Nasze projekty

Jasna Pani z Gietrzwałdu

Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta!

Reklama

Rok 1877. W Europie rozpędza się i pochłania kolejne ofiary wojna rosyjsko – turecka, Rumunia uzyskuje niepodległość, za oceanem wojska Stanów Zjednoczonych próbują poradzić sobie z plemionami indiańskimi. A w Polsce? Zabór pruski dokręca śrubę doktryną kulturkampfu, rosyjski zaś – represjami po powstaniu styczniowym.

 

W całej tej dziejowej zawierusze malutki Gietrzwałd położony 20 km na Zachód od Olsztyna staje się świadkiem cudownych wydarzeń.

Reklama
Reklama

 

Pierwsze z nich miało miejsce 27 czerwca. 13 – letnia Justyna Szafryńska wracała z matką z egzaminu, jaki musiała zdać, aby przystąpić do Pierwszej Komunii Świętej. Nad klonem rosnącym w pobliżu parafialnej świątyni dostrzegła Matkę Boską w otoczeniu aniołów, siedzącą na tronie z Dzieciątkiem Jezus. Nazajutrz w tym samym miejscu daleka krewna i szkolna koleżanka Justyny, rok młodsza Barbara Samulowska została obdarzona tym samym widzeniem. „Jasna Pani” – jak ją opisywały – na pytanie kim jest, odpowiedziała „Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta!”. 19 lat po objawieniach w Lourdes Maryja ponownie nazwała siebie Niepokalanym Poczęciem.

 

Reklama
Reklama

Dziewczyny opowiedziały te historię dorosłym, ze szczególną zaś nadzieją na zrozumienie zrelacjonowały to miejscowemu proboszczowi – księdzu Augustynowi Weichselowi, późniejszemu ich protektorowi, który nie miał wątpliwości co do relacji wizjonerek. Namawiane przez miejscowych zaczęły zadawać Maryi pytania dotyczące przyszłości Warmii, Polski i Kościoła. Według relacji Matka Boża cierpliwie odpowiadała na te pytania i na wszystkie bolączki zalecała różaniec.

 

Objawienia te trwały do 16 września, kiedy to Matka Boska objawiła się po raz ostatni i poinformowała o błogosławieństwie, jakim obdarzyła pobliskie źródło. Woda, która z niego wytryska jest odtąd uznana za uzdrawiającą. Znane są także współczesne przypadki uzdrowień.

Reklama

Jasna Pani z Gietrzwałdu

Szczególnie mocno zwracano uwagę na jeden aspekt pozareligijny objawień. Maryja wszystkie rozmowy przeprowadzała w języku polskim. W perspektywie zaborów, panicznego tłumienia każdego zrywu narodowego ten impuls spowodował nagłe ożywienie. Zaczęto organizować wiece, na których domagano się przywrócenia języka polskiego w szkołach. Rosnący w siłę ruch polityczny silnie sprzężony z poczuciem religijności nie podobał się pruskim działaczom. Nakazano (namalowany kilkaset lat przed objawieniami!) cudami słynący obraz Matki Boskiej usunąć z kościoła lub przenieść na miejsce mniej widoczne, a jeszcze w listopadzie tego samego roku w ramach kary za sprzyjanie Polakom ks. Weichsel spędził kilka dni w więzieniu w Olsztynie.

 

 

Dziewczęta kilka lat po zakończeniu objawień wstąpiły do klasztoru szarytek. Wobec Barbary – która przyjęła w zakonie imię Stanisława – rozpoczęto w 2005 roku proces beatyfikacyjny. Od tego czasu przysługuje jej tytuł Sługi Bożej, czym mieszkańcy Gietrzwałdu nieustannie się szczycą i zachęcają do modlitwy za jej wstawiennictwem.

 

Równo 100 lat po objawieniach zostały one zatwierdzone przez Kościół. Jednak już dekadę wcześniej papież Paweł VI udzielił zezwolenia na koronację obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Uroczystości przewodniczył prymas Wyszyński w towarzystwie m.in. metropolity krakowskiego Karola Wojtyły. Niestety niedługo po koronacji świątynia została sprofanowana, a korony z obrazu skradzione. Powtórna koronacja po ich odnalezieniu odbyła się w 1969 r.

 

Wyjątkowość odczuwalna jest na każdym kroku w tej niewielkiej wiosce prosta pobożność. Maryjne kapliczki rozsiane są po wszystkich ulicach. Większość z nich wpisana jest na listę zabytków Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Prócz tego warta wspomnienia jest przepiękna droga krzyżowa zbudowana wzdłuż lasu, a także aleja różańcowa prowadząca z kościoła do cudownego źródła.

 

Sam kościół, któremu papież Paweł VI nadał tytuł bazyliki mniejszej także jest wart odwiedzenia ze względu na wyjątkowy charakter, którego z pewnością nie oddają żadne zdjęcia. Oprócz tego na uwagę z pewnością zasługuje kaplica wotywna św. Józefa związana zresztą z innymi objawieniami, których jednak dotychczas Kościół nie zatwierdził ze względu na sprzeczne zeznania wizjonerek. Niestety klon, nad którym objawiła się Maryja nie przetrwał do naszych czasów. Jedynie mały drewniany kawałek można podziwiać w pobliżu kościoła, z innego zaś wyrzeźbiono piękny krzyż.

 

Ta mała wioska tętni wiarą w Boga, maryjnym kultem i dumą z niesłychanej historii, jaka stała się jej udziałem. W kolekcjonowaniu wrażeń nigdy nie można zapomnieć o rozwoju duchowym. Być może właśnie Gietrzwałd jest miejscem, do którego warto się skierować wśród podróżniczych poszukiwań.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę