W te święta zmniejsz z Nim dystans

Nieodłącznym elementem ostatnich dni przed świętami Bożego Narodzenia były kolejki do spowiedzi, towarzyszące zorganizowanym spowiedziom parafialnym i dekanalnym. Co roku duszpasterze zachęcali do tego, żeby nie odkładać spowiedzi na ostatnią chwilę - w tym roku obowiązujące obostrzenia tym bardziej mobilizują, albo nawet wymagają od nas głębszej refleksji dotyczącej sakramentu pokuty.

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Prosta odpowiedź na pytanie „iść czy nie iść?” do spowiedzi, może każdego z nas – po doświadczeniu ostatnich miesięcy – doprowadzić do głębszej refleksji na temat miejsca sakramentów świętych w naszym życiu duchowym.

 

Uczestniczyć czy oglądać?

Tematowi przeżywania transmisji Mszy świętej poświęcono w tym roku już bardzo wiele tekstów i dyskusji. Forma, z której korzystały dotychczas tylko osoby nie mogące wyjść z domu (np. z powodu choroby), spotkała się w marcu z ogromnym zainteresowaniem, wraz z ogłoszeniem pierwszych obostrzeń i dyspensami udzielonymi przez biskupów. Już wtedy troska o życie duchowe i utrzymanie relacji z Bogiem wymagały tego, aby włożyć wysiłek w uczestnictwo – a nie zwykłe oglądanie – w transmitowanej Mszy świętej. Jeśli z jakichś powodów taki stan trwał dłużej, niebezpieczeństwa duchowe z tym związane mogły stać się coraz większe. Dlaczego? Z tego samego powodu, dla którego narzekamy, gdy z powodu epidemii relacje z najbliższymi musimy utrzymywać przez komunikatory internetowe.

Istotą życia chrześcijańskiego jest komunia z Bogiem, który działa w sakramentach. Działa żywo, aktualnie, w momencie udzielania sakramentu. Tak jak patrzenie w kamerkę nie zastąpi spojrzenia w oczy drugiej osoby, tak samo dłuższy czas nieprzyjmowania sakramentów zawsze prowadził będzie do rosnącej tęsknoty i oschłości duszy pozbawionej łaski. Trzeba tu przypomnieć, że wzbudzenie w sobie żalu oraz Komunia duchowa związane są z konkretnymi warunkami braku możliwości przystąpienia do sakramentu i go nie zastępują.

 

Między piekarnikiem a zakupami

Choć domyślnym stanem chrześcijanina jest stan łaski uświęcającej i spowiedź powinna być jak najszybszą reakcją na grzech ciężki, niektórym z tą reakcją schodzi trochę dłużej. Dobrze więc, że są takie momenty w ciągu roku, kiedy szczególnie mobilizujemy się do odbudowania relacji z Bogiem przez sakrament pokuty i pojednania. Zrozumienie istoty tego sakramentu rozwiewa wątpliwości tych, którzy co jakiś czas pytają, czy nie dałoby się spowiedzi „załatwić” jakoś zdalnie. Jeśli głównym tematem rachunku sumienia nie będą grzechy (które oczywiście trzeba wyznać), ale to, w jaki sposób wpłynęły one na obecność Boga w naszym życiu i na relacje z bliskimi, to oczywistym stanie się, że są wciąż na świecie sprawy, których się nie załatwia na dystans. Spowiedź nie jest rytuałem, kolejnym punktem do odhaczenia na przedświątecznej liście, który da się szybko zmieścić pomiędzy wstawienie pierniczków do piekarnika, a zamówienie prezentów online. Należy raczej do tej samej kategorii, co długo wyczekiwane spotkanie z dawno nie widzianymi bliskimi przy wigilijnym stole. Dlatego jeśli w relację z Jezusem w ostatnim czasie za bardzo wszedł wymagany wszędzie dystans społeczny, koniecznie trzeba podjąć wysiłek, aby akurat w tym przypadku go skrócić.

 

Nie tylko w tłumie

Obecne warunki stwarzają szanse do tego, aby wykazać się sprytem w walce o swoją relację z Jezusem. Ewangelia daje nam przykłady wielu ludzi, którzy w tym właśnie byli kreatywni. Nikodem przyszedł do Jezusa nocą, aby móc z Nim porozmawiać na spokojnie (por. J 3, 1-21), Zacheusz wspiął się na drzewo, aby Go chociaż zobaczyć (por. Łk 19, 1-10), Piotr rzucił się wpław w jezioro, żeby mieć możliwość rozmowy sam na sam z Jezusem, zanim pozostali dopłyną do brzegu (J 21, 7-8). Z relacji ewangelistów wiemy, że ich starania nie pozostały bezowocne, a spotkania doszły do skutku w sposób, jakiego prawdopodobnie żaden z nich sobie nie wyobrażał.

Być może przystąpienie do spowiedzi wiąże się w tym roku z większymi trudnościami, niż dotychczas. Może to być niecodzienna forma (np. spowiedź na dystans w osobnym pomieszczeniu czy konieczność dezynfekcji folii na kratkach konfesjonału), może trudniejszy dostęp do sakramentu ze względu na ograniczenia. Tym bardziej jest to okazja do tego, aby w to spotkanie – które nie może odbyć się w żadnej innej formie – włożyć swój spryt i wysiłek. Chrześcijaninem nie da się być tylko w tłumie. Wiara, którą wyznawać będziemy w uroczystość Narodzenia Pańskiego, musi wynikać z tego, co najpierw każdy z nas przeżyje podczas osobistego spotkania z Tym, którego wyznajemy. Nie żałujmy więc pomysłów, energii i czasu na to, aby Ten, z którym się spotykamy, naprawdę poczuł się przez nas doceniony.

 

Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju,
od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży.
Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej
oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych.
Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10 i #portM10,
pracuje w Duszpasterstwie Młodzieży Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Gaudete czyli radujcie się!

Nazwa III niedzieli Adwentu pochodzi od słów antyfony na wejście: „Gaudete in Domino”, czyli „Radujcie się zawsze w Panu”. Teksty liturgii tej niedzieli przepełnione są radością z zapowiadanego przyjścia Chrystusa i z odkupienia, jakie przynosi.

Polub nas na Facebooku!

Nazywana jest także „Niedzielą różową” gdyż jest to jeden z dwóch dni w roku, kiedy kapłan może sprawować liturgię w szatach koloru różowego.

 

Przewaga światła

W liturgii adwentowej obowiązuje fioletowy kolor szat liturgicznych. Jako barwa powstała ze zmieszania błękitu i czerwieni, które odpowiednio wyrażają to co duchowe i to co cielesne, fiolet oznacza walkę między duchem a ciałem. Zarazem połączenie błękitu i czerwieni symbolizuje dokonane przez Wcielenie Chrystusa zjednoczenie tego co boskie i tego co ludzkie. Wyjątkiem jest III niedziela Adwentu – tzw. Niedziela “Gaudete”. Obowiązuje wtedy różowy kolor szat liturgicznych, który wyraża przewagę światła, a tym samym bliskość Bożego Narodzenia.

 

Kulminacyjny punkt oczekiwania

Tradycja świętowania Niedzieli “Gaudete” wyrosła w czasach, gdy Adwent miał typowo postny charakter. Wtedy miała charakter przerwy w poście, była jedynym radosnym akcentem Adwentu. Teraz, gdy Adwent obchodzony jest jako czas radosnego oczekiwania stanowi ona bardziej kulminacyjny punkt tego okresu trafnie wyrażając jego prawdziwą tożsamość.

Adwent jest wyjątkowym czasem dla chrześcijan. Słowo adwent pochodzi z języka łacińskiego “adventus”, które oznacza przyjście. Dla starożytnych rzymian słowo to, oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Dla chrześcijan to radosny czas przygotowania na przyjście Pana. Dlatego też Adwent jest nie tyle czasem pokuty, ile raczej czasem pobożnego i radosnego oczekiwania.

 

KAI, zś/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap