Nasze projekty
Beata Zajączkowska

Szalom i salam w Watykanie

Choć w centrum spotkania stała pokojowa przyszłość Ziemi Świętej była to wyraźna przerwa od polityki. Przerwa niezwykle wymowna. Gdy bowiem zawiodły wszelkie ludzkie siły, a negocjacje spełzły na niczym prezydenci Izraela i Palestyny błagali Boga o pokój. Widok niecodzienny.

Reklama

To niezwykłe spotkanie zaaranżował papież Franciszek, otwierając przed przywódcami zwaśnionych państw drzwi Watykanu. Ten gest okazał się błogosławiony.

 

Gościnność – to słowo nieraz przywoływał papież mówiąc o Kościele. Teraz stał na progu Domu św. Marty, który jest i jego domem, witał kolejno prezydentów Szimona Peresa i Mahmuda Abbasa. Nie było to tylko kurtuazyjne powitanie. Była w nim serdeczność i braterstwo. Z każdym z prezydentów Franciszek rozmawiał najpierw prywatnie, a potem w obecności Ojca Świętego, Peres i Abbas uścisnęli się serdecznie na powitanie. Znów, było w tym coś więcej niż tylko poprawność polityczna. Zdjęcie dwóch przywódców od razu obiegło świat. Obecny w Watykanie był też, jak powiedział Franciszek, „mój brat” Bartłomiej. To kolejny krok nie tylko na drodze budowania pokoju ale i pełnej jedności chrześcijan. 

Reklama
Reklama

 

Miejscem modlitwy były ogrody watykańskie. Wybrano neutralny punkt, który nie raniłby uczuć religijnych żadnej ze stron uczestniczących w spotkaniu – zaciszny zaułek nieopodal Papieskiej Akademii Nauk.

 

Reklama
Reklama

W czasie modlitwy, w tle widniała kopuła bazyliki watykańskiej. By dotrzeć na miejsce modlitwy papież postawił na swój ulubiony środek transportu i zaprosił swych gości do białego mikrobusu. Dzięki kamerze zainstalowanej w środku pojazdu, można było zobaczyć serdeczną rozmowę i uśmiechy czterech uczestników spotkania.

 

Kolejny ciepły gest – papież pomógł 90-letniemu Peresowi wysiąść z mikrobusu. Ostatni kawałek przeszli pieszo. Któryś z watykanistów szepnął: „Wchodzą wspólnie na drogą pokoju”.

Reklama

Palestyńska dziennikarka wyznała wzruszona: „Nie myślałam, że dożyję takiej chwili”. Po spotkaniu dodała: „Oddaliśmy Bogu tak głębokie rany, które naznaczają nasze dwa narody. To musi coś zmienić!”.

 

Nie wiem czy kiedykolwiek wcześniej wybrzmiała w Watykanie tak mocna inwokacja do Boga z prośbą o pokój. Słowa: szalom, salam płynęły nie tylko z ust duchownych prowadzących modlitwę, ale i z serc członków poszczególnych delegacji. Delegacji jak na „pokojowy szczyt” nietypowych. Poza prezydentami nie było w nich bowiem czynnych polityków, tylko przedstawiciele judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. W kolejności powstawania tych religii zanoszone były modlitwy wychwalające Stwórcę, proszące o przebaczenie i wzywające do pokoju.

 

Pierwszy raz w historii zabrzmiały w Watykanie wersety Koranu. 

 

Papież wyraził nadzieję, że „to spotkanie stanie się początkiem nowej drogi poszukiwania tego, co łączy, by przezwyciężyć to, co dzieli”. Wskazał, że świat jest dziedzictwem, które otrzymaliśmy od naszych przodków, ale także kredytem dla naszych dzieci – dzieci, które są zmęczone i wycieńczone konfliktami, pragną nadejścia świtu pokoju, proszą nas, by obalić mury nieprzyjaźni i podążać drogą dialogu.

Szalom i salam w Watykanie

„Aby uczynić pokój, trzeba odwagi, znacznie więcej niż po to, by prowadzić wojnę. Trzeba odwagi, by powiedzieć «tak» spotkaniu i «nie» starciu” – mówił Franciszek. Te słowa stały u początku watykańskiego spotkania, stały się też drogowskazem na przyszłość.

 

 

„Pokój nie przychodzi łatwo. Musimy zaangażować wszystkie nasze siły, by go osiągnąć i to osiągnąć szybko, nawet jeśli wymaga to wyrzeczeń i kompromisów” – mówił prezydent Szimon Peres wskazując, że Izraelczycy i Palestyńczycy, pragną wciąż żarliwie pokoju. „Musimy położyć kres krzykom, przemocy, konfliktowi. My wszyscy potrzebujemy pokoju. Pokoju między równymi” – podkreślił prezydent Izraela.

 

Z kolei Mahmud Abbas apelował o „sprawiedliwy pokój, godne życie i wolność”. „Wolność w państwie suwerennym i niepodległym” – dodał.

 

Po modlitewnym spotkaniu prezydenci jeszcze raz spotkali się z papieżem na prywatnej rozmowie. Zanim jednak to uczynili, na pamiątkę modlitwy, zasadzili razem drzewko oliwne. Papież Franciszek, patriarcha Bartłomiej i dwaj prezydenci zdecydowanymi ruchami łopat przykrywali ziemią korzenie drzewka będącego symbolem budowania pokoju. Zanim oliwka się zakorzeni i zacznie owocować może minąć nawet kilkadziesiąt lat. Potem jednak, odpowiednio pielęgnowana, z każdym rokiem przynosi coraz lepsze owoce.

 

Dyplomacja modlitwy Franciszka ma siłę sprawczą przed Bogiem, ale i symboliczną u ludzi. Rozbudza nadzieje na pokój. Tym, którzy są odpowiedzialni za losy świata dodaje siły i odwagi do przezwyciężenia tak wielu jeszcze przeszkód i trudności, które nie pozwalają na przywrócenie pokoju w Ziemi Świętej. Przede wszystkim jednak takie spotkania zmieniają ludzi, którzy w nich uczestniczą. Modlitwa staje się siłą popychającą do działania na rzecz pokoju. Papież siedzący między wyznawcą judaizmu i islamu ukazywał też wyjątkową rolę chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Są mostami budowania pokoju i braterstwa. Ten obraz wzmacniała jeszcze bardziej obecność ekumenicznego patriarchy Konstantynopola. Szalom, pokój, salam!

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite