Semana profanum, czyli wszystko do góry nogami

Wielki Tydzień jak nigdzie indziej na świecie nie jest obchodzony z taką pompą i rozmachem

Małgorzata Gogól-Górecka
Małgorzata
Gogól-Górecka
zobacz artykuly tego autora >

W Polsce obchodziliśmy II Niedzielę Wielkanocną, a cały zeszły tydzień przebiegał pod znakiem Oktawy Wielkiej Nocy. Tutaj jest inaczej. W Sewilli, zanim na ulice wyszły pierwsze wielkotygodniowe procesje, w głowie pojawiła mi się pewna wizja, w której wyobrażałam sobie świętujących mieszkańców jeszcze długo po zakończeniu Semana Santa. Czas teraz na szybką weryfikację i przedstawienie kilku faktów.

Wielki Tydzień jak nigdzie indziej na świecie nie jest obchodzony z taką pompą i rozmachem. Wszystko jednak jest tu odwrócone do góry nogami, dla mnie trochę nielogicznie. No bo jak zrozumieć Andaluzyjczyków, którzy wychodzą w Niedzielę Palmową z tysiącami nazarenos w licznych procesjach, które niby trwają aż do Niedzieli Zmartwychwstania, ale w rzeczywistości w sobotę jakby trochę się zapomina o wszystkim? Tłumy z ubiegłych dni są jakby przerzedzone, a gdyby ktoś miał okazję zobaczyć tylko niedzielną procesję (jedyną w tym dniu) bractwa La Resurrección, trudno byłoby uwierzyć w to, co działo się kilka dni wstecz. W tej ostatniej uczestniczą już resztki. Najczęściej są to przypadkowi turyści.

Wszystko, co najważniejsze dla tutejszych odbywa się nie w świątyni, a właśnie na ulicach. Poniedziałek Wielkanocny był już z kolei zwyczajnym dniem pracy, a jedyną reminiscencją po obchodach Semana Santa były (i są jeszcze do dziś) rzeki wosku, w których toną ulice, typowy deser serwowany w knajpach raz w roku, w okolicach Wielkiego Tygodnia – torrijas (kromka suchego chleba maczana w miodzie, cukrze i mleku) i wyprzedaże mantylek w sklepach z tekstyliami.

Semana profanum, czyli wszystko do góry nogami

Osobiście mam wielki problem, żeby rozumieć ten koktajl, w którym z jednej strony widzę wielki spektakl emocji i przeżyć, a z drugiej strony brakuje mi skupienia na tym, co powinno być najważniejsze. Znajomi mieszkańcy miasta opowiadali mi, że dla wielu tutaj Semana Santa jest ważniejsza niż piłka nożna! A nikomu przypominać nie trzeba, że dla Hiszpanów piłka nożna to coś więcej niż zwykły sport…

Nikt z zewnątrz nie będzie w stanie do końca zrozumieć sposobu świętowania Świętego Tygodnia w Andaluzji. Komu w Polsce mieściłoby się w głowie, żeby trasa jakiejkolwiek procesji była miejscem towarzyskich spotkań, podczas których zbieramy się w knajpie obok, żeby popijać piwo, zajadać się słonecznikiem, którego łuski wyrzucamy na chodnik? W mojej głowie powstaje mnóstwo sprzeczności. Patrząc całkiem z zewnątrz, można zadać sobie pytanie, gdzie więc jest to wielkie sacrum, które miało być metką Semana Santa? Może we łzach spływających po policzkach kobiet i mężczyzn, obserwujących pochody figur Umęczonego? Może w absolutnej ciszy, która panuje podczas przejścia paso obok wiernych? Może w żałobnych pieśniach, spontanicznie wyrywających się z piersi uczestników procesji podczas postoju figury? A może w bosych stopach setek pokutników przemierzających długie godziny ulicami Sevilli?


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Małgorzata Gogól-Górecka

Małgorzata Gogól-Górecka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Małgorzata Gogól-Górecka
Małgorzata
Gogól-Górecka
zobacz artykuly tego autora >

Smoleńsk. Módlcie się za nas, kapłanów

Spotkali się jednego dnia. Płoski, Joniec, Osiński, Rumianek, Indrzejczyk, Pilch, Chodakowski, Kwaśnik, Król, Gostomski... Dziesięciu kapłanów. Lecieli jednym samolotem. Z Prezydentem Lechem Kaczyńskim. 10 kwietnia 2010 roku. Z Warszawy do Katynia, w 70. rocznicę zbrodni sowietów na polskich oficerach

Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Sobota, 10 kwietnia 2010 roku. Rześki poranek na warszawskim Okęciu. Do samolotu Tu – 154 M nr 101 wsiada 96 osób. Wśród nich aż 10 kapłanów!

W Katyniu jeszcze cisza. Rodziny Katyńskie, goście, politycy i dziennikarze czekają na przyjazd prezydenckiej delegacji. Jest zimno i ponuro. Nagle zaczynają bić dzwony. Biją długo… Niepokojąco…  Aż 10 minut. Gdy zalega pełna niepokoju i oczekiwania cisza, przerywa ją głos ministra Jacka Sasina:

 “Przyjechaliśmy tutaj dzisiaj czcić ofiary zbrodni sowieckiej w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej. Miał być tutaj dzisiaj Prezydent Rzeczypospolitej. Niestety Pana Prezydenta nie ma z nami. Doszło do katastrofy lotniczej. W tej chwili trwa akcja ratunkowa. Ale wszystko wskazuje, że ta katastrofa miała tragiczny przebieg i tragiczne skutki. Prosiłbym wszystkich Państwa żebyśmy w tej chwili pomodlili się, wzięli udział w Mszy za wszystkich tych, którzy zginęli, a udawali się tutaj, aby modlić się za zamordowanych“.

Nie tak miała wyglądać ta Msza w Katyniu…

Mieli wspólny cel. Uczcić pomordowanych, odprawić Mszę…  Dziesięciu kapłanów. O każdym można napisać więcej. Tu tylko kilka słów.

Biskup Tadeusz Płoski, gen. dywizji

tadeusz_ploskiOrdynariusz Polowy Wojska Polskiego. Doktor habilitowany nauk prawnych. Miał 54 lata.

Był pierwszym z kapelanów wojskowych absolwentem Podyplomowego Studium Operacyjno-Strategicznego w Akademii Obrony Narodowej. Od 1995 roku dziekan Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSW, a po ich rozwiązaniu – w 2000 kapelan Biura Ochrony Rządu.

Przez wiele lat był korespondentem Radia Watykańskiego i Katolickiej Agencji Informacyjnej.

W 2004 roku Jan Paweł II mianował go Biskupem Polowym Wojska Polskiego.

Pochowany w Kaplicy Lotników w Katedrze Polowej w Warszawie.

Ksiądz Ryszard Rumianek

ryszard_rumianek

fot. archidiecezja.warszawa.pl

Rektor Uniwersytetu kard. Stefana Wyszyńskiego. Teolog i biblista. Miał 63 lata.

W latach 1998-2001 kierował Katedrą Filologii Biblijnej uczelni, a od 2001 Katedrą Historii Biblijnej. W 2002 został prorektorem UKSW do spraw ogólnych i badań naukowych, a trzy lata później rektorem Uniwersytetu. Mimo ogromu zajęć – nie zrezygnował z wykładów.

Był znawcą Pisma Świętego. Wiele razy prowadził pielgrzymki po Ziemi Świętej.

Pochowany w rodzinnym grobie na cmentarzu w Pyrach.

Arcybiskup Miron Chodakowski
miron_chodakowski

fot. prawoslawnyordynariat.wp.mil.pl

Zwierzchnik prawosławnego ordynariatu Wojska Polskiego. Miał 53 lata. Pochodził z Białegostoku.

W 1998 roku został wyniesiony do godności biskupa, a 10 lat później – arcybiskupa. Pośmiertnie został awansowany na stopień generała dywizji.

W klasztorze w Supraślu, gdzie został pochowany, odwiedzać można Izbę Pamięci abp. Mirona. Znalazły się tam szaty liturgiczne, mundury, odznaczenia i osobiste pamiątki arcybiskupa.

Ksiądz Bronisław Gostomski
bronislaw_gostomski

fot. smolensk.muzhp.pl

Opiekun brytyjskiej Polonii i kapelan Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Wielkiej Brytanii. Miał 62 lata. Był kapłanem diecezji płockiej, ale przez ponad 30 lat pracował w Anglii, a przez ostatnich siedem pełnił funkcję proboszcza parafii św. Andrzeja Boboli w Londynie.

10 kwietnia ks. Gostomski towarzyszył prezydentowi Ryszardowi Kaczorowskiemu w uroczystościach 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej. Pochowany na cmentarzu w rodzinnym Sierpcu.

Ksiądz Roman Indrzejczyk
roman_indrzejczyk

fot. archidiecezja.warszawa.pl

Spowiednik i kapelan prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Miał 79 lat.

W czasach komunizmu aktywnie wspierał opozycję. W latach 80-tych na terenie jego parafii odbywały się spotkania Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” i Komitetu Obywatelskiego, które przygotowywały Okrągły Stół.

Ks. Indrzejczyk dwukrotnie pełnił funkcję duszpasterza służby zdrowia, był członkiem Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Był proboszczem i nauczycielem religii – uczyć nie przestał nawet na emeryturze, po 2004 roku. 

Pochowany na Powązkach.

Ojciec Józef Joniec
jozef_joniec

fot. smolensk.muzhp.pl

Zakonnik Zakonu Szkół Pobożnych – Pijarów, Prezes Stowarzyszenia „Parafiada”. Miał 51 lat.

W 1992 roku założył Stowarzyszenie „Parafiada”. Dzięki niemu od lat do Warszawy na Międzynarodową Parafiadę Dzieci i Młodzieży przyjeżdża kilka tysięcy osób z Polski i ze środowisk polonijnych, głównie ze Wschodu.

Ojciec Joniec był organizatorem patriotycznego programu „Katyń… ocalić od zapomnienia”, którego celem jest uczczenie pamięci Bohaterów Zbrodni Katyńskiej poprzez posadzenie 21.857 Dębów Pamięci  (tyle znamy nazwisk polskich oficerów zamordowanych przez NKWD).

Pochowany w Panteonie Wielkich Polaków w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.

Ksiądz Zdzisław Król
zdzislaw_krol

fot. archidiecezja.warszawa.pl

Kapelan Rodzin Katyńskich, przyjaciel ks. Jerzego Popiełuszki i postulator jego procesu beatyfikacyjnego.

Był jednym ze współorganizatorów pielgrzymek Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski.

W czasie stanu wojennego ks. Król angażował się w pomoc dla rodzin osób internowanych. Władze komunistyczne próbowały go zastraszyć, a nawet dwukrotnie zamordować. Ks. Król nie poddał się presji.

Pochowany w Panteonie Wielkich Polaków w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.

Ksiądz Jan Osiński

jan_osinskiWicekanclerz Kurii Polowej Wojska Polskiego, osobisty sekretarz biskupa polowego Tadeusza Płoskiego. Miał 35 lat.

Od 2004 roku pracował jako wikariusz w Katedrze Polowej w Warszawie. Sprawował wiele dodatkowych funkcji: m.in. kapelana Wojskowego Wymiaru Sprawiedliwości, kapelana Pierwszej Bazy Lotniczej w Warszawie, a także naczelnego kapelana Straży Ochrony Kolei oraz kapelana Komendy Głównej Straży Ochrony Kolei.

Pochowany w Kaplicy Lotników w Katedrze Polowej w Warszawie. Pośmiertnie mianowany na stopień pułkownika.

Ksiądz Andrzej Kwaśnik
andrzej_kwasnik

fot. archidiecezja.warszawa.pl

Kapelan Federacji Rodzin Katyńskich i warszawskiej Policji. Proboszcz Parafii św. Tadeusza Apostoła w Warszawie. Miał 54 lata. 

Pracę duszpasterską łączył z wieloma dodatkowymi funkcjami, był m.in. wizytatorem nauczania religii oraz członkiem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, a także duszpasterzem środowisk motocyklistów. Zainicjował Msze dla motocyklistów w intencji ofiar wypadków na drogach, które odprawiał na rozpoczęcie i zakończenie każdego sezonu. Przyjeżdżało na nie co roku kilkuset harleyowców.

Pochowany w Panteonie Wielkich Polaków w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.

Ksiądz Adam Pilch

adam_pilchPełniący obowiązki Naczelnego Kapelana Wojskowego Kościoła ewangelicko-augsburskiego w Polsce. Proboszcz Parafii Ewangelicko – Augsburskiej Wniebowstąpienia Pańskiego w Warszawie. Miał 45 lat.

W latach 90-tych pełnił obowiązki wikariusza biskupa Kościoła, oraz był przewodniczącym Komisji Młodzieży przy Polskiej Radzie Ekumenicznej. W 1995 roku rozpoczął pracę w Ewangelickim Duszpasterstwie Wojskowym.

Pośmiertnie awansowany do stopnia generała brygady. Pochowany na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Warszawie.

Smoleńsk. Módlcie się za nas, kapłanów

***

Gdy w Katyniu rozpoczęła się Msza za ofiary katastrofy, w Smoleńsku dymiły jeszcze zgliszcza. Gdzieś, wśród 96 ciał pasażerów, leżało ciało w pijarskiej sutannie. Ojciec Józef Joniec, pijar.

Skromny, ciepły, dobry człowiek – bardzo się cieszył, że będzie w Katyniu. Traktował to jako wyróżnienie: “Ja, zwykły zakonnik, lecę z prezydencką delegacją…?” – nie mógł się nadziwić. „To cały ojciec Józef” – wspomina Maria Kujel, wieloletnia współpracowniczka Parafiady i przyjaciółka pijara. 12 kwietnia, w poniedziałek, o. Joniec wraz z Prezydentem Lechem Kaczyńskim, mieli zasadzić Dąb Pamięci w ogrodach Pałacu Prezydenckiego.

Gdzieś w błocie smoleńskim leżało także ciało bp. Płoskiego.

Biskup Tadeusz Płoski wziął ze sobą obrazki z modlitwą i wizerunkami świętych. Lubił je rozdawać. To taki stary, dobry obyczaj, a biskup pielęgnował tradycję. Do Katynia zabrał obrazki z wizerunkiem Maryi z małym Jezusem, z orłem w koronie, w otoczeniu biało – czerwonych sztandarów. Obrazki wróciły do Katedry Polowej w Warszawie. Przetrwały – nadpalone i stopione w jedną bryłkę. Oglądam je, a po głowie błądzą myśli: jak przetrwały to wszystko? Przecież to tylko papier… Są nawet jakby silniejsze – scalone, sklejone, zespawane w wysokiej temperaturze… A biskupa nie ma… Nie ma też pozostałych kapłanów.

Pozostały rzeczy, przedmioty. Oglądam różańce oraz piękny, srebrny ryngraf z Matką Boską. Jest sutanna księdza Osińskiego. Cała. Tylko to trójkątne, niewielkie, rozdarcie na wysokości brzucha… Jest pierścień biskupa Płoskiego. Ale nie ma krzyża, pektorału. Pewnie został gdzieś na Wschodzie…

W ostatniej publicznej Mszy, odprawionej w Katedrze Polowej, w piątek 9 kwietnia, w przeddzień swojej śmierci, biskup Płoski poprosił: “módlcie się za nas, kapłanów”.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >

Sławomir Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >