video-jav.net

Jak się modlić, gdy nie ma sił

Każdy z nas ma w życiu takie dni i tygodnie, kiedy czuje się jak pomarańcza przeciśnięta przez wyciskarkę. Ktoś lub coś wycisnął ze mnie wszystkie soki i teraz czuję się jak smętna kupka wytłoczyn. Poranne wstanie z łóżka urasta do rangi wejścia na Rysy. Nie mam siły, by sięgnąć po kubek z kawą, nie mam siły, by żyć, nie mam siły, żeby się modlić.

Dorota Smoleń
Dorota
Smoleń
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kawa jest mi potrzebna, żeby oprzytomnieć.

Potrzebuję modlitwy, żeby orzeźwić duszę.

Ale – nie mam siły.

Czasem to przesilenie wiosenne, czasem splot zdarzeń i okoliczności, które zaciskają wokół mnie pętlę. Coraz trudniej oddychać. Niepowodzenia w pracy, nieporozumienia w rodzinie, choroba, poczucie, że utraciłam kontrolę nad swoim życiem, uciążliwa myśl, że chciałabym być w zupełnie innym miejscu i robić coś zupełnie innego… Każdy mógłby dopisać własne punkty do tej listy smutków i trudności.

Bywa, że niepowodzenia dodają mi siły, mówię o nich wtedy: wyzwania i zakasuję rękawy. Bywa, że jest zupełnie inaczej – myślę o nich jako o problemach ciężkich jak głazy, ponad moje siły. I często tak właśnie jest – sama nie zdziałam nic. Ale mam Kogoś, kto jest moją siłą, niewyczerpanym źródłem energii – Jezusa Chrystusa. Muszę „tylko” poprosić go o pomoc. Pomodlić się. Wznieść do Niego moje myśli, choć zdają się ważyć więcej niż siaty z sobotnimi zakupami.

Kiedy czuję się pełna światła i energii, modlę się poetycko, układam własne litanie i hymny. Zagaduję Pana Boga literacką frazą. Kiedy jestem bez sił, staję się oszczędna w słowach. Modlę się najprościej, jak się da.

Znak krzyża, gdy tylko wyłączę budzik i krótkie westchnienie „Panie Boże, prowadź mnie przez dzisiejszy dzień”. W drodze do pracy odmawiam różaniec. „Klepię zdrowaśki”, jedna po drugiej, powtarzam słowa, które znam od dziecka. Różaniec to moja lina ratunkowa – w najczarniejszych dniach mojego życia, gdy byłam u kresu wytrzymałości psychicznej, chwytałam go  tak mocno, aż drewniane paciorki wbijały mi się w dłoń. Gdy klęczę przed Najświętszym Sakramentem, a w mojej głowie szumi od myśli, które pędzą we wszystkich kierunkach, zamiast układać się w modlitwę, powtarzam tylko „Jezu, ufam Tobie”. Te słowa dają mi moc, są jak espresso dla mojej duszy. Ufam Ci Jezu, że moje życie ma sens, choć w tej chwili go nie widzę, ufam Ci, że postawiłeś mnie tu i teraz w jakimś celu. Wtedy czuję na twarzy łagodny powiew ciepłego wiatru, a w duszy przybywa mi sił i energii, nawet odnawiają się we mnie pokłady cierpliwości.

Wieczorem, kiedy już ogarnę wszystko i wszystkich, i padam, padam nieprzytomna na poduszkę, moja ostatnią myślą jest „Dziękuję Ci Panie Boże za tę miękką poduszkę i za to, że przeżyłam ten dzień bez strat w ludziach. Amen”.

A jak Ty się modlisz, gdy nie masz siły?

Dorota Smoleń

Dorota Smoleń

Dziennikarka, redaktorka, blogerka, żona, matka trzech chłopców. Autorka książek „Mamo dasz radę!”, „Sześciolatki w szkole” i "Jaś Pierwszoklasista i Połykacz Liter", koordynatorka akcji charytatywnej „Macierzyństwo bez lukru”.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Smoleń
Dorota
Smoleń
zobacz artykuly tego autora >

Lany Poniedziałek

Drugi dzień Świąt Wielkanocnych to w Polsce Lany Poniedziałek , "Poniedziałek Anioła" albo Pasquetta we Włoszech. W większości krajów związanych z chrześcijaństwem to dzień wolny od pracy

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Drugie Święto

Na czym polega wyjątkowość Poniedziałku Wielkanocnego? Na tym, na czym polega wyjątkowość każdego z ośmiu dni Oktawy Wielkanocnej. Zmartwychwstanie Chrystusa jest tak ważnym, centralnym dla wierzących wydarzeniem, że świętuje się to nie przez jeden dzień, a osiem. Ale tylko Niedziela i Poniedziałek Wielkanocny posiadają dodatkowy przywilej – są dniami ustawowo wolnymi od pracy.

 

Trudno powiedzieć, czy ośmiodniowe świętowanie Zmartwychwstania miało kiedykolwiek swoje odzwierciedlenie w życiu społecznym, czy też od początku miało tylko znaczenie liturgiczne. Innymi słowy, czy gdziekolwiek i kiedykolwiek rzeczywiście obchodzono uroczystość przez osiem dni oktawy.

 

Na pewno było i jest tak w życiu wielu zakonów i zgromadzeń zakonnych. Oktawa wielkanocna, podobnie jak bożonarodzeniowa zresztą, w wielu wypadkach oznacza inny od normalnego rytm dnia. Więcej jest czasu przeznaczonego na rekreację. Jednak realia życia społecznego, konieczność podjęcia normalnych, codziennych obowiązków prawdopodobnie od razu sprawiły, że tylko Niedziela Wielkanocna zyskała prawdziwie świąteczny i uroczysty wymiar święta. Niedziela oraz wielkanocny… poniedziałek.

 

W ustawodawstwie wielu państw, wśród nich jest Polska, Poniedziałek Wielkanocny jest ustanowiony dniem wolnym właśnie dlatego, by przedłużyć święto Zmartwychwstania. Takich dni ustawodawcy wskazują kilka: na podobnej zasadzie, wolnym dniem jest drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, w wielu krajach także drugi dzień po Zesłaniu Ducha Świętego.

 

Ale wiadomo, że to nie ustawy wprowadziły szczególny charakter Wielkanocnego Poniedziałku, lecz przeciwnie – potwierdziły utrwaloną tradycję. W drugie święto Wielkiej Nocy powszechny był zwyczaj chodzenia do kościoła na Mszę. Dodatkowy zwyczaj dostarcza tradycja ludowa – jest nią polewanie młodych dziewcząt wodą, które z biegiem lat przerodziło się w (nie zawsze odpowiedzialną) zabawę polewania każdego napotkanego. Stąd nazwa Lany Poniedziałek. Warto pamiętać, że polewanie się wodą nie ma nic wspólnego z tradycją chrześcijańską. Jego korzenie wywodzą się z praktyk słowiańskich i dwóch odrębnych wiosennych zwyczajów: śmigusa i dyngusa, które z czasem przeobraziły się w jedno.

 

Osiem dni jak jeden dzień

Każdego dnia Oktawy Wielkanocnej śpiewa się “Chwała na wysokości Bogu”, a ewangelie, dzień po dniu, opisują spotkania Zmartwychwstałego ze swoimi uczniami. Ci, którzy każdego dnia będą uczestniczyli we Mszy świętej, zwrócą uwagę na pewien szczegół: fragmenty odczytywanych Ewangelii prawie zawsze mają miejsce w Dniu Zmartwychwstania, nazywany “pierwszym dniem tygodnia”. Lektura Ewangelii potwierdza to, że świętujemy ciągle ten jeden dzień, Pierwszy Dzień tygodnia, Dzień Zmartwychwstania. Tylko piątkowa Ewangelia ucieka w przyszłość i z Jerozolimy bądź okolic przenosi się do Galilei, nad Jezioro Tyberiadzkie.

 

W Poniedziałek Wielkanocny usłyszymy opis spotkania trzech Marii ze Zmartwychwstałym, w poranek wielkanocny. Fragment lektury rozpoczyna się od słów “Gdy anioł przemówił do niewiast” i dlatego we włoskiej tradycji poniedziałek nosi nazwę “Poniedziałek anielski”, Lunedi’ dell’Angelo, aczkolwiek częściej spotkamy się z nazwą “Pasquetta”.

ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >