Nasze projekty

To ja dziękuję za takiego jasnowidza

Ja to tam w horoskopy nie wierzę. My, zodiakalne byki, już tak mamy

Reklama

Jest taki filmik w internecie (na faktach!): krótki metraż, doskonałe dialogi, wartka akcja i dwóch bohaterów. Jeden z nich – dziennikarz – pyta drugiego:

 

– Czyli jest pan jasnowidzem, tak?

Reklama
Reklama

 

Ten mu odpowiada:

 

Reklama
Reklama

– Tak, potrafię przewidywać przyszłość.

 

W tym momencie dziennikarz wymierza “jasnowidzowi” potężny cios (zwany gdzieniegdzie “liściem”) w twarz. Przewidujący przyszłość jegomość pada jak rażony gromem, a jego oprawca dopytuje: “a to pan przewidział?”. Filmik się kończy. Przyznałbym pięć Oskarów.

Reklama

 

Ale żarty na bok.

 

Nie jestem – rzecz jasna – zwolennikiem bicia ludzi (zwierząt też nie), ale ta scena doskonale obrazuje zagadnienie czytania z gwiazd, kart i fusów po kawie. Bo naprawdę mamy do czynienia z problemem czytania horoskopów do porannej kawy.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że jest w nas dziwne pragnienie poznania swojej przyszłości. Chcielibyśmy wiedzieć czy zdrówko pozwoli nam poznać nasze prawnuki. Czy jest szansa, że ta Jolka, co to tak ładnie uśmiecha się na uczelni będzie naszą żoną i czy uda nam się spłacić kredyt do końca roku, żeby móc zaciągnąć kolejny (święta idą, a prezenty z roku na rok coraz droższe).

 

Nie będę ściemniał, że obce jest mi takie myślenie. Ale na dziewięć chórów anielskich! Czy rzeczywiście źródłem poznania w tym przypadku ma być czasopismo, które stale zajmuje się doradzaniem kobietom w jaki sposób dobierać majtki? Czy naprawdę moja przyszłość zapisana jest w kartach tasowanych przez ekscentrycznie zachowującego się jegomościa, siedzącego w telewizyjnym studiu? No raczej nie sądzę.

 

Nie chcę poruszać tutaj tematu demoniczności tego typu praktyk. Nie dlatego, że w tę demoniczność nie wierzę (bo wierzę!), ale już wielu sporo mądrzejszych ode mnie rozprawiało na ten temat. Ja natomiast chciałbym odwołać się do zdrowego rozsądku. A on podpowiada mi pewną rzecz.

 

To ja dziękuję za takiego jasnowidza

Są dwie grupy wróżbitów, jasnowidzów i innych takich wróżek. Jedni są nimi naprawdę, to znaczy, że w jakiś trudny do wyjaśnienia przez rozum sposób, posiadają umiejętności przewidywania przyszłości. Od nich kategorycznie trzeba trzymać się z daleka. (Ale o demonicznych praktykach miałem nie pisać). Są natomiast również najzwyczajniejsi w świecie naciągacze i hochsztaplerzy. Stanowią większość i to w ich pułapki nasze społeczeństwo najczęściej wpada. To wszyscy ci “magowie” siedzący w studiach telewizyjnych, udzielający porad za cenę połączeń telefonicznych premium. Zwyczajni naciągacze, wykorzystujący tylko naszą słabość do poznania swojej przyszłości i trwogę o nią.

 

Ale to, co najbardziej mnie w tym mierzi, to fakt, że oni tak pięknie się kamflują. Tutaj sobie krzyżyk postawią, tutaj “wykonają” błogosławieństwo anielskie, a gdzie indziej wezwą Michała Archanioła na pomoc stanowi naszego konta. Bezczelnie wykorzystują zaufanie ludzi do chrześcijaństwa i wycierają sobie nim… karty.

 

Dlatego moja rada jest jedna. Jeżeli jasnowidz pyta cię o imię to smol go. No bo co to za jasnowidz. A jeśli rzeczywiście je zna, to trzymaj się od niego z daleka. I pomódl się za niego.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę