Jasna Pani z Gietrzwałdu

Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta!

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Rok 1877. W Europie rozpędza się i pochłania kolejne ofiary wojna rosyjsko – turecka, Rumunia uzyskuje niepodległość, za oceanem wojska Stanów Zjednoczonych próbują poradzić sobie z plemionami indiańskimi. A w Polsce? Zabór pruski dokręca śrubę doktryną kulturkampfu, rosyjski zaś – represjami po powstaniu styczniowym.

W całej tej dziejowej zawierusze malutki Gietrzwałd położony 20 km na Zachód od Olsztyna staje się świadkiem cudownych wydarzeń.

Pierwsze z nich miało miejsce 27 czerwca. 13 – letnia Justyna Szafryńska wracała z matką z egzaminu, jaki musiała zdać, aby przystąpić do Pierwszej Komunii Świętej. Nad klonem rosnącym w pobliżu parafialnej świątyni dostrzegła Matkę Boską w otoczeniu aniołów, siedzącą na tronie z Dzieciątkiem Jezus. Nazajutrz w tym samym miejscu daleka krewna i szkolna koleżanka Justyny, rok młodsza Barbara Samulowska została obdarzona tym samym widzeniem. „Jasna Pani” – jak ją opisywały – na pytanie kim jest, odpowiedziała „Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta!”. 19 lat po objawieniach w Lourdes Maryja ponownie nazwała siebie Niepokalanym Poczęciem.

Dziewczyny opowiedziały te historię dorosłym, ze szczególną zaś nadzieją na zrozumienie zrelacjonowały to miejscowemu proboszczowi – księdzu Augustynowi Weichselowi, późniejszemu ich protektorowi, który nie miał wątpliwości co do relacji wizjonerek. Namawiane przez miejscowych zaczęły zadawać Maryi pytania dotyczące przyszłości Warmii, Polski i Kościoła. Według relacji Matka Boża cierpliwie odpowiadała na te pytania i na wszystkie bolączki zalecała różaniec.

Objawienia te trwały do 16 września, kiedy to Matka Boska objawiła się po raz ostatni i poinformowała o błogosławieństwie, jakim obdarzyła pobliskie źródło. Woda, która z niego wytryska jest odtąd uznana za uzdrawiającą. Znane są także współczesne przypadki uzdrowień.

Jasna Pani z Gietrzwałdu

Szczególnie mocno zwracano uwagę na jeden aspekt pozareligijny objawień. Maryja wszystkie rozmowy przeprowadzała w języku polskim. W perspektywie zaborów, panicznego tłumienia każdego zrywu narodowego ten impuls spowodował nagłe ożywienie. Zaczęto organizować wiece, na których domagano się przywrócenia języka polskiego w szkołach. Rosnący w siłę ruch polityczny silnie sprzężony z poczuciem religijności nie podobał się pruskim działaczom. Nakazano (namalowany kilkaset lat przed objawieniami!) cudami słynący obraz Matki Boskiej usunąć z kościoła lub przenieść na miejsce mniej widoczne, a jeszcze w listopadzie tego samego roku w ramach kary za sprzyjanie Polakom ks. Weichsel spędził kilka dni w więzieniu w Olsztynie.

Dziewczęta kilka lat po zakończeniu objawień wstąpiły do klasztoru szarytek. Wobec Barbary – która przyjęła w zakonie imię Stanisława – rozpoczęto w 2005 roku proces beatyfikacyjny. Od tego czasu przysługuje jej tytuł Sługi Bożej, czym mieszkańcy Gietrzwałdu nieustannie się szczycą i zachęcają do modlitwy za jej wstawiennictwem.

Równo 100 lat po objawieniach zostały one zatwierdzone przez Kościół. Jednak już dekadę wcześniej papież Paweł VI udzielił zezwolenia na koronację obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Uroczystości przewodniczył prymas Wyszyński w towarzystwie m.in. metropolity krakowskiego Karola Wojtyły. Niestety niedługo po koronacji świątynia została sprofanowana, a korony z obrazu skradzione. Powtórna koronacja po ich odnalezieniu odbyła się w 1969 r.

Wyjątkowość odczuwalna jest na każdym kroku w tej niewielkiej wiosce prosta pobożność. Maryjne kapliczki rozsiane są po wszystkich ulicach. Większość z nich wpisana jest na listę zabytków Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Prócz tego warta wspomnienia jest przepiękna droga krzyżowa zbudowana wzdłuż lasu, a także aleja różańcowa prowadząca z kościoła do cudownego źródła.

Sam kościół, któremu papież Paweł VI nadał tytuł bazyliki mniejszej także jest wart odwiedzenia ze względu na wyjątkowy charakter, którego z pewnością nie oddają żadne zdjęcia. Oprócz tego na uwagę z pewnością zasługuje kaplica wotywna św. Józefa związana zresztą z innymi objawieniami, których jednak dotychczas Kościół nie zatwierdził ze względu na sprzeczne zeznania wizjonerek. Niestety klon, nad którym objawiła się Maryja nie przetrwał do naszych czasów. Jedynie mały drewniany kawałek można podziwiać w pobliżu kościoła, z innego zaś wyrzeźbiono piękny krzyż.

Ta mała wioska tętni wiarą w Boga, maryjnym kultem i dumą z niesłychanej historii, jaka stała się jej udziałem. W kolekcjonowaniu wrażeń nigdy nie można zapomnieć o rozwoju duchowym. Być może właśnie Gietrzwałd jest miejscem, do którego warto się skierować wśród podróżniczych poszukiwań.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Proszę usiąść

Mówiąc o uczciwości myślimy automatycznie o tych wszystkich historiach, gdy ktoś znajduje walizkę wypełnioną setkami banknotów (bo akurat milionerowi zachciało się przejechać autobusem) i decyduje się na oddanie jej prawowitemu właścicielowi.

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

A przecież to wcale nie musi być akcja z tak wielkim rozmachem. Bo uczciwość to metoda małych kroczków.

Skoro już przy autobusach jesteśmy zdecyduję się na małe wyznanie: zdarza mi się nimi jeździć. Często-gęsto. I tak samo często obserwuję najzwyczajniejszą w świecie chamówę, gdy młodzi robią wszystko, żeby nie ustąpić starszym osobom miejsca. I gęsto się z tego tłumaczą. Szczególnie w internecie. Wystarczy zajrzeć na jakiegoś kwejkoida czy inne demotywatory.

"Stare babska mają siłę biec do autobusu, a już trzech przystanków nie dadzą rady ustać?"; "Gdzie ci wszyscy emeryci jeżdżą o siódmej rano?"; "Wracam styrany z pracy, więc mam prawo posiedzieć"; "Powinny się staruchy cieszyć, że w ogóle mają zniżki, bo to za moje podatki, niech więc sobie postoją".

Hola amigos! Ja też nie wiem skąd niespożyte siły w tych starszych osobach. Też zastanawiam się co mają do załatawienia na mieście w porze, którą sam uznaję jeszcze za nocną. Też wracam do domu zmęczony, mimo, iż moja praca nie polega na przerzucaniu węgla do piwnicy. Ale postawmy sprawę jasno: kto bez uzasadnionej przyczyny nie ustępuje miejsca osobom starszym ten jest nieuczciwy. Tak, nieuczciwy.

Dlatego nie ma, że nóżki bolą, że oczka się kleją, że za bilecik się zapłaciło. Nie ma, że babcia biegła do autobusu, dziadek mógł zostać w domu, i że na dodatek mają zniżki na komunikację z naszych podatków (nawiasem mówiąc, uczniu i studencie, chyba nie wiesz skąd się biorą twoje zniżki…). Gdy do autobusu wejdzie osoba, której włosy pokryte są siwizną (nie dotyczy – póki co – Huberta Urbańskiego) ładnie wstajemy i zachęcającym gestem wskazujemy wolne miejsce mówiąc "proszę usiąść". Za jakiś czas sami tego doświadczymy.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >