Fot. Kadr z filmu "Powołany 2"
Reżyser „Powołanego 2” po profanacji w Medjugorie: “Nie o usprawiedliwianie zła, ale o miłosierdzie”
Jan Sobierajski zna osobiście 31-letniego Polaka zatrzymanego po profanacji w Medjugorie. Mężczyzna wystąpił w jego filmie jako świadek nawrócenia. Reżyser zabrał głos zamieszczając wpis w mediach społecznościowych.
W nocy z 27 na 28 lipca czarną farbą oblano figury Matki Bożej na Górze Objawień i przy Błękitnym Krzyżu, pozostawiono obraźliwe napisy oraz podpalono ołtarz polowy za kościołem św. Jakuba. Po kilku godzinach bośniacka policja zatrzymała podejrzewanego o dokonanie profanacji.
ZOBACZ >>> Medjugorie: Wielka i skandaliczna profanacja figury Matki Bożej
Zatrzymanym okazał się 31-letni obywatel Polski, jeden z bohaterów filmu „Powołany 2”.
Reżyser filmu reaguje
Do sprawy odniósł się w mediach społecznościowych reżyser Jan Sobierajski.
“Bartka poznałem osobiście. Spędziliśmy razem kilka dni na planie filmu „Powołany 2”. Był w zupełnie innym okresie swojego życia – zarówno prywatnego jak i duchowego. Wielu zadaje dziś pytanie: „Jak to możliwe, że zrobił coś takiego?”.
Przeczytaj również
W jego filmie Bartłomiej K. opowiedział o dzieciństwie w dysfunkcyjnej rodzinie, uzależnieniach, przemocy i próbie samobójczej. Mówił również o pieszej wędrówce do Medjugorie, która miała stać się początkiem radykalnej przemiany jego życia. Po powrocie założył rodzinę i zajmował się ewangelizacją.
“Zmagał się z poważnymi problemami”
Jak napisał, od czasu realizacji filmu sytuacja mężczyzny bardzo się zmieniła. Według reżysera zmagał się on z poważnymi problemami natury psychicznej i kolejnymi kryzysami życiowymi. Sobierajski miał wielokrotnie rozmawiać z nim telefonicznie i próbować nakłonić go do przyjęcia pomocy.
Dziś Jan Sobierajski apeluje o modlitwę i miłosierdzie, choć jasno zaznacza, że bolesnego czynu nie można usprawiedliwić.
“Dlatego dziś proszę Was przede wszystkim o wsparcie duchowe. Nie o usprawiedliwianie zła, ale o miłosierdzie dla człowieka, który – jak wierzę – bardzo potrzebuje Bożej łaski, pomocy i ludzi, którzy nie przestaną wierzyć, że może jeszcze powstać”
Dlaczego ujawniono nazwisko?
Apel ten ma szczególne znaczenie w sytuacji, gdy agencje podały pełne imię i nazwisko oskarżonego, mimo że w polskim prawie coś takiego nie jest dopuszczalne – praktyką jest podawanie pierwszej litery nazwiska. Art. 13 ust. 2 Prawa prasowego co do zasady zabrania polskiej prasie publikowania danych osobowych i wizerunku osoby, przeciwko której toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe.
Fakt, że mężczyzna wcześniej występował publicznie pod własnym nazwiskiem, nie oznacza automatycznie zgody na połączenie jego danych z informacją o postępowaniu karnym. Ujawnienie nazwiska nie jest też konieczne do opisania sprawy, może natomiast potęgować publiczny lincz. Efekt – w sieci wkrótce pojawiły się fotografie sprawcy czynu, a potem gwałtowne komentarze pod adresem zatrzymanego.
ZOBACZ TAKŻE >>> Apel Parafii Medjugorie o modlitwę, post i przebaczenie
Sprawę przejęła Prokuratura Bośni i Hercegowiny, która zapowiedziała wystąpienie o tymczasowe aresztowanie podejrzanego. Za zarzucane mu uszkodzenie lub zniszczenie obiektów religijnych grozi od sześciu miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Jeżeli informacje o problemach psychicznych zatrzymanego znajdą potwierdzenie, jednym z istotnych elementów postępowania może stać się opinia biegłych psychiatrów. Ich zadaniem byłoby ustalenie, w jakim stanie znajdował się w chwili zdarzenia i czy stan ten mógł mieć wpływ na jego odpowiedzialność karną.
Odpowiedzialność za czyn i zniszczenia powinna zostać wyegzekwowana, a szkody naprawione. Nie wymaga to jednak publicznego linczu. Zwłaszcza gdy istnieje możliwość, że podejrzany potrzebuje również pomocy psychiatrycznej.
Odpowiedni ton reakcji wybrali duszpasterze z Medjugorie. Parafia wezwała wiernych, by na profanację odpowiedzieli modlitwą, postem i przebaczeniem, a nie odwzajemnianiem zła złem. Do modlitwy o nawrócenie sprawcy zaapelował również bp Petar Palić.
Historia bohatera „Powołanego 2” przypomina, że świadectwo nawrócenia nie jest gwarancją życia bez kolejnych upadków. Film utrwalił prawdziwy etap jego drogi, lecz bardziej dramatyczny rozdział wydarzył się już po napisach końcowych.
mt/stacja7.pl










