Papież zdejmuje sandały

Franciszek będzie czwartym papieżem, który uda się do Ziemi Świętej. Każda wizyta następcy św. Piotra w ojczyźnie Jezusa jest naładowana znaczeniami, dlatego zapowiedziana na maj pielgrzymka budzi wielkie zainteresowanie oraz pytania: Jak będzie tym razem? Co zrobi? Co powie?

Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

Ziemia Jezusa robi niesamowite wrażenie na przybyszu, bo na obszarze wielkości Województwa Mazowieckiego jest tu wszystko – dwa morza, wielkie jezioro, rzeka, góry łagodne jak Beskidy, ale też niemal alpejskie, gdzie w zimie Izraelczycy mogą sobie pojeździć na nartach, a także pustynie. W marcu ziemię pokrywają intensywnie zielone pastwiska (psalmista był bardzo precyzyjny), a wraz z upływem upalnych dni lata pejzaż płowieje niczym stara tkanina.

Świat w pigułce, wielka kondensacja, ale przecież Pan Bóg nie ofiarowałby byle czego swojemu Synowi, więc dał mu wszystko na maleńkim obszarze.

Poza pięknem i różnorodnością pejzażu są miejsca szczególne, które przemawiają do wyznawców Chrystusa, bo znane są z kart Pisma Świętego. Nie można tego wytłumaczyć, ale one mają w sobie coś, co sprawia, że chce się już wracać. I to działa nie tylko na gorliwych wyznawców, ale i na zwykłych ludzi, którzy po przyjeździe do Betlejem, Nazaretu czy Jerozolimy z turystów przemieniają się w pielgrzymów. Zdarza się nawet, że niektórzy spośród nich wpadają w ekstazę i zaczynają na przykład głosić kazania lub mówić wersetami Pisma Świętego, albo wydaje im się, że są Mojżeszem, Janem Chrzcicielem czy nawet Jezusem z Nazaretu. Ta euforia nazywa się syndromem jerozolimskim, a termin ukuli izraelscy psychiatrzy, którzy mieli kontakt z przybyszami zrywającymi z dotychczasowym życiem, pragnącymi tu zostać, nieraz na zawsze. Uczeni tłumaczą ten stan szczególnym napięciem, wynikającym z konfrontacji lektury Biblii z rzeczywistością. Ale może są i inne powody, bo po prostu odkrywają, że znaleźli się w miejscu, gdzie wszystko jest podpowiedzią, czymś w rodzaju ściągawki. Wystarczy się skupić, krótko pomodlić, a łaska zrozumienia spłynie nawet na najgłupszych i najbardziej odpornych. Podróż do miejsc świętych jest mocnym przeżyciem, dlatego przyciąga jak magnes.

Papież zdejmuje sandały

Papież Paweł VI I patriarcha Atenagoras

Gdy pół wieku temu Paweł VI podczas drugiej sesji Soboru Watykańskiego powiedział o swoich planach odbycia pielgrzymki do Ziemi Świętej, ojcowie soborowi nagrodzili jego słowa długotrwałą owacją i entuzjazmem.

Musieli poczuć, że dzieją się rzeczy wielkie, ale też że potrzebny będzie cud żeby to papieskie marzenie mogło się zrealizować. Trzeba było usunąć masę przeszkód – Stolicy Apostolskiej i Izraela nie łączyły wówczas stosunków dyplomatycznych, a Jerozolima była podzielona między Izrael i Jordanię. I mimo tych zapętleń papieżowi udało się pokonać wszystkie trudności i stanąć na Świętej Ziemi.

Paweł VI mówił po przyjeździe, że dzieje się niesamowita rzecz, bo po dwudziestu wiekach następca pierwszego z Apostołów powraca tam, skąd wyszedł Piotr, by nieść orędzie chrześcijaństwa. W Jerozolimie, pokonując granicę dwóch zwaśnionych państw, papież spotkał się z patriarchą ekumenicznym Atenagorasem i było to symboliczne przypomnienie czasów sprzed anatem, gdy chrześcijanie byli jednością.

Gdy w Roku Jubileuszowym Jan Paweł II przybył do ojczyzny Jezusa, mówił, że oto biskup Rzymu powraca do źródeł wiary Abrahama, Izaaka i Jakuba, a taki powrót zawsze jest okazją do zadawania pytań, co było dalej, czy chrześcijanie wykorzystali szansę, daną od Boga, kto był marnotrawcą, a kto niezmordowanym siewcą i czy o to chodziło Jezusowi. Był Rok Jubileuszu, specjalna okazja do rozrachunków, analiz i skruchy.

Prawie dekadę później Benedykt XVI błagał Boga by zesłał pokój na Ziemię Świętą, cały Bliski Wschód i świat. Pod Ścianą Płaczu wetknął między szczeliny kamiennych bloków dawnej Świątyni kartkę z modlitwą o pokój.

Tak więc każda z papieskich pielgrzymek miała motyw przewodni – jedność, powrót do źródeł, pokój.

Papież zdejmuje sandały

Teraz papież Franciszek zapowiada, że odbędzie pielgrzymkę modlitewną. Wyrusza w daleką drogę przede wszystkim po to, żeby się modlić. Ale także i ta pielgrzymka będzie naładowana znaczeniami i symbolami, wypełnią ją historyczne gesty, będą kompanie honorowe, oficjalne powitania i przemówienia – państwowe i kościelne, warstwa polityczna będzie przeplatać się z religijną i międzyreligijną, będą odniesienia do historii i współczesności. Tak jak poprzednicy, Franciszek będzie wyciągał ręce do Boga, żeby modlić się o jedność, pokój i zbawienie dla całej ludzkości.

Jeżeli można snuć przypuszczenia, jedna z intencji, z którą przybywali tu papieże, będzie szczególnie ważna i eksponowana – modlitwa o pokój. Jest on dziś szczególnie zagrożony, bo zarzewie wojny ciągle tli się nie tylko nad ziemią, w której był zawarty pokój między grzesznym człowiekiem a Bogiem, bo czujemy, że wojna wisi na włosku. I że nie jest ona wyłącznie zagrożeniem lokalnym, a może wybuchnąć na światową skalę. Nie jest też tylko zewnętrzna, a także ukryta, bo wszystko zaczyna się we wnętrzu człowieka.

Wszystkie poprzednie papieskie pielgrzymki miały coś wspólnego – pod globalnymi tematami były dyskretnie skrywane osobiste przeżycia duchowe.

Papież zdejmuje sandały

Paweł VI, który wyjaśniał, że potrzebna jest wzmożona modlitwa w intencji Soboru i chciał osobiście uczcić podstawowe tajemnice wiary – Wcielenia i Odkupienia – mówił także, że przybywa w duchu modlitwy, pokuty i odnowy.

Jan Paweł stwierdził, że odbywa osobistą, duchową pielgrzymkę.

Benedykt XVI zatapiał się w głębokiej modlitwie w chwilach najbardziej oficjalnych.

Tego nie obejmował żaden protokół dyplomatyczny i niezależnie od wielkich zadań i planów, które realizowali, Giovanni Batista Montini, Karol Wojtyła, Joseph Ratzinger „zapominali”, kim są i wtapiali się niepostrzeżenie w tłumy pielgrzymów, którzy byli tu wcześniej. Przestawało się liczyć, jakie funkcje pełnią, liczył się tylko ich zachwyt, wdzięczność, więź z Bogiem.

W chwili postawienia stóp na Świętej Ziemi najbardziej naturalną reakcją jest zdjęcie sandałów. Jorge Mario Bergoglio, w sposób niewidoczny dla tłumów, zapewne powtórzy gest milionów anonimowych pielgrzymów, bo jest tylko człowiekiem, szukającym gorączkowo śladów Boga.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Alina Petrowa-Wasilewicz

Alina Petrowa-Wasilewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

Miasto, które się w niebie mieści

Jak wyglądają niebiańskie zaświaty? Jest kilka panoram, które je przedstawiają. Jedna z najbardziej zaskakujących została przedstawiona w Apokalipsie św. Jana, bo tam Niebo pojawia się w zarysach… miasta.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

W tej wizji ogród rajski tylko otacza niebiańskie Miasto, utożsamiane z Nowym Jeruzalem. A wieczna przyszłość człowieka ma się realizować właśnie tam, nie w rajskim ogrodzie rozkoszy. Oczywiście to wszystko są tylko symbole, bo „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9).

Miasto, które się w niebie mieści

Nowe Jerusalem, Apokalipsa bamberska, manuskrypt z XI w.

Święte Miasto ze świętą świątynią

Aby zrozumieć dlaczego Apokalipsa posługuje się obrazem miasta w ukazywaniu Nieba, trzeba uświadomić sobie, że dla niektórych ludzi pewne miejsca na ziemi są tak szczególne, że przypisują im znaczenie absolutnie fundamentalne. Leszek Mazan uważa na przykład, że z Krakowem, wyrosłym wokół Wawelu i wieży Mariackiej, nie może się równać żadne inne miasto na świecie, a największym nieszczęściem tej części ludzkości, która nie należy do mieszkańców Krakowa, jest właśnie fakt, że nie są Krakusami. Otóż dla członków narodu wybranego takim właśnie miejscem była i jest Jerozolima.

Zjawiska Niebiańskiej Jerozolimy nie można w pełni opisać bez przeanalizowania jej ziemskiego typu czy figury. W świadomości żydowskiej, a następnie chrześcijańskiej, historyczna Jerozolima z jej tragicznymi losami, odgrywała niezmiernie ważną, a nawet fundamentalną rolę. Jerozolima oznaczała dla Izraelitów samo sedno Bożej obietnicy. Była uważana za najświętsze miejsce na Ziemi. Sakralizacja dawnego Salemu, którym kiedyś władał Melchizedek, dokonała się najpierw poprzez wprowadzenie do niego Namiotu Spotkania, a następnie przez zbudowanie Świątyni. Dzięki Świątyni Jerozolima była nie tylko stolicą państwa teokratycznego i centrum religijnym, ale również uważano, że uświęca ona cały istniejący świat.

Zasadniczym przekonaniem religijnym Żydów było bowiem przeświadczenie, że Świątynia Jerozolimska jest miejscem Bożej obecności. Oczywiście pojawiało się pytanie, jak Bóg, który mieszka w Niebie, może równocześnie przebywać w budowli uczynionej rękami ludzkimi (por. 1 Krl 8, 27).

Kwestię tę rozstrzygano, uznając, że Świątynia posiada swój niebiański model, na wzór którego wybudowano ziemski przybytek (por. Mdr 9,8). Twierdzono, że co prawda mieszkanie Boga znajduje się w Niebie, ale świątynia jest odpowiednikiem, a dokładniej – kopią, Jego pałacu niebieskiego i w miejscu tym dokonuje się przenikanie obu światów (por. Wj 25, 40; 25,9).

Miasto, które się w niebie mieści

Nowe Jeruzalem, witraż w Katedrze w Clermont

Plan świątyni w Jerozolimie i jej dokładne wymiary podał sam Bóg (por. 1 Krn 28, 19). W ten oto sposób niebiański model świata stworzonego przez Boga miał znaleźć odbicie w świątyni, której geometrię architektury wykreślił osobiście Stwórca. Boska obecność (Szekina) zamieszkiwała w przybytku określanym jako Święte Świętych (kodesz kodaszim). Wierzono, że jest to miejsce uobecnienia niewidzialnego Tronu Boga w Niebie. Dlatego przed wejściem umieszczono posągi cherubów, jako strażników Tronu.

Jerozolima, o jakiej marzyli prorocy

Zburzenie Jerozolimy przez wojska babilońskie w 586 p.n.e. i deportowanie elity narodu do Bablionii rozpoczęło wieloletni okres tak zwanej niewoli babilońskiej. Zadawano sobie pytanie, dlaczego Jahwe opuścił świątynię i pozwolił na jej zniszczenie. To był wstrząs, trauma, której nie dawało się z niczym porównać, a zarazem inspiracja dla rachunku sumienia… Prorocy tego okresu zaczęli postrzegać aktualne dzieje narodu wybranego w perspektywie eschatologicznej. Tęsknota za świątynią, Jerozolimą i jej przyszłą chwałą, zaczęła zaś nabierać coraz bardziej nieziemskiego i nierealnego charakteru (por. Tb 13, 21-22).

Jerozolimo, ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie. Ile cię cenić trzeba ten tylko się dowie, kto Cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie widzę i opisuję, bo tęsknię po Tobie – mógłby napisać Adam Mickiewicz, gdyby urodził się jako Żyd deportowany w tamtych czasach do Babilonii.

W Biblii znajdziemy zresztą słowa o bardzo podobnej wymowie. Autor Psalmu 137 stwierdza wręcz:

Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie moja prawica! Niech język mi przyschnie do podniebienia, jeśli nie będę pamiętał o tobie, jeśli nie postawię Jeruzalem ponad największą moją radość” (Ps 137, 5-6).

Wizję odnowionej Jerozolimy miał prorok Ezechiel. Według Ezechiela podstawą kształtu przyszłego Miasta stanie się kwadrat, pośrodku którego sam Bóg umieści przybytek (Ez 48, 16). Do Jerozolimy prowadzić będzie dwanaście bram dedykowanych poszczególnym plemionom Jakuba, po trzy w każdym boku (Ez 48, 30-35). Także w Księdze Izajasza Bóg składa obietnicę, że sam zbuduje Nowe Jeruzalem:

Miasto, które się w niebie mieści

Dwanascie kamieni, z których zrobione będą mury Jeruzalem

Oto Ja osadzę twoje kamienie na malachicie i fundamenty twoje na szafirach. Uczynię blanki twych murów z rubinów, bramy twoje z górskiego kryształu, a z drogich kamieni – cały obwód twych murów (Iz 54, 11-12).

Jerozolima ziemska i Jerozolima nadprzyrodzona

Gdy Żydzi powrócili w końcu z niewoli, odbudowywana przez nich z mozołem Jerozolima była odległa od przepowiedni proroków z utopijną wizją jej wielkości i materiałów. No cóż… Prorocy ustawili poprzeczkę tak wysoko, że w ziemskich warunkach po prostu nie dało się jej zrealizować. Nawet Herod Wielki, który przebudował świątynię Jerozolimską tak, iż niektórzy uważali ją za jeden z cudów świata, nie mógł równać się z nieziemskimi wizjami proroków. Idea Jerozolimy nadprzyrodzonej była jednak ciągle żywa w literaturze apokaliptycznej. Coraz powszechniej wierzono w dwie Jerozolimy (tę na ziemi oraz tę idealną – w Niebie), przy czym obie niejako nakładały się na siebie (może uczeni rozumiejący, o co chodzi w hipotezach o światach równoległych i innych wymiarach, potrafiliby to wyjaśnić). Dlatego w języku religijnym używana była jako nazwa miasta forma Jeruszalaim, która jest tak zwaną liczbą podwójną, czyli dosłownie oznacza „Dwie Jerozolimy”. Z  kolei greckie nazwy Hierousalēm i Hierosolyma oraz łacińska wersja Hierusalem nawiązywały do słowa hieros czyli „święty”.

Jerozolima eschatologicznych marzeń

Jerozolima i świątynia na Syjonie jako miejsce dopełnienia się świata, pojawia się w apokryficznym Wniebowzięciu Mojżesza. W 2 Księdze Barucha Bóg zapowiada, że Jerozolima stanie się miejscem eschatologicznego sanktuarium.

Według Syryjskiej Apokalipsy Barucha Bóg zbuduje nadprzyrodzoną Jerozolimę, opatrzoną w mury, bramy i wieże strzeżone przez aniołów z Michałem Archaniołem na czele.

IV Księga Ezdrasza przedstawia obraz eschatologicznego Miasta o potężnych fundamentach (4 Ezd 10,44), niezwykłym blasku oraz wielkości (4Ezd 10, 55). Niektóre targumy wyraźnie wskazują na zależność między Jerozolimą Niebiańską i ziemską.

W Księdze Apokalipsy znajdziemy obietnicę, że będziemy mieć przywilej wejścia do tej Niebiańskiej Jerozolimy, do Miasta Boga Żywego. List do Hebrajczyków wspomina górę Synaj, miejsce gdzie objawił się Bóg, do którego przerażony Lud bał się podejść. A następnie stwierdza: Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie (Hbr 12, 22). Jest to możliwe dzięki krwi Ukrzyżowanego. To ona jest rękojmią obietnicy, że będziemy mogli wejść do Miasta Boga, bez lęku przed Sędzią, którego rozgniewaliśmy. Tam zaś utworzymy jedną społeczność z wieloma tysiącami aniołów i wszystkimi zbawionymi.

W Liście do Filipian 3, 20-21 św. Paweł wyraża się o Jerozolimie Niebiańskiej dość ogólnie, określając ją terminem „ojczyzna w Niebie”. W Liście do Galatów 4, 25-26 Apostoł odróżnia Jerozolimę ziemską (okupowaną przez Rzymian) od Górnego Jeruzalem, które jest wolne i ono jest naszą matką.

Miasto, które się w niebie mieści

Architektura Niebiańskiego Miasta

Niebiańskie Jeruzalem jest Świętym Miastem znajdującym się już teraz w Niebie, a zarazem rzeczywistością, która w czasach ostatecznych zstąpi z Nieba na odnowioną Ziemię:

I uniósł mnie w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto Święte – Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga – opisuje autor Apokalipsy (Ap 21, 10).

Przepowiednia ta nawiązuje do wcześniejszych idei Niebiańskiej Jerozolimy jako stolicy Królestwa Bożego, zawartych w proroctwach Micheasza (Mi 4, 1-4) i Izajasza (Iz 2, 2-4). Według symbolicznego opisu zawartego w Apokalipsie, ma ona kształt idealnego kwadratu. Przez przyjęcie tej figury geometrycznej autor Apokalipsy pragnął wskazać na doskonałość i trwałość Miasta niebiańskiego. Kwadrat był bowiem symbolem kosmosu i doskonałości. Przestrzenny kształt tworzył bryłę sześcianu, będącego dla Greków symbolem nieprzemijającej trwałości, czegoś, co nie może ulec zniszczeniu. Formę sześcianu miało również Miejsce Najświętsze w świątyni Salomona (1 Krl 6,20) oraz świątyni z wizji Ezechiela (Ez 41,4). Każdy bok Miasta według Jana miał liczyć dwanaście tysięcy stadiów długości, czyli ok. dwa tysiące kilometrów (Ap 21,16). Podanie takiej liczby służyło dobitnemu unaocznieniu, że tak niesamowicie duże Miasto nie może pochodzić z tego świata.

Miasto, które się w niebie mieści

Nowe Jeruzalem, Gustave Dore

Budulcem Miasta jest według autora drogocenny kruszec i szlachetne kamienie we wszystkich kolorach, symbole niezniszczalnej piękności i niewyczerpanego bogactwa. (por. Iz 54,11.12). Co ciekawe według Pawła przy pomocy takiego budulca powinniśmy budować również nasze życie tu na ziemi, gdyż tylko on przetrwa w ogniu sądu (1 Kor 3,12-14).

Fundament Świętego Miasta składa się z 12 warstw, a każdą zdobi inny rodzaj drogocennych kamieni. Są to kolejno: jaspis, szafir, chalcedon, szmaragd, sardoniks, krwawnik, chryzolit, beryl, topaz, chryzopraz, hiacynt i ametyst. Taki układ nawiązuje do kamieni znajdujących się na pektorale arcykapłana, które miały symbolizować 12 plemion Izraela. Tu na poszczególnych warstwach wypisane są imiona 12 apostołów. To może się nam kojarzyć ze słowami św. Pawła:

A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus (Ef 2,20).

Niewykluczone, że autor nawiązał również do proroctwa Ezechiela, który  ukazał ogród Boży umieszczony na świętej górze i obwarowany murami z drogocennych kamieni (Ez 28, 13-14).

Miasto, które się w niebie mieści

Mury Nowego Jeruzalem

Według Apokalipsy św. Jana Niebiańską Jerozolimę otacza mur z jaspisu wysokości 144 łokci (a zatem siedemdziesięciometrowy), w którym znajduje się dwanaście otwartych szeroko bram, po trzy z każdej strony (Ap 21,17-18). Jest to więc zaproszenie dla ludzi, którzy przyjdą ze wszystkich stron świata (Ap 21,12.13). Na bramach wypisane są imiona dwunastu pokoleń synów Izraela. Każda brama zrobiona jest z jednej jedynej perły, symbolu jedności, czystości, piękna i kosztowności (Ap 21,21). Przy każdej bramie stoi anioł, który czuwa nad wybranymi, wchodzącymi do miasta i zapobiega, aby nic nieczystego nie wśliznęło się wraz z nimi (Ap 21, 12.27). Bramy nie są nigdy zamknięte. Nie trzeba obawiać się żadnego wroga i zawsze zapewniony jest wolny wstęp do społeczności Bożej.

Według interpretacji św. Bonawentury („Sermo in Festo Omnium Sanctorum”), przez każdą z bram będą mogli wejść tylko określeni ludzie. I tak np. przez bramę wschodnią. symbolizującą roztropność i świadome praktykowanie ubóstwa do Niebiańskiej Jerozolimy wejdą wyłącznie niewinni, brama północna (oznaczająca wytrwałość) przeznaczona jest dla dziewic, przez południową zaś, symbolizującą czystość, wejdą tylko duchowni. Bramę zachodnią, oznaczającą surowość w sprawiedliwości otworzy Chrystus dopiero podczas Sądu Ostatecznego. Do miasta wejść będą mogli wyłącznie pobożni, a nieczyści pozostaną poza jego murami.

Samo miasto zbudowane jest z czystego jak kryształ złota symbolizującego czystość życia, nieśmiertelność, doskonałość, mądrość i majestat Boga. Jednocześnie złoto wyobraża idealną przestrzeń i przenikające wszystko światło. Przez środek świętego Miasta przepływa (biorąca swój początek u Tronu Boga) rzeka życia, której wody są kryształowo czyste. Pomiędzy rynkiem miasta a rzeką rośnie zaś drzewo życia rodzące dwanaście owoców. Nowa Jerozolima oświetlona będzie chwałą i obecnością Boga: I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą – Baranek. I w jego świetle będą chodziły narody, i wniosą do niego królowie ziemi swój przepych (Ap 21,23-24). I [odtąd] już nocy nie będzie. A nie potrzeba im światła lampy i światła słońca, bo Pan Bóg będzie świecił nad nimi i będą królować na wieki wieków (Ap 22,5).

Miasto, które jest świątynią

Co ciekawe – w Niebiańskiej Jerozolimie nie ma miejsca na świątynię podobną do świątyni z ziemskiej Jerozolimy: A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan Bóg wszechmogący oraz Baranek (Ap 21, 22). On jest „wszystkim we wszystkich”, Jego obecność wypełnia całe Miasto i wszystkie serca. Nie ma tu świątyni, gdyż de facto samo Miasto jest świątynią.

Miasto, które się w niebie mieści

Cała Niebiańska Jerozolima pełni rolę dawnej Świątyni Jerozolimskiej, stanowiąc centrum czczenia niczym nie przysłoniętego Boga, ponieważ jest ona miejscem przebywania Baranka.

Biblijna linia rozwojowa obecności Boga zapoczątkowana w Księdze Wyjścia osiągnęła w Apokalipsie swój finał. Kiedyś do pośredniczenia między Bogiem i człowiekiem była potrzebna Świątynia, kapłani i ofiary. W Niebiańskiej Jerozolimie niepotrzebne jest już jakiekolwiek pośrednictwo, skoro zbawieni oglądają Boga „twarzą w  twarz”. Mimo braku świątyni Miasto Boże tętni życiem. Jest miejscem celebrowania uroczystej i pełnej blasku niebiańskiej liturgii. Są to gody Baranka z Kościołem (czyli z nami). Siedzący na Tronie (czyli Bóg Ojciec) i Baranek odbierają cześć od całego stworzenia. Mieszkańcami Niebiańskiej Jerozolimy, rozumianej tu jako „przybytek Boga z ludźmi” (Ap 21, 3), są uskrzydlone Cztery Zwierzęta, dwudziestu czterech starców, 144 tysiące wybranych (symboliczna liczba oznaczająca wielką ilość) oraz aniołowie. Miasto rozbrzmiewa hymnami i pieśniami.

Przebywanie z Barankiem w Niebiańskiej Jerozolimie oznacza współkrólowanie z Bogiem w pełni szczęścia i ze świadomością, że nic już nie może cofnąć odniesionego zwycięstwa. Niebiańska Jerozolima jest niebiańską i wieczną ojczyzną dla chrześcijan, którzy życie na ziemi powinni traktować jako permanentny stan pielgrzymowania do świętego Miasta w Niebie.


Literatura:

KOBIELUS STANISŁAW, Niebiańska Jerozolima. Od sacrum miejsca do sacrum modelu, Ząbki 2004;

LINKE WALDEMAR, Jerozolima jako miejsce i uczestnik sądu Bożego w Apokalipsie według św. Jana, Warszawa 2005;

MIELCAREK KRZYSZTOF, Ieroysalīm Ierosolyma : starotestamentowe i hellenistyczne korzenie Łukaszowego obrazu świętego miasta w świetle onomastyki greckiej, Lublin 2008;

WITKOWSKI STANISŁAW, Dwa eschatologiczne obrazy Jeruzalem (Ap 21, 1-22) jako opis niebiańskiego Kościoła, Kraków 2000.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >