Procesja Bożego Ciała: to coś więcej niż przemarsz

Boże Ciało to takie święto, które chyba jako jedyne w roku jest trochę "na opak". Zwykliśmy przecież chodzić do kościołów i sanktuariów z cudownymi obrazami, do miejsc naznaczonych szczególną łaską, do relikwii świętych. A w tym dniu wychodzimy z Najświętszym, i to nie wokół kościoła, a na ulice, między domy

ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Początek tego święta sięga roku 1263, kiedy to w Bolesnie jeden ksiądz, wątpiący w rzeczywistą przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, wziął hostię do ręki, ta zaczęła krwawić. Korporał, przechowywany do dziś w katedrze w pobliskim Orvieto, jest uznawany za ten, na który wówczas spadły krople krwi. Dotąd widać na nim plamy. W czasie procesji Bożego Ciała obnosi się ten korporał zamiast monstrancji.

W 1264 r. papież Urban IV specjalna bullą „Transiturus” ustanowił tę uroczystość dla całego Kościoła. Korzystając, że na dworze papieskim w Orvieto był wówczas św. Tomasz z Akwinu, papież Urban IV polecił mu opracowanie tekstów liturgicznych Mszy świętej.

Do dziś korzystamy z jednego z tamtych tych tekstów często go przecież śpiewając:

Przed tak wielkim Sakramentem

Upadajmy wszyscy wraz,

Niech przed Nowym Testamentem

Starych praw ustąpi czas,

Co dla zmysłów niepojęte

Niech dopełni wiara w nas.

Ileż piękna jest w tych słowach, i jak mądrze, jak prosto pokazują powód naszego wychodzenia na ulice.

Procesja Bożego Ciała: to coś więcej niż przemarsz

To jest nie tyle pokazywanie białej hostii w ozdobnych monstrancjach, ale przede wszystkim powinno to być umacnianie wiary przez jej pokazywanie, co dla zmysłów jest doprawdy niepojęte, niech dopełni wiara w nas, bo inaczej ta procesja niczym nie będzie się różnić od jakiekolwiek innego przemarszu, czy pochodu.

Cuda eucharystyczne, jak ten z Bolseny, miały najczęściej miejsce wtedy, gdy celebrujący Eucharystię powątpiewał w przemianę.

Boże Ciało to też dobra okazja, by postawić sobie pytanie o proporcję wiary i powątpiewania, ilekroć na naszych oczach dzieje to przeistoczenie. To pytanie stawiać sobie musi każdy, niezależnie od, po której stronie ołtarza by nie stał.

Zwyczaj czterech ołtarzy, przy której zatrzymuje się procesja Boże Ciała, przyszedł do nas z Niemiec, gdzieś w XVI w.

Jedni odnoszą te cztery ołtarze do żywiołów, inni do stron świata. Logiczniejszy i oczywistszy wydaje się być ich związek z czterema Ewangeliami, zwłaszcza, że czytane są chronologicznym porządku powstawania, choć może on tu wcale nie jest najważniejszy.

Przy pierwszym ołtarzu słyszymy: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia? To powinno sprowokować do pytania o własne przygotowanie do niedzielnej Eucharystii. To wewnętrzne – Eucharystia oczywistością niedzieli, czy dodatek do dnia wolnego – i zewnętrzne, poprzez jakość i styl strój, ubiór.

Procesja Bożego Ciała: to coś więcej niż przemarsz

Przy drugim słyszymy: Jedli do sytości. To nakarmienie czterech tysięcy ludzi siedmioma chlebami i kilkoma rybami bardzo plastycznie przypomina zasadę, że dobro, jakkolwiek by go nie rozumieć da się pomnożyć tylko przez podzielenie.

Przy trzecim jesteśmy świadkami pytania: czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiała z nami w drodze? I stwierdzenie: jak Go poznali przy łamaniu chleba.

No właśnie, żeby Go poznać przy łamaniu chleba, najpierw musi zapałać serce…

No i przy czwartym ołtarzu słyszymy deklarację: przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy.

Jakże logiczny jest związek fragmentów tych czterech Ewangelii. Aby mogła zaistnieć taka jedność, o której mówi Pan Jezus, to najpierw musi być przygotowanie, potem trzeba podzielić, żeby pomnożyć, a na końcu trzeba zapałać, żeby rozpoznać.

Jeśli więc nie ma takiej jedności, to którego z tych ogniw brakuje? Byle tylko nie wszystkich po trochu.

Wesprzyj nas
KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

ks. Piotr Brząkalik

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Prowadź mnie po Twoich śladach

Maryja, Matka Jezusa, Matka Boga, ale i jedna z nas. Córka Ziemi naznaczonej łaskawym spojrzeniem Boga. A nawet więcej. Miłością i zachwytem. Wybranie, które owocuje przymierzem. Właśnie w Maryi realizuje się w pełni odpowiedź na miłość Stwórcy.

Judyta Pudełko PDDM
Judyta
Pudełko PDDM
zobacz artykuly tego autora >

Ona jest najbardziej urodzajną „Ziemią Świętą”, która wydaje jej najpiękniejszy Owoc. Czytając Pieśń nad Pieśniami nie potrafimy już odróżnić tajemniczej Oblubienicy od Maryi i pięknej Ziemi, w której zakochał się Wszechmogący. A Ziemia ta po dzień dzisiejszy nosi Jej ślady.

***

Narodziny Maryi. Kościół świętej Anny. Jerozolima. „Jedyna jest moja gołąbka, moja nieskalana, jedyna swej matki, wybrana swej rodzicielki. Podziwiają ją dziewczęta i zwą ją szczęśliwą”  (Pnp 6,9).

O tym milczy Pismo święte. Tradycja podaje nam imiona rodziców Maryi – Joachima i Annę. Według przekazów (zob. „Protoewangelia Jakuba”) rodzice Maryi długo czekali na upragnione potomstwo. Po wielu modlitwach otrzymali Bożą obietnicę za pośrednictwem anioła i niebawem przyszła na świat ich niezwykła Córka. Nie wiemy jak to ostatecznie się odbyło, faktem jest, iż miejsce narodzin Maryi zostaje wyznaczone w pobliżu Jerozolimskiej Świątyni. Choć Jej późniejsze dziewczęce lata związane są przecież z galilejskim Nazaretem.

Kościół świętej Anny to piękny klejnot architektury okresu Krzyżowców. Cudowna surowość murów i niezwykła akustyka. Biel kamienia przypomina kto się tutaj narodził. Nieopodal kościoła Sadzawka Owcza – Betesda. To tu Jezus mocą swojego słowa uzdrawia paralityka (J 5). Rzymianie czcili w tym miejscu pogańskie bóstwo, któremu przypisywano moc uzdrawiania – greckiego Asklepiosa (czczonego w Rzymie jako Eskulap), gdyż woda sadzawek posiadała właściwości lecznicze. Narodziny Maryi przybliżają godzinę zwycięstwa Jezusa, Jego mocy, która usuwa pogańskiego uzdrawiającego bożka. Jego atrybutem jest wijący się wokół laski wąż, a Potomstwo Kobiety zmiażdży głowę węża (por. Rdz 3,15).

Prowadź mnie po Twoich śladach

Zwiastowanie. Nazaret. „Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja, i nie ma w tobie skazy” (Pnp 4,7).

Galilea. Od wieków jest nazywana przez pielgrzymów „rajem”. Urodzajne pola, winnice, kwiaty i zieleń. Tu znajdujemy piękny Kwiat – Dziewczynę z Nazaretu o hebrajskim imieniu Miriam. Niektórzy zwykli sądzić, iż mieszkanki Nazaretu otrzymały od Maryi dar szczególnej urody – bo przecież była jedną z nich. Piękno Maryi oddaje jednak szczególny tytuł, który pada z ust anioła podczas zwiastowania (Łk 1,26-38). Ewangelista Łukasz oddaje to przez grecki termin „kecharitomene” – pełna łaski, wypełniona łaską wraz ze związanymi z tym skutkami, ułaskawiona, wypełniona łaską po brzegi… Obdarowanie Maryi nie pozostaje bezowocne – tu pojawia się Jej pełna wiary odpowiedź „niech mi się stanie”… Na tę odpowiedź z „zapartym tchem” czekało całe niebo… Bóg ma Matkę!

Wśród wzgórz Nazaretu już z daleka zauważa się kopułę Bazyliki Zwiastowania. Ciężki, nieco przytłaczający beton kryje jednak w sobie niezwykły skarb i długą historię. Skarbem jest grota, stanowiąca część domu Maryi, prawdopodobnie dolną kondygnację. Już od II wieku tu czcili Maryję judeochrześcijanie, pozostawiając na znak wyrytą inskrypcję „chaire Maria” (raduj się Maryjo). Potem kaplica, która w V wieku staje się piękną bazyliką, zburzona w XI wieku i odbudowana w wieku XII przez Krzyżowców. Choć i ta legła w gruzach, pamięć pozostaje. Kolejny Kościół powstaje w XVIII wieku, a ten obecny, po archeologicznych badaniach tego miejsca, w latach 1955-59.

Prowadź mnie po Twoich śladach

© Corbis/FotoChannels

Kościół Nawiedzenia w En Kerem

Nawiedzenie. Ain Karem. „Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź!” (Pnp 2,10)

Tajemnica wędrówki Maryi. Około 150 kilometrów, wiele myśli w sercu, modlitwa, może pytania, jak to teraz będzie. Wędrówka z innymi, postoje, karawana, pielgrzymi. Spotkanie z Elżbietą (Łk 1,39-45). Spotkanie w Duchu Świętym i wybuch radości. Dwie Kobiety pełne życia, Boga, miłości. Smak prawdziwego spotkania z człowiekiem, z Bogiem w człowieku. Maryja – Arka Przymierza, niesie Boga każdemu i zawsze. Również teraz. Magnificat!

Góry świętego Jana. Tak popularnie do dziś nazywa się malowniczy zakątek 8 kilometrów na zachód od Jerozolimy, gdzie znajduje się Ain Karem (En Kerem). Choć nazwa ta nie pojawia się w opisie ewangelicznym, tradycja umiejscawia tu spotkanie Maryi z Elżbietą oraz narodziny Jana Chrzciciela. Kościół Nawiedzenia położony jest na pięknym wzgórzu, skąd rozciąga się imponujący widok na pobliską okolicę. W oddali widać Jerozolimę. Kościół dolny posiada część wskazującą na obecność tu miejsca kultu w czasach bizantyjskich, kiedy to opowiadano sobie o znajdującej się tu skale, która cudownie miała ukryć małego Jana Chrzciciela przed siepaczami Heroda (por. „Protoewangelia Jakuba”). W epoce Krzyżowców wzniesiono tu kolejny kościół. Współczesny pochodzi z XX wieku i jest swoistą „kwintesencją” mariologii. Freski zdobiące górny kościół odnoszą się do pięciu tytułów Maryjnych: Bogurodzica, Niepokalanie Poczęta, Pośredniczka łask, Wspomożenie wiernych i Ucieczka grzeszników.

Znak dobrego wina. Kana Galilejska. „Jak piękna jest miłość twoja, siostro ma, oblubienico, o ileż słodsza jest miłość twoja od wina, a zapach olejków twych nad wszystkie balsamy!” (Pnp 4,10)

Dyskretna obecność. A jakże decydująca! Matka Jezusa dostrzegła brak wina podczas zaślubin w Kanie. Interweniuje i wierzy. Wstawia się i zaprasza sługi do współpracy. Kana to paradygmat pośrednictwa Maryi, Jej pozycji, Jej mocy – zawsze zależnej od Syna. Maryja jako pierwsza widzi nasze braki, bo sama posiada pełnię łaski. Chce się nią z nami dzielić i dlatego prosi za nami.

Znów Galilea. Okolice Nazaretu. Mała Kana i jej kościół z przełomu XIX i XX wieku, który wznosi się na pozostałościach tajemniczej budowli z pierwszych wieków. Kościółek w Kanie nie jest typowym sanktuarium poświęconym kultowi Maryjnemu. Ale fakt wstawiennictwa Maryi, które tam nastąpiło, czyni go „pierwowzorem” sanktuariów, w których rzesze ludzi nieustannie proszą Maryję o pomoc. A Ona? Odpowiada zawsze tak samo: „zróbcie wszystko, cokolwiek mój Syn wam powie” (por. J 2,5).

Prowadź mnie po Twoich śladach

Zaśnięcie. Kościół na Syjonie, Jerozolima. „Ogrodem zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienico, ogrodem zamkniętym, źródłem zapieczętowanym”. (Pnp 4,12)

Jerozolima. Święte Miasto. Tu Maryja pielgrzymowała ze swym Synem. Tu odbyła się najważniejsza Pascha Jezusa, w której Ona uczestniczyła, stojąc na skale Golgoty (por. J 18,25nn). Jerozolima stała się również miejscem „paschy” Maryi – czyli Jej przejścia do nieba. Nastąpiło to w dwóch etapach. Choć brakuje nam opisów biblijnych, to jednak Tradycja od wieków przekazuje nam tajemnicę zaśnięcia Maryi, Jej wejścia w śmierć i przejścia do nowego życia. Zaśnięcie wiąże się w miejscem bardzo ważnym dla chrześcijan – z Syjonem. Choć w przeciągu wieków różne części Jerozolimy określano mianem Syjonu, a nawet była to też druga nazwa Świętego Miasta, to obecnie jest mowa o Syjonie chrześcijańskim, położonym w zachodniej części starej Jerozolimy. To właśnie tam znajduje się Wieczernik – „matka” wszystkich Kościołów. I tam, w pierwszym Kościele modliła się i zakończyła swoje ziemskie życie Matka Boża.

Dziś spotykamy Maryję w pięknej Bazylice Zaśnięcia. Pierwszy Kościół stanął tu już w IV wieku, zburzony przez Persów w 614 roku. Odbudowany przez Krzyżowców, znów popada w ruinę. Dopiero w 1898 roku sułtan turecki przekazuje to miejsce cesarzowi niemieckiemu Wilhelmowi II, a ten powierza je niemieckim benedyktynom. Wzniesiona świątynia przypomina dawne opactwo w Akwizgranie. W Kościele górnym przykuwa oko ogromna mozaika Maryi Bożej Rodzicielki, która trzyma w swych rękach Jezusa – światłość świata. Kościół dolny zawiera symboliczny sarkofag przedstawiający uśpioną Maryję.

Prowadź mnie po Twoich śladach

Wniebowzięcie. Grób Maryi – Dolina Jozafata. „Kimże jest ta, która świeci z wysoka jak zorza, piękna jak księżyc, jaśniejąca jak słońce, groźna jak zbrojne zastępy?” (Pnp 6,10)

Według apokryfu „Transitus Mariae” Matka Jezusa została przeniesiona przez apostołów z Syjonu i pochowana w grobie umiejscowionym w Dolinie Jozafata, części Doliny Cedronu, która okala Jerozolimę od strony wschodniej. Tam znajdował się cmentarz. Na uroczysty pogrzeb miał jednak znów spóźnić się apostoł Tomasz, który przecież już wcześniej nie dotarł na pierwsze spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem. Gdy Apostołowie chcieli pokazać mu miejsce pochowania Maryi, okazało się, że jest ono puste. A sam Tomasz miał mieć wizję wstępującej do nieba Matki Boga.

Grób Maryi, czyli kamienna ława, na której miano złożyć Jej ciało, jest czczony przez chrześcijan od II wieku. W wieku IV wzniesiono wokół grobu kościół,  powiększony w wieku V o górną część. W okresie Krzyżowców znajdował się na tym miejscu klasztor benedyktynów. Choć zburzył go w 1187 roku Saladyn, to jednak ze względu na cześć, jaką muzułmanie oddają Matce Proroka Jezusa, grób został nietknięty. Obecnie kościółek z grobem Maryi jest pod opieką prawosławnych Greków i Ormian.

Prowadź mnie po Twoich śladach

***

Całe piękno Ziemi Boga mówi nam o pięknie Jego Matki… Ale czy zdoła je w pełni wyrazić? Piękno ludzkie, ludzka czułość i prostota. Subtelne piękno duszy, które otwiera się na tajemnicze przepaście Bożego Ducha, słyszy, czuje i odpowiada z wiernością. Dni zwyczajne, pracowite, pełne spotkań i zdarzeń. Zwyczajne, a przecież niezwykłe. Gdy miesiąc maj pulsuje w rytmie Loretańskiej Litanii i kwitnących ogrodów, szukam Jej uśmiechu.

Wesprzyj nas
KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba
Judyta Pudełko PDDM

Judyta Pudełko PDDM

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Pudełko PDDM
Judyta
Pudełko PDDM
zobacz artykuly tego autora >