszawie na Saskiej Kępie (diec. warszawsko-praska), na którym osoba podczas Mszy św. w kościele trzyma transparent z napisem: “Módlmy się o prawo do aborcji”.

Z kolei na płocie parafii bł. Ignacego Kłopotowskiego w Otwocku zawisł plakat z napisem “Piekło kobiet”.

Strajkujący weszli także do Bazyliki Archikatedralnej św. Apostołów Piotra i Pawła w Poznaniu w trakcie trwającej Mszy świętej, rozrzucili swoje ulotki i zaczęli skandowanie haseł przypominających o prawach kobiet.

 

 

Odpowiedź duszpasterzy

W odpowiedzi na dewastację, proboszcz parafii św. Jakuba, ks. Henryk Bartuszek poprosił o modlitwę za osoby, które zdewastowały kościół.

 

Jak reagować?

W rozmowie z KAI wiceminister sprawiedliwości Michał Woś apeluje, by o każdym akcie barbarzyństwa powiadomić policję. – To nie protesty, a przestępstwo. I barbarzyństwo. Art. 195 Kodeksu karnego jednoznacznie zabrania złośliwego przeszkadzania w publicznym wykonywaniu aktu religijnego. Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności albo nawet pozbawienia wolności do lat 2 – mówi wiceminister sprawiedliwości Michał Woś.

Warto zdarzenie dokumentować zdjęciami lub filmem. Przede wszystkim trzeba zachować spokój. Te prowokacje służą właśnie nakręcaniu emocji. Mała krzykliwa grupa próbuje wytworzyć wrażenie masowej akcji. To model przećwiczony na zachodzie, gdzie radykalna neomarksistowska lewica właśnie tak działa. Tyle, że my w Polsce możemy widzieć wieloletnie skutki ich działań w tamtych państwach: dyktat poprawności politycznej, absurdalne przepisy, szerząca się ideologia gender itp. Jestem przekonany, że większość kobiet, które nawet wyszły na tzw. spacer w ostatnich dniach wyrazić niezadowolenie z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, te barbarzyńskie ataki na kościoły i próby zakłócania Mszy świętych potępia – dodaje wiceminister sprawiedliwości.

 

Aktualizacja

Organizatorzy Ogólnopolskiego Strajku Kobiet “Słowo na niedzielę” zachęcają do samodzielnego wydrukowania banknotu z napisem: “W imię matki, córki i umiłowanej siostry: wara do kobiet!” i wrzucenia go podczas niedzielnej Mszy św. na tacę oraz wydrukowania plakatu ukrzyżowanej, ciężarnej kobiety z podpisem „Twoja wina! Twoja wina! Twoja bardzo wielka wina!” i przyklejenia go na zewnątrz kościoła.

 

Zdjęcia zdewastowanych kościołów, które ukazały się w sieci:

 

 

 

 

 

 

 

 

gosc.pl, wprost, zś/Stacja7
fot. Twitter/Dariusz Matecki

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap