Towarzysze Drogi Krzyża

Jak poradzić sobie z trudnościami naszego życia, gdzie odnaleźć siłę do dzielnego dźwigania tego wcale nie lekkiego krzyża chorób, problemów i życiowych zawirowań? Najlepsze wskazówki znajdujemy oczywiście w Piśmie Świętym, gdzie zdarzenia z ostatniej drogi Jezusa ukazują nam właściwą postawę i jednocześnie wskazują, że na tej drodze nie jesteśmy sami.

Damian Krawczykowski
Damian
Krawczykowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Towarzysze Drogi Krzyża
Jak poradzić sobie z trudnościami naszego życia, gdzie odnaleźć siłę do dzielnego dźwigania tego wcale nie lekkiego krzyża chorób, problemów i życiowych zawirowań? Najlepsze wskazówki znajdujemy oczywiście w Piśmie Świętym, gdzie zdarzenia z ostatniej drogi Jezusa ukazują nam właściwą postawę i jednocześnie wskazują, że na tej drodze nie jesteśmy sami.

Jakiś czas temu natknąłem się w sieci na film, którego krótka historia nauczyła mnie więcej, niż wielogodzinne wykłady dotyczące odpowiedzi na pytanie: jak dobrze żyć?. Bohaterem tego krótkiego video był ok. pięćdziesięcioletni bezdomny bez nóg, poruszający się na wózku inwalidzkim, stojący na chodniku ruchliwej, amerykańskiej ulicy. Pewien przechodzień zatrzymując się przy mężczyźnie stwierdził ze współczuciem, że jest on bardzo biedny, na co on odpowiedział: „..Tak naprawdę mam wszystko i jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ mam Jezusa Chrystusa. Biedni są wszyscy ci, którym się wydaje, że mają wszystko, a nie mają Jego.”

Tak często narzekamy w swoim życiu, że spotyka nas to czy tamto, że jest nam tak ciężko i boleśnie, ale czy choć raz pomyśleliśmy, że właśnie poprzez nasze cierpienia zbliżamy się do Jezusa? Czy choć raz przyjęliśmy to doświadczenie jako coś, co może nas rozwinąć, uświęcić? Droga chrześcijanina jest drogą krzyża i właśnie do pójścia tą drogą zachęca nas sam Bóg. Zbawienie przyszło przez krzyż i to właśnie z tym krzyżem mamy iść na Golgotę naszego życia, gdzie cierpienie dzięki Miłości przemieni się w zbawienie. Ale jak poradzić sobie z trudnościami naszego życia, gdzie odnaleźć siłę do dzielnego dźwigania tego wcale nie lekkiego krzyża chorób, problemów i życiowych zawirowań? Najlepsze wskazówki znajdujemy oczywiście w Piśmie Świętym, gdzie zdarzenia z ostatniej drogi Jezusa ukazują nam właściwą postawę i jednocześnie wskazują, że na tej drodze nie jesteśmy sami.

 

Wdzięczność, empatia, miłosierdzie

Idąc za Chrystusem drogą krzyżową patrzymy św. Weronikę, która nie lękając się żołnierzy klęka przed Panem i chustą ociera Mu zakrwawioną i strudzoną twarz. Czy w swoim życiu zauważam takie „święte Weroniki”? Ludzi, którzy są zawsze przy mnie, na których zawsze mogę liczyć, którzy nie są ze mną ze względu na prestiż czy własne korzyści, ale bliskich, którzy dają mi ukojenie poświęcając swój czas, uwagę a może i nieraz bezpieczeństwo? Czy potrafię okazać im moją wdzięczność?

Dalej w podążaniu za Zbawicielem spotykamy płaczące niewiasty, których gorzkie łzy zwróciły uwagę Jezusa. A ja – czy dostrzegam tych, którzy są w potrzebie? Często skupiając się na własnym cierpieniu, zaciera się w nas obraz dobra i miłosierdzia, którym możemy obdarzyć spotkanego człowieka. Zapominając o sobie, dając siebie i swoją miłość innym podczas gdy sami cierpimy, stajemy się coraz bardziej podobni do Miłości Wcielonej.

Tuż przed śmiercią, wisząc na drzewie krzyża Jezus uczy nas znów czegoś nowego. To wtedy okazuje wielkie miłosierdzie wielkiemu grzesznikowi. Bo jak mówi sam Pan do św. Faustyny: „Im większy grzesznik, tym ma większe prawa do Miłosierdzia Mojego”. Jezus wybaczając grzechy skruszonemu Łotrowi, ukrzyżowanemu obok Niego obiecuje mu, że jeszcze tego samego dnia będzie z Nim w Raju. A jak często ja podaję rękę i przebaczam osobom czyniącym zło? Czy potrafię tak jak Jezus nie patrzeć na człowieka przez pryzmat jego grzechów, ale spojrzeć w jego serce i zapragnąć jego przemiany, zbliżając go do Boga, ukazując, że to w Jezusie znajdzie to czego tak pragnie?

 

Wyprawa na K2

Życie człowieka to niełatwa przeprawa. To nie jest sielankowe wyjście z przyjaciółmi na Krupówki, to raczej podejście na K2 z krzyżem cierpień i bagażem doświadczeń. Mamy wybór – albo będziemy użalać się nad sobą, gardząc tymi wszystkimi, których spotkamy na naszej drodze, albo tak jak nasz Mistrz, dostrzeżemy w problemach szanse na duchowy wzrost i okazując miłosierdzie innym, będziemy stawać się coraz bardziej podobni do Niego. Możemy być jak ten tłum ludzi w zabieganiu i smutku przechodzący obok wspomnianego na początku bezdomnego na wózku, lub tak jak On z wewnętrzną radością odnaleźć wszystko to, czego do szczęścia potrzeba. Bo gdy mamy Jezusa, mamy wszystko.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️


 

 

Damian Krawczykowski

Damian Krawczykowski

Katolicki publicysta, pisarz młodego pokolenia. Jest autorem książki "Apostołowie w dresach", współpracuje m.in. z Tygodnikiem Katolickim "Niedziela", "Wzrastaniem", "Rycerzem Niepokalanej" oraz "Szumem z Nieba". Koordynuje projekt ewangelizacyjny "Akademia Apostołów".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Damian Krawczykowski
Damian
Krawczykowski
zobacz artykuly tego autora >

Dlaczego krzyż?

Pytanie w tytule postawione jest zbyt śmiało, by znaleźć na nie odpowiedź w kilku prostych słowach. Zresztą chyba czasem bardziej pasjonująca od samej odpowiedzi jest droga dochodzenia do niej. A na tę drogę mamy czas przez całe życie.

Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dlaczego krzyż?
Pytanie w tytule postawione jest zbyt śmiało, by znaleźć na nie odpowiedź w kilku prostych słowach. Zresztą chyba czasem bardziej pasjonująca od samej odpowiedzi jest droga dochodzenia do niej. A na tę drogę mamy czas przez całe życie.

Kiedy byłam uczennicą szkoły podstawowej, na języku polskim w starszych klasach omawialiśmy różne wiersze. Wchodziliśmy w świat poezji, podmiotów lirycznych i próbowaliśmy rozumieć, o co chodzi w trudnych frazach Szymborskiej, Gałczyńskiego czy Miłosza. Jako ambitna uczennica, chcąca osiągnąć stopień celujący, wybrałam poetę, którego wiersz omówię na dodatkową ocenę. Znalazłam utwór ks. Twardowskiego. Sześć wersów było w sam raz dla ambitnej, ale leniwej dziewczynki.

Dlaczego krzyż
uśmiech
rana głęboka
Widzisz
to takie proste
kiedy się kocha

Nie będę teraz tego wiersza analizować i interpretować. Chyba nabrałam szacunku dla poezji i większej świadomości własnej niewiedzy. Jednak pytanie o to, DLACZEGO krzyż… pozostaje wciąż żywe i aktualne.

Bezsensowi nadać sens

Nie tylko pytanie, dlaczego Jezus przeszedł przez tak okrutną mękę i śmierć. Nie tylko, dlaczego krzyż stał się znakiem naszego zbawienia. Głębokim symbolem, posiadającym wielowymiarowe znaczenie teologiczne. I byłby tylko pamiątką strasznej zbrodni, znakiem hańby i wstydu, absolutnym bezsensem, gdyby nie to, co stało się w poranek zmartwychwstania.

Uczniowie idący do Emaus, mówią: „a myśmy się spodziewali, że On…”. Ile razy z takim wyrzutem spoglądamy na krzyż, bo przecież oczekujemy, że Bóg zrobi inaczej, zainterweniuje z mocą, uczyni cud, uporządkuje nam życie, uśmierzy ból, da ulgę w cierpieniu, pomoże w tym, co trudne; uzdrowi ciało i duszę, przeorganizuje życie według naszych marzeń. Ile razy mówimy, że przecież tak się staramy; z tylu rzeczy rezygnujemy, a On milczy, nie wynagradza, nie pomaga. Patrzymy na ten krzyż i pytamy ze smutkiem „Boże, dlaczego!?”. Patrzymy na krzyż i krzyczymy. Patrzymy na krzyż i czujemy złość, gniew, żal. Patrzymy na krzyż i czasem zapłaczemy gorzko. Patrzymy na krzyż i jesteśmy sobą. Jaka to ulga, że możemy przyjść pod ten krzyż i nic nie udawać, nie ukrywać. Krzyż Chrystusa bezsensowi nadaje sens. Znak hańby staje się drzewem zbawienia. Przekleństwo okazuje się chwałą. Głupstwo i zgorszenie staje się bramą do Królestwa. Powód do łez okazuje się zwycięstwem i okazją do wdzięczności.

 

Bez fajerwerków

Jezus urodził się w brudnej stajni i tylko gwiazda wskazywała drogę do Niego. Nie było orszaków, uczty, bogactwa. Kiedy umiera na krzyżu jest wyniszczony, zakrwawiony, po ludzku obrzydliwy – tak, że chce się odwrócić twarz, zakryć ją i nie spoglądać. Jest nagi. Odarty ze wszystkiego, upokorzony, wyśmiany, odrzucony i pobity. Doświadcza największego z możliwych fizycznego bólu i największego z możliwych bólu psychicznego. W ewangelii jeszcze na długo przed męką czytamy, że Jezus mówi „smutna jest moja dusza aż do śmierci”. Potem wiemy, że w Ogrójcu doświadcza trwogi, Jego pot staje się krwią. Ostatecznie na krzyżu powie: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił, a jednak nie zrezygnował, nie zszedł z krzyża – mógł to zrobić w każdej chwili. Wykonał jednak to, co po przyszedł. Umiera i to dopiero początek. Umiera i zmartwychwstaje. Bez spektakularnych znaków. Bez fajerwerków. Tak jak zdążył nas przyzwyczaić.

 

Twoja droga

Każdy z nas ma własny krzyż. Konkretny. Dający się nazwać. Czasem to choroba, czasem trudna historia życia. Innym razem to jakaś relacja. Twój krzyż ma imię. Twój krzyż ma drzazgi. Ma swój ciężar. Byłby tylko przekleństwem, gdyby nie WIELKA NOC i WIELKI PORANEK. Gdyby nie ten świt zmartwychwstania, nadający nową perspektywę każdemu cierpieniu i każdej trudnej chwili. Nie jesteśmy sami na drodze. Nie jesteśmy zmuszeni do dźwigania krzyża w pojedynkę. Co więcej, możemy wierzyć, że tak jak chwalebny krzyż Chrystusa jest naszą nadzieją i naszym ratunkiem, tak nasz osobisty krzyż jest wszczepiony w to drzewo z Golgoty. Bóg nie chce naszego cierpienia, nie zsyła go jako karę za grzechy. One są już zapłacone i darowane, dzięki krwi Jezusa. Jakkolwiek wygląda Twoje życie, to w świetle wiary jest ukierunkowane na zmartwychwstanie. To jest najlepsza z możliwych wiadomości.

Dlaczego krzyż? … A dlaczego Miłość?

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️


 

 

Agata Rujner

Agata Rujner

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >