Święta Rodzina. Tajemnica sukcesu

Mieli bardzo niewiele. Uciekali przed Herodem. Syn, gdy miał dwanaście lat zgubił się. Mając 33 lata skończył życie haniebną śmiercią, przewidywaną dla niewolników. Klęska, porażka, dramat...

Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

Józef pochodził z domu i rodu Dawida, poślubił Maryję z Nazaretu, Ona urodziła w Betlejem Jezusa. Zgodnie z obyczajem pierworodny został obrzezany, później ofiarowany w Świątyni Jerozolimskiej, uciekali przed Herodem, który chciał zgładzić Dziecię, po kilku latach wrócili do Nazaretu. Gdy Jezus miał dwanaście lat, zgubił się w czasie dorocznej pielgrzymki z okazji Święta Paschy do Jerozolimy.

 

Historie, jakie zdarzają się tysiącom, setkom tysięcy rodzin. Ale oni byli świadkami niepojętych wydarzeń, związanych z tym Chłopcem. Urodził się po zapowiedzi anioła bez udziału męża i choć byli w Betlejem nieznanymi przybyszami, zaraz potem przybiegli pasterze, by oddać hołd Nowonarodzonemu, tajemniczy magowie ofiarowali Mu mirrę, kadzidło, złoto, w świątyni prorokini Anna i starzec Symeon śpiewali ku jego chwale. Józef miewał sny. Aniołowie mówili mu w tych snach, jak chronić Maryję i Dziecko. A gdy po zgubieniu się wreszcie odnaleźli Go w Świątyni Jerozolimskiej, byli zdumieni, że siedział między nauczycielami i rozmawiał z nimi jak równy z równym.

 

Pewnie Ojciec i Matka dziwili się i często nie rozumieli, co się dzieje i nie pojmowali Jego słów. A On mimo tego był im poddany, a Jego Matka rozważała wszystkie te wydarzenia w swoim sercu.

 

krolowie

Kadr z filmu “Syn Boży”

 

To garść faktów, ale tyle przy tym niewiadomych. To, czego nie odnotowali Ewangeliści, przekazuje Tradycja – Józef był cieślą, zmarł przed wyruszeniem Jezusa w świat, by głosić Dobrą Nowinę.

 

Uruchamiam wyobraźnię i sięgam po dzieła sztuki, bo artyści, hojnie obdarowani talentem przez Boga, odwoływali się do swej intuicji, tak jak mistycy, spragnieni każdego, najdrobniejszego szczegółu o Umiłowanym. I odkrywam, że o wiele łatwiej mi wyobrazić ich sobie Świętą Rodzinę ozdobioną złotem i odzianą w purpurę i bisior niż pomyśleć, że Maryja chodziła po wodę do studni, gotowała, przędła i tkała, a Józef pracował w warsztacie. Wszystko z powodu wielowiekowego uwielbienia, które sytuowało ich w podniebnych przestworzach.

 

bosch_adoracja

Tryptyk “Pokłon Trzech Króli”, Hieronim Bosch, olej na dębowej desce, ok. 1494 r., Muzeum Prado, Madryt, Hiszpania

 

Patrzę na dzieła malarskie i widzę, że bardzo wielu spośród artystów traktuje Maryję i małego Jezusa jak jedność, wspólną bryłę, sugerującą jedność, Józef zaś, przeważnie bardzo stary, jest osobny i oddalony, trzyma dystans. W tryptyku Boscha suszy pieluszki przy ogniu, gdzieś w kącie, w obejściu rozwalającej się szopy podczas gdy Trzech Króli oddaje hołd Jezusowi. Nie akceptuję tej intuicji, pewnie podyktowanej troską o to, „by ludzie sobie nie pomyśleli”, za to z satysfakcją patrzę na scenę zaręczyn, namalowaną przez Rafaela.

 

Raphael_Marriage_of_the_Virgin

“Zaślubiny Marii z Józefem”, Rafael Santi, olej na desce, 1504 r., Pinacoteca di Brera, Mediolan, Włochy

Są przedstawieni jako ludzie młodzi i piękni, piękny mężczyzna i śliczna kobieta, którzy pokochali się z całego serca, chcą się pobrać i być ze sobą szczęśliwi. Dlatego bardziej przekonują mnie sceny, ukazujące bliskość tych dwojga, gdyż zewnętrzne gesty świadczą także o jedności psychicznej i wspólnocie duchowej. Są i tacy twórcy, którzy namalowali Świętą Rodzinę w mroku nocy, a jedynym źródłem światła jest Dziecko, zaś blask, który z Niego promieniuje, oświeca Jego zachwyconych rodziców. Maryja i Józef  patrzą w tym samym kierunku. Wielu rzeczy nie rozumieli, ale byli pewni, że to niezgłębione Dziecko ich przewyższa i że mają Mu służyć. I to umacniało ich wspólnotę małżeńską, więź i dążenia.

 

Obraz Murilla „Święta Rodzina z ptaszkiem” pokazuje zwyczajność ich dnia codziennego. Mały Jezus trzyma ptaszka, pokazuje go pieskowi z podniesioną łapą, bo chce rozbawić domowego przyjaciela. Tym razem Jego Matka jest na drugim planie, przy kołowrotku, a Jej mąż pochyla się nad Synem. Tak, po tułaczce wrócili, stworzyli dom, osiągnęli stabilizację, jakiej potrzebuje każdy człowiek by mógł normalnie się rozwijać. Co wiemy o ich stanie posiadania? Mieli dużo, czy mało? Żyli bardzo skromnie. Maryja urodziła swe Dziecko w warunkach poniżej minimum socjalnego, w stajni, choć to z powodu braku miejsca w gospodzie, nie pieniędzy. Do Świątyni przynieśli w ofierze parę synogarlic, bo nie stać ich było na hojniejszą ofiarę – baranka. Potem byli uciekinierami z tobołkami, wreszcie wrócili w rodzinne strony. Ich życie wypełniała ciężka praca, modlitwa, dramaty i tajemnice. Musieli całkowicie zmienić swoje życiowe plany, oddać się całkowicie do dyspozycji Boga, zaakceptować niewiadomą.

 

the-holy-family-with-the-little-bird

“Święta rodzina z ptaszkiem”, Bartolome Esteban Murillo, olej na płótnie, Museo del Prado, Madryt, Hiszpania

 

A co z ich szczęściem? Ale czym jest szczęście? Osiągnięciem sukcesu? Mieli bardzo niewiele, ich syn skończył swe życie haniebną śmiercią, przewidywaną dla niewolników, czyli klęska i niepowodzenie. Z drugiej strony nigdy nie było drugiej takiej rodziny, z takim ładunkiem miłości, na którą sumę składała się miłość Wcielonego Boga, Jego Niepokalanej Matki i błogosławionego Opiekuna. Takiej kumulacji miłości nie mogli sobie wyobrazić ani Ewangeliści, mistycy, artyści i my, ludzie współcześni. „Niewątpliwie jaśniała w tej Rodzinie wzajemna miłość, świętość obyczajów i pobożne ćwiczenia – jednym słowem wszystko, co rodzinę może uszlachetnić i ozdobić” – napisał papież Leon XIII.

 

Jeszcze raz im się przyglądam. Skupionym, pogrążonym w mroku, który rozproszy ich Syn. Odkryli tajemnicę szczęścia – że nie polega na sukcesach i sile, a całkowitym oddaniu się w ręce Boga. Pobożni kaznodzieje zachęcają, żeby ich naśladować. I nie dodają już, że niezależnie od czynników zewnętrznych osiągniecie sukces. Będziecie naprawdę szczęśliwi.

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Alina Petrowa-Wasilewicz

Alina Petrowa-Wasilewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

7 kroków, by Bóg narodził się w Tobie

Betlejem jest daleko. Zbyt daleko jak na co dzień, aby tam wybrać się i uczcić Nowonarodzonego. Ale gdyby się okazało, że to my mamy stać się Betlejem? Tym najlichszym z miejsc?

Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >

Boże Narodzenie jest przypomnieniem, że nie tylko Bóg narodził się jako człowiek, w konkretnym miejscu, ale także, że chce wracać do nas i rodzić się na nowo w nas. Gdzie szukać wzorca, co nas może zainspirować? Co zrobić, by Bóg narodził się w nas?

 

1. Zwiastowanie – zgoda na Boga

Nie możemy się cofnąć, ponieważ Bóg wzywa.

Najpierw musimy przeżyć nasze zwiastowanie. Każdy z nas otrzymuje od Boga to, co nazywamy powołaniem, wezwaniem do specjalnej służby Bogu. Zwiastowanie w jakiś sposób dementuje nasze dotychczasowe życie, stawia nam przed oczami nowy cel, który wymaga pewnej reformy dotychczasowych przyzwyczajeń i planów. Ale wiemy, że nie możemy się cofnąć, ponieważ Bóg wzywa.

The Annunciation by Henry Ossawa Tanner 1896

“Zwiastowanie”, Henry Ossawa Tanner, 1896 r., olej na płótnie, Philadelphia Museum of Art, Filadelfia, USA

 

2. Słowo Boże – słuchanie

Jak Maryja szukamy Jezusa nie tylko w tekście świętym, ale także w naszym życiu, które powoli staje się jak żywa Biblia

Drugi krok. Trzeba zacząć słuchać Bożego Słowa – jak Maryja. Święty Łukasz notuje w Ewangelii, że Ona słuchała i rozważała w sercu tego wszystkiego, co dotyczyło Jej Syna. Mamy zatem skupić się na Jezusie, Jego życie odnosić do naszego, w Jego słowach i gestach szukać inspiracji. Mówiło się kiedyś o naśladowaniu Jezusa. W słuchaniu Słowa Bożego dokładnie o to chodzi. Czyli nie o zwykłe czytanie Biblii, jak gdyby się czytało zwykłą książkę, ale czytanie z przekładaniem tego na nasze życie. Jak Maryja szukamy Jezusa nie tylko w tekście świętym, ale także w naszym życiu, które powoli staje się jak żywa Biblia, widzialne Słowo Boże.

1640-50

“Modlitwa Maryi”, Giovanni Battista Salvi da Sassoferrato, między 1640 a 1650 r., olej na płótnie, National Gallery, Londyn, Wielka Brytania

 

3. Nawiedzenie – drugi człowiek

Istotne jest wciągnięcie w orbitę dobra drugiego człowieka

Będąc coraz bliżej Boga, musimy być coraz bliżej człowieka. I w tym kroku znowu musimy być jak Maryja, która z pośpiechem udała się w góry, aby służyć Elżbiecie. A zatem nie tylko skupienie się na sobie i otwarcie na Boga – bo świat staje się wtedy sterylny – ale istotne jest wciągnięcie w orbitę dobra drugiego człowieka, zobaczenie jego potrzeb i skoncentrowanie się na pomocy dla niego.

Albertinelli_Visitation

“Nawiedzenie”, Mariotto Albertinelli, 1503 r., Galeria Uffizi, Florencja, Włochy

 

4. Droga do Betlejem – podróżowanie

Uczymy się, jacy Bóg i ludzie są naprawdę.

Człowiek zasłuchany w Boga i służący człowiekowi musi podróżować jak Maryja, do Betlejem. Jeśli Bóg się ma narodzić, musimy wyruszyć w drogę. Może bardziej mentalnie niż fizycznie, ale jest to nieodzowne. Powoli bowiem zaczynamy porzucać nasze wyobrażenia o Bogu i ludziach. Uczymy się, jacy Bóg i ludzie są naprawdę. I to jest jak długa podróż, pełna przygód, ale fascynująca i której podjęcia nigdy się nie żałuje.

turner

“Betlejem”, Joseph Mallord William Turner, 1836r., szkic na papierze

 

5. Stajnia – ubóstwo

Gdzie uczyć się ubóstwa? Poprzez udział w Eucharystii i komunię świętą

Jezus narodził się w stajni, w ubóstwie. To jeden z etapów drogi, o której wyżej. Gdzie uczyć się ubóstwa? Poprzez udział w Eucharystii i komunię świętą. To tu widzimy Boga ubogiego jak chleb, poznajemy moc, która nie jest przemocą, ale miłością. Powoli sami tacy mamy się stawać. Przemoc nie jest znakiem siły, ale słabości. I dlatego Bóg, który jest wszechmocny, mógł ukryć się pod postacią chleba.

tissot-narodzenie

“Narodzenie naszego Pana Jezusa Chrystusa”, James Tissot

 

6. Pragnienie

Pragnienie Boga. Porzucamy inne pragnienia

W tym wszystkim rośnie, jak źdźbło z ziarna, pragnienie. Pragnienie Boga. Porzucamy inne pragnienia, te nieuporządkowane i stopniowo dostrzegamy, że wszystko, czego pragnęliśmy, jest w Bogu. Tym zatem wytrwalej Go pragniemy, a za tym pragnieniem podąża w nas wszystko: każdy czyn, każda myśl, dzień, każda chwila. Dlaczego jest to możliwe? Ponieważ wiemy, że stokroć bardziej to my jesteśmy upragnieni przez Boga.

Botticelli_-_Adoration_of_the_Magi_(Zanobi_Altar)_-_Uffizi

“Adoracja Dzieciątka”, Sandro Botticelli, ok. 1475 r., Galeria Uffizi, Florencja, Włochy

 

7. Bóg

Nie ma nic bardziej naturalnego dla człowieka, niż nosić w sobie Boga jak nosiła Go Maryja.

I pewnego dnia, nagle, sami nie wiemy kiedy i jak, narodzi się w nas Bóg. Jak to będzie wyglądać? Zapewne bardzo zwyczajnie. Bo nie ma nic bardziej naturalnego dla człowieka, niż nosić w sobie Boga jak nosiła Go Maryja.

 

Dziewica Przenajświętsza

Ze Słowem Bożym w łonie

Do ciebie przyjdzie z drogi,

Jeśli Jej dasz schronienie.

 

(św. Jan od Krzyża)

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Szymon Hiżycki OSB

Szymon Hiżycki OSB

Benedyktyn, najmłodszy opat w powojennej historii Tyńca, doktor teologii, specjalista z zakresu starożytnego monastycyzmu. Miłośnik literatury klasycznej i Ojców Kościoła.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >