Nasze projekty

W te święta zmniejsz z Nim dystans

Nieodłącznym elementem ostatnich dni przed świętami Bożego Narodzenia były kolejki do spowiedzi, towarzyszące zorganizowanym spowiedziom parafialnym i dekanalnym. Co roku duszpasterze zachęcali do tego, żeby nie odkładać spowiedzi na ostatnią chwilę - w tym roku obowiązujące obostrzenia tym bardziej mobilizują, albo nawet wymagają od nas głębszej refleksji dotyczącej sakramentu pokuty.

Reklama

Prosta odpowiedź na pytanie „iść czy nie iść?” do spowiedzi, może każdego z nas – po doświadczeniu ostatnich miesięcy – doprowadzić do głębszej refleksji na temat miejsca sakramentów świętych w naszym życiu duchowym.

Uczestniczyć czy oglądać?

Tematowi przeżywania transmisji Mszy świętej poświęcono w tym roku już bardzo wiele tekstów i dyskusji. Forma, z której korzystały dotychczas tylko osoby nie mogące wyjść z domu (np. z powodu choroby), spotkała się w marcu z ogromnym zainteresowaniem, wraz z ogłoszeniem pierwszych obostrzeń i dyspensami udzielonymi przez biskupów. Już wtedy troska o życie duchowe i utrzymanie relacji z Bogiem wymagały tego, aby włożyć wysiłek w uczestnictwo – a nie zwykłe oglądanie – w transmitowanej Mszy świętej. Jeśli z jakichś powodów taki stan trwał dłużej, niebezpieczeństwa duchowe z tym związane mogły stać się coraz większe. Dlaczego? Z tego samego powodu, dla którego narzekamy, gdy z powodu epidemii relacje z najbliższymi musimy utrzymywać przez komunikatory internetowe.

Istotą życia chrześcijańskiego jest komunia z Bogiem, który działa w sakramentach. Działa żywo, aktualnie, w momencie udzielania sakramentu. Tak jak patrzenie w kamerkę nie zastąpi spojrzenia w oczy drugiej osoby, tak samo dłuższy czas nieprzyjmowania sakramentów zawsze prowadził będzie do rosnącej tęsknoty i oschłości duszy pozbawionej łaski. Trzeba tu przypomnieć, że wzbudzenie w sobie żalu oraz Komunia duchowa związane są z konkretnymi warunkami braku możliwości przystąpienia do sakramentu i go nie zastępują.

Reklama
Reklama

Między piekarnikiem a zakupami

Choć domyślnym stanem chrześcijanina jest stan łaski uświęcającej i spowiedź powinna być jak najszybszą reakcją na grzech ciężki, niektórym z tą reakcją schodzi trochę dłużej. Dobrze więc, że są takie momenty w ciągu roku, kiedy szczególnie mobilizujemy się do odbudowania relacji z Bogiem przez sakrament pokuty i pojednania. Zrozumienie istoty tego sakramentu rozwiewa wątpliwości tych, którzy co jakiś czas pytają, czy nie dałoby się spowiedzi „załatwić” jakoś zdalnie. Jeśli głównym tematem rachunku sumienia nie będą grzechy (które oczywiście trzeba wyznać), ale to, w jaki sposób wpłynęły one na obecność Boga w naszym życiu i na relacje z bliskimi, to oczywistym stanie się, że są wciąż na świecie sprawy, których się nie załatwia na dystans. Spowiedź nie jest rytuałem, kolejnym punktem do odhaczenia na przedświątecznej liście, który da się szybko zmieścić pomiędzy wstawienie pierniczków do piekarnika, a zamówienie prezentów online. Należy raczej do tej samej kategorii, co długo wyczekiwane spotkanie z dawno nie widzianymi bliskimi przy wigilijnym stole. Dlatego jeśli w relację z Jezusem w ostatnim czasie za bardzo wszedł wymagany wszędzie dystans społeczny, koniecznie trzeba podjąć wysiłek, aby akurat w tym przypadku go skrócić.

Nie tylko w tłumie

Obecne warunki stwarzają szanse do tego, aby wykazać się sprytem w walce o swoją relację z Jezusem. Ewangelia daje nam przykłady wielu ludzi, którzy w tym właśnie byli kreatywni. Nikodem przyszedł do Jezusa nocą, aby móc z Nim porozmawiać na spokojnie (por. J 3, 1-21), Zacheusz wspiął się na drzewo, aby Go chociaż zobaczyć (por. Łk 19, 1-10), Piotr rzucił się wpław w jezioro, żeby mieć możliwość rozmowy sam na sam z Jezusem, zanim pozostali dopłyną do brzegu (J 21, 7-8). Z relacji ewangelistów wiemy, że ich starania nie pozostały bezowocne, a spotkania doszły do skutku w sposób, jakiego prawdopodobnie żaden z nich sobie nie wyobrażał.

Być może przystąpienie do spowiedzi wiąże się w tym roku z większymi trudnościami, niż dotychczas. Może to być niecodzienna forma (np. spowiedź na dystans w osobnym pomieszczeniu czy konieczność dezynfekcji folii na kratkach konfesjonału), może trudniejszy dostęp do sakramentu ze względu na ograniczenia. Tym bardziej jest to okazja do tego, aby w to spotkanie – które nie może odbyć się w żadnej innej formie – włożyć swój spryt i wysiłek. Chrześcijaninem nie da się być tylko w tłumie. Wiara, którą wyznawać będziemy w uroczystość Narodzenia Pańskiego, musi wynikać z tego, co najpierw każdy z nas przeżyje podczas osobistego spotkania z Tym, którego wyznajemy. Nie żałujmy więc pomysłów, energii i czasu na to, aby Ten, z którym się spotykamy, naprawdę poczuł się przez nas doceniony.

Reklama
Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę