Nasze projekty
ks. Krzysztof Wieczorek

Tak jak trzeba

Wyznawanie wiary to nie tylko deklaracja: jestem wierzący, jestem katolikiem. Wyznawanie wiary to zgodne z tą deklaracją życie. I zgodna z nią śmierć.

Reklama

Zanim Danuta Siedzikówna ps. „Inka” została rozstrzelana przez ubeków w gdańskim więzieniu, zdążyła napisać w grypsie: Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba. W czasie ponad miesięcznych tortur nikogo nie wydała, nie wyrzekła się wolnej Polski, dochowała wiary. Pięć dni zabrakło jej do „osiemnastki” – nikt nie powie, że chciała umierać…

Podobnie chcieli też żyć i ci chrześcijanie z Bliskiego Wschodu, którzy w ostatnich dniach, miesiącach, latach zginęli (i nadal giną) w zamachach bombowych wychodząc z niedzielnej Eucharystii. Oni idą na Mszę św., mimo iż grozi to śmiercią, bo wiedzą, że tak trzeba. To wynika z wiary.

Reklama
Reklama

 

Podczas obrzędu chrztu zgromadzeni są trzykrotnie pytani o swoją wiarę. Za każdym razem powtarzają: Wierzę. A potem przewodniczący stwierdza uroczyście: Taka jest nasza wiara. Taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą, w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Wyznawanie wiary to nie tylko deklaracja: Jestem wierzący. Jestem katolikiem. Wyznawanie wiary to zgodne z tą deklaracją życie. I zgodna z nią śmierć.

Reklama
Reklama

 

Zmusza mnie do refleksji fakt, iż Święto Niepodległości naszej Ojczyzny przypada we wspomnienie św. Marcina z Tours. Kojarząc te dwie okoliczności nie zwracam uwagi na scenę, gdy Marcin jako rzymski legionista tnie mieczem swój płaszcz, by się podzielić z żebrakiem. I nie chodzi mi o to, że Marcin jako biskup wiele uczynił dla pogodzenia zwaśnionych stanów w swojej diecezji i w okolicy. Marcin – jako pierwszy w Kościele – został ogłoszony świętym mimo, iż nie był męczennikiem, jak wszyscy święci przed nim. Oni oddali swoje dobre życie Chrystusowi w męczeńskiej śmierci, dając o Nim świadectwo. On stał się wyznawcą – oddał swe życie przez dobre życie. Bo wiedział, że tak trzeba.

 

Reklama

Nie ma dziś mody na martyrologię (łacińskie słowo martyr oznacza zarówno męczennika, jak i świadka). Nie żyjemy w czasach wojny, ani na Bliskim Wschodzie – nikt nie żąda od nas świadectwa. Skoro nikt nas specjalnie nie prześladuje, to może w nas zrodzić się pokusa, by zapomnieć o tym, co trzeba. Może w naszych głowach zagościć pytanie: Być może już nie trzeba tego, co trzeba?

 

Tak jak trzeba

Gdy zacząłem naukę w liceum, „wybuchła Solidarność”. Ale potem przyszedł stan wojenny i zdejmowanie krzyży ze ścian. A mój kolega Waldek postanowił na przekór temu, co się działo, krzyż powiesić. Poszedł więc do księdza, aby krzyż najpierw poświęcić. Pamiętam do dziś rozgoryczenie Waldka, gdy okazało się, że ksiądz się boi, że zniechęca, że radzi, by się nie narażać…

 

Dostaliśmy wtedy antyświadectwo. Dostaliśmy przykład, jak robić nie tak, jak trzeba. Wytłumaczyliśmy sobie, że to stary człowiek, który się po prostu boi. Na szczęście był zaraz był rok 1983 i Jan Paweł II ze swoim wezwaniem: Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali. Wtedy okazało się, że najskuteczniejszym sposobem, by zaprotestować przeciwko temu, co się działo, była praca nad sobą – odkrywanie tego, co trzeba robić, by być prawdziwym człowiekiem.

 

Uczyliśmy się, że wolność można odzyskać tylko robiąc to, co trzeba robić. Uczyliśmy się tego od innych, tych starszych, którzy umieli normalnie żyć w tych nienormalnych czasach i zachowywali się tak, jak trzeba. Uczyliśmy się uczciwości, bezinteresowności, zaangażowania, otwartości. Nauczyliśmy się, że nie zawsze trzeba być męczennikiem (umierać) za Sprawę, że bycie wyznawcą (życie dla Sprawy) jest równie wartościowe.

 

Tak jak trzeba

Obecnie też czasy są nienormalne. Inne są tego przyczyny, lecz równie trudno jest zachować się należycie. Dlatego dziś równie mocno potrzebujemy wyznawców, ludzi, którzy żyją według wiary. Konieczny wydaje się przykład rodziców, dziadków i innych starszych, którzy nieustannie się rozwijają, doskonalą, poprzez pracę nad sobą stają się coraz lepszymi ludźmi.

 

Taki prawdziwy wyznawca Chrystusa, jeśli zajdzie taka potrzeba, bez żadnego specjalnego przygotowania, stanie się świadkiem Chrystusa przez swoje męczeństwo. Człowiek, który żyje tak, jak trzeba, w chwili zagrożenia zachowa się tak, jak trzeba.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite